Zagon na Ciechanów. Ta akcja pozbawiła bolszewików radiostacji i zwycięstwa w bitwie warszawskiej


Wygranie wojny to często nie tylko wynik bitności wojska i talentu dowódców, ale również dzieło przypadku. Śmiały zagon polskiej kawalerii na Ciechanów pozbawił Armię Czerwoną radiostacji i zwycięstwa w bitwie warszawskiej. Bowiem sowiecka 4 Armia, w najważniejszym momencie wojny i bitwy, była pozbawiona łączności ze sztabem i nie mogła reagować na zmiany na polu bitwy.

Luka we froncie

Generał Władysław Sikorski ze sztabem w czasie bitwy warszawskiej

W dniu 14 sierpnia polska 5 Armia gen. Władysława Sikorskiego toczyła z sowietami zacięte boje nad Wkrą. Wojsko Polskie przeciwko sobie miało sowiecką 15 Armię  komandarma Augusta Korka oraz oddziały 3 Armii komdywa Władimira Łazariewicza i 4 Armii komandarma Aleksandra Szuwajewa.

W tym czasie polskie oddziały dowodzone przez gen. Franciszka Krajowskiego dostrzegły trzydziestokilometrową lukę pomiędzy sowieckimi 15 i 4 Armią. Chcąc wykorzystać nadarzającą się okazję, Krajewski wysłał 18 Dywizję Piechoty na odsłoniętą flankę 15 Armii. Jednocześnie kilka oddziałów wchodzących w skład 8 Brygady Jazdy wysłał do Ciechanowa, by w ten sposób przeprowadzić zagon na tyły Armii Czerwonej, by ściągnąć w tamten rejon jak najwięcej sił nieprzyjaciela.

Do akcji na Ciechanów rozdysponowano łącznie ok. 770 żołnierzy, których większość stanowili kawalerzyści oraz 8 dział i 14 ciężkich karabinów maszynowych. Wypadem osobiście dowodził generał Aleksander Karnicki.

Przebieg akcji w Ciechanowie

Gen. Aleksander Karnicki

W drodze do Ciechanowa, pod Glinojeckiem, polskim żołnierzom udało się rozbić oddziały sztabowe sowieckiej 18 i 54 Dywizji Strzelców. Do niewoli wzięto ponad wielu czerwonoarmistów.

Nocą z 14 na 15 sierpnia kawaleria przez Chotum, Lekowo, Przążewo i Gostków podeszła na odległość ok. 4 kilometrów od Ciechanowa. Dzięki wcześniejszemu zwiadowi wiedziano, że w mieście znajdują się tabory oraz sztab.

Brygada uderzyła skoro świt, uzyskując totalne zaskoczenie wroga. Polacy szybko zajęli ciechanowskie koszary, dworzec oraz cukrownię. Niewiele brakowało, a także Szuwajew dostałby się w polskie ręce. Z ledwością uciekł samochodem do Mławy. Podobnie ucieczką z miasta ratowali się jego oficerowie. Sowieci nerwowo zaczęli palić dokumenty oraz zniszczyli swoją radiostację. Część jednak dokumentów udało się Polakom uratować, w tym te zawierające sowieckie szyfry. Polska brygada przejęła także zapasy amunicji i schwytała ponad 500 jeńców. Jednak jak się okazało, największym łupem była wroga radiostacja.

Polska kawaleria podczas wojny polsko-bolszewickiej, 1920

Po zakończonej akcji polskie siły nie były wystarczająco mocne, by pozostać w mieście. Wobec tego opuściły Ciechanów.

4 Armia bez łączności

Sukcesem w Ciechanowie zaskoczeni byli sami Polacy. Na pewno tuż po zakończeniu operacji nie zdawali sobie sprawy, jak istotne dla bitwy warszawskiej było przejęcie sowieckiej radiostacji.

Przedmiotowa radiostacja była bowiem jedyną działającą w 4 Armii. Tym samym pozostała ona głucha na polecenia dowódcy Frontu Zachodniego, Michaiła Tuchaczewskiego. Wobec tego Szuwajew był zdany wyłącznie na siebie. Pozbawiony został możliwości koordynowania swoich działań z innymi armiami, co miało kolosalne znacznie w toczonej bitwie warszawskiej.

Aleksander Szuwajew

Nawet gdy 4 Armia uruchomiła inną radiostację, to dzięki pracy polskiego wywiadu udało się ją zagłuszyć, nadając na jej paśmie Ewangelię wg św. Jana. Zatem sowiecka armia nadal pozostawała głucha na rozkazy dowództwa.

Czytaj takżeZwycięskie szyfry. Złamanie kodów sowieckiej armii pozwoliło wygrać bitwę warszawską

Do bolszewickiego dowództwa 4 Armii nie dotarł rozkaz uderzenia na lewą flankę polskiej 5 Armii, przez co kontynuowała ona wcześniejszy plan ataku w kierunku Wisły, a faktycznie została wyeliminowana z udziału w walce. To prawdopodobnie umożliwiło Polakom zwycięstwo w bitwie nad Wkrą, gdzie wojska dowodzone przez gen. Sikorskiego odparły ataki oddziałów trzech sowieckich armii. Ponadto polscy żołnierze nie tylko wytrzymali napór Armii Czerwonej, co udało im się przejść do natarcia. Gdyby nie zagon na Ciechanów, los bity nad Wkrą, a także bitwy warszawskiej, mógłby być zgoła inny.

Michaił Tuchaczewski, zauważył później, iż:

„Ten wypadek nieznaczny w założeniu, odegrał rozstrzygającą rolę w biegu naszego działania i dał początek jego katastrofalnemu wynikowi (...). Zdawało się, że zguba armii przeciwnika jest nieuchronną, unicestwienie jej byłoby pociągnęło za sobą najdonioślejsze skutki w dalszym biegu wszystkich naszych działań. Jednakże Polakom dopisało szczęście.”

oraz:

„5 Armia przeciwnika była uratowana i zupełnie bezkarnie, mając na flance i tyłach naszą potężną armię z czterech dywizji strzelców i dwóch dywizji jazdy, nacierała dalej na nasze armie 3 i 15.”

Dodatkowo brak radiostacji po porażce bolszewików pod Warszawą opóźnił odwrót oddziałów Szuwajewa, przez co jego armia nie zdołała się w porę wycofać na wschód, co doprowadziło do jej zupełnego rozbicia. Tym samym jeden wypad polskiej kawalerii i zdobycie radiostacji wpłynęło walnie na losy całej wojny polsko-bolszewickiej.

Bibliografia:

  1. J. Odziemkowski, Leksykon bitew polskich 1914–1921, Pruszków 1998.
  2. D. Piotrowicz,  Powiat ciechanowski w sierpniu 1920 roku, „Niepodległość i Pamięć” 17/2 (32), 39-64.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz