Korony Królów za Wspaniałym Stuleciem pogoń - recenzja pierwszych odcinków serialu


Kazimierz Wielki (pierwszy po lewej), kadr z planu / fot. Marcin Makowski, TVP

Korona Królów, z jednej strony zapowiadana jako super serial TVP, z drugiej zaś na długo przed premierą zaszufladkowana przez wielu krytyków jako bezwartościowy gniot, okazała się produkcją mogącą trafić do powszechnego odbiory, o ile ten zadowoli się poziomem Wspaniałego Stulecia. Jak jednak wiadomo, turecki serial odniósł międzynarodowy sukces, może więc nasza rodzima produkcja również trafi do tego samego widza?

Do tej pory serial z grubsza dochowuje wierności historycznym faktom (gorzej z ubiorem, obyczajem i językiem) co z pewnością powinno być ważne dla produkcji stworzonej przez publicznego nadawcę. Rzeczywiście Kazimierz poślubił pogankę, a tego wyboru za małżonków dokonali rodzice w celu nawiązania sojuszu polsko-litewskiego. Można również domniemywać, iż między Aldoną Anną a królową istniał konflikt, bo rzeczywiście Jadwiga chciała zablokować koronację synowej. Twórcy też dokładnie za Długoszem przedstawili okoliczności choroby Łokietka, która nastąpiła wkrótce po powrocie z wyprawy na Kościan.

Niestety dostępne opisy kolejnych odcinków mogą zaburzyć ten obraz. Oto koronacja Kazimierza ma być wątpliwa, a na zamku zaroi się od spiskowców, którzy nawet będą chcieli otruć rodzinę królewską.  Serial telewizyjny „rządzi się swoimi prawami”, ale tego typu czysto sensacyjne wrzutki historykom z pewnością się nie spodobają. Dziwi także skok czasowy pomiędzy pierwszym a drugim odcinkiem. Oto z 1325 przenosimy się wprost do roku 1332. Szkoda, że w serialu nie pokazano chociażby wyprawy Kazimierza na Węgry, gdzie miał wkrótce po jego wyjeździe wybuchnąć skandal z Klarą Zach. Nie pokazano także zdobycia Kościana czy bitwy pod Płowcami. Budżet pozwolił jedynie na odgrywanie scen w zaaranżowanych pomieszczeniach z nielicznymi plenerami.  Serial historyczny bez dynamicznych scen walki bardzo wiele traci. Czym byłby chociażby Potop i Pan Wołodyjowski bez ekranizacji bitew czy też okrucieństwa walczących stron?

Korona Królów / fot. Marcin Makowski, TVP

Dialogi są proste, mające trafić do powszechnego odbiorcy. Chociaż momentami nie brakuje w nich inteligentnego poczucia humoru. Niemniej byłyby znacznie lepsze, gdyby autorzy scenariusza dodali przynajmniej trochę staropolszczyzny. Ciekawym zabiegiem były starania o zachowanie przez bohaterów tożsamości językowej. Oto Aldona na Litwie z ojcem rozmawia po litewsku, a królowa modli się wyłącznie po łacinie. Owszem, wkrótce Aldona rozmawia z teściową biegłą polszczyzną, ale sam pomysł wprowadzenia obcojęzycznych kwestii wart jest odnotowania. Ciekawe, czy twórcy dalej będą w tym konsekwentni. Na horyzoncie wszak znajdują się stosunki z krzyżakami, Węgrami, Czechami i Rusinami.

Słabo wypada scenografia, a przede wszystkim plenery. Było ich niewiele, ale gdy już były... Kompletnie nieudanie pokazano turniej rycerski na kopie. Lepiej już, aby ta scena nie znalazła się w scenariuszu. Owszem, twórców trzymał niewielki budżet, jednak czy TVP nie mogła wystarać się o jego powiększenie? Razi chociażby zamek Bobolice, odbudowany z ruiny w XXI w., który do roli Krakowa i Wawelu kompletnie się nie nadaje. Czy naprawdę nie można było dograć kilku scen przy Bramie Floriańskiej lub wzgórzu wawelskim? Aż prosiło się o nagranie triumfalnego powrotu Łokietka i Kazimierza w miejscu, w którym faktycznie się odbył. Dlaczego nie wykorzystano dotąd walorów, jakie daje piękny Kraków?

Koronie Królów na pewno bliżej do Wspaniałego Stulecia niż do Filarów Ziemi, o Grze o Tron nie wspominając - chociaż historia ostatnich Piastów idealnie nadaje się do takiej wysokobudżetowej produkcji. Jednak przy tej całej krytyce dobrze, że wreszcie taki serial zrealizowano. To nawet zastanawiające, że przez tyle ostatnich lat nikt tego nie zrobił.

Korona Królów / fot. Marcin Makowski, TVP

Ocena serialu zależy z pewnością od oczekiwania konkretnego widza. Jeśli chciał zobaczyć Grę o Tron, to się rozczaruje, jeśli chciał dokument historyczny, to pozostanie mu tylko wyszukiwanie zapewne licznych potknięć autorów scenariusza. Serial z pewnością zdrowo rozjadą również środowiska rekonstruktorów, wytykając niewłaściwe detale zachowania, ubioru i uzbrojenia. Jednakże, jeśli przed telewizorem zasiądzie widz liczący na codzienną rozrywkę, nieznający historii Kazimierza Wielkiego, to być może serial wciągnie go podobnie jak wielu wciągnęło Wspaniałe Stulecie. Bowiem Korona Królów to nawet nie serial historyczny, jak się o tej produkcji zwykło mówić, a historyczna telenowela. To generalnie nowy gatunek, zapoczątkowany przez Turków. Czy sukces ich produkcji może być nadzieją dla TVP? Wszak wspaniałą perspektywą jest możliwość zaprezentowania polskiej historii zagranicznemu widzowi, tym bardziej, że będzie to historia przedstawiona w sposób, w jaki chcielibyśmy, by przedstawiana była.

Można również zadać sobie pytanie, czy gdyby nie ten serial - jakkolwiek o nim mówiąc - ktokolwiek wyszukiwałby w internecie informacji o Niemierzy z Gołczy, Elżbiecie Łokietkównie czy Janie z Melsztyna? Serial z pewnością przywróci pamięć tym zasłużonym dla naszej historii osobom, a widzów pchnie do poszukiwania o nich dodatkowych informacji.

A Wam jak podobały się premierowe odcinki? Koniecznie podzielcie się swoją opinią, zostawiając komentarz.

Czytaj także:

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

21 komentarzy

  1. Krzysztof pisze:

    Żenada. Bardzo to smutne. Taki potencjał...

  2. Grażyna i Janusz pisze:

    Oczywiście reko już płacze, że nie jest koszernie, bo nie jest. Ale ten serial ma trafić do Grażyny i Janusza, reko już historię Kazimierza zna, to chyba będzie się na serialu nudzić, to nie Gra o Tron, że nie wiadomo jak się skończy. Natomiast Grażyna i Janusz będą zadowoleni. Zobaczycie.

    • Nikodem pisze:

      Ale dlaczego nie mogłoby być koszerne? Grażynie i Januszowie eksploduje głowa, od nadmiaru faktów, gdy dowiedzą się nie tylko kto to był Kazimierz Wielki, ale też jak się nosił?

      • Grażyna i Janusz pisze:

        Dlatego, że dla Grażyny i Janusza to jest bez znaczenia 😉 M jak Miłość oglądają miliony, to nie jest gorsze niż pierwsze odcinki tej telenoweli 😉

  3. Kmin89 pisze:

    Przed 19 na sceny nagiego seksu bym nie czekał, co Kazimierzowi trochę odbierze 😉 Koszer kosztuje, jest drogi. TVP niby kase dostaje a ma problemy z budżetem. Wiecie... w M jak Miłość ekpia też się wyrobiła w porównaniu do poerwszych odcinków 😉

  4. Wojtek pisze:

    Nie najgorsze. Wiadomo Gra o Tron to to nie jest bo nie ten budżet. Ale ogląda się naprawdę dobrze. Jest potencjał i będę oglądać.

