Pierwsze wybory prezydenckie w Polsce. Brutalna kampania i Wałęsa kontra czarna teczka


Wybory z 1990 r. były pierwszymi powszechnymi i wolnymi wyborami prezydenckim w historii Polski. Kampania prezydencka była burzliwa i nie brakowało w niej brutalnych ataków. Zwycięzcą wyborów został Lech Wałęsa, który pokonał w II turze wcześniej nieznanego Stanisława Tymińskiego. Największym przegranym był dopiero trzeci, premier Tadeusz Mazowiecki. Poziom emocji między kandydatami „Solidarności” spowodował pogłębienie podziałów wewnątrz tego obozu politycznego. Wreszcie wybory doprowadziły do odsunięcia od władzy generała Wojciecha Jaruzelskiego.

Jaruzelski prezydentem PRL

Wojciech Jaruzelski, 1987 r. / fot. CC BY-SA 3.0

Podczas obrad Okrągłego Stołu zostało ustalone, że w Polsce zostanie przywrócony urząd prezydenta. Naturalnym kandydatem komunistów był generał Wojciech Jaruzelski. Jednak po fali protestów i demonstracji, w których skandowano m.in. hasło „Jaruzelski musi odejść”, ten wycofał się z kandydowania proponując, by zamiast niego wystartował Czesław Kiszczak. Bał się przede wszystkim, że nie uzyska poparcia, bał się porażki.

Był jednak przekonywany do zmiany decyzji, co udało się 18 lipca 1989 r., gdy Jaruzelski otrzymał poparcie od części senatorów NSZZ „Solidarność”. Wybory pierwszego prezydenta PRL dokonało Zgromadzenie Narodowe, czyli połączone izby Sejmu RP i Senatu RP. Ostatecznie Jaruzelski uzyskał minimalne poparcie pozwalające na objęcie urzędu prezydenta. Głosowało na niego 270 członków ZN, z wymaganych 269. Przeciwko Jaruzelskiemu głosowało nawet kilku posłów ZSL, SD i PZPR. Gdyby nie pomoc opozycji nie zostałby wybrany. Zatem dzień jego triumfu, gdy liczył na uzyskanie nowego, demokratycznego, mandatu do rządzenia uwidocznił tylko słabość i rozkład PZPR.

Rezygnacja Jaruzelskiego

Od lata 1990 r. zmienił się klimat polityczny w Polsce w stosunku do pełnionej przez Jaruzelskiego funkcji. Przede wszystkim konfrontował się z Jaruzelskim Wałęsa, chcąc doprowadzić do ustąpienia generała i rozpisania nowych wyborów. Do ważnego z tej perspektywy spotkania doszło 18 września u prymasa Józefa Glempa. Oprócz samego duchownego obecni byli prezydent Jaruzelski, premier Mazowiecki, marszałek sejmu Mikołaj Kozakiewicz i marszałek senatu Andrzej Stelmachowski oraz przywódca „Solidarności” Wałęsa. W ciągu dnia grono dyskutujących na temat możliwych nowych wyborów prezydenckich zwiększyło się o kolejne osoby. Wśród nich byli: Leszek Balcerowicz, Zbigniew Bujak, Bronisław Geremek, Aleksander Hall, Jarosław Kaczyński, Jacek Kuroń oraz Józef Zych.

Powszechne wybory prezydenckie

Lech Wałęsa, 1990 r. / fot. CC-BY-SA 3.0

Następnego dnia Jaruzelski zgodził się na skrócenie swojej kadencji i nowe wybory, które rozstrzygnęłoby ZN. Na to nie zgodził się Lech Wałęsa chcący, by wybory były powszechne. Wiedział, że ma za sobą ogromne poparcie społeczne, które najpewniej pozwoli mu zostać prezydentem. Ostatecznie 27 września sejm znowelizował konstytucję, by umożliwić powszechne wybory prezydenckie. Dodatkowo posłowie zdecydowali o zasadach wyboru prezydenta, które do dziś nie uległy zmianie. Wedle nich kandydatem może być obywatel polski, który ukończył 35 lat i zebrał 100 tys. podpisów poparcia. Natomiast prezydentem zostaje kandydat, który zdobył ponad 50% ważnie oddanych głosów. Jeśli żaden z kandydatów nie uzyskał takiej liczby głosów w I turze, to po dwóch tygodniach odbywa się II tura wyborów, w której biorą udział dwaj kandydaci z najwyższym poparciem w I turze.

