„My mieliśmy szczęście” – G. Hunter – recenzja


Polscy Żydzi stanowili największy odsetek ofiar Holokaustu. Czy jest zatem możliwe, że z jednej rodziny przeżyli wszyscy członkowie blisko ze sobą spokrewnieni? Historia Kurców pokazuje, że losy ludzi są gmatwane przed ideologie, a szerokość geograficzna nierzadko ma wpływ na sytuację życiową człowieka.

Georgia Hunter w wieku piętnastu lat dowiedziała się, że jej rodzina cudem ocalała z Holokaustu. Skomplikowana historia własnych korzeni zaprowadziła ją aż do przedwojennego Radomia, w którym Kurcowie wiedli dość szczęśliwy żywot. Agresja III Rzeszy i Związku Sowieckiego na Polskę we wrześniu 1939 r. przekreśliła szanse na wspólne życie i rozrzuciła bliskich po całym świecie. Ten okres kompletnej bezradności stał się motywem przewodnim oraz kanwą opowieści Hunter.

My mieliśmy szczęście to przede wszystkim zbeletryzowany zbiór opowieści rodzinnych. Jak pisze autorka, gdyby nie jedno rodzinne spotkanie, to nigdy nie dowiedziałaby się o swoich polskich korzeniach. Dlatego też popełnione przez nią drobne potknięcia merytoryczne mogą zostać wybaczone. Ot, choćby taki lapsus, że w okolicach Bielska (obecnie Bielsko-Biała) był obóz koncentracyjny. Bielsko znajdowało się niedaleko systemu podobozów (tzw. Arbeitslagrów – obozów pracy) kompleksu KL Auschwitz i miało związek z obozem poprzez znajdującą się w mieście pralnię, która wykonywała usługi dla załogi SS. Jednak wspomnienia snute po latach prób normalnego życia bądź te, które przekazują osoby trzecie, nie do końca bywają spójne z faktami historycznymi. Być może autorka mogła pokusić się o zdecydowanie głębszą kwerendę, ale w ostatecznym rozrachunku ilość błędów jest znikoma, szczególnie że książka nie aspiruje do miana opracowania naukowego. Jest za to świetnie napisaną powieścią.

Przenoszenie narracji z klubów Paryża i słonecznej Copacabany do Radomia w mrocznym okresie okupacji czy przejmującej zimnem Syberii, ponurego więzienia Montelupich i okupowanego Lwowa bezbłędnie oddaje emocje związane z chęcią przeżycia między dwoma zbrodniczymi totalitaryzmami. Skazanie na zagładę wielopokoleniowej rodziny wyłącznie ze względu na pochodzenie wydaje się okrutne przez jednostkowe ujęcie Holokaustu. Kurcowie, których wichry wojny rozrzuciły niemal po całym świecie, kurczowo starają się przetrwać. Styl pisania autorki nie pozwala pozostać obojętnym. Bardzo plastyczne opisy rozterek i głębokich emocji, które targają bohaterami, sprawiają, że problemy głównych postaci mocno oddziaływają na czytelnika. Język powieści oddaje dramatyzm zdarzeń oraz stan osób znajdujących się w ciągłym strachu i zagrożeniu.

Trzeba uczciwie przyznać, że jest to jedna z lepszych powieści tego roku. Nie jest to standardowy wyciskacz łez, ale przykład pięknego świadectwa ludzkiej determinacji i poświęcenia w sytuacji ekstremalnej. Dodatkowym atutem jest fakt, że szczęśliwe (niemal hollywoodzkie) zakończenie jest zupełnie prawdziwe. Kurcowie należą do skrajnie nielicznej grupy rodzin żydowskich, którym udało się ocaleć prawie w komplecie. Co wcale nie oznacza, że rozliczne kuzynostwo, szwagrostwo i dalsi krewni przeżyli Holokaust.

Podsumowując, mimo drobnych potknięć My mieliśmy szczęście to publikacja ze wszech miar godna polecenia.

 

Plus minus:

Na plus:

+ ciekawie skonstruowana narracja

+ prawdziwa opowieść

+ świetnie oddane emocje

Na minus:

- drobne potknięcia merytoryczne

 

Tytuł: My mieliśmy szczęście

Autor: Georgia Hunter

Wydawca: Czarna Owca

Rok wydania: 2017

ISBN: 978-83-2015-600-5

Liczba stron: 560

Okładka: miękka ze skrzydełkami

Cena: 39,99 zł

Ocena recenzenta: 7/10

 

Redakcja merytoryczna: Zuzanna Świrzyńska

Korekta: Jagoda Marek

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz