Robert „Bob” Denard – najemnik szablonowy cz. 2


Profesja „żołnierza do wynajęcia” znana jest już od tysiącleci. Dzięki obecności płatnego wojska w swoich szeregach już Hannibal zwyciężył Rzymian nad Jeziorem Trazymeńskim. W późnym średniowieczu zaś wojny w Europie Zachodniej wygrywał ten, kto miał na swoim żołdzie więcej szwajcarskich lub włoskich kondotierów. Wraz z upływem czasu na większą skalę element najemnego żołnierza odszedł w niepamięć, a jego jedynymi w połowie XX w. bastionami pozostały Legie Cudzoziemskie we Francji i Hiszpanii. Sytuacja miała ulec zmianie w obliczu procesu dekolonizacji Afryki, w byłym Kongo Belgijskim. Najemników zatrudniły tam próbujące uzyskać niezależność prowincje Katanga i Kasai Południowe. Jeden z nich stał się najsłynniejszym przedstawicielem tego fachu w XX w.

Benin 1977, Operacja Krewetka – preludium

Bob Denard na początku swojego pobytu na Komorach, zwraca uwagę podobieństwo munduru do sortów stosowanych w czasie wojen w Kongo 1964-67, gdzie Denard dowodził 6. Komando Armii Demokratycznej Republiki Kongo.

26 października 1972 r. drogą zamachu stanu obalono legalnego prezydenta byłej francuskiej kolonii w Afryce Zachodniej – Dahomeju. Na czele przewrotu stanął major Mathieu Kerekou. Po pierwszych, w miarę spokojnych, latach sprawowania władzy w 1975 r. Kerekou zadeklarował obranie drogi marksistowsko-leninowskiej, zmieniając też nazwę kraju na Ludową Republikę Beninu.

Spowodowało to alarm w Paryżu, niemogącym sobie jednak pozwolić na oficjalną interwencję wojskową. Francja zaangażowała do swych planów odsunięcia Kerekou koalicję afrykańskich sojuszników: prezydentów Gnassingbe Eyademę (Togo), Houphouet-Boigny’ego (Wybrzeże Kości Słoniowej), Omara Bongo (Gabon) oraz króla Hassana II (Maroko).

Wykonawcą bezpośrednim miał być Denard. Bob Denard był już w tamtym momencie grubo po czterdziestce, a lata ciągłego udziału w wojnach w uciążliwych warunkach klimatycznych spowodowały, że jego sprawność fizyczna pozostawiała już wiele do życzenia. Do dziś ten właśnie czynnik podaje się jako powód niepowodzenia operacji Krewetka, jako że nie był już w stanie z odpowiednią werwą kierować swymi ludźmi na linii ognia, jak to miało miejsce chociażby w Elisabethville 15 lat wcześniej.

Niemniej jednak przygotowano grupę 50 europejskich najemników i 30 Afrykańczyków, głównie uchodźców politycznych z Beninu/Dahomeju, mających służyć jako przewodnicy w czasie samego ataku na stolicę Ludowej Republiki Beninu – Cotonou.

Operacja Krewetka – wykonanie, Cotonou 16 stycznia 1977

W niedzielny poranek 16 stycznia 1977 r. samolot z najemnikami na pokładzie opuścił lotnisko w Marakeszu w Maroko1. Następnie pilot skierował maszynę do Libreville w Gabonie, gdzie miano zabrać na pokład resztę grupy. Po wylądowaniu na lotnisku w Cotonou nastąpił podział na trzy oddziały: jeden miał za zadanie pilnowanie samolotu i opanowanie lotniska, drugi uderzenie na pałac prezydencki, a trzeci atak na koszary wojskowe w Guenzo.

Armia Beninu, z której strony Denard nie zakładał zorganizowanego oporu na dużą skalę, niespodziewanie skutecznie kontratakowała. Nie ujawnili się też sprzyjający spiskowi na miejscu oficerowie i podoficerowie wojska LRB, w teorii mający otworzyć przed najemnikami magazyny z bronią. Denard ostrzelał pałac prezydencki bazookami i moździerzami, Kerekou jednak w chwili szturmu przebywał już w innym miejscu.

Widząc fiasko przewrotu, francuski najemnik rozkazał wycofanie się na lotnisko. W chaosie, który temu towarzyszył, zginęło 7 agresorów, których zwłok zdjęcia obiegły niebawem cały świat. Co ciekawe, towarzysze zabitych w walce okaleczyli zwłoki w celu zapobieżenia ich identyfikacji na podstawie fotografii prasowych. Reszta grupy uderzeniowej brawurowo uciekła na pokładzie czekającego samolotu.

Co ciekawe, kiedy tego samego dnia Radio Benin podało informację o próbie zamachu, Algieria i Gwinea natychmiast zgłosiły gotowość wysłania wojska w obronie prezydenta Kerekou. Jak widać tym razem Denard stał na straconej pozycji, według niektórych źródeł jego plany zostały sprzedane Beninowi z wyprzedzeniem, a trafność, z jaką kontratakujący benińscy żołnierze „przewidzieli” kierunki ataku najemników, może to potwierdzać.

