Skandale, ekshumacje, pomniki i ludzie bez twarzy - rzeczywistość międzywojennej Francji


W Wielkiej Wojnie poległo około 1,3 miliona Francuzów. Wielu bezimiennie. Upamiętnienie ich stało się narodową obsesją w pierwszych latach po zakończeniu konfliktu. Ale znalazło się też parę męt, które postanowiły zbić na tym interes, dopuszczając się rzeczy haniebnych.

Rozsiani po polach

W trakcie Wielkiej Wojny ginęło około 1000 Francuzów dziennie. Czasem więcej, czasem mniej. Chowano ich gdzie popadnie – na ziemi niczyjej, gdzie zostali trafieni, albo na prowizorycznych cmentarzach za linią frontu, często też przy szpitalach polowych. Nie wszystkich jednak pochowano pod właściwym imieniem i nazwiskiem. Koszty ich leczenia i powrotu do społeczeństwa były  niewyobrażalne, a wydatki te były loterią, ryzykowną dla budżetu państwa.

Ciała składano na przygodnych cmentarzach, ale pośpiech ze zidentyfikowanych żołnierzy często robił z bezimiennych le soldats mort pour la France1. Groby słabo znakowano, pokładając nadzieję w blaszkach identyfikacyjnych, które powinny zostawać przy zmarłych. Jedyne, czego starano się ściśle przestrzegać, to rozdzielania zwłok francuskich poległych od Niemców, którym szykowano oddzielne jamy. Niemniej, kiedy po zakończeniu wojny pojawiła się potrzeba uporządkowania pobojowisk i cmentarzy, problem okazał się być olbrzymi, bardzo obciążając i tak zrujnowany wojną budżet państwa.

Francuscy żołnierze w trakcie bitwy pod Verdun - wątpliwym jest, by którykolwiek z nich przeżył najbliższe tygodnie. W walkach o twierdzę zginęło, zaginęło i zostało rannych około 800 tys. mężczyzn.

Łatwiej pamiętać o poległych

Pamięć o poległych jest wygodniejsza, niż pomoc żywym. Ci, którzy przeżyli wojnę, cali i zdrowi, mogli mówić o wielkim szczęściu. Niektórzy mogliby się z tym jednak nie zgodzić, jak ci, którzy stracili twarze. Obrażenia tego rodzaju były najokropniejszym, zaraz po setkach tysięcy poległych, świadectwem wojny i wyrzutem sumienia narodu. Ludzie tacy często nie potrafili wrócić do normalności, podobnie jak zresztą Ci, którzy rany odnieśli na psychice. Jedne i drugie demolowały pokrzywdzonych i ich otoczenie.

Demobilizacja i powrót do cywila często stawały się szokiem także dla zdrowych – rząd z opóźnieniem wypłacał marne odprawy lub dawał wyprawkę, w postaci ubrań cywilnych, będących w rzeczywistości przefarbowanymi mundurami. Zrujnowana gospodarka nie dawała perspektyw zatrudnienia, a zniszczenia wojenne północno-wschodniej Francji, swoją drogą widoczne do dziś, nie pozwalały wrócić do normalności tysiącom rolników z tamtych terenów.

Etapy odtwarzania twarzy żołnierza porażonego odłamkiem. W okresie 1wś chirurgia plastyczna poczyniła olbrzymie postępy.

Skandal!

Zanim to się jednak zaczęło, na cmentarzach trwały już ekshumacje, tyle, że nielegalne. Część rodzin postanawiała zabrać swoich poległych z obskurnych i zaniedbanych miejsc pochówku i złożyć ich przy ich przodkach. Ten proceder miał być zwalczany, ale korupcja powodowała, że prawo było niezbyt skuteczne. Ustał więc dopiero po zakończeniu prac przy wielkich cmentarzach, skąd nie dało się niepostrzeżenie zabrać zwłok. W trakcie tych ekshumacji dochodziło do licznych nieprawidłowości. Co i rusz wywoływały one skandale, brukając świeżą i bolesną pamięć o poległych. Największy wybuchł w 1922 r.

Głównym źródłem problemów było to, że „spekulanci śmierci„, ”handlarze zwłok”, czyli ci, którzy podejmowali się dostarczania rodzinom ich poległych, nie mieli zbyt sztywnego kręgosłupa moralnego. To, czy na pewno wiozą Pierre’a czy Francoise’a było im obojętne. Zresztą, odnalezienie właściwego grobu po nocy też nie było łatwe samo z siebie. Z innych haniebnych praktyk towarzyszących tym ekshumacjom wymienić można dosypywanie piasku lub ziemi do trumien, lub też wrzucanie do trumien losowych kości z masowych grobów.

