Edward Jenner - odkrywca szczepień ochronnych przeciw ospie. Pokonał wirusa, zarażając ludzi krowianką


Szczepienia we współczesnym świecie są tematem bardzo kontrowersyjnym. Zdania zwolenników szczepień mieszają się ze zdaniem zagorzałych antyszczepionkowców. Nie chcąc dokładać oliwy do ognia, chciałabym przekazać Wam odrobinę historii i pokazać, od czego wszystko się zaczęło. Skupię się na dwóch nazwiskach - lady Mary Worley Montagu oraz Edwardzie Jennerze, osobom, dzięki którym ospa nie jest chorobą śmiertelną i nie dziesiątkuje ludzi na całym świecie.

Edward Jenner

Doniesienia o historii odkryć szczepień sięgają starożytnych Chin. W Chinach oraz Indiach twierdzono, że zachorowanie na ospę zapewnia dożywotnią odporność, co było przekonaniem błędnym. Uczeni w tamtych czasach po swoich obserwacjach zauważyli, iż przebycie łagodnej formy ospy chroni daną osobę przed atakiem ostrej formy choroby w dalszych latach. Stosowali metody polegające na ścieraniu strupów z ciał nieszczęśników, którym udało się przeżyć atak choroby, następnie przy pomocy rurki wdmuchiwali uzyskany pył w nozdrza osób zdrowych - mężczyznom do nozdrza lewego, kobietom do prawego. Osoby poddane tym technikom często, ale nie za każdym razem, chorowały na łagodną odmianę ospy, nawet w sytuacjach, gdy pył pochodził ze strupów półrocznych.

W walce z chorobami chwytano się rozmaitych metod, niejednokrotnie kontrowersyjnych. W Indiach uważano, iż ubrania chorych na ospę oraz nakłuwanie ciał osób zdrowych ropą z pęcherzy osób chorych uodpornią mieszkańców na zarazę. Aby uchronić się przed dżumą, pito ocet winny wymieszany z esencją z 12 ziół (m.in. piołunu, szałwii, rozmarynu), zwany octem siedmiu złodziei. Miał on działanie silnie bakteriobójcze i wzmacniające, jednak nie dawał ochrony przed zarażeniem. Ludzie wierzyli, iż alkohol, a w szczególności picie jego ogromnych ilości, zapobiegnie rozwojowi choroby. Miało to wytłumaczenie w tym, iż organizm w obecności z alkoholem lepiej radzi sobie z infekcjami, jednakże nie chronił przed epidemiami. Ze wścieklizną walczono bardzo okrutnie, albowiem pokąsane przez chore zwierzęta części ciała wypalano rozgrzanym kawałkiem żelaza. Jak widać powyżej, metody walki z epidemiami nie miały szans na powodzenie.

Chciałabym się skupić na jednostce chorobowej, która była jedną z największych plag w historii ludzkości. Mowa o ospie prawdziwej, zwanej również ospą czarną. W wyniku epidemii umierało od 20 do 40% osób zarażonych, a tych, którym udało się ją przeżyć, do końca życia szpeciły okropne blizny, pozostałości po ropnych pęcherzach. Choroba zaczynała się gwałtownie, od wysokiej gorączki, bólu pleców i głowy, a kończyła na wymiotach i majaczeniu. Po trzech dniach ciało zaczynały pokrywać plamki czerwone, które po kilku dniach przemieniały się w ropne pęcherze, umiejscawiające się na twarzy, powiekach (przyczyna ślepnięcia), przedramionach, dłoniach i kończynach dolnych. Strupy po kilku tygodniach odpadały, trwale uszkadzając skórę chorego. W Londynie w XVII i XVIII w. 1/3 populacji charakteryzowała się właśnie wyglądem z bliznami.

Lady Mary Wortley Montagu

Świat pierwsze zaszczepienie przeciwko ospie i skuteczną walkę z tą jednostką chorobową zawdzięcza żonie brytyjskiego ambasadora w Konstantynopolu, nowoczesnej jak na tamte czasy, lady Mary Wortley Montagu. Kobieta, korzystając z opracowań Turków, którzy nacinali ramię zdrowej osoby i wprowadzali do rany zakażony materiał z pęcherza chorego, zdecydowała się na zaszczepienie swojego synka oraz córki. Syn kobiety po otrzymaniu zakażonego materiału przez kilka dni gorączkował, jednakże szybko powrócił do zdrowia i nigdy nie zachorował na ospę prawdziwą. Sama lady Montagu chorowała na ospę, przeżyła, jednakże jej piękne oblicze szpeciły do końca życia blizny. Po łacinie ospa to variola, dlatego metoda szczepień zaproponowana przez lady Montagu nazwana została wariolizacją. Lady Montagu chciała rozprzestrzenić wariolizację dalej, jednakże do tego potrzebowała aprobaty rodziny królewskiej. Księżna Walii zażądała dowodów na potwierdzenie prawdziwości i bezpieczeństwa stosowanej metody, dlatego lady Montagu wciągnęła do współpracy doktora Maitlanda, który przeprowadził eksperyment na sześciu więźniach (po eksperymentach zostali uniewinnieni) oraz jednej sierocie. Uzyskano w każdym przypadku sukces, a tym samym aprobatę Księżnej Walii. Do roku 1735 wariolizacji poddało się jedynie 850 Anglików. Był to wynik niezadowalający, jednakże mający swoje uzasadnienie. Lekarze wykonujący wariolizację wprowadzali, nie mający najmniejszego sensu, okres przygotowawczy, składający się z upuszczania krwi, codziennych lewatyw oraz diety niskokalorycznej. Okres ten trwał sześć tygodni. Pacjenci po takich zachowaniach byli osłabieni, a to z kolei zniechęcało śmiałków do tych procedur. Dopiero po 30 latach zaprzestano korzystania z tych metod. Orientalny sposób szczepień dotarł do całej Europy. Szczepiono dzieci z sierocińców i potomków monarchów. Król pruski Fryderyk Wielki zalecił szczepienia dla całego kraju, wydając przy tym specjalną broszurkę, napisaną prostym językiem. Wariolizacja jednak nie miała tak spektakularnych sukcesów, gdyż około 12% osób poddanych metodzie zmarło. Jednakże przy 20-40% śmiertelności jaka charakteryzowała epidemię tej choroby, wariolizacja była wyborem mniejszego zła.

Za ciekawostkę należy uznać fakt, iż wariolizacja nie znalazła zainteresowania w koloniach amerykańskich, a w niektórych stanach była praktyką całkowicie zakazaną.

Edward Jenner podczas szczepienia

Potrzebne było pilne wynalezienie bezpieczniejszego sposobu walki z tą straszną jednostką chorobową. Bohaterem stał się Edward Jenner, który dzięki obserwacji, wiedzy i eksperymentom odkrył szczepienie przeciw ospie prawdziwej.

W 1768 r. Jenner zauważył, iż dojarki zarażone krowianką - ospą krów, nie chorowały w przyszłości na ospę prawdziwą. Krowianka była mało inwazyjną chorobą wymion, na którą zapadały krowy z Europy Zachodniej i Anglii. Jenner stwierdził, iż ochroną ludzi przed ospą prawdziwą będzie celowe zarażanie osób zdrowych krowianką. Krowianka miała zapewnić potencjalną odporność przeciwko ospie czarnej.

W 1789 r. wiedza jaką posiadał Jenner stała się bardzo przydatna. Otóż pielęgniarka, zajmująca się synem Jennera, zachorowała na ospę świńską. Kontakt z chorą oprócz syna Jennera miały jeszcze dwie kobiety. Edward Jenner pobrał materiał z pęcherzy chorej kobiety i zaraził nim całą zdrową trójkę, czyli syna oraz dwie kobiety. Po dziewięciu dniach na ramionach osób zarażonych pojawiły się czerwone pęcherze, czyli wszyscy zachorowali na świńską odmianę ospy. Idąc za ciosem, metodą wariolizacji, Jenner zaraził całą trójkę ospą prawdziwą. Nikt nie zachorował jednak na odmianę ludzką ospy. Jenner uzyskał to czego szukał - wszczepienie materiału pochodzącego od osoby chorej na świńską odmianę ospy osobie zdrowej zabezpieczało osobę zarażoną przed ryzykiem wystąpienia innej odmiany ospy.

