Jak błędy polityczne zatopiły Imperium Brytyjskie


Jednym z ważniejszych wydarzeń historii powszechnej jest błyskawiczny i definitywny rozpad Imperium Brytyjskiego. Niektórzy składać go będą na karb anonimowych procesowych dziejowych, jednakże większą rolę odegrała błędna diagnoza zagrożeń dla przyszłości Imperium ze strony angielskich elit przed I wojną światową. Za głównego wroga Anglicy uznali w 1914 r. Niemcy, podczas gdy ówczesna racjonalna ocena sytuacji wskazywała, że to USA i Rosja są prawdziwymi rywalami Anglii w walce o światową hegemonię.

Imperium Brytyjskie przed I wojną światową – sytuacja wewnętrzna

Imperium brytyjskie 1910

Dzisiaj z dawnej potęgi imperialnej pozostały tylko smutne resztki. Poza samą wyspą oraz Irlandią Północną, to porozrzucane po świecie kilkanaście archipelagów. Tymczasem w 1913 r. ponad ¼ globu była w tradycyjnej brytyjskiej barwie czerwonej– powierzchnia to mniej więcej 35 mln km2 . Imperium Brytyjskie zamieszkiwało 450 mln ludzi, więcej niż w ówczesnych Chinach, i 5 razy więcej niż w USA. Co piąty mieszkaniec ziemi był poddanym Korony. Mniej więcej taki sam udział miało Imperium w światowej produkcji przemysłowej. Anglia dysponowała też ogromnymi zasobami kapitałowymi. Zainwestowała za granicą równowartość ok. 100 mld franków, czyli mniej więcej tyle samo co Niemcy i Francja łącznie1.

Taki stan rzeczy był wynikiem 300 lat ekspansji angielskiej, w czasie której metodą prób i błędów opracowano złożoną strukturę administracyjną zarządzania terytoriami Korony. W przeddzień I wojny światowej Imperium składało się z terytoriów o trojakim statusie. Centrum znajdowało się na Wyspach Brytyjskich. Tylko ich mieszkańcy mieli pełnię praw obywatelskich, a w szczególności prawo wyborcze do Parlamentu londyńskiego, rządzącego Imperium. Drugą kategorię stanowiły tzw. dominia, kolonie zamieszkałe w większości przez ludność białą,. Miały one niezwykle szeroką autonomię wewnętrzną, finansowały ze swoich podatków jedynie wydatki wewnętrzne, ale w sprawach zewnętrznych zdane były na politykę stolicy. Z kolei kolonie zamieszkałe przez ludność niebiałą były wprost zarządzane z Londynu, za pośrednictwem ministerstwa kolonii albo – w odniesieniu do Indii – ministerstwa ds. Indii. Nadto w skład Imperium wchodziło wiele formalnie niezależnych państewek tubylczych, uznających jednak protektorat brytyjski.

Tak opisana struktura była niesłychanie elastyczna, a jednocześnie tania w utrzymaniu. Lokalne struktury finansowały się same, co dotyczyło nawet sił zbrojnych. Londyn zaś z podatków nakładanych na Wyspy utrzymywał flotę imperialną i dość nieliczne centralne oddziały wojskowe. Koszt takich sił zbrojnych był niski – szacuje się, że w okresie 1814-1913 na wojsko Wielka Brytania przeznaczała średnio 2% swojego PKB, co uznać można za niewysoki koszt budowy i utrzymania swojej potęgi. Urzędników cywilnych w koloniach było niewielu – mniej więcej 3000 (nie licząc personelu pomocniczego)2.