Z tysięcy tak wykupionych zwłok najprawdopodobniej tylko niewielki procent trafił we właściwe ręce. Regułą było, że nielegalni przedsiębiorcy działali na zasadzie „sztuka jest sztuka”, nie przejmując się identyfikacją. Czasami zdarzało się, że przemytnik zostawał schwytany. Ocenia się, że proceder objął od kilku do kilkunastu tysięcy Poilu.

Niemieccy żołnierze polegli pod Guillemont we wrześniu 1916 r. Poza kawałkiem tkaniny w innym kolorze w zasadzie nic ich nie różni od poległych innych narodowości.

Ale nieprawidłowości miały miejsce także w fachowych domach pogrzebowych, którym zezwolono za ekshumacje i przekazywanie ciał rodzinom. „Pole do popisu„ także było duże, bo sprawa dotyczyła blisko 240 tys. zwłok, które rząd zgodził się przekazać bliskim. Windowano stawki, zwłaszcza, że rząd płacił ”od sztuki”, wydawano rodzinom pierwsze lepsze ciała.

I w końcu – pole do nadużyć miały firmy ekshumacyjne, zajmujące się przenoszeniem zwłok na nowe miejsca. Ciała mylono, czasem do tego stopnia, że w grobach francuskich leżeli Niemcy i odwrotnie, kości ludzkie walały się po powierzchni, obgryzały je psy. Właściciele terenów po zlikwidowanych wojennych nekropoliach ze zdumieniem odkrywali w ziemi dalsze kości. Jedną z firm, która haniebnie wyróżniła się w czasie prac było przedsiębiorstwo Perret. Gazety pisały o tym jeszcze w latach 30.

Prawo karało tych, których złapano. Ale olbrzymia ilość nadużyć, zaniedbań i błędów, wynikających z obrzydliwej chciwości, uszła winowajcom płazem, z uwagi na wysoki poziom korupcji pośród lokalnych urzędników.

Widok na cmentarz wojenny w Douaumont. Niedaleko znajdują się pozostałości fortu, o który toczono zażarte walki w trakcie bitwy pod Verdun. Na tym terenie znajduje się 25 tys. grobów.

Pomniki strażnikami pamięci

Po wojnie rząd francuski przyznał wszystkim miejscowościom fundusze na budowę pomników swoich poległych. Podobno tylko pięć miejscowości nie wykonało tego gestu pamięci. Wystawiły się one na wielką krytykę, ale dziś ich nazwy zostały zapomniane. Pomnikomania trwała do końca okresu międzywojennego, z coraz mniejszym natężeniem. Nic dziwnego, odbudowujący się kraj musiał skupić się na czymś innym. Poza tym problemy z podróżami do miejsc pamięci zostały rozwiązane, dzięki wprowadzeniu prawa do corocznej pielgrzymki do grobów poległych dla ich rodzin. Co ciekawe, regulacja ta ustanowiona w 1921, w 2014 r. wciąż była w mocy.

Część pomników została zniszczona przez Niemców w latach 1940-1944. Ale olbrzymia większość stoi nadal, przypominając o poświęceniu milionów ludzi. Nie jest trudno je zauważyć, wystarczy mieć otwarte oczy. 

Bibliografia:

  1. Sherman D.J., The construction of memory in interwar France, Chicago/London 1999.
  2. „Rendez-nous les corps!” na stronie: http://atelier.leparisien.fr/sites/histoire/2016/02/07/grande-guerre-rendez-nous-les-corps/
  3. Grey T., „The Great Swindle”, by Pierre Lemaitre, na stronie: https://www.ft.com/content/8548bcde-9529-11e5-8389-7c9ccf83dceb
  4. Rubin R., In France, Artifacts of America’s Roce in World War I, na stronie: https://www.nytimes.com/2014/09/21/travel/in-france-artifacts-of-americas-role-in-world-war-i.html
  5. www.greatwarforum.com

Redakcja merytoryczna: Marcin Petrynko

Więcej o aferach na cmentarzach wojennych i ekshumacjach po zakończeniu Wielkiej Wojny znajdziecie w fenomenalnej powieści Pierra  Lemaitre’a Do zobaczenia w zaświatach, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Albatros.

  1. franc.: żołnierzy poległych za Francję. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

2 komentarze

  1. Bilbo pisze:

    Ciekawe, choć do pewnego stopnia przewidywalne.

  2. Anonim pisze:

    Jak łódzka afera łowców skór

Zostaw własny komentarz