Kolejnym eksperymentem Jennera było zarażenie zdrowej, nigdy nie chorującej na jakąkolwiek postać ospy osoby, ospą krowią. Po czasie, gdy pacjent dojdzie do siebie, miał zamiar zaszczepić ochotnika ponownie, jednakże ospą prawdziwą. Gdyby choroba nie rozwinęła się, oznaczać to miało, iż ospa krowia uodparnia na ospę prawdziwą. Do eksperymentu doszło 14 maja 1796 r. Osobą zarażoną był 8-letni chłopiec, James Phipps, natomiast dawcą - córka zamożnego farmera Sarah Nelmes (dziewczynka zaraziła się krowianką podczas dojenia krów, mając skaleczoną dłoń). Po ośmiu dniach od zarażenia u chłopca zaobserwowano krosty takie same, jak te, które występują przy zarażeniu krowianką oraz gorączkę. 1 lipca naukowiec po raz kolejny zakaził Jamesa, tym razem jednak materiałem ospy prawdziwej. Nie doszło do rozwoju choroby i tym samym Jenner udowodnił, iż zarażenie człowieka łagodną postacią ospy krowiej znacznie ochrania go przed zachorowaniem na ludzką postać ospy oraz to, iż ospę krowią można z łatwością przenosić z człowieka na człowieka.

Karykatura przedstawiająca szczepienie ludzi wirusem krowianki

Technika opracowana przez Jennera była wykorzystywana przez kolejne 200 lat. Jenner zwrócił uwagę na to, iż najlepsze efekty uzyskiwano w sytuacji, gdy pobranie materiału zakaźnego z pęcherzy osoby zarażonej krowianką odbywało się między piątym a ósmym dniem. Materiał pobrany wcześniej nie był skuteczny, a ten pobrany za późno mógł być przyczyną zakażenia - współcześnie nazywanym wtórnym bakteryjnym zakażeniem.

Przed przejściem na emeryturę Jenner napisał artykuł, traktujący o tym, iż istnieją przypadki osób, które zachorowały na ospę prawdziwą powtórnie, niezależnie od przebytej infekcji ani wariolacji. Jenner zauważył również, że ospa może być przyczyną zakażenia płodu, nie zarażając przy tym matki.

Marzenie Edwarda Jennera spełniło się. Naukowiec pragnął, aby dzięki jego odkryciu ospa prawdziwa przestała dziesiątkować społeczeństwo. Gdyby dożył naszych czasów, byłby na pewno szczęśliwy i zdziwiony zapewne, iż udało się dzięki zastosowaniu szczepień zapobiec wielu różnym chorobom: dżumie, cholerze, ospie wietrznej, błonicy, wzw typu A i B, wściekliźnie i innym. Brawa należą się również lady Montagu, która bez wątpienia położyła podwaliny pod przyszły ogromny sukces Edwarda Jennera.

Bibliografia:

  1. Filc-Redlińska L., Szczepionki. Nie daj się zwariować, Kraków 2016.
  2. Friedman M., Friedland G. W., Krótka historia medycyny, Warszawa 2017.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

4 komentarze

  1. Medyk napisał(a):

    Niech się tylko antyszczepionkowcy dowiedzą o tym artykule to zaraz powiedzą, że Jenner zrobił wiele złego xD Nie to żeby problem ospy prawdziwej przestał występować, ale szczepionki są złe bo raz na 1000000 mają powikłania. Apap też ma powikłania.

  2. Ader napisał(a):

    Na zdrowy rozum, umierało 30% osób nawet jeśli 5% było powikłań a nie było tyle to i tak warto. A autyzm to się bierze z zanieszczyszczenia powietrza metalami ciężkimi, a nie szczepionkami. Tam jest nie rtęć a tlenek rtęci.

  3. Anonim napisał(a):

    Prawdziwy bohater!

  4. dariah napisał(a):

    tak, zaprawdę mega kontrowersyjna jest kwestia szczepień, czyli wyeliminowania chorób zakaźnych i potrzeby utrzymania zbiorowej odporności, nie ma co. Można przecież z tym debatować, w końcu zarazy były w Europie tak dawno, że nikt nie pamięta, a może ktoś chciałby to na własnej skórze wypróbować, cnie?

Zostaw własny komentarz