Ozdobna mapa imperium brytyjskiego w 1886

Jak udało się Londynowi utrzymać władzę w zróżnicowanych krajach tak skromnymi środkami? Z pewnością przywódcy angielscy doceniali nowoczesne technologie w zakresie transportu i komunikacji. Starali się, aby morskie światowe szlaki komunikacyjne były pod całkowitą kontrolą floty Anglii, a łączność z koloniami zapewniono dzięki telegrafowi, w koloniach także dzięki sieci kolejowej. Anglicy osiągnęli mistrzostwo w żonglowaniu skromnymi siłami wojskowymi, szybkiej ich koncentracji w razie potrzeby oraz okrutnym tłumieniu buntów. Sama goła siła to jednak zbyt mało – elity angielskie wylansowały pogląd o „brzemieniu białego człowieka”, czyli rządzeniu kolorowymi dla ich dobra w celu wprowadzenia ich w świat cywilizacji. Ewidentna wyższość wojskowo-techniczna Anglików wyrażana w micie niezwyciężonej Anglii, niskie podatki i duży wysiłek wkładany przez nich w modernizację kolonii skłoniła lokalne elity tubylcze do współpracy, a spora część z nich przyjęła tezę o wyższości cywilizacji angielskiej za własną i szczerze aspirowała, aby stać się wzorowymi poddanymi Korony.

Niemniej jednak, skomplikowana struktura ludności Imperium, napięcia podsycane przez politykę „dziel i rządź”, sprzeczność liberalno-demokratycznej ideologii centrum z kolonialnymi realiami tworzyły potencjalnie wybuchową mieszaninę. Ponadto, zdecentralizowana i samorządowa struktura kolonialna utrudniała mobilizowanie w razie potrzeby zamorskich zasobów.

Konkurenci Imperium Brytyjskiego

Po upadku Napoleona przez długie lata Wielka Brytania nie miała poważnego konkurenta do dominacji nad światowymi szlakami handlowymi. Potencjalni rywale byli pod wrażeniem siły i determinacji floty angielskiej, a Anglia starała się nie angażować w spory kontynentalne w Europie. Nadto tradycyjna polityka angielska zakładała, że wojna jest ostatecznością, a wypowiadać ją należy tylko w razie zagrożenia istotnych interesów. Z tej przyczyny w sporach kolonialnych Imperium często godziło się na kompromisy wobec innych mocarstw. Spośród nich Francja była uważana za niegroźną. Znacznie większe zaniepokojenie wśród angielskich elit budziła szybko rosnąca potęga Rosji, z którą Anglia rywalizowała o wpływy w Turcji, Iranie, Azji Środkowej i Chinach prowadząc zimną wojnę, czasami przeradzającą się w gorącą (wojna krymska). Tradycyjna ostrożność cechowała stosunki angielsko-amerykańskie. Wśród elit USA wciąż żywa była trauma wojny o niepodległość i przegranego konfliktu 1812 r., a ponadto uważano, że Anglia hamuje ekspansję USA w Ameryce. Stąd też w Waszyngtonie stale podnosiły się głosy domagające się aneksji Kanady oraz innych angielskich posiadłości w Ameryce. Dochodziło do stałych konfliktów granicznych z Kanadą oraz zatargów o wpływy w państwach południowoamerykańskich, np. kryzys wenezuelski w 1902 r. Na początku XX w. Anglia ewidentnie stale cofała się przed USA, a te asertywnie wykorzystywały swój rosnący potencjał w ekspansji zagranicznej.

Kolonie niemieckie / fot. CC BY-SA 3.0

Trzecią rosnącą potęgą zagrażającą Imperium były Niemcy. Rozwijały się one dosyć szybko gospodarczo na przełomie XIX/XX w. i pieczołowicie pielęgnowały mit pruskiego militaryzmu. Anglię złościła szybko rozbudowująca się flota niemiecka i ambicje prowadzenia polityki światowej. Niemniej jednak, od 1871 r. Niemcy nie brały udziału w wojnie z innym państwem europejskim i aura militaryzmu była raczej obrazem z przeszłości niż odzwierciedleniem współczesnych działaniach.

Który z konkurentów będzie najgroźniejszy?

Podkreślenia wymaga fakt, że w realiach 1913 r. nie istniało na Ziemi mocarstwo o potencjale zbliżonym do Imperium angielskiego. Tylko Korona Brytyjska była mocarstwem światowym, reszta to mocarstwa regionalne, pogrupowane w bloki francusko-rosyjski i niemiecko-austro-węgierski. Imperium brytyjskie zamieszkiwało 3 razy więcej ludności od Rosji, 5 razy więcej od USA, 7 razy więcej od Niemiec3. Produkcja przemysłowa całego Imperium (18% produkcji światowej) w 1913 r. przewyższała co prawda francusko-rosyjską (14%), ale była niższa od niemiecko-austro-węgierskiej (21%) i amerykańskiej (35%)4. Podobne proporcje były widoczne przy produkcji surówki żelaza, podstawowego surowca w nowoczesnej wojnie5. Co gorsza, produkcja przemysłowa konkurentów rosła znacznie szybciej niż w Anglii, co było bardzo złą wróżbą na przyszłość.

Oceniając przyszłość jako niepewną, elity brytyjskie na pocz. XX w. wiodły niekończące się dyskusje o zagrożeniach dla przyszłości Imperium, kto jest głównym wrogiem i sposobie radzenia sobie z nim. Z uwagi na długoletnie związki sentymentalne i biznesowe, Anglia zrezygnowała z rywalizacji z USA, ustępując im w kolejnych konfliktach. Londyn przyjął bowiem za aksjomat, że wojna z Waszyngtonem jest nie do wygrania, należy więc nie dopuścić do jej wybuchu. Jeżeli zaś chodzi o pozostałe mocarstwa, to były one złączone w blok państw centralnych pod egidą Niemiec lub blok francusko-rosyjski. Interesujące , że jeszcze na pocz. XX w. Anglia występowała aktywnie przeciwko Rosji, co było widoczne w trakcie wojny japońsko-rosyjskiej, jak i wobec Francji w czasie zatargów kolonialnych. Co więcej, szybko rosnąca liczba ludności Rosji, nieograniczone zasoby oraz narastający potencjał przemysłowy wskazywały, że w perspektywie dekady lub dwóch Rosja będzie głównym mocarstwem euroazjatyckim.

Anglia dokonuje dziejowego wyboru

To rzadkie w historii, aby decyzje pojedynczych ludzi mogły zmienić dzieje swego kraju, a nawet świata. Taka możliwość stanęła przed elitami angielskimi po wybuchu I wojny światowej. Anglia miała wtedy do wyboru neutralność albo opowiedzenie się po jednej ze stron. Jak wspomniano wyżej, USA, Niemcy i Rosja były głównymi rywalami geopolitycznymi Anglii. W 1914 r. dwóch z nich stanęło naprzeciwko siebie, a trzeci był neutralny. Wbrew dzisiejszym opiniom, wynik zmagań obu sojuszy nie był z góry przesądzony, nawet bez udziału w wojnie Anglii. W 1914 r. stało się jasne dla postronnych obserwatorów, że co prawda blok francusko-rosyjski dysponuje przewagą liczebną (220 mln ludzi do 120 mln), ale sojusz niemiecko-austrowęgierski ma przewagę w produkcji przemysłowej (21% do 14% udziału w produkcji światowej). W sumie oznaczało to, że wojna będzie długa, a jej wynik niepewny. Wydawałoby się, że w sytuacji, gdy dwóch konkurentów walczy ze sobą, Anglia wybierze neutralność, ciesząc się w duchu z ich wzajemnego osłabienia. Albo wkroczy do wojny wtedy, gdy jeden z bloków będzie na krawędzi klęski, aby utrzymać na przyszłość równowagę pomiędzy nimi i nie dopuścić do całkowitej dominacji jednego z nich.

Brytyjska obsługa karabinu maszynowego Vickers

Warto też zwrócić uwagę, że przebieg walk w 1914 r., zanim jeszcze Anglia zaangażowała cały swój potencjał w wojnę, potwierdził powyższą tezę o równowadze obu europejskich bloków wojskowych. Niemiecka ofensywa na Francję została zatrzymana w bitwie nad Marną (5-9 września 1914 r.). Wzięło w niej udział 6 dywizji angielskich, ale i bez nich Francuzi mieli przewagę (75 do 62 dywizji). Niemcy byli też zmęczeni miesięcznym marszem i walkami w Belgii i północnej Francji, a ich linie zaopatrzeniowe były niezwykle rozciągnięte. Podkreślić należy, że zaopatrzenie milionowej armii inwazyjnej z liczną artylerią wymagało ogromnych, codziennych dostaw żywności, furażu dla zwierząt pociągowych i amunicji. Francuzi zaś mieli znacznie krótsze linie zaopatrzeniowe i ich żołnierze nie byli zmęczeni długimi walkami. Tak więc, na froncie zachodnim już w 1914 r., Niemcy znaleźli się w defensywie.

Na froncie wschodnim z kolei, austro-węgierska ofensywa przeciwko Rosji szybko straciła impet. Wojska austriackie zostały w końcu sierpnia pobite w tzw. bitwie galicyjskiej (18 sierpnia-11 września 1914 r.) i w krótkim czasie straciły Galicję Zachodnią (3 września Rosjanie zajęli Lwów). Na północy Rosjanie zostali pobici w bitwach w Prusach Wschodnich i wyparci z ich granic (26 sierpnia-12 września), ale tamtejsza armia niemiecka nie była chwilowo zdolna do wyprowadzenia decydującej ofensywy.

Reasumując, już po miesiącu walk widać było, że na żadnym z frontów nie nastąpią szybko decydujące rozstrzygnięcia. Stało się tak pomimo nikłego udziału wojsk angielskich w działaniach wojennych.

Skutki zwycięstwa Ententy w I wojnie światowej

Jak wiadomo, Anglia postąpiła odmiennie i włączyła się do wojny już na wstępie. W tym momencie wynik konfliktu został już przesądzony w długiej perspektywie: przewaga ludnościowa i przemysłowa Ententy była jednoznaczna. Owszem, na zwycięstwo trzeba było poczekać dłużej, z uwagi na nieoczekiwaną determinację Niemiec i dwie rosyjskie rewolucje, które wyeliminowały ten kraj z wojny. W efekcie został zniszczony blok państw centralnych. Zlikwidowane zostały Austro-Węgry, a Turcję okrojono z ziem arabskich.

Ententa (na zielono), Trójprzymierze (na oliwkowo) i kraje neutralne (na beżowo) w 1914, przed wybuchem I wojny światowej / fot. CC BY-SA 2.5

Z tym, że jednocześnie zniszczony został system wcześniejszej równowagi politycznej, w miejsce którego nie powstał nowy. Hegemonem lądowym w Europie chciała być Francja, ale jej niewielki potencjał przemysłowo-demograficzny nie dawał ku temu realnych podstaw. Co więcej, z uwagi na zmiany na wschodzie Europy, Rosja przestała być francuskim sojusznikiem i Francja stanęła oko w oko z, może osłabionymi, ale wciąż górującymi nad nią Niemcami. Rosja, owszem, została poważnie osłabiona rewolucjami oraz wojną domową i odpadły od niej niektóre regiony kresowe. Niemniej jednak, na tle rozczłonkowanej reszty Europy i zdemilitaryzowanych Niemiec, była niekwestionowanym mocarzem, potrzebującym tylko czasu na odbudowę swojego potencjału. Do tego uzyskała nowe narzędzie ideologiczne międzynarodowego wpływu w postaci komunizmu.

Cena angielskiego zwycięstwa

Imperium brytyjskie zyskało po I wojnie światowej kolejne miliony kilometrów kwadratowych oraz dziesiątki milionów nowych poddanych:

Imperium Brytyjskie u szczytu potęgi. Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/British_Empire#/media/File:British_Empire_1921.png

Zapłaciło jednakże za te nabytki wysoką cenę. Dług publiczny z kilku procent PKB przed wojną urósł do 100% w 1918 r. Dlatego też w okresie międzywojennym połowa dochodów budżetu Anglii przeznaczana była na spłatę długu. Niewiele więc zostawało na pozostałe potrzeby państwa, w szczególności „zagłodzona” została armia i flota. Coraz mniej pozostawało pola do manewru wobec USA. Białe dominia wniosły poważny wkład w zwycięstwo, ale po nim tamtejsza opinia publiczna uznała, że udział w wojnie o nabytki kolonialne był błędem i konieczne jest poluzowanie więzów z Anglią. Z tej przyczyny w 1931 r. został wydany tzw. Statut Westminsterski, który nadał praktycznie niepodległość dominiom, uznawał ich równość z Wielką Brytanią i pozostawił jedynie pewne elementy natury prestiżowej we wzajemnych relacjach.

Także nabytki kolonialne były raczej ciężarem. Nie przynosiły większych dochodów, natomiast pozyskane terytoria mandatowe w Iraku i Palestynie były miejscem nieustannych zamieszek i rewolt. W Palestynie był to stan permanentny z uwagi na antagonizm żydowsko-arabski, angażujący większość czynnej armii angielskiej, w Iraku stłumienie powstania z 1920 r. wymagało zaangażowania 150-tysięcznej armii i pochłonęło znaczne koszty.

Wojna podkopała także kolonialny mit wyższości cywilizacji białego człowieka. Zaktywizowały się w koloniach środowiska nacjonalistyczne, czerpiące inspirację z antykolonialnej retoryki USA, jak i finansowanych przez Moskwę grup komunistów.

Anglia wobec problemu Niemiec hitlerowskich

Z opisanych wyżej przyczyn finansowych Wielka Brytania nie była w stanie zareagować stanowczo na odrodzenie się potęgi Niemiec pod rządami Hitlera. Do pewnego momentu uznawała to zresztą za pozytywne zjawisko równoważące wpływy Francji. Gdy jednak Niemcy urosły jeszcze bardziej, zaanektowały Austrię i rozebrały Czechosłowację, pojawił się identyczny dylemat jak 1914 r. Znowu istniały trzy mocarstwa konkurencyjne wobec Imperium Brytyjskiego: Związek Sowiecki, Niemcy i USA. Z tym, że w 1939 r., w porównaniu z 1913 r., widoczny był ludnościowy i gospodarczy wzrost siły ZSRS i USA; ZSRS miał 190 mln mieszkańców, a USA 132 mln. Stalin zdołał zbudować też bardzo nowoczesny i wydajny przemysł zbrojeniowy. Niemcy były znacznie słabsze gospodarczo i demograficznie. Anglia zaś w 1939 r. miała potężny dług publiczny, szczątkową armię, przestarzałą flotę, wyemancypowane dominia i podminowane kolorowe kolonie.

Winston Churchill

I znowu, jak w 1914 r., zamiast wybrać neutralność albo sprzymierzyć się z najsłabszym z konkurentów – Niemcami, Londyn wybrał konfrontację z nimi. Podkreślić należy, że Anglia nie miała jakichś specjalnych zobowiązań sojuszniczych wobec krajów Europy Środkowej ani życiowych interesów i z własnej woli udzieliła Polsce w marcu 1939 r. gwarancji pomocy, a następnie we wrześniu 1939 r. wypowiedziała Niemcom wojnę. Co więcej, po wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej w 1941 r. Churchill zaangażował się bez reszty w popieranie Stalina. Nie zmienił nastawienia nawet po klęsce Niemiec pod Moskwą w 1941 r., kiedy to stało się jasne, że Niemcy nie są w stanie pokonać Sowietów. Nie rozważał przy tym jakie konsekwencje może przynieść pokonanie Niemiec i sowiecki triumf dla Imperium Brytyjskiego. Wojna kosztuje, a wewnętrzne rezerwy Imperium były już wydane na koszty poprzedniej wojny, więc nową Anglia finansowała pożyczkami z USA. W zamian musiała dokonywać kolejnej serii ustępstw politycznych na rzecz wierzyciela i znosić jego coraz śmielszą ingerencję w swoje wewnętrzne sprawy. W efekcie II wojnę światową Anglia zakończyła jako techniczny bankrut z długiem publicznym o wartości 200% PKB. Funkcjonowanie kraju podtrzymywała jedynie amerykańska kroplówka finansowa. USA i Rosja Sowiecka uzyskały rozległe, nowe strefy wpływów, a Anglia rozpaczliwie próbowała utrzymać kontrolę nad swoimi koloniami. Bezskutecznie.

