Dymitriady i wojna polsko-rosyjska (1609–1618). Czyli jak Polacy zdobyli Kreml


Dymitriady i wojna polsko-rosyjska (1609–1618) były pierwszym poważnym przejawem trwającej przez wieki rywalizacji między Polską a Rosją. Ich następstwa miały istotne znaczenie dla historii. Przekreśliły nadzieje Polski na podporządkowanie Rosji oraz dały początek nowej dynastii, która panowała w Rosji aż do rewolucji lutowej w 1917 roku. W trakcie tego konfliktu Polacy na krótko opanowali rosyjską stolicę i zajęli Kreml, co udało się poza nimi tylko Mongołom w 1382 r.

Kryzys państwa moskiewskiego

Portret konny Zygmunta III Wazy na tle oblężenia Smoleńska, autor Tomasz Dolabella, ok. 1610 r.

Na przełomie XV i XVI wieku państwo moskiewskie znalazło się w głębokim kryzysie politycznym, społecznym i gospodarczym. W tym okresie na polskim tronie zasiadał Zygmunt III Waza, który panował w Rzeczpospolitej Obojga Narodów od 1587 r.

Natomiast w Rosji w 1584 r. zmarł Iwan IV Groźny, który prowadził wojny o Inflanty ze Stefanem Batorym. Po nim rządy na Kremlu objął Fiodor I, który zmarł w 1598 roku. Po jego śmierci nastąpił okres bezkrólewia, gdyż Fiodor I nie pozostawił żadnego męskiego potomka. Jego następcę wybrał zjazd bojarów i duchowieństwa. Został nim Borys Godunow, były doradca Iwana Groźnego. Już na początku swojego panowania wysłał jedynego żyjącego syna Iwana Groźnego na zesłanie, na którym 15 maja 1591 r. Dymitr został zamordowany. Nowy car chciał w ten sposób zabezpieczyć swoje panowanie. Nie mógł przypuszczać, że kwestia Dymitra powróci i stanie się powodem problemów dla kolejnych carów.

Próby nawiązania sojuszu polsko-moskiewskiego

Borys Godunow

W tym okresie w Polsce powstał plan zabezpieczenia wschodniej granicy poprzez porozumienie z Rosją. Sprzyjał temu także polski władca, którego priorytetem była Szwecja. Zygmunt III Waza liczył, że w sojuszu z Moskwą odzyska swoje dziedzictwo. Początkowo próbowano zaaranżować małżeństwo polskiego króla z córką Borysa, Ksenią. Gdy to nie wyszło w 1600 r. wysłał do Godunowa poselstwo. Polskie propozycje były bardzo ambitne, ale jednocześnie gdyby się ziściły, doprowadziłyby do stworzenia na początku XVII w. wielkiego mocarstwa w Europie Środkowej i Wschodniej.

Polacy proponowali, by po śmierci cara jego następcą został Zygmunt III. Natomiast w przypadku śmierci króla, zastąpiłby go jeden z królewiczów, później car. Wyboru w elekcji miała dokonać polska szlachta przy udziale posłów moskiewskich. Planowano utworzenie wspólnego skarbu na potrzeby wojny oraz flotę. Projekt umowy przewidywał także wolność przemieszczania się pomiędzy Rzeczpospolitą, a Rosją. Polska gwarantowała wolność wyznania, ale ograniczoną do katolicyzmu i prawosławia. Dodatkowo Zygmunt III zobowiązywał się do uznana tytułu carskiego Godunowa.

Polski projekt nowej unii został jednak całkowicie odrzucony przez Moskwę. Wyprawa posłów zakończyła się wyłącznie podpisaniem rozejmu do 1622 roku. Przez co nie udała się próba zabezpieczenia wschodniej granicy na drodze dyplomatycznej. Moskwa nie chciała sojuszu z Polską, szukała natomiast porozumienia z wrogiem Rzeczpospolitej, czyli Szwecją.

Dymitriady

Dymitr Samozwaniec I przysięga Zygmuntowi III Wazie wprowadzenie katolicyzmu w Rosji

W 1604 r. na audiencję do Zygmunta III przybył „cudownie” odnaleziony syn Iwana Groźnego, Dymitr. W rzeczywistości był to prawdopodobnie zbiegły z Moskwy mnich, który nazywał się Jurij Bogdanowicz Otrepiew. Aczkolwiek jego tożsamość nie jest pewna.