Położenie archipelagu Komorów na Oceanie Indyjskim - miejsca czterech zamachów dokonanych przez Denarda i jego przybrana ojczyzna na około 20 lat (wiki commons)

Komory 1975‒1995, cztery zamachy stanu

Obecność Denarda na archipelagu Komorów zasługuje na osobny artykuł. Z powodu braku miejsca skupię się jedynie na wypunktowaniu najważniejszych zdarzeń z dwóch dekad pobytu Denarda na pięknych wyspach na Oceanie Indyjskim.

W 1975 r., zatem jeszcze przed katastrofalnym zamachem stanu w Beninie, Denard na polecenia Jaquesa Foccarta obalił prezydenta Komorów (byłej kolonii francuskiej) Ahmeda Abdallaha. Władzę nad wyspami, przynajmniej nominalnie, objął Ali Soillih. W typowym dla Afryki tamtego okresu nieoczekiwanym zwrocie akcji w trzy lata później, przy wsparciu rządu Rodezji, Denard tym razem usunął ze stanowiska Soilliha, przywracając na fotel prezydencki Abdallaha, którego 500-osobowej Gwardii Prezydenckiej szefem Francuz pozostawał aż do 1989 r. Przeszedł też na islam, przybierając imię Said Mustafa Mahdjoub2.

Denard dorobił się na Komorach sporego majątku, głównie na rynku nieruchomości, ale także dzięki pośrednictwu pomiędzy Francją a RPA w kwestii kontraktów zbrojeniowych. Paryż oficjalnie popierał embargo na dostawy broni i sprzętu wojskowego do rządzonej przez białych Południowej Afryki ery apartheidu, jednak nie przeszkadzało to w omijaniu zakazu właśnie dzięki takim elementom jak opisany powyżej, czyli użyciu teoretycznie niezaangażowanego państwa.

W 1989 r. prezydent Abdallah, obawiający się utraty władzy, rozkazał Gwardii Prezydenckiej Denarda rozbrojenie armii Komorów. Reakcję Francuza uprzedziło wtargnięcie do pałacu prezydenckiego oficera komoryjskich sił zbrojnych, który zastrzelił Abdallaha i ranił samego Denarda, w konsekwencji ewakuowanego przez francuskich spadochroniarzy do RPA.

Bob Denard na zwenątrz jednego z budynków rządowych w trakcie zamachu na Komorach 1995.

W 1995 r. na tydzień Denard prawie objął władzę na Komorach. Wraz z 33 najemnikami, używając szybkich łodzi Zodiak, 27 września wylądował w stolicy Mahe w celu obalenia następcy Abdallaha – prezydenta Djohara. Tym razem jednak Francja odwróciła się od swojego korsarza.

Wypełniając ustalenia traktatu o pomocy swojej byłej kolonii, 4 października żołnierze francuscy aresztowali Denarda. Stało się to bez rozlewu krwi, mimo że Bob Denard miał pod swoim dowództwem grupę około 300 miejscowych żołnierzy (głównie z „jego” byłej Gwardii Prezydenckiej), gotowych na wykonanie każdego jego rozkazu.

 

Bob Denard z jednym ze swoich oficerów (prawdopodobnie z komoryjskiej Gwardii Prezydenckiej), Komory, 1995.

Procesy i śmierć

Po 40 latach oficjalnej i nieoficjalnej wojaczki pod trójkolorowym sztandarem i w jego imieniu, Denarda czekały teraz procesy we Francji, które inspirowali rządzący socjaliści, chcący zmazać „hańbę„ wykorzystywania przez Paryż ”psów wojny” do obrony interesów kraju w byłych koloniach. Próbowano go oskarżyć o różne rzeczy, m.in. o kontakty z włoską skrajną prawicą w celu rekrutacji najemników.

W 2006 r. ostatecznie skazano go na 5 lat więzienia w zawieszeniu za przynależność do „gangu”, mającego za cel zbrojne obalenie legalnej władzy. Denard i jego obrońcy upierali się, że francuskie służby specjalne przez cały czas trwania operacji na Komorach wiedziały o jego planach (co było zresztą prawdą). Oficjele wywiadu francuskiego przyznali się zresztą, że na pewnym etapie swojego życia Denard pozostawał ich pracownikiem.

Apelacja do wyroku z 2006 r. zaowocowała zmianą jego wymiaru na rok bezwzględnego więzienia i trzy w zawieszeniu. Chorujący już wtedy na Alzeimera, Denard nie trafił jednak do więziennej celi. Jego siostra ogłosiła światu śmierć Denarda 14 października 2007 r. Odszedł wieku 78 lat.

Bob Denard, „pies wojny”?

Denard był postacią kontrowersyjną. W swoim fachu – zawodowej wojaczce, nie narzekał na brak zajęć, zdawał się też wykonywać swoje rzemiosło rzetelnie, a w pierwszych latach swej najemniczej działalności w Katandze/Kongo i Biafrze także z dużym sukcesem. Jego „rywalizacja„ z anglosaskim odpowiednikiem – ”płk” Hoare – przeszła do legendy. Denard ponad wszelką wątpliwość w ogromnej części działał z polecenia, a przynajmniej za pełną wiedzą władz francuskich.

Denard przyjmuje defiladę wojskową Gwardii Prezydenckiej na Komorach, zdjęcie wykonano prawdopodobnie na początku XXI wieku.

Nie zasłużył jednak na przypiętą mu przez brytyjską prasę łatkę Les Affreux – „strasznego najemnika”3. Nie opisałem też wszystkich epizodów z jego najemniczej kariery, jak chociażby jego uwikłania w wojny kolonialne prowadzone przez Portugalię w Mozambiku i Angoli czy próbę utworzenia ochotniczej jednostki francuskojęzycznej w szeregach armii Rodezji pod koniec lat 70. Zabrakło na to zwyczajnie miejsca.

Za dowód tego, że w płatnej żołnierce stosowano w Afryce podwójne standardy, niech posłuży fakt, że dużą część indyjskiego kontyngentu Błękitnych Hełmów w Katandze stanowili najemni Gurkowie, obywatele Nepalu na zawodowych kontraktach, co zresztą katangijscy najemnicy w rozmowach z przeciwnikami z ONZ niejednokrotnie z przekąsem podkreślali.

Denard na zawsze pozostanie tym „najemnikiem z plakatu”, moim zdaniem zupełnie niesłusznie obarczanym za wszelkie zło popełnione w chaosie postkolonialnej Afryki, gdzie ścierały się interesy wielkich mocarstw okresu Zimnej Wojny.

 

Bibliografia:

  1. Othen Ch., Katanga 1960‒1963,The History Press 2015.
  2. Venter A.J., Biafra’s War 1967‒1970: A tribal conflict in Nigeria that left a milion dead, Hellon and Co. 2015.
  3. McDonald P., Soldiers of Fortune – The Twientieth Century Mercenary, Gallery Books 1986.
  4. Mockler A., The New Mercenaries, Paragon House 1987.
  5. Rogers A., Someone Else’s War, Collins 1998.
  6. Smith I., Mad Dog Killers: the story od a Congo mercenary, Helion and Co. 2012.
  7. Hoare M., Droga do Kalamaty, Bellona 1993.
  8. Tickler P., The Modern Mercenary: Dog of War or soldiers of honour? Harpercollins 1988.
  9. www.mercenary-wars.net

Zainteresowanych tematami konfliktów wspomnianych w niniejszym artykule odsyłam też do moich publikacji, takich jak m.in. Awantura w sercu Afryki – Katanga 1960/63, Skrzydła Katangi i Biafra 1967‒1970 operacje lotnicze (magazyn „Militaria”) oraz Pionierzy w opałach – helikoptery komercyjne w wojnie w Biafrze 1967‒1970 (magazyn „Aero”). Na witrynie konflikty.pl można też znaleźć mój artykuł, poświęcony użyciu pojazdów pancernych w Kongo przez siły ONZ (http://www.konflikty.pl/technika-wojskowa/na-ladzie/zelazna-piesc-pojazdy-pancerne-onz-kongo/).

 

Redakcja merytoryczna: Grzegorz Antoszek

Korekta językowa: Aleksandra Czyż

  1. Maroko, mimo początkowych niesnasek z Francją w trakcie wojny o niepodległość Algierii (1954‒1962), w późniejszym czasie wspierało politykę Paryża w Afryce. W latach 70. marokańscy spadochroniarze udzielili m.in. pomocy armii Zairu (nazwa Konga obowiązująca za czasów rządów Josepha Mobutu, który „zafrykanizował” także swoje imię na Mobutu Sese Seko) w walkach z rebeliantami w Kolwezi (1977‒1978). []
  2. Denard wychowywany był w rodzinie katolickiej, po czym w trakcie pobytu w Afryce Północnej przeszedł na judaizm, następnie na Komorach na islam, by powrócić do wiary katolickiej tuż przed śmiercią. []
  3. Les Affreux – z franc. Straszni; oznaczać miało nieogolonego, niechlujnego frankofońskiego najemnika. Termin ten uknuty został przez anglosaską prasę w celu obarczenia francuskich i belgijskich płatnych żołnierzy w Kongo wszelkimi możliwymi winami za popełniane przewinienia, jak grabieże lub cięższe przestępstwa, jak gwałty czy masowe morderstwa. Przeciwstawiano temu stereotypowi rzekomo zawsze zdyscyplinowanych i schludnych najemników z krajów Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, którzy znaleźli się w Katandze w szeregach Kompanii Międzynarodowej i 4. Komando Mike’a Hoare’a. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. ML pisze:

    Niedopracowane, szereg błędów. Między innymi kompletna i śmieszna bzdura - prezydent Mobutu wezwał Czombego do walki z rebeliantami... Otóż prezydentem był pan Kasavubu. Usunął on Czombego, bo bał się konkurencji w wyborach, a potem chciał zawrzeć rozejm z komunistami. I wtedy został obalony przez Mobutu, który był dowódcą armii.

Zostaw własny komentarz