Podział masy upadłościowej po bankrucie

Połączony nacisk amerykańsko-sowiecki plus nacjonalistyczno-komunistyczne wrzenie w koloniach sprawiły, że Anglia musiała pogodzić się ze stopniową emancypacją swoich kolonii: w ciągu 20 lat po zakończeniu wojny straciła praktycznie wszystkie. Z dawnego Imperium pozostał jedynie klub dyskusyjny zwany Wspólnotą Narodów z honorowym przywództwem królowej angielskiej. Nawet nie Wspólnotą Brytyjską, bo zrezygnowano i z tego w 1949 r. na mocy Deklaracji Londyńskiej. Na miejsce Anglii do ich kolonii weszli Amerykanie i Sowieci, rywalizując o wpływy polityczne i gospodarcze.

Anglia zaś z pierwszego mocarstwa świata w 1913 r. stoczyła się po II wojnie światowej do rangi klienta USA. Symbolem nowych czasów była interwencja angielsko-francuska w Egipcie w 1956 r. w celu ochrony własności Kanału Sueskiego. Nacisk sowiecko-amerykański, połączony z groźbą odcięcia finansowania z USA, zmusił koalicjantów do rejterady i pogodzenia się z nacjonalizacją Kanału. Na kolejną samodzielną, aczkolwiek za aprobatą USA, akcję zbrojną Londyn zdobył się dopiero w 1982 r. podczas wojny o Falklandy.

Podsumowanie

Anglia mogła, ale nie musiała, wejść zarówno do pierwszej, jak i drugiej wojny światowej. Jej decyzja wynikała z błędnej oceny głównego zagrożenia dla pozycji Imperium. Pewnym jest, że zarówno w 1914 r., jak i w 1939 r. Niemcy nie miały ani chęci, ani realnych możliwości, aby zagrozić żywotnym interesom Królestwa. Były wręcz najsłabszym z trzech rywalizujących z Anglią mocarstw. Co więcej, zarówno Rosja jak i USA rozwijały się znacznie szybciej od Niemiec. W tej sytuacji decyzja Anglii o wojnie z Niemcami, a więc i w perspektywie o zniszczeniu najsłabszego z czterech wielkich mocarstw, spowodowała wzrost potęgi sprzymierzonych w obu wojnach Rosji i USA i wręcz pogorszyła sytuację Imperium z uwagi na monstrualne koszty obu wojen. Anglia wyszła z II wojny światowej jako finansowy, ale i moralny bankrut, niezdolny już przeciwstawić się skutecznej idei imperialnej subsydiowanym z USA i ZSRS antyangielskim grupom w koloniach. I to ci angielscy „sojusznicy” podzielili między siebie wpływy w masie upadłości Imperium Brytyjskiego.

