„Odjechane jednorożce” – recenzja gry


Jednorożce. Od dłuższego czasu są wszędzie, prawda? Na koszulkach (nie tylko tych dla dzieci), zeszytach, plecakach… Trzeba było poczekać tylko chwilę, żeby pojawiły się także w grze. No i są. Jednorożce, w dodatku odjechane. No, to zaczynamy!

Nie ukrywam, że na samym początku urzekł mnie tytuł. Ta gra musi być interesująca, trzeba ją przetestować. Nie wiedziałam, czego w zasadzie mogę się spodziewać, ale wydawało mi się, że otrzymam sporych rozmiarów planszówkę. Ku mojemu zdziwieniu było to jednak małe, zgrabne, magnetycznie zamykane pudełeczko z karcianką. Super, kto nie lubi kompaktowych gier, które można zabrać ze sobą wszędzie?

W opakowaniu znajdują się tylko karty, konkretnie dwa oddzielone stosiki – jeden z białymi, drugi z czarnymi rewersami – oraz instrukcja, która nie jest zbyt obszerna. Jeśli chodzi o wykonanie, pierwsza klasa. Karty dobrej jakości, w dodatku kolorowe, ze świetnymi i zabawnymi grafikami oraz tekstami, które bawią. Na pierwszy rzut oka, żadnych uwag.

Przejdźmy do zasad gry. Gracz biorący udział w rozgrywce zostaje mianowany hodowcą (hodowcą jednorożców!), a jego zadaniem jest uzbieranie określonej liczby zwierzaków, które zamieszkają w jego stajni. Oczywiście, by wygrać, musi to zrobić, zanim uda się to pozostałym graczom. Ponieważ w grze może brać udział od 2 do 8 osób, zadanie okazuje się wcale nie takie proste do wykonania, szczególnie, że sposobów na pokrzyżowanie planów hodowlanych jest cała masa. Na początku każdy z graczy otrzymuje po 5 kart, pozostałe lądują na stosiku pośrodku stołu. Karty dobieramy, wykorzystujemy ich możliwości, odkładamy, gdy mamy ich za dużo. Niby proste, ale jest też drugie dno. Oprócz tego, że uczestnik gry może skupiać się na swojej hodowli, ma także możliwość uprzykrzania życia swoim kolegom „po fachu”. I właśnie o to w tej grze chodzi! Jeśli myśleliście, że to gierka o słodziutkich różowych stworzonkach, to byliście w błędzie. Nie jest to rozgrywka dla osób o dobrym serduszku, które nie lubią grać przeciwko komuś innemu. By wygrać, należy blokować innych graczy, wykorzystując najróżniejsze złośliwe karty, jakie wpadną nam w ręce. Odjechane jednorożce zdecydowanie uczą i wymagają odrobiny dystansu 😉

Gra „Odjechane jednorożce”, prezentacja zawartości / fot. Klaudia Kobylańska

Takie nieco mniej miłe zagrania umożliwia uczestnikom tylko część kart, czyli tzw. Karty Kar, dzięki którym możemy zablokować przeciwnika, zabrać mu karty z ręki lub stajni itd. Ich przeciwieństwem są Karty Ulepszeń, które można wykorzystać, aby rozwijać swoją stajnię. Są także Karty Magii i Riposty, które również potrafią diametralnie zmienić losy gry. No i oczywiście jednorożce, które zbieramy, a są tych stworzeń trzy rodzaje: jednorożce posiadające magiczne zdolności, zwykłe niemagiczne jednorożce, a także małe jednorożki.

Gra „Odjechane jednorożce”, prezentacja zawartości / fot. Klaudia Kobylańska

Niezaprzeczalnym plusem Odjechanych jednorożców jest interakcja pomiędzy uczestnikami gry. Fakt, że często wymaga ona złośliwości, ale jeśli wszyscy gracze znają zasady, nie powinni się dziwić, że nagle ktoś ich blokuje, albo podkrada karty, szczególnie, że duża dawka humoru całkowicie rozładowuje wszystkie napięcia i zmienia rozgrywkę w fantastyczną, wymagającą myślenia i planowania zabawę. To zdecydowanie gra, która bawi, bywa nieprzewidywalna i długo się Wam nie znudzi. I jak to bardzo często przy takich karciankach bywa, im większa ilość graczy, tym jest ciekawiej. W przypadku gry dwuosobowej może być czasem przewidywalnie i mniej dynamicznie. Zabierzcie więc jednorożce na imprezę, zmieścicie je w kieszeni, a z pewnością zrobicie nimi furorę.

Zawartość pudełka:

  • Karty
  • Instrukcja

Plus minus:

Na plus:

+ proste zasady gry

+ piękne wykonanie

+ duża doza humoru

+ mały rozmiar

Na minus:

- brak

Tytuł: Odjechane jednorożce
Wydawca: Rebel.pl
Liczba graczy: 2-8 osób
Wiek: od 14 lat
Czas gry: 30-45 minut
Cena: 110 zł
Ocena recenzenta: 9/10

Grę do recenzji dostarczył Rebel.pl

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

2 komentarze

  1. kTn pisze:

    Ale bieda.

  2. jasio pisze:

    A jak recenzja tego „czegoś” ma się do tytułu portalu: historia.org? Bo nie widzę nigdzie napisu „Uwaga reklama!”
    Żenujące zagranie.

Zostaw własny komentarz