Anna Boleyn – siostra z piekła rodem?


O relacjach Anny Boleyn z jej rodzeństwem napisano i powiedziano bardzo wiele. Okrutna dla swojej siostry Marii? Kochanka własnego brata? Dziś już większość z nas zdaje sobie sprawę, że są to jedynie mity podsycane przez książki i filmy, ale mimo wszystko relacje Anny z jej rodzeństwem były z pewnością skomplikowane.

Anna Boleyn

Anna przyszła na świat w 1501 lub 1507 r. – historycy do dziś spierają się, która z tych dat jest prawdziwa. Wybór jednej z nich uplasuje Annę albo jako dziecko środkowe, albo najmłodsze, gdyż Maria przyszła na świat jako pierwsza, najprawdopodobniej w 1499 r., zaś Jerzy około 1504 r.

Rodzeństwo wychowywało się początkowo razem w zamku Hever, rodzinnej posiadłości Boleynów. Wspólnie się bawili i uczyli. Zdolność do szybkiego przyswajania wiedzy z pewnością była dużą zaletą Anny. Podobno robiła to znacznie lepiej niż jej starsza siostra, tak więc błyskotliwością miała nadrabiać brak angielskiej urody, której jako mała dziewczynka mogła zazdrościć Marii. Ta była typową angielską różą – miała długie blond włosy, niebieskie oczy oraz jasną, szlachetną karnację. Anna była zaś jej przeciwieństwem, gdyż posiadała piękne, lecz ciemne włosy, takie same oczy i oliwkową skórę, która nie była przymiotem wysoko urodzonych panien.

W 1514 r. Anna i Maria wyjechały do Francji jako dwórki księżniczki Małgorzaty Tudor, siostry króla Henryka VIII. Małgorzata miała zostać królową Francji – ta zaszczytna pozycja dałaby jej wiele radości, gdyby nie fakt, że jej małżonek, Ludwik XII, mógłby być jej dziadkiem. Dla każdej panny dworskiej wyruszenie za granicę za Małgorzatą było wielką szansą. Anna i Maria otrzymały ją zapewne dzięki zdolnościom dyplomatycznym ich ojca Tomasza, który był wprawnym politykiem, przez co został mianowany ambasadorem Anglii we Francji. Dziewczęta otrzymały więc możliwość nauki języka francuskiego, poznania wielu możnych ludzi i postawienia pierwszych poważnych kroków jako dwórki potężnej kobiety.

Jak się jednak okazało, kariera Małgorzaty Tudor jako królowej Francji nie trwała długo. Wkrótce po hucznym ślubie, dużo starszy od niej Ludwik zmarł. Młodziutka dziewczyna została wdową, lecz nie rozpaczała po stracie małżonka ani tytułu. Jeszcze przed wyruszeniem do Francji pokochała przyjaciela swego brata, Charlesa Brandona – księcia Suffolk, i kiedy przyjechał on eskortować ją do Anglii, Małgorzata wymusiła na nim obietnicę, po czym para wzięła ślub. Oboje wrócili do kraju, obawiając się gniewu króla Henryka, który jednak ostatecznie nie był na nich zły zbyt długo. Część dziewcząt towarzyszących Małgorzacie również wróciła do Anglii, ale nie Anna i Maria, których kariera na francuskim dworze dopiero się rozpoczynała.

Maria Boleyn

Siostry – rywalki?

Jakie były wówczas relacje pomiędzy siostrami Boleyn? Anna świetnie sobie radziła, zaprzyjaźniła się z siostrą nowej królowej Klaudii, która wyszła za mąż za Franciszka I, została także tłumaczką Jej Wysokości. Maria natomiast zwróciła na siebie uwagę samego króla. Franciszek nie stronił od pięknych kobiet i słynął z dużej liczby kochanek. Jego oczom nie uszła także młoda Angielka, której z każdym dniem coraz mniej obca była, dobrze znana na francuskim dworze, sztuka uwodzenia. Wkrótce została jego kochanką, choć zapewne nie łączyło ich żadne romantyczne uczucie. Oprócz tego nie wiadomo zbyt wiele o tym, co siostry robiły we Francji oraz jak wyglądały ich relacje. Być może były ze sobą blisko i wspierały się podczas pobytu w obcym kraju, choć możliwe jest także, że Anna, która stawała się coraz bardziej francuska, ale była też dużo sprytniejsza od swojej starszej siostry i nie wdawała się w głośne romanse, odsunęła się nieco od Marii. O tym, czy siostry miały wówczas większy kontakt z bratem Jerzym również nie wiadomo zbyt wiele, choć z pewnością rodzeństwo utrzymywało kontakt korespondencyjny.
Maria wróciła do Anglii jako pierwsza i wstąpiła na dwór królowej Katarzyny Aragońskiej, hiszpańskiej żony Henryka VIII. Relacje króla z małżonką już wtedy były napięte – Katarzyna nie mogła dać mu zdrowego syna, a ten był przekonany, że nie jest to jego wina, gdyż doczekał się już męskiego potomka z kochanką Bessie Blount. Oczywiście nie był to syn z prawego łoża, który mógłby liczyć na tron po śmierci swego ojca. Przygnębiony niepowodzeniem, Henryk szukał pocieszenia u innych kobiet. Wkrótce zauważył Marię, która przybyła z Francji – chodziły już o niej słuchy, że miała romans z Franciszkiem I. W przeciwieństwie do swojego francuskiego przeciwnika Henryk zwracał uwagę na kobiety, które nie tylko pociągały go fizycznie, ale też potrafiły wzbudzić w nim uczucie. Kiedy więc związał się z Marią Boleyn, było to coś więcej niż przelotna zachcianka. Przez chwilę najstarsza z rodzeństwa mogła pławić się w jego blasku, chociaż główne zaszczyty zbierał jej nowo poślubiony małżonek, któremu Henryk chciał w ten sposób zamknąć usta.

Związek z Marią trwał jakiś czas, do Anglii zaś wróciła także Anna. Siostry zapewne tęskniły za sobą i nadrabiały stracony czas wraz z Jerzym. Jednak wbrew temu, co opisała Philippa Gregory w swojej bestsellerowej powieści Kochanice króla, Anna nie stawała na głowie, aby zwrócić na siebie uwagę króla, kiedy jeszcze łączyło go uczucie z jej siostrą. Dopiero kiedy Henryk odsunął Marię, zwrócił uwagę na jej młodszą siostrę i powoli podejmował próby podbicia serca nowej dwórki swojej żony. Czy to w jakiś sposób wpłynęło na siostrzaną relację? Bardzo możliwe. Maria zapewne czuła się odepchnięta i niekochana, chociaż nie mogła przecież oczekiwać, że Henryk pozostanie jej wierny. Nie była też na tyle naiwna, aby wierzyć, że mógłby odsunąć Katarzynę Aragońską – to odróżniało ją od Anny. Nie była tak bezczelna, aby mu coś takiego zasugerować i cieszyła się łaską, którą od niego otrzymywała. Kiedy więc obserwowała, jak jej siostra wykorzystuje zdobytą we Francji wiedzę na temat mężczyzn i sprawnie manipuluje Henrykiem – raz go odpychając, a raz przyciągając do siebie, aż ten całkiem stracił dla niej głowę – mogła być zła i zawiedziona. Annie jednak nigdy nie zależało na tym, żeby celowo zranić swoją siostrę, jak to nieraz jej się zarzucało.

