„Wit Stwosz. Między blaskiem a cieniem” – P. Kołodziejski, B. Michalec – recenzja komiksu


Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że komiksy traktowane są w naszym kraju z dużym dystansem. Nierzadko pięknie wykonane, bogate pod względem treści opowieści, ze względu na swój rysunkowy charakter nadal uznawane są głównie za rozrywkę dla dzieci i nie mogą przebić się do głównego nurtu literatury. Z równie niesprawiedliwym losem spotkały się przy tym komiksy historyczne, - traktowane jako coś gorszego od książek popularnonaukowych. Cieszy więc, że recenzowana pozycja wydana została przez uznane, krakowskie wydawnictwo Universitas, celujące w drukowaniu książek naukowych.

Wit Stwosz. Między blaskiem a cieniem to dzieło Pawła Kołodziejskiego oraz Bogusława Michalca. Pierwszy z nich to malarz i rysownik, absolwent krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. W jego dorobku znajdują się m.in. malowidła wykonane dla kościoła św. Klemensa w Trzemeśni, polichromie pt. Bracia franciszkanie stworzone do bernardyńskiego refektarza w Krakowie oraz ilustracje wielu książek. Bogusław Michalec to z kolei poeta, twórca książek dla dzieci oraz przewodników turystycznych, w 2008 r. uhonorowany nagrodą im. Arkadego Fiedlera „Bursztynowy Motyl”1. Obaj artyści w swojej twórczości związani są z Krakowem, nie dziwi więc fakt, że wspólny projekt komiksu poświęcili powstaniu jednego z najcenniejszych zabytków tego miasta.

Recenzowana pozycja stanowi nie tyle biografię słynnego rzeźbiarza, co raczej spojrzenie na wnętrze twórcy przy pracy. Wątków biograficznych jest tu bardzo mało i podane są w sposób szczątkowy: opuszczenie rodzinnego domu, wędrówka do Norymbergi i terminowanie u Mikołaja z Lejdy, małżeństwo, przenosiny do Krakowa, wreszcie – powrót do miasta swojego mistrza, kłopoty finansowe i stygmat oszusta. Autorzy pozwalają sobie przy tym na pewną licentia poetica i niektóre niepotwierdzone hipotezy dotyczącego życia Wita Stwosza (jak choćby wspomniana wyżej nauka u Mikołaja z Leidy czy małżeństwo z jego córką) podają jako fakty.

Podobnie sprawa ma się z bohaterami pobocznymi opowieści. W trakcie swojego pobytu w Krakowie Wit poznaje całą gamę ówczesnej elity intelektualnej: Jana Długosza, Kallimacha, Mikołaja Kopernika i innych. Dzięki wprowadzeniu ich do opowieści, autorom udało się oddać klimat i nastroje społeczeństwa przełomu średniowiecza i renesansu. Wówczas artyści tacy jak Wit Stwosz – tkwiący swoją filozofią jeszcze głęboko w świecie średniowiecznych wartości – stykali się na co dzień z twórcami reprezentującymi już nowe, renesansowe spojrzenie na otaczającą ich rzeczywistość. „Twój styl przeminął. W sztuce idzie nowe” (s. 154) – mówi do poirytowanego Stwosza o pokolenie młodszy Albrecht Dürer.

Największym problemem całej opowieści okazuje się jednak brak spójności. Niektóre wątki pojawiają się i niespodziewanie znikają, nigdy nierozwiązane. Przez większą część komiksu autorzy wydają się stawiać w centralnym punkcie historii rodzący się w bólach ołtarz kościoła mariackiego. Gdy wreszcie nadchodzi, jak można sądzić, moment kulminacyjny – uroczyste odsłonięcie dzieła – a napięcie zostaje dodatkowo podniesione przez wielkie fiasko przedsięwzięcia (w wyniku sabotażu jedna z rzeźb spada na ziemię i rozbija się, ku przerażeniu i wściekłości rajców miejskich), wątek zostaje niespodziewanie zakończony, aby już nigdy więcej nie powrócić.

Znacznie lepiej komiks prezentuje się za to od strony wizualnej. Paweł Kołodziejski wykonał fantastyczną pracę, starając się, aby wszystkie ilustracje przywodziły na myśl późnośredniowieczne ryciny. Wyjątkowo bogate w detale są panele, na których pojawiają się fragmenty powstającego ołtarza. U rysownika widać ogromny respekt wobec średniowiecznego dzieła – oddane zostało bogactwo szczegółów oryginału. Niestety, kontrastują z nimi te fragmenty, w których grafik pozwala sobie na większą „swobodę„ – niektóre miny lub zachowania postaci przywodzą na myśl proste, śmieszne historyjki dla dzieci. Przykładem może być postać rzemieślnika, pobitego przez Wita za upicie się i uszkodzenie jednej z rzeźb ołtarza, który z niepoważną miną trzyma się za szczękę i mówi: ”Moja żuchwa jest jak ruchome święto” (s. 64). Ten moment całkowicie odstaje od reszty opowieści, jest szczególnie wybijający i nie pasuje swoim tonem do całości przez to, że otaczają go dużo poważniejsze tematy (oszpeceni mieszczanie krakowscy pojawiający się w pracowni jako modele dla postaci apostołów, okaleczenie rąk rzeźbiarza i kryzys twórczy).

Wit Stwosz. Między blaskiem a cieniem to komiks kontrastów, częściowo – niestety – niezamierzonych i psujących odbiór całości. Pięknie wykonane panele, prezentujące wewnętrzną walkę artysty ze samym sobą, stoją tuż obok miejsc, do których wdziera się niepotrzebny, wymuszony humor. Komiks o życiu znanego rzeźbiarza nie może być również traktowany jako źródło wiedzy (nawet potocznej) na jego temat – wątki biograficzne mieszają się tu niepostrzeżenie z domysłami i hipotezami. Praca Pawła Kołodziejskiego i Bogusława Michalca raczej nie zmieni wspomnianej we wstępie polskiej tendencji do umniejszania roli opowieści obrazkowych, jest jednak na tyle interesująca (i przystępna cenowo), że warto się z nią zapoznać choćby z czystej ciekawości, jak wygląda kondycja komiksów historycznych tworzonych nad Wisłą. Praca została uzupełniona atrakcyjnym wizualnie, trzystronicowym kalendarium życia Wita Stwosza oraz krótkimi notami biograficznymi o autorach.

 

Plus minus:

Na plus:

+ pięknie wykonane ilustracje

+ przystępnie oddany klimat przełomu średniowiecza i renesansu

+ opatrzone przypisami końcowymi cytaty średniowiecznych utworów

Na minus:

- brak spójności całej historii

- niejednolity charakter ilustracji

 

Tytuł: Wit Stwosz. Między blaskiem a cieniem

Autorzy: Paweł Kołodziejski, Bogusław Michalec

Wydawca: Universitas

Rok wydania: 2017

ISBN: 97883-242-3084-6

Liczba stron: 168 (+ 6 stron dodatków)

Okładka: miękka

Cena: 49 zł

Ocena recenzenta: 7/10

 

Redakcja merytoryczna: Zuzanna Świrzyńska

Korekta językowa: Wiktoria Wojtczak

  1. http://www.komiks.gildia.pl/tworcy/pawel-kolodziejski (dostęp: 15 września 2017r.). []

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz