Operacje morskie kubańskiej opozycji antykomunistycznej cz. 2


Liczne konflikty zbrojne w XX w. objęły swoim zasięgiem nie tylko lądy, ale również praktycznie wszystkie akweny świata. Myśląc o ówczesnych wojnach morskich, z łatwością można przywołać w pamięci obrazy pojedynków ogniowych pomiędzy pancernikami w czasie bitwy jutlandzkiej, zmagania morskich lotników pod Midway czy argentyńskie pociski Exocet mknące w stronę brytyjskich okrętów podczas wojny o Falklandy. Niejako w cieniu tych słynnych batalii nikną rozliczne pomniejsze epizody wojen i wojenek, które, pomimo że nie zadecydowały o losach imperiów, to z powodzeniem mogłyby stanowić kanwę marynistycznej powieści godnej pióra Roberta Louisa Stevensona czy Emilia Salgariego.

Korsarze CIA

Żołnierze wyszkoleni przez Amerykanów przed inwazją w Zatoce Świń stanowili poważny problem, nie chcąc złożyć broni. Na szczęście znalazło się dla nich zajęcie w Kongo.

Funkcjonariusze FBI „postawili pod ścianą” kubańskich aktywistów antykomunistycznych, uzależniając możliwość dalszego korzystania z gościnności Stanów Zjednoczonych od zaprzestania przez nich prowadzenia działań zbrojnych skierowanych przeciwko władzy Castro. Amerykanie zdawali sobie jednak sprawę, że argument ten nie dotrze do części najbardziej zdeterminowanych bojowników. Rozwiązanie tej kwestii znalazła CIA. Jednym z poważniejszych problemów międzynarodowych w latach sześćdziesiątych była kwestia Demokratycznej Republiki Konga, dawnej belgijskiej kolonii, która uzyskując niepodległość w 1960 r. od razu stała się areną rywalizacji pomiędzy zantagonizowanymi blokami politycznymi zimnej wojny. Kongo, dysponujące jednymi z najbogatszych na świecie złóż surowców o znaczeniu strategicznym, stanowiło łakomy kąsek dla wszystkich graczy międzynarodowej polityki. Stawką w tej grze było 15% światowych zapasów miedzi, 65% kobaltu, 45% germanu i 78% diamentów przemysłowych1, a także jedne z najbogatszych złóż uranu. Wewnętrzny konflikt, który rozgorzał w nowo powstałym państwie, był nie tylko lokalną wojną domową – światowe mocarstwa, ale również mniejsze państwa czy nawet wielkie korporacje starały się wpłynąć na jego wynik, wspierając tę czy inną walczącą stronę. Amerykański wywiad zdecydował się więc upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, wysyłając najgorliwszych z Kubańczyków do Konga. Pozbywano się problemu z własnego podwórka i zapewniano solidne wsparcie działań swojego wywiadu w afrykańskim państwie. Zebranym w hotelu w Miami bojownikom, reprezentującym wszystkie rodzaje „sił zbrojnych”, oficerowie wywiadu zaproponowali możliwość kontynuowania walki z komunizmem pod warunkiem, że podporządkują się amerykańskim władzom. Kubańczycy uzyskali również gwarancję, że w razie wybuchu ogólnonarodowego powstania przeciw Castro ich mocodawcy przerzucą ich na rodzimą wyspę, by mogli wziąć w nim aktywny udział2. Oczywiście odrzucenie propozycji i kontynuowanie nielegalnej działalności łączyć się miało z poważnymi reperkusjami3. Spośród kilkudziesięciu pozyskanych w ten sposób ochotników utworzono grupę lotnictwa szturmowego, pododdział przeszkolonych przez amerykańskie zielone berety wojsk lądowych oraz złożoną z grupki szesnastu marynarzy mikroflotyllę śródlądową, której rejonem działań miało stać się jezioro Tanganika4.

Afrykańskie rewolucje

Amerykańska łódź patrolowa. Tego typu jednostkami dysponowali Kubańczycy na jeziorze Tanganika.