Kadr z filmu „Kochanice króla”, 2008

Cała rodzina Boleynów rosła w siłę wraz z potężniejącym uczuciem Henryka VIII do Anny. Nie podobało się to zwolennikom królowej Katarzyny, inni jednak widzieli w Annie kobietę, która naprawdę uszczęśliwia króla. Dzięki tej miłości Tomasz Boleyn otrzymał tytuł hrabiego, a Jerzy wicehrabiego Rochford. Maria najprawdopodobniej spędzała sporo czasu na dworze przy swojej siostrze, tak więc prawdopodobnie nie mogła żywić do niej urazy. W końcu to Henryk uparł się, aby ją zdobyć, zaś Anna to tylko sprytnie wykorzystała, wyciągając wnioski z błędów popełnionych przez Marię. Wyznała Henrykowi, że oddać się może tylko swojemu mężowi i trafiła w dziesiątkę. Król już wcześniej rozważał anulowanie małżeństwa z Katarzyną Aragońską, z którą doczekał się jedynie córki Marii, niemogącej przecież zostać królową po jego śmierci. Henryk potrzebował nowej żony i dziedzica, a to mogła zapewnić mu właśnie nowa ukochana, Anna.

Walka z Watykanem o unieważnienie małżeństwa była niezwykle długa i męcząca. Musiała zakończyć się niepowodzeniem m.in. z powodu strachu, jaki budził w papieżu bratanek Katarzyny, cesarz Karol V. Henryk był zmuszony poradzić sobie sam. Z pomocą przyszli mu zwolennicy reformacji, którzy namówili go do wprowadzenia zmian. Anna wraz ze swoją rodziną popierała króla, namawiając go do czytania książek, które jeszcze niedawno nazwałby heretyckimi. W końcu jednak działania protestanckiej frakcji przyniosły zamierzony skutek i Henryk postanowił zerwać z Rzymem. Mianował się Głową Kościoła w Anglii, rozpoczynając tym samym nowy rozdział w historii swojego kraju.

Zranione uczucia

Wraz z nową wiarą przyszedł czas na nową królową. Katarzyna Aragońska została odsunięta w cień, a Anna mogła przyjąć koronę Anglii, co uczyniła zresztą, będąc w zaawansowanej ciąży. Z tak wielkiego sukcesu korzystała cała jej rodzina, której majątek wciąż się powiększał. Niestety, łaska króla była uzależniona od płodności Anny, a pierwsza ciąża, choć zakończyła się szczęśliwie, nie sprowadziła na świat męskiego potomka. Anna wydała na świat dziewczynkę, której dano na imię Elżbieta. Później zachodziła w kolejne ciąże, nie mogła jednak doprowadzić ich do pozytywnego końca.

W tym czasie na dworze, po pewnej nieobecności, pojawiła się Maria. Jakiś czas wcześniej owdowiała, wzbudziła więc zdziwienie, pokazując się przed obliczem swojej siostry w stanie błogosławionym. Poinformowała Annę, że się zakochała i wyszła za mąż za biednego, lecz uczciwego i dobrego człowieka. Królowa miała wpaść w szał i wygnała swoją siostrę ze dworu. Czy naprawdę tak było? Anna rzeczywiście słynęła ze swej wybuchowej natury i ostrego języka, którego nie pilnowała nawet w stosunku do Henryka, więc jest możliwe, że powiedziała Marii kilka mocnych słów. Było to jednak wywołane złością na siostrę, która nie poprosiła jej, królowej, o zgodę na ślub, lecz wzięła go w tajemnicy. Wciąż była przecież młodą siostrą królowej Anglii, dlatego istniała możliwość wyboru lepszej partii, a jej małżeństwo mogło mieć znaczenie polityczne. Poza tym, będąc w ciąży, stanęła przed obliczem Anny, która wtedy mając problem z wydaniem na świat zdrowego syna, była załamana. Fakt, że jej siostra urodziła już dzieci, a teraz miała doczekać się kolejnego, był dla niej bardzo przykry, Zapewne wkrótce potem żałowała swojego wybuchu, choć wielu historyków twierdziło, że siostry nigdy nie poprawiły swoich stosunków, a nawet, że nigdy więcej już się nie zobaczyły.