Ogłoszenie pierwszych powszechnych wyborów prezydenckich nastąpiło 2 października. Marszałek Kozakiewicz jako dzień wyborów wskazał dzień 25 listopada.

Kandydaci na prezydenta

Chęć kandydowania zgłosiło, aż 16 kandydatów. Wśród nich za faworyta uchodzili Wałęsa oraz Mazowiecki, czyli wybór miał się rozstrzygnąć wewnątrz obozu „Solidarności”, co zresztą przyczyni się do dalszych podziałów tego środowiska.

Spośród zgłoszonych kandydatów tylko 6 udało się zebrać wymagane 100 tys. podpisów wyborców. Byli to oprócz Mazowieckiego i Wałęsy także: Roman Bartoszcze (prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego), Włodzimierz Cimoszewicz (przewodniczący Parlamentarnego Klubu Lewicy Demokratycznej), Leszek Moczulski (prezes Konfederacji Polski Niepodległej) oraz, co było ogromną niespodzianą, Stanisław (Stan) Tymiński (przewodniczący Libertariańskiej Partii Kanady).

Natomiast wymaganych podpisów nie zebrali: Jan Bratoszewski (adwokat z Radomia), Janusz Bryczkowski (prezes Polskiej Partii Zielonych), Gabriel Janowski (senator), Janusz Korwin-Mikke (prezes Unii Polityki Realnej), Edward Mizikowski (ślusarz z Huty Warszawa), Kornel Morawiecki (przewodniczący Partii Wolności), Józef Onyszko (prezes Stowarzyszenia Rozwoju Wyższej Świadomości „Refugium”), Władysław Siła-Nowicki (prezes Chrześcijańsko-Demokratycznego Stronnictwa Pracy), Bolesław Tejkowski (przewodniczący Polskiej Wspólnoty Narodowej) oraz Waldemar Trajdos (pracownik PZU w Łodzi).

Morawiecki, co prawda dostarczył 100 tys. podpisów na kilka minut przed ostatecznym terminem, ale w trakcie liczenia wiele z nich zostało zakwestionowanych. Ostatecznie Państwowa Komisja Wyborcza nie zarejestrowała kandydata stwierdzając, że nie zebrał 100 tys. podpisów.

Kampania wyborcza

Kampania prezydencka była burzliwa i spowodowała poważne wyrwy w jedności środowiska „Solidarności”.

Lech Wałęsa jako lider NSZZ „Solidarność” zamierzał wygrać wybory już w I turze. Nie startował z ramienia żadnej partii politycznej, a wsparcia organizacyjnego udzieliła mu „Solidarność” oraz Porozumienie Centrum. Szefem jego sztabu wyborczego był Jacek Merkel z Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Wałęsa zebrał ogromne poparcie ponad 200 polskich instytucji i organizacji. Zapowiadał przyspieszenie transformacji przy jednoczesnym łagodzeniu reform Balcerowicza. Obiecywał wyborcom, że dzięki powszechnemu uwłaszczeniu każdy dostanie po 100 milionów złotych. Jego hasło wyborcze brzmiało: „Jestem mądry Waszą mądrością”.

Tadeusz Mazowiecki / fot. Artur Klose, CC-BY-SA-3.0

Tadeusz Mazowiecki również startował jako bezpartyjny kandydat. Popierał go Ruch Obywatelski Akcja Demokratyczna i Forum Prawicy Demokratycznej. Mazowiecki jednak nie był aktywny w kampanii, którą w dużej mierze prowadzili w jego imieniu Henryk Woźniakowski i Aleksander Hall. Mimo, iż jako premier kontrolował media i mógł wykorzystywać pełniony urząd do kampanii wyborczej, to zdecydował się na przeciwną strategię, czyli ograniczenie publicznych wystąpień. Chciał też kontynuowania swoich reform, z których wiele było społecznie niepopularnych. Przeciwnicy zarzucali mu żydowskie pochodzenie i sprzyjanie komunistom. Premier nie potrafił skutecznie odpowiedzieć na ataki konkurentów. Jego hasło wyborcze brzmiało: „Siła spokoju”.

Największą niespodzianką była kampania powszechnie nieznanego Stanisława Tymińskiego, który na wybory przybył z Kanady. Tymiński dysponował jednak dużymi zasobami finansowymi, które pozwalały mu na prowadzenie szerokiej kampanii prezydenckiej. Między innymi specjalnie na wybory wydał w wysokim nakładzie książkę Święte psy, w której przedstawiał swój program wyborczy. Publikacja była nawet rozdawana na spotkaniach i wiecach wyborczych. Początkowo mógł liczyć na ledwie 1% poparcia. Jednak po udanych dla niego debatach jego poparcie zaczęło gwałtownie rosnąć. Jeździł na spotkania z czarną teczką twierdząc, że ma w niej materiały kompromitujące Wałęsę. Określał się jako człowieka spoza „układu”. Jego hasło wyborcze brzmiało: „Wyjdźcie z szeregu”.

Bartoszcze kandydował jako kandydat PSL, z hasłami wyborczymi: „Pamiętaj! Mazowiecki-Wałęsa to program Balcerowicza”, „Nie ufaj elitom” oraz „I z zachodem, i ze wschodem, głównie z własnym narodem”. Natomiast Cimoszewicz został wystawiony jako kandydat Socjaldemokracji RP. Szefem jego sztabu wyborczego został Tomasz Nałęcz. Do jego haseł wyborczych należały: „Młodość-Kompetencja-Racjonalizm” oraz „Zbyt długo było na lewo, zbyt ostro chce być w prawo”. Moczulski jako jedyny kandydat opozycji nie wywodził się z „Solidarności”, z powodu niewielkich środków finansowych jego kampania ograniczyła się głównie do wystąpień telewizyjnych.

I tura wyborów

Zwycięzcą I tury wyborów został Wałęsa z wynikiem  39,96% (6 569 889 głosów), drugie miejsce zajął Tymiński z poparciem 23,10% (3 797 605 głosów), a dopiero trzecie zajął Mazowiecki z poparciem 18,08% (2 973 364 głosów), czwarte Cimoszewicz z wynikiem 9,21% (1 514 025 głosów), piąte Romana Bartoszcze, którego poparło 7,15%  (1 176 175 głosów), a szóste Moczulski z poparciem  2,50% (głosów 411 516). Biorąc pod uwagę przełomowość tych wyborów frekwencja nie była wysoka. Wyniosła 60,63% (razem 16 702 000 głosów).

Zdecydowanie największym zwycięzcą I tury był Tymiński, który wyprzedził Mazowieckiego. Z kolei Wałęsa mógł być rozczarowany, bowiem jego wynik był daleki od zwycięstwa zapowiadanego już w I turze.

Rozkład poparcia w I turze

Mazowiecki największe poparcie uzyskał w województwach zachodnich, dawnego zaboru niemieckiego. Najwyższy wynik premier uzyskał w województwach: poznańskim (29,52%), szczecińskim (28,43%), zielonogórskim (24,20%), opolskim (23,97%), wrocławskim (23,88%) oraz gorzowskim (22,64%). Dodatkowo poparli go mieszkańcy warszawskiego (23,99%) oraz krakowskiego (25,39%). Przy czym Mazowiecki wygrał w jednym województwie - szczecińskim. Przede wszystkim poparły go osoby z wyższym wykształceniem, z większych ośrodków miejskich.

Z kolei Tymiński najwyższe poparcie uzyskał w województwach: olsztyńskim (33,84%), płockim (33,71%), ciechanowskim (32,50%), legnickim (32,36%), częstochowskim (31,95%), elbląskim (31,29%) oraz katowickim (31,10%). Zwycięstwo odniósł w województwach: olsztyńskim, katowickim, leszczyńskim i pilskim.

