„Zofia Kossak miała trudne życie” - wywiad z Joanną Jurgałą-Jureczką


Joanna Jurgała-Jureczka jest znana ze swojego zamiłowania do historii rodu Kossaków, wybitnego nawet na tle innych wybitnych polskich familii, słynącego z malarzy i pisarzy. O losach rodziny i niełatwym życiu Zofii Kossak-Szczuckiej rozmawia Grzegorz Antoszek.

Grzegorz Antoszek: Kossakowie to rodzina niezwykła, nawet na tle innych polskich rodzin, które z pokolenia na pokolenie robiły rzeczy niezwykłe dla polskości. Czy któraś z tych rzeczy – a może właśnie odwrotnie, ich codzienny trud – zainteresowały Panią na tyle, by zająć się badaniem ich losów?

Joanna Jurgała-Jureczka: Zaczęło się od Zofii Kossak. To jej twórczością i biografią zajmuję się najdłużej. Niezwykłość jej losów, dramatyczne zdarzenia, heroiczne dokonania – a jednocześnie znakomita twórczość zainteresowały mnie do tego stopnia, że napisałam pracę doktorską, potem kierowałam muzeum jej imienia. I poznałam jej rodzinę. Nie tylko żyjącą, ale krewnych i powinowatych, których w jakimś sensie mi „przedstawiła”, bo przecież, badając jej losy, musiałam dowiedzieć się czegoś więcej na temat dziadka Juliusza, stryja Wojciecha, jego dzieci. Każda z tych osób okazywała się niezwykła z różnych powodów.

Joanna Jurgała-Jureczka. Fot. Karol Olech

G.A.: Wydaje mi się, że w centrum Pani zainteresowania znajdują się przede wszystkim kobiety Kossaków, w tym Zofia, znana z „Pożogi”. Na nieco dalszym planie znajduje się wybitny Wojciech. Jak dobrze rozumiem, tragiczne losy tej kobiety, tak silnie zamieszanej w historię i boleśnie nią naznaczonej, są dla Pani w jakiś sposób ważne. Chciałbym spytać, dlaczego.

J.J.-J.: Prawie dwadzieścia pięć lat temu przyjechałam do Muzeum Zofii Kossak-Szatkowskiej w Górkach Wielkich tylko po to, żeby napisać jeden artykuł. Byłam wówczas dziennikarką. Tymczasem miałam wielkie szczęście, bo wówczas poznałam przyjeżdżającą od czasu do czasu ze Szwajcarii córkę Zofii Kossak, panią Annę Bugnon-Rosset a także byłam świadkiem odnalezienia zaginionego obrazu Witkacego, który był spowinowacony z Kossakami. Od tego zaczęła się moja przygoda z Kossakami, która trwa aż do tej pory. Zaczęłam poznawać coraz więcej szczegółów. Zofia Kossak okazałą się być tak nietuzinkową i oryginalną osobą, że chciałam dowiedzieć się o niej jak najwięcej.

Wojciech Kossak w swojej pracowni, 1926 r.

Wojciech Kossak w swojej pracowni, 1926 r.

G.A.: Czy uważa Pani, że wie już wszystko, czego mogła się dowiedzieć, nie znając jej osobiście?

J.J.-J.: Nie, na pewno nie wiem wszystkiego. Starałam się dowiedzieć jak najwięcej, ale są jeszcze z całą pewnością rzeczy, które czekają na odkrycie.

 

G.A.: To oczywiste, że z listów czy wspomnień można wyjąć najwięcej. Ja chciałbym jednak zapytać, jak wiele Zofii – tej, którą Pani poznała – jest w jej książkach, w jej bohaterach.

J.J.-J.: Więcej, niż sądzimy. Bo na pewno od raz pomyślimy o książkach mających charakter osobistych opowieści o jej życiu – a więc o „Pożodze„, czy „Z otchłani„, ale wiele jej utworów pokazuje jej sposób patrzenia na świat, pokazuje jej poglądy, jej charakter, kossakowski rozmach i namiętność. Oto przykład. „Krzyżowcy„ to odważna książka, którą naraziła się, jak sama mówiła, ”niemądrym księżom”. Opatrzono powieść adnotacją: ”książka nie dla każdego”, obawiając się, że filozofia dziejów przedstawiona w niej, będzie trudna do przyjęcia przez pobożnych katolików. Ale ona wiedziała, że hasło :Bóg tak chce, które mieli krzyżowcy na swoich sztandarach nie czyniło z nich świętych. Bywało, że wręcz przeciwnie. Bo mordowali, gwałcili – a wszystko w imię Boga. Pisała więc o nich prawdę, ale pisała też bardzo pięknie podkreślając, że ponad tym wszystkim jest krzyż – potężny znak. I ponad tym wszystkim jest Bóg.

 

G.A.: Czy sądzi Pani, że gdyby nie doświadczenia pierwszej rzezi wołyńskiej, tej z okresu rewolucji bolszewickiej, Zofia zostałaby znaną pisarką, czy raczej traktowano by ją jako twórcę „klasy B”, że się tak wyrażę?

J.J.-J.: „Pożoga„ Zofii Kossak jest jej debiutancką, ale wcale nie najlepszą książką. Po latach powiedziała – pisały ją dzieje, które były, ale nie ja. Zofia Kossak byłą tak utalentowana, że nie można mówić o niej jako o pisarce jednej  książki, która przyniosła rozgłos. Epopeja krucjat, a więc „Krzyżowcy„, „Król trędowaty„, „Bez oręża” – to jej najwybitniejsze dzieła. Dodam jeszcze, że miała dużą szansę na Nagrodę Nobla za „Krzyżowców”, że ”Bez oręża” było bestsellerem w Ameryce, Hollywood planowało sfilmowanie książki. Myślę więc, że ”Pożoga” wprawdzie otworzyła jej drogę, ale droga twórcza była jej pisana.

G.A.: Dlaczego więc nie otrzymała Nobla? I druga sprawa z tym związana – z kim wtedy przegrała?

J.J.-J.: Nie znam wszystkich szczegółów i ona też nie znała. Wiedziała jednak, że były bardzo poważne próby i szanse. Ale w tym czasie, kiedy pojawiły się szanse, Zofii Kossak władza komunistyczna nie rozpieszczała – wręcz przeciwnie. A tymczasem trzeba byłoby szanse wykorzystać.

Wojciech Kossak z córką Magdaleną Samozwaniec, 1926 r.

Wojciech Kossak z córką Magdaleną Samozwaniec, 1926 r.

G.A.: Co zadecydowało o tym, że obecnie jest – przynajmniej takie odnoszę wrażenie – pisarką zapomnianą?

J.J.-J.: Złożyły się na to różne okoliczności. Jej bardzo trudne życie, fakt, że po II wojnie światowej wycofano jej książki z bibliotek. To przecież śmierć za życia dla pisarza. Strata nie do odrobienia.

G.A.: Dlaczego władze wycofały jej książki z bibliotek? Czyżby chodziło o szlacheckie pochodzenie, czy – być może – polityczną wymowę utworów? Oczywiście usunięcie „Pożogi” jest rzeczą oczywistą, pytam o pozostałe powieści.

J.J.-J.: Tak zdecydowały władze komunistyczne. Nawet po powrocie Zofii Kossak z emigracji jej książki na dobre nie wróciły do czytelnika. To oczywiste, że „Pożogi„ nie wznawiano. I słusznie zwrócił Pan uwagę, że przeszkadzało też szlacheckie pochodzenie pisarki. Bo oprócz zamieszczanych w książkach treści, raziło między innymi to, kim jest, z jakiej familii pochodzi. Pod koniec jej życia sporządzono „charakterystykę„ ma użytek Służby Bezpieczeństwa. Wówczas wśród wielu jej ”grzechów” wymieniono także pochodzenie. Takie były czasy…

G.A.: I ostatnie pytanie: czy związała się Pani emocjonalnie z bohaterami, czy starała raczej utrzymywać dystans badacza?

J.J.-J.: Oczywiście, że tak. Moi bohaterowie żyją, choć przecież odeszli. Mówią do mnie, ujawniając kolejne listy, dokumenty, rękopisy. Pracuję w białych rękawiczkach, badam archiwa, ale mam do czynienia nie tylko z bezdusznymi dokumentami. Poprzez te dokumenty, poprzez rozmowy z ludźmi, poprzez poznawanie miejsc związanych z osobami, których biografię badam, jestem blisko z nimi związana.