Henryk VIII

Zupełnie inaczej wyglądały relacje Anny z Jerzym. Brat królowej był człowiekiem niezwykle ambitnym i, tak jak ich ojcu, wciąż było mu mało. W tej kwestii istniało duże podobieństwo do Anny, ponieważ Maria była znacznie skromniejsza. Nie jest jednak prawdą, że najstarsza z rodzeństwa Boleynów była wyjątkowo uczciwa i pokorna, jak zdarzało się ją przedstawiać. Twierdząc tak, chciano najprawdopodobniej ukazać ją w kontraście do krzykliwej Anny. Maria potrafiła być zarówno wyuzdana – stała się w końcu kochanką aż dwóch królów – jak i zachłanna, choć z pewnością mniej niż Anna i Jerzy.

Ta dwójka z kolei dogadywała się naprawdę dobrze i była ze sobą blisko. Zbyt blisko, jak później twierdzili ich przeciwnicy. Kiedy stosunki Anny z Henrykiem stawały się coraz bardziej napięte, a on wiedział już, że musi wziąć sobie kolejną żonę i pozbyć się Anny, Tomasz Cromwell, stojący za sfabrykowaniem dowodów przeciwko królowej, twierdził, że Anna miała wielu kochanków, w tym właśnie Jerzego. Oskarżenie o kazirodztwo miało być gwoździem do trumny Anny oraz spowodować, że jej wizerunek będzie jeszcze bardziej zniszczony, niż był wcześniej. Nie wystarczyło twierdzenie, że Anna Boleyn uciekała się do czarnej magii i że wielokrotnie zdradzała swojego męża-króla. Należało jeszcze oczernić ją, przypisując jej romans z własnym bratem oraz to, że spłodzili razem coś, co nie było człowiekiem, lecz potworem, którego Anna miała poronić. Do tych oskarżeń rękę przyłożyła żona Jerzego, Jane Parker, która nigdy nie była specjalnie szczęśliwa w tym małżeństwie. Sama miała zeznać, że widziała Annę i Jerzego w niedwuznacznych sytuacjach. Dlaczego to zrobiła? Być może Cromwell obiecał jej, że jeśli pomoże mu w skazaniu męża i szwagierki, to wciąż utrzyma swoją pozycję na dworze, co rzeczywiście się stało, pomimo upadku całej rodziny Boleynów.

Czas próby

Nie da się ukryć, że oskarżenia o romans z własnym bratem były przypisane Annie z powodu zbyt bliskich relacji między nimi. Królowa zawsze lepiej dogadywała się z Jerzym niż z Marią – łączyła ich ambicja, zamiłowanie do rozrywek, dworskiego życia oraz polityki. Anna czuła się przy Jerzym dobrze i swobodnie, był dla niej oparciem i kimś, przed kim zawsze mogła być szczera. Nie należy zapominać o tym, że pozycja królowej, szczególnie takiej, która nie była darzona sympatią przez poddanych, musiała być dla Anny niezwykle trudna i stresująca. Żona Henryka VIII była bardzo inteligentna i doskonale zdawała sobie sprawę, że nie każdemu może ufać. Widziała, że jest otoczona przez osoby, które nie życzą jej najlepiej, choć mimo to czasami zdarzało się jej mówić rzeczy, które powinna zachować dla siebie. To ostatecznie mogło doprowadzić ją do upadku. Tak czy inaczej, Anna potrzebowała kogoś, przed kim mogła być sobą i kto znał ją najlepiej. Kimś takim był dla niej właśnie brat, któremu zależało na jej szczęściu, nie tylko dlatego, że jego własne było z nią ściśle związane. Jerzy wiedział doskonale, pod jaką presją znajduje się jego siostra i jak każdego dnia walczy o to, aby przynieść na świat dziecko Henryka, co umocniłoby jej pozycję. Niestety, nie udało się.

Anna Boleyn po aresztowaniu w Tower of London (obraz Edouarda Cibota z 1835 r.)

Kiedy Anna została oskarżona o zdradę i skazana na śmierć, wraz z nią wyrok usłyszało także kilku mężczyzn, w tym właśnie Jerzy. Zamknięta w tej samej komnacie Tower, w której czekała na swoją koronację, zmuszona została do oglądania egzekucji wszystkich rzekomych kochanków. W rzeczywistości każdy był jej przyjacielem. Najboleśniej musiała jednak przeżyć śmierć ukochanego brata, który dawał jej wcześniej tak wielką siłę. Następnie sama wkroczyła na szafot, aby oddać swoje życie francuskiemu katu.
Jedyną osobą, która wyszła obronną ręką z całego skandalu, była Maria. Zaszyła się na wsi, gdzie doczekała końca swoich dni otoczona gromadką dzieci i miłością męża. Miała to, czego nie miała ani Anna, ani Jerzy – szczęśliwą rodzinę i spokój. Świadomie wybrała ciche życie z dala od dworu i dzięki temu nie dosięgła jej surowa kara, jaka spadła na jej ród. Nie ma wątpliwości, że mocno przeżyła upadek swojego rodzeństwa, które przecież mimo wszystko bardzo kochała. Być może Maria nie była z nimi tak blisko, jakby chciała, jednak nie ulega wątpliwości, że ich relacje były znacznie lepsze od tych, które tak często są dzisiaj przedstawiane. Największy wpływ na tę opinię miała Philippa Gregory, która we wcześniej wspomnianej książce przedstawiła rzekomą rywalizację sióstr, Maria miała być naiwnym aniołem, a Anna podstępnym diabłem. Prawda jest taka, że każda z nich znalazła się w sytuacji, w której była zmuszona odnaleźć się na swój własny sposób. Król Henryk VIII pokochał je obie, jedną po drugiej, a one, bez względu na to, jak bardzo trudna była ta sytuacja, musiały ją zaakceptować. Nie było między nimi wielkiego konfliktu ani żalu o złamane serce. Maria nie czuła się poszkodowaną, biedną siostrą, wykorzystaną i pozostawioną ze złamanym sercem przez króla, którego wyrwała z jej objęć własna, okrutna i bezwzględna siostra. Jak na tak skomplikowaną i rzadko spotykaną sytuację, obie poradziły sobie naprawdę dobrze. Wciąż, pomimo wszystko, utrzymywały kontakt, gdyż wiedziały, że nie jest to ich winą – to król decydował z kim chciał być, a jego życzenie było przecież rozkazem. Cieniem na ich relacji z pewnością położyło się wygnanie Marii z dworu, kiedy była w ciąży, jednak ciężko uwierzyć, aby do końca życia – nieważne, jak krótkie było ono dla jednej z nich – trzymały do siebie urazę.

Anna Boleyn, choć nie była niewinna, nie zasłużyła na miano diablicy, która z żądzy władzy odbiła swojej siostrze ukochanego mężczyznę. Ciężko również uwierzyć, że sypiała ze swoim bratem, gdyż nie mogła zajść w ciążę z mężem. Relacje tego rodzeństwa, choć mogą się nam czasem wydawać dziwne, wcale takie nie były, biorąc pod uwagę ówczesne realia i skomplikowaną sytuację, w jakiej znalazła się ta niezapomniana przez historię trójka.

Bibliografia:

  1. Erickson C., Anna Boleyn, Warszawa 2001.
  2. Ives E., Życie i śmierć Anny Boleyn, Kraków 2012.
  3. Meyer J., Tudorowie, Kraków 2012.

Redakcja merytoryczna: Adrianna Szczepaniak
Korekta językowa: Aleksandra Czyż

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych artykułach. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. Michura napisał(a):

    „Anna Boleyn, choć nie była niewinna, nie zasłużyła na miano diablicy, która z żądzy władzy odbiła swojej siostrze ukochanego mężczyznę.” - dzisiaj to chyba sporo osób za takie „grzechy” zawisłoby na szafocie.

Zostaw własny komentarz