W 1913 r. wydawać by się mogło postronnym obserwatorom, że liberalne i nowocześnie zarządzane Imperium Brytyjskie ma przed sobą długą i spokojną perspektywę dziejową. Nikt wtedy nie przypuszczałby, że ledwie pół wieku później Wielka Brytania z głównego mocarstwa świata stoczy się na pozycję klienta USA, o powierzchni niewiele większej niż w XVII w. Niemałą rolę odegrał w tych wydarzeniach politycznych Winston Churchill, którego Anglicy uważają za najwybitniejszą postać w swoich dziejach (plebiscyt BBC z 2002 r.). Ja raczej nazwałbym go pierwszym grabarzem Imperium, za którego długiej dominacji politycznej w życiu publicznym Anglii (1910-1911 r. – minister spraw wewnętrznych; 1940-1945, 1951-1955 r. –premier) nastąpił opisany wyżej upadek pozycji międzynarodowej Imperium Brytyjskiego.

Bibliografia:

Literatura:

  1. Allison G., Skazani na wojnę? Czy Ameryka i Chiny unikną pułapki Tukidydesa?, tłum. R. Mościcka, M. Wacław, M.Żbikowska, Wyd. Pascal 2018.
  2. Buchanan P.,Churchill, Hitler i niepotrzebna wojna, tłum. G. Waluga, Warszawa 2013.
  3. Czapliński W., Galos A., Korta W., Historia Niemiec, Wrocław 1981.
  4. Ferguson N., Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat, tłum. B. Wilga, Kraków 2013.
  5. Pajewski J., Historia powszechna 1871-1918, Warszawa 1999.

Strony internetowe:

  1. Damski P., Wzbierająca burza, czyli jak doszło do kryzysu wenezuelskiego, https://histmag.org/Wzbierajaca-burza-czyli-jak-doszlo-do-kryzysu-wenezuelskiego-3511 [dostęp: 18.03.2019].
  2. Nogal A., Bolszewicy – dziecko zapomnianej angielskiej polityki, https://histmag.org/Bolszewicy-dziecko-zapomnianej-polityki-angielskiej-17007 [dostęp: 18.03.2019].
  3. Przybylski R., Najważniejsze wydarzenia po II wojnie światowej, http://historia.na6.pl/wojna_o_falklandy [dostęp: 18.03.2019].
  4. Winston Churchill. Najwybitniejszy Brytyjczyk wszechczasów, https://www.polskieradio24.pl/5/3/Artykul/1360594,Winston-Churchill-Najwybitniejszy-Brytyjczyk-wszech-czasow [dostęp: 18.03.2019].

Redakcja merytoryczna: Marcin Tunak
Korekta językowa: Patrycja Grempka

  1. J. Pajewski, .Historia powszechna 1871-1918, Warszawa 1999, s. 18. []
  2. N. Ferguson, Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat, tłum. B. Wilga, Kraków 2013, s. 225. []
  3. J. Pajewski, dz. cyt., Warszawa 1999, s. 7. []
  4. W. Czapliński, A. Galos, W. Korta, Historia Niemiec, Wrocław 1981, s. 541. []
  5. J. Pajewski, dz. cyt., s. 14. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

5 komentarzy

  1. Tuz z Talii napisał(a):

    „Na kolejną samodzielną, aczkolwiek za aprobatą USA, akcję zbrojną Londyn zdobył się dopiero w 1982 r. podczas wojny o Falklandy.”
    A co ze stłumieniem powstania Mau-Mau?

  2. Marcin napisał(a):

    Bardzo przyjemnie się czytało taką rzetelną analizę.

  3. Wiktor napisał(a):

    Interesujący skrót historyczny. Wydaje mi się że nie ma w nim miejsc fałszywych lub pominięcia zdarzeń ważnych.

    Zastanawia mnie, że opisu historii ziem polskich tego samego czasu nikomu nie dało by się stworzyć bez otwarcia tematów skrajnie dla Polaków kontrowersyjnych.

    • Andrzej Nogal napisał(a):

      To co dla nas jest mało kontrowersyjne w historii Anglii, to u Anglików może budzić ostre emocje. Np. moja ocena polityki Winstona Churchilla znacząco odbiega od oceny ogółu Anglików 🙂 .

Zostaw własny komentarz