Wałęsa wygrał w każdym województwie (wówczas było ich 49) poza szczecińskim, katowickim, pilskim, olsztyńskim i leszczyńskim. Natomiast największe poparcie lider „Solidarności” otrzymał w województwach nowosądeckim (62,29%), rzeszowskim (54,89%), tarnowskim (53,09%), gdańskim (52,28%), krakowskim (51,16%), krośnieńskim (50,84%), warszawskim (50,67%), łomżyńskim (50,64%) i radomskim (50,54%). Zatem na Wałęsę głosowali przede wszystkim mieszańcy dawnego zaboru austriackiego i rosyjskiego.

Kampania wyborcza po I turze wyborów i czarna teczka

Wiec wyborczy Stanisława Tymińskiego przed II turą wyborów (1990)

W II turze do ataku ruszył Tymiński celujący przede wszystkim w pozyskanie wyborców Mazowieckiego i Cimoszewicza. Natomiast Wałęsa i znaczna część prasy zaczęła kampanie dyskredytującą Tymińskiego. Wskazywano przede wszystkim na jego niejasną przeszłość i powiązania.

Ważnym momentem kampanii wyborczej było spotkanie obu kandydatów przed kamerami telewizyjnymi, które odbyło się 1 grudnia. Jednak nie miało ono charakteru debaty, w której udziału odmówił Tymiński, twierdząc, że jej termin nie był z nim ustalony. Podczas spotkania Tymiński wyciągnął czarną teczkę obwieszając, że znajdują się w niej obciążające Wałęsę dokumenty. Lider „Solidarności” natychmiast zażądał otwarcia teczki i ujawnienia dokumentów, czego Tymiński nie uczynił. Wiece Tymińskiego były zakłócane przez zwolenników Wałęsy, a w telewizji wyemitowano 4 grudnia dyskredytujący Tymińskiego i jego rodzinę materiał. Dodatkowo zarzucano potajemne kontakty z osobami z Libii i Kolumbii.

Lech Wałęsa prezydentem

Obwieszczenie Państwowej Komisji Wyborczej z dnia 10 grudnia 1990 o wynikach ponownego głosowania i wyniku wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej (1 strona)

II tura wyborów odbyła się 9 grudnia. Zdecydowanym zwycięzcą został Wałęsa uzyskując 74,25% poparcia (10 622 696 głosów). Na Tymińskiego głosowało 25,75% wyborców (3 683 098 głosów). Zatem w porównaniu z I turą Tymiński stracił ok. 100 tys. głosów. Frekwencja również była niższa niż dwa tygodnie wcześniej i wyniosła 53,39%. Do głosowania poszło o ok. 2 miliony Polaków mniej niż w I turze.

Zaprzysiężenie Wałęsy na pierwszego prezydenta RP wybranego w wyborach powszechnych odbyło się 22 grudnia. Prezydent złożył ślubowanie przed Zgromadzeniem Narodowym. Następnie na Zamku Królewskim w Warszawie z rąk Ryszarda Kaczorowskiego odebrał przedwojenne insygnia głowy państwa.

Bibliografia:

  1. A. Dudek, Historia polityczna Polski 1989–2012, Kraków 2013.
  2. A. Kaczmarek, Historia Polski 1914-1989, Warszawa 2014.
  3. R. Krasowski, Po południu. Upadek elit solidarnościowych po zdobyciu władzy, Warszawa 2020.
  4. W. Roszkowski, Historia Polski 1914-2015, Warszawa 2017.
  5. A. L. Sowa, Historia polityczna Polski 1944-1991, Kraków 2011.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

2 komentarze

  1. Ader pisze:

    Mazowiecki sam był sobie winien, charyzma żółwia. Porządny człowiek, ale politycznie pod względem prezentacji już wtedy nie przystawał.

  2. Tomek pisze:

    Gorzowskie,szczecińskie,
    zielonogórskie,wrocławskie,opolskie to nie zabór niemiecki(pruski). To Niemcy.

Zostaw własny komentarz