  5. Maja pisze:

    Podoba mi się ten serial.Zgadzam się z oceną,że ma pewne niedociągnięcia. Warto jednak oglądać. Historia jest przedstawiona ciekawie.Bardzo dobra gra doświadczonych aktorów i dość dobra młodych.I wreszcie powstał taki serial o naszej historii.Moje dzieci po pierwszym odcinku zostały wciągnięte w historię.Są zainteresowane dalszymi losami bohaterów. Taki serial wiele przekazuje i pobudza zainteresowanie naszymi dziejami. Myślę , że właśnie o to chodzi.Życzę twórcom powodzenia.

  6. Bilbo pisze:

    Po pierwsze, „Korona królów” ma być odpowiedzią na tureckie „Wspaniałe stulecie”. Porównywanie jej do „Gry o tron” to kompletne nieporozumienie. Po drugie, serial faktycznie dosyć przaśny. Do tureckich seriali jednak nie dorównuje. Po trzecie, pomimo tego generalnie podobał mi się. Byłem nastawiony na kiepski gniot, a wyszedł całkiem zgrabny historyczny serial, choć bez fajerwerków. Na pewno plusem jest wyprodukowanie przez TVP serialu historycznego o Polsce po tylu, tylu latach.
    Natomiast te szyderstwa z „Janusza i Grażyny”, do których rzekomo skierowany jest ten serial, są żałosne.

    • francopilot pisze:

      ”wspaniałe stulecie’ było robione jako promocja Turcji w Europie...choć w samej Turcji niektórzy uważali,że haremowa obyczajowośc i „pochodzenie„niezwykle licznych/z niezliczonej ilosci „żon”/ następców sułtana;także intrygi „żon„czy nałożnic i ich wpływ na politykę w imperium,gdzie zgodnie z islamem rola kobiet jest niższa i inna niż w cywilizacji europejskiej-może wywołac negatywne skojarzenia i wcale nie podniesie prestiżu obecnego państwa i specyficznej’kultury’tureckiej....to też telenowela;sceny we wnętrzach,zwłaszcza w korytarzach/za dużo/;dużo dialogów i watków,ograniczone plenery i ...tasiemiec;po obejrzeniu kilkunastu odcinków-niezbyt regularnie-trudno się połapać kto z kim,przeciw komu...zapytałem zachwyconych oglądaczy o kontekst historyczny;poza„wrazeniami”/bo przepych i harem!/ -potrafili wymienić 2-3 „żony” i Sulejmana..z umieszczeniem akcji w czasie też były problemy.....

  7. Andrzej pisze:

    Przepraszam że się wtrącam bo serialu nie oglądałem ale to dlatego że w ogóle mało oglądam TV. Ale z tego co tu przeczytałem to jak ten serial może dorównać Wspaniałemu Stuleciu (które wyjątkowo obejrzałem cały). Przecież w tureckim serialu seksafera goni seksaferę a tutaj czytam że twórcy ominęli seksaferą z Klarą Zach, którą można było zinterpretować na różne sposoby a przecież we wszystkich podręcznikach np. od erystyki można przeczytać że ludzi najbardziej interesuje seks.

    No i nie chodzi tutaj o sceny łóżkowe. We Wspaniałym Stuleciu ich nie było. Zresztą takie to sobie można obejrzeć po paru kliknięciach i to bardziej ekscytujące. Zaciekawienie budzą raczej seks-skandale

  8. dyz pisze:

    He he - ja w nocy czytałem o Niemierzy z Gołczy i Cudce

  9. Robert pisze:

    Strasznie słaby. Raczej dla osòb nie znających historii lub osòb, ktòrym jest obojętna. Nakierowany na jeden przekaz.
    Ani to serial historyczny bo dbałość tam o fakty znikoma.. ani telenoweka bo i co ciekawsze wątki z historii zostały pominięte bo nijak mają się zapewne do współczesnego wizerunku „wielkiego Polaka”.
    Dialogi marne i drętwa gra aktoròw.
    Jeśli miałbym jakoś umiejscowić ten serial to jako religijno komediowy. Masa modlitwy i przedstawienie władcy jakby nie było lotnego jako bardziej stetryczałego błazna ...
    Ten pierwsze odcinki umacniają mnie w przekonaniu, że juz od conajmniej dekady Polacy nie powini brać się za robienie produkcji filmowych mających uchodzić za historyczne.
    Za wszelkie błędy przepraszam . Pisze ze smartfona.

  10. Lya pisze:

    Oglądałam jeden odcinek, i gdyby nie mizerne stroje i niezwykle słabe dialogi, byłoby dużo lepiej.

  11. Anna pisze:

    Jak na razie żenada. Czy przy pisaniu scenariusza nie było nikogo, kto by pilnował detali? Szyby w oknach, u Niemierzy wszystko się spaliło, a słoma została. Kto w XIV wieku do matki mówił mamo, albo jeszcze lepiej - mamusiu? W ogóle język nie ten, to razi okropnie. Czy ktoś z Państwa oglądał „ Królową Bonę”? To był serial i aktorstwo i oczywiście scenariusz, kostiumy. Perła, diament! Szkoda wielka, jak na razie zmarnowany fantastyczny potencjał. A tak się cieszyłam!

  12. Lodzer pisze:

    Jednym się podoba, innym nie, ale przynajmniej za mojego życia, nigdy tak dużo ludzi nie dyskutowało o tych „mrocznych” czasach. Wydaje się, że cel został osiągnięty.
    W czasach, gdy niecałe 20% płaci abonament TV, raczej nie należy liczyć na „cuda”.

  13. tomek pisze:

    Wszystko zależy od tego jaki postawimy sobie poziom:
    1 - czy będziemy aspirować do tego by poswatały nowe produkcje na poziomie takim jak w PRL albo lepsze
    2- czy będziemy się cieszyć nawet z telenoweli ściągniętej żywcem z produkcji tureckie, bo w ogóle coś powstaje?

    Każdy musi sobie odpowiedzieć sam.

  14. T. Rol pisze:

    Czepili się Korony Królów. A moim zdaniem to naprawdę fajny serial, ale powinien mieć przynajmniej 45 minut. Ale to tylko moje zdanie. Każdy uważa inaczej. Osobiście apeluję do wszystkich hejterów o niekomentowanie. Poczekajmy do końca sezonu. A tak w ogóle, krzyczycie o niespójności historycznej, ale czy ktoś z Was widział kiedykolwiek smoka? W „Grze o Tron” są smoki, a one nie istniały.

  15. Bilbo pisze:

    Prawda jest taka, że w „Koronie królów” są historyczne wpadki, które jednak nie powinny się zdarzyć, jak ta z papryką z Węgier. Prawdą jest, że część aktorstwa jest drętwa (moim zdaniem, najgorszy poziom reprezentuje aktorka grająca Aldonę Annę). Prawdą jest też to, że razi brak statystów i ubóstwo scenograficzne. Aczkolwiek, kolejne odcinki pokazują, że to się rozwija. Prawdą wreszcie jest to, że Pani Łepkowska zbyt uwspółcześnia różne sceny i wprowadza żenujące wątki w stylu kretyńskiego zachowania rycerza Arunasa. Natomiast serial ma też swoje ewidentne plusy (m.in. doskonała gra aktorska Haliny Łabonarskiej), akcja rozwija się w stronę intryg i konfliktów, i widać, że wielu widzom to odpowiada.

Zostaw własny komentarz