Wybory brzeskie 1930, czyli jak w Polsce sfałszowano wybory


Wybory brzeskie odbyły się w momencie zjednoczenia opozycji wobec autorytarnych rządów sanacji. Zagrożona porażką sanacja odpowiedziała aresztowaniami posłów opozycji i osadzeniem ich w Twierdzy Brzeskiej, unieważnianiem opozycyjnych list wyborczych i innymi pozaprawnymi działaniami wpływającymi na wynik wyborów. 

Zamach majowy i wybory z 1928 r.

Mieszkańcy Borku Fałęckiego podczas głosowania w wyborach w 1928 r.

Zbrojny zamach stanu zorganizowany w 1926 r. przez Piłsudskiego był początkiem końca demokracji parlamentarnej w Polsce. W jej miejsce rozpoczął się okres autorytarnych rządów Piłsudskiego, który przy zachowaniu pozorów demokracji, sprawował faktycznie samodzielne rządy w państwie. Fasadowy parlament był wygodnym narzędziem do rozmycia osobistej odpowiedzialności za efekt sprawowanych rządów. Sukcesywnie od 1926 r. następowało zagarnianie wszelkich instytucji państwa przez ludzi wiernych sanacji. Podobnie następował proces ograniczenia kontroli parlamentu nad działaniami władzy wykonawczej.

Czytaj także → Zamach majowy czyli wojskowy zamach stanu. Dlaczego Piłsudski obalił legalny rząd?

Rok po obaleniu legalnego rządu Piłsudski podjął decyzję o zorganizowaniu przedterminowych wyborów parlamentarnych. Te miały dać mu upragniony brak jakiejkolwiek kontroli ze strony parlamentu. By osiągnąć sukces wyborczy, Piłsudski użył w kampanii całego aparatu państwa, który zaangażował się w agitację na rzecz sanacji. Przy tym czuł się na tyle pewnie, że wydał publiczne pieniądze na kampanie wyborczą sanacji. Po prostu minister skarbu, Gabriel Czechowicz przeznaczył z rezerwy budżetowej 8 mln zł na fundusz dyspozycyjny Piłsudskiego, który był wówczas premierem. Była to suma zawrotna, stanowiąca wielokrotność obecnej wartości złotówki. Dla porównania średnie wynagrodzenie w administracji publicznej wynosiło ok. 229 zł miesięcznie.

Warszawski gazeciarz w akcji przedwyborczej w 1928 r.

Dodatkowo, by jak najmocniej stępić ostrze krytyki prasowej, a wówczas to prasa była najważniejszym i podstawowym źródłem informacji, całkowicie wierny Piłsudskiemu prezydent Ignacy Mościcki wydał rozporządzenie o karach za rozpowszechnianie nieprawdziwych wiadomości oraz o karach za zniewagę władz i ich przedstawicieli. Pod tym aktem prawnym kryła się otwarta furtka do karania dziennikarzy za krytykowanie władzy publicznej.

Mimo tego wynik wyborów był klęską Piłsudskiego. Jego Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem (BBWR) uzyskał ledwie 21% głosów. Tak mizerny wynik nie dawał sanacji komfortu w sprawowaniu władzy. Co prawda opozycja zdobyła jeszcze mniej głosów i była rozbita, ale wymuszało to na sanacji jakąś formę współpracy. Wypracowała się praktyka, że mniejszościowe rządy sprawowali przedstawiciele sanacji, ale współpracująca ze sobą opozycja mogła skutecznie kontrolować działania rządu. Ewentualne błędy i potknięcia władzy były zaraz podchwytywane przez opozycyjną prasę.

Ignacy Daszyński marszałkiem Sejmu

Członkowie pierwszego rządu Józefa Piłsudskiego po zaprzysiężeniu 2 października 1926. Od lewej: minister rolnictwa i dóbr państwowych Karol Niezabytowski, minister robót publicznych Jędrzej Moraczewski, minister komunikacji Paweł Romocki, minister przemysłu i handlu Eugeniusz Kwiatkowski, minister skarbu Gabriel Czechowicz, minister pracy i opieki społecznej Stanisław Jurkiewicz, minister reform rolnych Witold Staniewicz, minister spraw wewnętrznych Felicjan Sławoj Składkowski, minister sprawiedliwości Aleksander Meysztowicz

Pierwsze posiedzenie nowego Sejmu zostało zwołane na 27 marca 1928 r. Piłsudski jednak nie podjął próby zawarcia kompromisu z opozycją. Przeciwnie, w Sejmie zorganizował pokaz siły. Wbrew obyczajowi, polecił ministrowi spraw wewnętrznych Felicjanowi Sławojowi-Składkowskiemu sprowadzenie policji do parlamentu. Gdy Piłsudski zamierzał zabrać głos, komunistyczni posłowie zaczęli do niego krzyczeć: „Precz z faszystowskim rządem Piłsudskiego”. Na to przywódca sanacji tylko czekał. Do ław poselskich wkroczyli policjanci, którzy siłą wyprowadzili krzyczących posłów poza salę obrad. W ten sposób naruszyli nie tylko nietykalność posłów, ale także zakłócili przebieg obrad. Piłsudski liczył, że taki pokaz siły sparaliżuje opozycję, a jej przedstawiciele wybiorą zgłoszonego przez niego kandydata na marszałka. Stało się inaczej, gdyż podrażniona opozycja na marszałka wybrała socjalistę, Ignacego Daszyńskiego.

Józef Piłsudski w samochodzie w towarzystwie adiutanta przed Gmachem Sejmu przy ul. Wiejskiej

Nie chcąc współpracować z parlamentem Piłsudski złożył dymisję. W czerwcu w jego miejsce premierem został sanacyjny polityk, Kazimierz Bartel. Po wakacyjnej przerwie parlamentarnej na opozycji rozpoczął się proces konsolidacji. W listopadzie socjaliści wraz z PSL „Wyzwolenie” i Stronnictwem Chłopskim powołali Komisję Porozumiewawczą Stronnictw Lewicowych do Obrony Republiki Demokratycznej, by w ten sposób działać przeciwko sanacji. W lutym 1929 r. pod obrady Sejmu BBWR wniósł projekt zmian w konstytucji, chcąc w nim jak najbardziej ograniczyć władzę parlamentu. Jednakże BBWR z zaledwie z 122 posłami był daleki od wymaganej większości pozwalającej na dokonanie zmian w konstytucji.

Afera Czechowicza

Gabriel Czechowicz (5. z lewej) w towarzystwie członków rządu i generalicji podczas przyjęcia noworocznego na Zamku Królewskim

Sprawą, która w znaczący sposób zdynamizowała politykę stała się afera Czechowicza. Była ona szczególnie niebezpieczna dla Piłsudskiego, który był w nią bezpośrednio zamieszany. Chodziło o wydanie 8 mln zł publicznych pieniędzy na kampanię wyborczą BBWR. Dowodem na to, oprócz zapisów księgowych, był także list ówczesnego premiera Piłsudskiego do ministra skarbu Czechowicza. Występował w nim o zwiększenie swojego funduszu dyspozycyjnego z 200 tys. zł do kwoty 5 mln zł (ostatecznie do 8 mln zł).

Czytaj także → Bajońskie zarobki prezydenta, premiera i posłów w międzywojennej Polsce. II RP była eldoradem dla urzędników

Opozycja mając jak na dłoni dowód defraudacji państwowych środków postanowiła postawić Czechowicza przed Trybunałem Stanu. Uderzało to bezpośrednio w autorytet Piłsudskiego, który nie tylko wydatkował te pieniądze, co także ponosił odpowiedzialność polityczną nad poczynaniami swojego ministra. Toteż Piłsudski z całą determinacją zaczął przeciwdziałać zamiarom posłów opozycji. Nie znoszący sprzeciwu przywódca sanacji nerwowo reagował na działania niezależnych od niego posłów. Z tego powodu udzielał wywiadów prasowych obrażających parlamentarzystów. Był to element gry politycznej mający zdyskredytować Sejm (a nie jak niektórzy sądzą surową, ale uzasadnioną krytyką rządów parlamentarnych), by ten nie był w stanie doprowadzić Czechowicza do skazania.

Premier Kazimierz Świtalski w gabinecie Ignacego Daszyńskiego, 1929 r.

Mimo ostrej kontrreakcji Piłsudskiego Sejm sporą większością głosów uchwalił postawienie Czechowicza przed Trybunałem Stanu za naruszenie ustawy skarbowej (marzec 1929 r.). Niemniej najistotniejszym elementem oskarżenia była cały czas kwestia 8 mln złotych wydatkowanych z funduszu Piłsudskiego. Toteż, by jeszcze bardziej zaostrzyć kurs Piłsudski zdecydował o zastąpieniu Bartla nowym premierem. Został nim Kazimierz Świtalski. Jego gabinet przeszedł do historii jako rząd pułkowników, gdyż w jego składzie zasiadało sześciu oficerów. Do jego głównych zadań należało zamiecenie pod dywan sprawy Czechowicza.

Centrolew

Tymczasem opozycja również nie zamierzała czekać biernie na jesienną sesję Sejmu, na której miał zostać przesądzony los Czechowicza. We wrześniu odbyło się spotkanie liderów opozycji parlamentarnej. Obecni na nim byli Mieczysław Nidziałkowski (PPS), Adam Chądzyński (Narodowa Partia Robotnicza), Jan Woźnicki (PSL), Jan Dąbski (PSL „Piast”), Józef Chaciński (Polskie Stronnictwo Chrześcijańskiej Demokracji). W późniejszym okresie dołączyło także Stronnictwo Chłopskie. Tak powstał sojusz opozycji zwany Centrolewem.

Ignacy Daszyński i Józef Piłsudski w gabinecie marszałka Sejmu, 1928 r.

Sesja parlamentu została wyznaczona na 31 października, czyli w konstytucyjnie najpóźniejszym terminie. Na jej otwarcie Piłsudski przybył do Sejmu wraz z grupą oficerów, co było kolejną manifestacją przywódcy sanacji. Chciał przy pomocy wojska zabezpieczyć swoje polityczne interesy. Nie przewidział jednak, że marszałek Daszyński nie zgodzi się na otwarcie obrad pod bagnetami wojska.

Czytaj także → Ignacy Daszyński. Marszałek Sejmu, który potrafił postawić się Piłsudskiemu i jego 100 oficerom

Daszyński zwołał obrady na 5 listopada, ale prezydent działający wyłącznie w interesie sanacji odroczył obrady o miesiąc. Ostatecznie obrady wznowiono 5 grudnia. Wówczas opozycja przegłosowała odwołanie Świtalskiego z funkcji szefa polskiego rządu. Jego następcą został Bartel, który kolejny raz objął stanowisko premiera. Jednakże 14 marca 1930 r. został zastąpiony przez wiernego Piłsudskiemu druha Walerego Sławka.

Kryzys parlamentarny był coraz wyraźniejszy, co działało mobilizująco także na opozycję, która 29 czerwca zorganizowała w Krakowie wielki wiec wyborczy. Wzięło w nim udział ok. 20-30 tys. mieszkańców Małopolski. Opozycyjni politycy już jawnie nawoływali do obalenia dyktatury Piłsudskiego, którą Wincenty Witos nazwał „zmilitaryzowaną biurokracją”.

Wybory brzeskie

Materiały wyborcze BBWR, 1930 r.

Następująca konsolidacja opozycji spowodowała, że Piłsudski postanowił odwołać Sławka i osobiście zająć jego miejsce. Jednocześnie doprowadził do rozwiązania Sejmu. Nowe wybory miały nie tylko umocnić pozycję BBWR, ale także ostatecznie zakończyć sprawę Czechowicza.

Jednakże działania Piłsudskiego w porównaniu z wyborami z 1928 r. były zdecydowanie bardziej radykalne, ale i stawka była znacznie wyższa. Opozycja wprost przystąpiła do oskarżania sanacyjnych rządów o łamanie praw obywatelskich oraz o złą sytuację gospodarczą państwa. Przygotowana została odezwa wyborcza Centrolewu, w której stwierdzano, że „(...) dyktatura Józefa Piłsudskiego pogłębiła i zaostrzyła do granic ostatecznych te wszystkie trudności życia polskiego. Dyktatura nie rozwiązała wielkich zagadnień społecznych, gospodarczych, politycznych, kulturalnych, stojących przed nami, a decydujących o naszej przyszłości.”

Listy gończe rozsyłane za liderami opozycji

By sparaliżować działania opozycji, która planowała na 14 września wiece polityczne w całym kraju, Piłsudski zlecił aresztowanie jej liderów. Osobiście wskazywał w dostarczonej przez Sławoja-Składkowskiego listę posłów do aresztowania. Zatrzymania nastąpiły bez nakazu sądu. W nocy z 9 na 10 września bezprawnie zostali zatrzymani posłowie:

  • PPS - Norbert Barlicki, Adam Ciołkosz, Stanisław Dubois, Herman Liberman, Mieczysław Mastka, Adam Pragier;
  • PSL „Piast” - Wincenty Witos, Władysław Kiernik;
  • PSL „Wyzwolenie” - Kazimierz Bagiński i Józef Putek;
  • NPR - Karol Popiel;
  • SN - Aleksander Dąbski, Jan Kwiatkowski;
  • SCh - Adolf Sawicki;
  • mniejszości ukraińskiej - Włodzimierz Celewicz, Osip Kohut, Jan Leszczyński, Dymitrij Palijew i Aleksander Wisłocki.

Dodatkowo 26 września został aresztowany Wojciech Korfanty reprezentujący Chrześcijańską Demokrację. W późniejszym okresie aresztowano także kilka tysięcy członków opozycyjnych partii politycznych.

Posłowie zostali osadzeni w Twierdzi Brzeskiej w Brześciu Litewskim, gdzie znęcano się nad nimi fizycznie i psychicznie. Już w drodze do aresztu dotkliwie został pobity poseł Liberman, który był najgłośniejszym oskarżycielem Czechowicza. W trakcie pobytu straszono posłów symulowanymi egzekucjami, zakazano im kontaktu z obrońcami i rodzinami. Wszystko po to, by sparaliżować działania opozycji pozbawionej przywódców.

Zadbano także o to, by nie dopuścić do planowanych na 14 września wieców. Do przygotowujących się do manifestacji wyborców opozycji wysłano policję, by rozgoniła tłum, nie dopuszczając do organizacji jakichkolwiek pochodów.

Fałszerstwa wyborcze

Agitacja przedwyborcza w Warszawie . Ekspedycja materiału wyborczego BBWR, 1930 r.

Aresztowania liderów opozycji było tylko preludium do kolejnych działań sanacji. By w maksymalny sposób zminimalizować szanse wyborcze opozycji na masową skalę unieważniano jej listy wyborcze. Brak list  partii opozycyjnych uniemożliwiał ich wyborcom oddawania głosów na swoich kandydatów. To w oczywisty sposób zwiększało procent głosów oddanych na BBWR.

Dodatkowo zmuszano do jawnego głosowania, by komisja wyborcza mogła zobaczyć na kogo dany wyborca głosuje. To dotyczyło przede wszystkim pracowników administracji publicznej, zależnych zawodowo od sanacji. Ich głosowanie bez pokazania skreślonego kandydata było traktowane jako nielojalność wobec sanacji. Kariera takiego urzędnika była skończona.

Samochód agitacyjny BBWR w Krakowie, 1930 r.

Kolejną przeszkodą dla opozycji była niemożność swobodnej organizacji spotkań wyborczych. Pod byle pretekstem zakazywano wiecowania lub naciskano na właścicieli dużych sal, by te nie były udostępniane opozycji. BBWR w tym czasie prowadził nieskrępowaną kampanię.

BBWR nie opracował właściwie żadnego pozytywnego programu wyborczego. Zastępowały go wywiady prasowe, w których Piłsudski po prostu obrażał opozycję. Przewagę sanacji dawało także finansowanie środkami pochodzącymi z budżetu państwa oraz zaangażowanie całej administracji w agitację na rzecz BBWR.

Wynik wyborów

Mieszkanki Płaszowa koło Krakowa w drodze do lokalu komisji wyborczej obklejonej materiałami wyborczymi BBWR, 1930 r.

Skala działań sanacji znalazła bezpośrednie przełożenie na wynik wyborów. BBWR zdobył 47% głosów dających 249 z 444 możliwych miejsc w parlamencie i swobodę działań. Było to jednak wciąż za mało by uzyskać większość konstytucyjną. Centrolew uzyskał 17,3%, Stronnictwo Narodowe 12,7%, a Polskie Stronnictwo Chrześcijańskiej Demokracji 3,8%. Pozostałe mandaty przypadły innym ugrupowaniom i mniejszościom narodowym. Frekwencja wyniosła 74,8%. Równocześnie odbyły się wybory do Senatu. W nich 77 z 111 mandatów zdobył BBWR.

Proces brzeski

Oskarżeni Herman Lieberman, Wincenty Witos i Kazimierz Bagiński (stoją od lewej) podczas przerwy w procesie

Po wyborach brzeskich w sfingowanym procesie doprowadzono do skazania zatrzymanych posłów opozycji. Proces rozpoczął się dopiero 26 października 1931 r. Akt oskarżenia opierał się na zarzucie przygotowywania przez zatrzymanych posłów zamachu stanu. Tym samym sanacja, która doszła do władzy w wyniku zbrojnego puczu oskarżyła opozycję, że ta organizując polityczne wiece, chciała dokonać tego samego. Ot paradoksy historii. Mimo, że w procesie skazano: Liebermana, Balickiego, Duboisa, Masteka, Pragiera, Ciołkosza, Witosa, Kiernika, Bagińskiego i Putka, to proces stał się okazją do przedstawienia m.in. haniebnych warunków w jakich posłowie byli przetrzymywani.

Po oddalaniu apelacji część ze skazanych opuściła kraj, udając się na emigrację. Wśród nich byli Witos, Kiernik, Liebermann i Korfanty. Na odbycie kary zdecydowali się Dubois i Barlicki, uznając, że wyjazd z kraju byłby przyznaniem się do niepopełnionych czynów.

Bibliografia:

  1. Czubiński A., Przewrót majowy 1926 roku, Warszawa, 1989.
  2. Garlicki A., Józef Piłsudski 1867-1935, Warszawa 1989.
  3. Garlicki A., Od maja do Brześcia, Warszawa 1985.
  4. Kaczmarek R., Historia Polski 1914-1989, Warszawa 2010.
  5. Roszkowski W., Historia Polski 1914-2015, Warszawa 2017.

Zobacz także:

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

3 komentarze

  1. Adam pisze:

    Smutne jest to,że autor będący szefem tego portalu pisze bzdury. W Brześciu Kujawskim nie ma Twierdzy Brzeskiej. Pisząc artykuł o fałszowaniu wyborów powinno się uważać aby nie fałszować historii, tym bardziej, że artykuł jest powielany przez inne portale. Smutna jest ignorancja i brak odpowiedzialności dziennikarzy za słowo pisane.Pomijam już fakt, że wypadałoby napisać, jak te wybory wpłynęły na poźniejszą historię Rzeczypospolitej, a nie skupiać się wyłącznie na udowadnianiu z góry założonej tezy (zawartej w tytule)

    • Wojtek Duch pisze:

      Tego typu pomyłkę nazwałbym po prostu błędem. Fałszowanie sugeruje coś celowego. Zresztą jeśli to fałszowanie to co najwyżej geografii, a nie historii 😉 Co do okresu po wyborach brzeskich to zasługuje on na odrębny artykuł. Niemniej dziękuję za uwagę, pomyłka poprawiona. Dzięki temu tekst zyskał.

  2. Salomon pisze:

    Piłsudski nie był wcale zdolnym politykiem, bez siły i oszustwa nie miałby żadnego znaczenia. Był sprawnym dyktatorem, bo w regułach demokracji społeczeństwo by go odrzuciło

Zostaw własny komentarz