W sierpniu 1965 r. rozpoczęły się pierwsze patrole kubańskich marynarzy na liczącym prawie 33000 km2 akwenie, leżącym na pograniczu Konga, Burundi, Tanzanii i Zambii5. Środki, którymi dysponowali, były bardzo skromne – Centralna Agencja Wywiadowcza przerzuciła do Demokratycznej Republiki Konga dwa kutry motorowe typu PCF, popularnie zwane „swift boat”6, ochrzczone przez Kubańczyków Monty i Gitana. Te nikłe siły miały zapewnić spokój na jeziorze, przez które biegły najważniejsze szlaki przerzutu broni i ludzi do Kongo, w czasie, kiedy sytuacja w tym afrykańskim państwie z dnia na dzień stawała się trudniejsza. Ledwie zdążyła się zakończyć wojna domowa, wywołana próbą secesji najbogatszej prowincji – Katangi, chaos panował we wszystkich aspektach funkcjonowania państwa i przekładał się na nasilające się niepokoje społeczne. Rząd centralny, wspierany przez państwa zachodnie, nie był w stanie pozyskać sobie obywateli, gdyż lokalne struktury polityczne w poszczególnych prowincjach kraju praktycznie nie funkcjonowały7. W tak trudnym momencie były komunizujący minister edukacji, Pierre Mulele, stanął na czele rewolty wspieranej przez blok wschodni8. W lipcu 1964 r. rebelianci rozpoczęli prowadzenie działań, których celem było przejęcie władzy w państwie9.

Rozszerzająca się rebelia przyciągała coraz większą uwagę amerykańskiego wywiadu. Pod koniec stycznia 1964 r. raporty CIA stwierdzały wyraźnie, że to, co było pierwotnie uważane za zwykłe siejące terror bandy, jest de facto zorganizowanym i zdyscyplinowanym oddziałem partyzanckim wspieranym zarówno finansowo, jak i poprzez dostawy broni przez Związek Radziecki i komunistyczne Chiny. Okazało się również, że poziom przygotowania i wyszkolenia armii kongijskiej jest wręcz żałosny10. Rebelianci wygrywali starcia, które, porównując siły obydwu stron przed bitwą, powinni byli z kretesem przegrać. Od kwietnia 1964 r. niepokoje obejmowały coraz większe tereny. Lokalne konflikty o podłożu plemiennym zostały szybko wykorzystane przez lewicowych działaczy emigracyjnego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (Committee of National Liberation, CNL11). Zwaśnieni wodzowie zaczęli używać w swej retoryce argumentów odnoszących się do aspektów politycznych, a jako cel swojej walki przedstawiać obalenie despotycznego rządu12. Rebelia ta, zwana w świecie zachodnim powstaniem Simba13, objęła praktycznie połowę terytorium państwa, zaś jej przywódcy proklamowali powstanie Socjalistycznej Republiki Konga, która to – rzecz jasna – natychmiast (co prawda nieoficjalnie), uzyskała wsparcie państw bloku komunistycznego. Utrzymanie się przy władzy rządu w Leopoldville było możliwe zapewne tylko dzięki wsparciu niespełna dwustu doradców wojskowych, głównie z USA, Belgii i Izraela14 oraz licznych najemników, zatrudnionych do walki z rebelią. Kluczową rolę odgrywała Wojskowa Misja Stanów Zjednoczonych w Kongu (United States Military Mission in Congo, COMISH). To jej oficerowie odpowiedzialni byli za koordynację działań podejmowanych przez służby specjalne, doradców wojskowych, najemników i zwerbowanych przez amerykańskie służby kubańskich emigrantów.

Oko w oko z Che Guevarą

Che Guevara w Kongo w połowie lat 60.

Kubańscy marynarze, zajmujący się głównie dozorowaniem wód jeziora Tanganika oraz okazjonalnie wspierający działania sił lądowych przeciw komunistycznym rebeliantom15, od czasu do czasu spotykali się z uzbrojonymi jednostkami pływającymi nieprzyjaciela. Spośród tych słodkowodnych bitew „morskich” jedna zasługuje na szczególną uwagę. Przewrotny los sprawił bowiem, że wśród istnej komunistycznej międzynarodówki, z którą Kubańczykom przyszło walczyć w szeregach CIA, znaleźli się ich krajanie – żołnierze Fidela Castro16. Pytanie, dlaczego El Commandante postanowił zaangażować się w tak odległe sprawy jak niepokoje w oddalonym o 11 tysięcy km od Hawany Kongu, nasuwa się samo. Komunistyczne władze Kuby dopiero co odparły inwazję w Zatoce Świń, zaś samo państwo o mało nie stało się polem pierwszej bitwy III wojny światowej – wydawać by się mogło, że w takim momencie Castro powinien mieć na głowie całe mnóstwo spraw ważniejszych niż eksport rewolucji na odległy czarny ląd. Nawet jeśli zdecydowano się na szerzenie drogą zbrojną idei Marksa i Lenina, logicznym wydawałby się raczej kierunek pobliskich Karaibów czy Ameryki Łacińskiej, a nie egzotycznej Afryki.

Ciekawą tezę mającą wyjaśnić tę sytuację postawił badacz historii Kuby Frank R. Villafana. Według niego, gdy w 1962 r. Kennedy zobowiązał się do zrezygnowania z kolejnych prób obalenia władzy Castro, Chruszczow zadbać miał o to, by kubańscy rewolucjoniści nie przyczyniali się do destabilizacji sytuacji w regionie poprzez wspieranie ruchów rewolucyjnych w Ameryce17. Tłumaczyłoby to zwrot polityki Hawany na drugą stronę Atlantyku. Sam Castro był świadom potencjału drzemiącego w państwach afrykańskich, zaś w walkę „narodowowyzwoleńczą” w Afryce zaangażował się poważnie Ernesto Guevara18, będący ikoną kubańskiej rewolucji. Właśnie sam legendarny Che, dowodzący oddziałem komunistycznym wspierającym kongijskich buntowników, stanął oko w oko z marynarzami antycastrowskiej opozycji w miejscu mimowolnie przywodzącym na myśl Jądro ciemności Josepha Conrada.

21 listopada 1965 r., gdy wspierana przez państwa zachodnie ofensywa rządowych sił kongijskich odbiła z rąk rebeliantów większość terytorium kraju, oddział Guevary od ponad miesiąca nieustannie się wycofywał, kilkukrotnie ledwie unikając rozbicia przez polujące na niego wojska rządowe, dowodzone przez słynnego najemnika Michaela „Mad Mike’a„ Horae’a. Che, świadom, że po ponad półrocznym pobycie w Kongo z kretesem przegrał, zdecydował się na ewakuację swych niespełna dwustu pozostałych żołnierzy przez Tanganikę do Tanzanii, będącej jego bazą logistyczną. Na długo przed świtem trzy łodzie motorowe, uzbrojone w WKM-y i działa polowe, wypełnione ludźmi Guevary odbiły od kongijskiego brzegu jeziora. Amerykański wywiad uzyskał informacje o tej przeprawie z niewielkim wyprzedzeniem i natychmiast przekazał je swojej ”flotylli”. Na szczęście dla komunistów, jeden z kutrów PCF poprzedniego dnia doznał uszkodzeń i w pościg za ewakuującymi się rewolucjonistami wyruszyła tylko jedna załoga. Mimo to straty zadane przez kuter Monty były bardzo poważne. Na tanzański brzeg dotarło zaledwie 123 spośród ewakuowanych około 200 komunistów19. Klęska Guevary została przypieczętowana. Kubańska wojna domowa znalazła odległe sobie wyjątkowo odległe pole bitwy.

Były to jedne z ostatnich aktów rebelii Simba. Wraz z jej stłumieniem CIA rozpoczęła wycofywanie z Konga będących na jej usługach kubańskich bojowników i ich przerzut do Stanów. Był to praktycznie koniec zorganizowanej działalności „marynarki wojennej” antycastrowskiej emigracji. Rzecz jasna, część z nich po powrocie na Florydę usiłowała podejmować działania na własną rękę, jednak ich skala była nieporównywalnie mniejsza. Późniejsze nieliczne akcje kubańskiej opozycji, wymierzone w żeglugę wyspiarskiego państwa, miały już charakter czysto sabotażowy – ostrzeliwano jednostki pływające w portach z lądu, podkładano na nie ładunki wybuchowe (ofiarą tego typu akcji był między innymi polski frachtowiec Polanica, ostrzelany w porcie Miami przez organizację El Poder Cubano)20. Era kubańskiego emigracyjnego piractwa zakończyła się na dobre.

Wielcy zapomniani odległych wydarzeń

Powyższe, bardzo pobieżne, przedstawienie wątku zbrojnej działalności kubańskiej antycastrowskiej opozycji na morzach, oceanach, a także jeziorach świata nie wyczerpuje nawet w nikłym procencie tego tematu, który nie tylko dla polskiego czytelnika, ale również dla większości zainteresowanych historią wojskowości ludzi z całego globu pozostaje praktycznie nieznany. Casus grupy kilkunastu (być może kilkudziesięciu), często bezimiennych dziś marynarzy – weteranów przedrewolucyjnej marynarki wojennej i straży przybrzeżnej Kuby – uświadamia, jak wiele możliwości dla badacza skrywa się w cieniu „wielkiej historii” – nauki o losach narodów i imperiów. Warto pochylać się ponownie nad doskonale znanymi z podręczników wydarzeniami, można bowiem odnaleźć w nich często drugie i trzecie dno, kryjące dla historyka bezcenne dane, pozwalające spojrzeć na odległe czasy z zupełnie nowej perspektywy.

 

Bibliografia:

Źródła:

  1. CIA-RDP75-00001R000200020062-6, 20 Killed in raid on Cuba; Exiles Report.
  2. ACIA, CIA-RDP80M01048A001500120204-9, Action Memorandum A-91, 31 października 1962.
  3. ACIA, CIA-RDP75-00149R000300090009-4, Cuban label exiles’ navy school a pirates den.
  4. ACIA, CIA-RDP75-00149R000600320009-5, Caribbean Tension.
  5. ACIA, CIA-RDP75-00149R000300590007-1, CIA didn’t help raids on Cuba.
  6. Office of Current Intelligence, Current Inteliigence Memorandum, Subject: The Security Situation in the Congo, 12 june 1964.

 

Książki i artykuły:

  1. Alpha 66 (Organization), [w:] University of Miami Finding Aids, [online] http://proust.library.miami.edu/findingaids/?p=creators/creator&id=430, dostęp: 1 maja 2017, strony nienumerowane.
  2. BOP & 2506, [w:] Cuban Information Archives, [online] http://cuban-exile.com/menu2/22506.html, dostęp: 1 maja 2017, strony nienumerowane.
  3. Castaneda J.G., Che Guevara, 2007.
  4. Encyklopedia PWN, [online] http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/kryzys-kubanski;3928535.html, dostęp: 1 maja 2017, strony nienumerowane.
  5. Gleijeses P., „Flee! The White Giants Are Coming!”: The United States, the Mercenaries, and the Congo, 1964–65, [w:] Diplomatic History 18, No. 2, 1994, s. 219–220.
  6. JenkinsM.,A Chronology of Terrorist Attacks and Other Criminal Actions Against Maritime Targets, 1983.
  7. „Life Magazine”, 12 kwietnia 1963, s 22.
  8. Ogunsanwo A., China policy in Africa 1958–1971, Cambridge 1974.
  9. Raiders Hunt British Ships in Cuba Area, [w:] „Chicago Tribune”, 22 października 1962.
  10. Villafana F.R., Cold War in the Congo, The Confrontation of Cuban Military Forces, 1960–1967, Villafana 2012.
  11. Zajączkowski , Niepodległość Konga a kolonializm belgijski: zarys historyczno-socjologiczny, 1968.

 

Redakcja merytoryczna: Grzegorz Antoszek
Korekta językowa: Aleksandra Czyż

  1. F.R. Villafana, dz. cyt., s. 5. []
  2. Tamże, s. 40–41. []
  3. P. Gleijeses, „Flee! The White Giants Are Coming!”: The United States, the Mercenaries, and the Congo, 1964–65, [w:] Diplomatic History 18, No. 2, 1994, s. 219–220. []
  4. F.R. Villafana, dz. cyt., s. 201–202. []
  5. Tamże, s. 149. []
  6. Fast Patrol Craft – zaprojektowane na początku lat sześćdziesiątych XX w. na potrzeby US Navy 15-metrowe jednostki o aluminiowym kadłubie i zanurzeniu nieprzekraczającym 1,5 metra, osiągające prędkość maksymalną 21 węzłów. Ich standardowe uzbrojenie składało się z trzech wielkokalibrowych karabinów maszynowych Browning M2 kalibru 12,7 mm oraz moździerza kalibru 81 mm.  Były używane z powodzeniem między innymi przez wojska amerykańskie (w tym siły specjalne) podczas wojny w Wietnamie. []
  7. Office of Current Intelligence, Current Inteliigence Memorandum, Subject: The Security Situation in the Congo, 12 june 1964, s. 5. []
  8. A. Ogunsanwo, China policy in Africa 1958–1971, Cambridge 1974, s. 175. []
  9. A. Zajączkowski, Niepodległość Konga a kolonializm belgijski: zarys historyczno-socjologiczny, 1968, s. 266. []
  10. Przyznawał to nawet głównodowodzący wojsk kongijskich, pułkownik Mobutu. Office of Current Intelligence, Current Inteliigence Memorandum, Subject: The Security Situation in the Congo, 12 june 1964, s. 3. []
  11. Organizacja ta utrzymywała stałe kontakty między innymi z przedstawicielstwem ChRL w Burundi. []
  12. Office of Current Intelligence, Current Intelligence Memorandum, Subject: The Security Situation in The Congo, 12 june 1964, s. 1. []
  13. Buntownicy sami o sobie mówili Simba, co w swahili znaczy Lew. []
  14. Office of Current Intelligence, Current Intelligence Memorandum, Subject: The Security Situation in The Congo, 12 june 1964, s. 2. []
  15. F.R. Villafana, dz. cyt., s.  149–151. []
  16. J.G. Castaneda, Che Guevara, 2007, s. 297. []
  17. F.R. Villafana, dz. cyt., s. 9. []
  18. J. Castaneda, op. cit., s. 285–287. []
  19. F.R. Villafana, dz. cyt., s. 164–169. []
  20. B.M. Jenkins, dz. cyt., s. 9. []

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum.Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. Bilbo napisał(a):

    Super artykuł. Libra Cuba.

Zostaw własny komentarz