Dystans jednak staram się zachować o tyle, że trzeba przecież zdobyć się na obiektywną ocenę, oświetlić sceną, na którą wprowadzam każdą z postaci z różnych stron i nade wszystko – nie oceniać, a już na pewno nie oceniać jednoznacznie.

G.A.: Dziękuję za rozmowę.

 

Książka Kossakowie. Biały mazur dostępna jest na stronie wydawnictwa Zysk i S-ka.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

6 komentarzy

  1. Komar napisał(a):

    „po II wojnie światowej wycofano jej książki z bibliotek. To przecież śmierć za życia dla pisarza. Strata nie do odrobienia.” „Tak zdecydowały władze komunistyczne. Nawet po powrocie Zofii Kossak z emigracji jej książki na dobre nie wróciły do czytelnika.”
    Jak można tak fałszować historię? Jak można przemilczać fakt, że jej książki po kilku latach znów były masowo wydawane, znów trafiały do bibliotek, znów znajdowały rzesze czytelników. Mam przed sobą katalog biblioteki miejskiej. Jest tam 35 egzemplarzy książek Zofii Kossak Szczuckiej. Z tego 28 egzemplarzy - to książki wydane w latach 1958 - 1989, a tylko 7 zostało wydanych w latach 1990 - 2017, przy czym 6 z nich - to wznowienia pozycji wydanych wcześniej, w czasach PRL, a tylko „Pożoga” jest wydana po raz pierwszy w 1990 roku. Można też sprawdzić rejestry wypożyczeń - i okaże się, że książki Zofii Kossak miały znacznie więcej czytelników w Polsce Ludowej, niż w III Rzeczypospolitej.

    • Joanna napisał(a):

      Podtrzymuję zdanie - nie wróciły na dobre do czytelnika, ponieważ nigdy nie były wznawiane pewne tytuły, a w innych cenzura dokonywała znaczących ingerencji.

    • Thomas Michael Shelby napisał(a):

      „okaże się, że książki Zofii Kossak miały znacznie więcej czytelników w Polsce Ludowej, niż w III Rzeczypospolitej.”
      W III Rzeczypospolitej już prawie nikt nie czyta ksiąźek...

  2. Bilbo napisał(a):

    Chwila, chwila, kolego Komar. Kolega wyraża święte oburzenie ze sformułowania, które jest jak najbardziej prawdziwe. To, że po 1956 r. część książek Kossak-Szczuckiej wznowiono to też prawda, ale Pani Jurgale-Jureczkiej chyba chodziło o ogólny sens. I zresztą dalej jest mowa o „Pożodze”, którą wydano, jak sam kolega zauważył, dopiero w 1990 r.

  3. Adam napisał(a):

    Tak troche poza tematem ale chciałbym się dowiedzieć czy rejestracja na forum jest na stałe zablokowana ?
    Nie wczytuje się „captcha”.

  4. Komar napisał(a):

    Kolego Bilbo - „Pożoga” nie jest jedyną książką Zofii Kossak, ani jedyną znaczącą. Co zresztą pani Janina sama przyznaje w wywiadzie. Nadużyciem jest zrzucanie odpowiedzialności za obecne zmniejszenie zainteresowania czytelników książkami Zofii Kossak na działania władz komunistycznych. W roku 1962 Instytut Książki i Czytelnictwa opublikował wyniki badań poczytności polskich pisarzy współczesnych. Zofia Kossak znalazła się na trzecim miejscu - przed nią znaleźli się Arkady Fiedler i Jan Dobraczyński. Pod względem poczytności Zofia Kossak wyprzedziła m. in. takich pisarzy, jak Wańkowicz, Dąbrowska, Lem czy Newerly, nie mówiąc o pisarzach „partyjnych” czy popieranych przez PZPR, jak Nałkowska, Wasilewska czy Kruczkowski. To był rok 1962 - a więc już po czasach stalinowskich, gdy jej książki były wycofane z bibliotek. Jeśli ja dotarłem do tej informacji w ciągu godziny, to pani Joanna, która pisała pracę doktorską na temat twórczości Zofii Kossak, też powinna znać tę informację. Dlatego uważam, że nieprawdziwe jest twierdzenie, że obecna niska popularność książek Zofii Kossak jest wynikiem działań władz komunistycznych.

Zostaw własny komentarz