Niemniej wiadomo, że polski król przyjął go na Wawelu. Dymitr Samozwaniec proponował mu wyprawę na Moskwę. W zamian za pomoc w zdobyciu korony carskiej obiecywał korzyści dla Polski. Zygmunt III był zainteresowany tą propozycją. Jednakże zdecydowany sprzeciw Jana Zamoyskiego, Stanisława Żółkiewskiego i Jana Karola Chodkiewicza spowodował, że polski król odmówił. Bano się, że w razie niepowodzenia wyprawy, decyzja ta wciągnie Rzeczpospolitą w nową wojnę.

Ostatecznie jednak Dymitra wsparło kilka rodów magnackich, co pozwoliło mu na zorganizowane wyprawy na słabą wówczas Moskwę. Byli to przede wszystkim Konstanty i Adam Wiśniowieccy oraz Jerzy Mniszch. Po cichu tej wyprawie sprzyjał także sam Zygmunt III Waza. Katolickich magnatów zachęcało przede wszystkim przejście Dymitra na katolicyzm. Rozpoczęła się wojna, w której każda ze stron odnosiła swoje sukcesy.

Maryna Mniszchówna

Sytuację zmieniła niespodziewana śmierć Borysa Godunowa, która nastąpiła 23 kwietnia 1605 r. Po tym jak Dymitr podający się za zmarłego królewicza został uznany przez „swoją” matkę za cudownie ocalonego syna, mógł koronować się na cara. Początkowo Dymitrowi i jego polskiemu zapleczu sprzyjali bojarzy, którzy liczyli, że śladem polskiej szlachty zyskają znaczne przywileje i realny wpływ na losy państwa.

Jego rządy nie trwały długo i zakończyły się zaledwie po 11 miesiącach. Dymitr został zamordowany 27 maja 1606 r. na skutek zamachu stanu. Jego lider, Wasyl IV Szujski został nowym carem. Zginęło także kilkuset Polaków z otoczenia Dymitra, a ocalałych uwięziono. Niedługo przed śmiercią Dymitr zdążył poślubić polską szlachciankę Marynę Mniszchównę, córkę wpływowego magnata Jerzego Mniszcha. Wdowa po Dymitrze i jej ojciec zostali więźniami nowego cara.

Państwo rosyjskie przeżywało wówczas okres największego kryzysu i anarchii. Na tym gruncie pojawił się nowy Dymitr (zwany Łżedymitrem), którym w rzeczywistości był Łotr Tuszyński. Jako Dymitr II Samozwaniec upomniał się o prawa do tronu. Poparło go tysiące zwolenników niezadowolonych z rządów Szujskiego. Swojego męża „rozpoznała” w nim Maryna Mniszchówna, co rzecz jasna uwiarygodniało Dymitra II.

Na bazie powstania ludowego, przy udziale wojsk polskich magnatów, polskich ochotników oraz opozycyjnego wobec Szujskiego bojarstwa, Łżedymitr zajął znaczną część Rosji. W 1608 roku oblegał także Moskwę, ale jej nie udało mu się zająć.

Tymczasem w Polsce szlachta chciała spokoju i skłaniała się do zawarcia pokoju z Szujskim. Inne plany miał Zygmunt III Waza, który chciał polskiej interwencji w Rosji. Celem jego polityki było zdobycie dla siebie tronu cesarskiego. Najbardziej zagorzałym przeciwnikiem królewskich planów był hetman Stanisław Żółkiewski.

Mimo to Zygmuntowi III udało się przekonać znaczną część szlachty na wyprawę przeciwko Rosji. Król uzasadniał ją groźbą sojuszu rosyjsko-szwedzkiego oraz wolą rewindykacji utraconych ziem, w tym przede wszystkim Smoleńska.

Wojna polsko-rosyjska 1609-1618

Zygmunt III Waza, w tle oblężenie Smoleńska

We wrześniu 1609 roku polska armia pod dowództwem Zygmunta III Wazy rozpoczęła oblężenie Smoleńska. Jednakże w czerwcu 1610 r. do polskiego obozu dotarła wieść o odsieczy. Do miasta zmierzały potężne rosyjsko-szwedzkie siły. Król przeciwko nim wysłał hetmana Żółkiewskiego wraz z doborowymi oddziałami husarii. Żółkiewski zdawał sobie sprawę z przewagi wroga. Wiedział jednak, że Polacy nie zwykli przegrywać w polu z Rosjanami, a od wielu lat nie mieli sobie równych w walnych bitwach.

Natomiast Dymitr Szujski (brat cara Wasyla) dowodzący oddziałami rosyjskimi chciał uniknąć starcia z polską husarią. Obawiał się, że ewentualne zwycięstwo okupi dużymi stratami, co uniemożliwi przyjście ze skuteczną odsieczą Smoleńskowi.

Czytaj takżeHetman nad hetmany. Stanisław Żółkiewski - wielki wódz i zdobywca Moskwy

Rosjanie planowali wciągnąć Żółkiewskiego w pułapkę. W okolicach Zajmiszcza Carowego ufortyfikowali obóz mający zatrzymać Żółkiewskiego. Tymi siłami dowodził Grzegorz Wałujew. Dodatkowo w stronę Zajmiszcza zmierzały główne siły rosyjskie składającego się z ok. 20 tys. Rosjan i 5,5 tys. wojsk najemnych dowodzonych przez szwedzkiego wodza, Jakuba de la Gardie. Żółkiewski szybko zorientował się, że grozi mu niebezpieczeństwo. W takiej sytuacji podzielił swoje siły. Część miała trwać pod Zajmiszczem, by szachować Wałujewa, a z resztą ruszył na spotkanie z armią Szujskiego.

Polski hetman nakazał przemarsz nocą, by zaskoczyć przeciwnika. W nocną wyprawę Żółkiewski ruszył wraz z ok. 6,5 tys. jazdy, w tym ok. 5,5 husarzy. Mimo trudnych warunków Polakom udało się nad ranem stanąć przed niczego nie spodziewającym się obozem Szujskiego, który znajdował się niedaleko wsi Kłuszyn. Żółkiewski zapewne wykorzystałby czynnik zaskoczenia z marszu atakując wroga, ale  kolumny wielotysięcznej jazdy były z racji wąskiego traktu zbyt rozciągnięte.

Bitwa pod Kłuszynem

Atak polskiej husarii - fragment obrazu Bitwa pod Kłuszynem Szymona Boguszowicza

Zbudzeni pojawianiem się polskiej jazdy Rosjanie przystąpili do pospiesznego ustawiania się w szykach bojowych. Ich wojska były podzielone na dwa obozy. Jeden złożony z sił rosyjskich, a drugi z zaciągów cudzoziemskich.

Przeciwnik miał sześciokrotnie liczniejsze siły, a zatem Żółkiewski nie mógł pozwolić sobie na najmniejszy błąd. Musiał w pełni wykorzystać przewagę uzbrojenia, jaką dawała mu husaria. Hetman przed bitwą objechał poczty husarskie i zagrzewał do walki słowami „nadzieja w męstwie, ratunek w zwycięstwie”.

Żółkiewski jako pierwsze w bój wysłał prawe skrzydło, które ruszyło na obóz rosyjski. Siła impetu rozrywała szyki nieprzyjaciela, ale z czasem impet husarskiej szarży słabł. Wówczas polscy jeźdźcy torowali sobie drogę  z powrotem do polskiego obozu. Tam otrzymywali nowe kopie i ponownie ruszali do niszczycielskiego ataku. Niektórzy w tracie tej bitwy taki manewr wykonali dziesięć razy.

Natomiast lewe skrzydło miało trudniejsze zadanie, gdyż na jego drodze stały płoty mające zapobiec szarży polskiej jazdy. Dodatkowo przeciwnikiem były zagraniczne oddziały z muszkieterami i pikinierami. Płoty udało się usunąć z pola bitwy piechocie i dwóm działom, które zabrał Żółkiewski.

Kilkugodzinna bitwa zakończyła się pełnym zwycięstwem Polaków. Dymitr Szujski ledwo uszedł z pola walki pozostawiając cały obóz, w którym Polacy zdobyli ogromne kosztowności, włącznie z żołdem przeznaczonym na opłacenie zagranicznych oddziałów. Nie bez przesady klęska pod Kłuszynem jest dla Rosjan największą porażką ich armii w dziejach. Natomiast dla Polaków oznaczała otwarcie drogi wprost do Moskwy.

Czytaj także5 największych zwycięstw husarii w historii. Od Kircholmu po Wiedeń

Po bitwie Żółkiewski wrócił pod Zajmiszcze Carowe. Wałujew widząc zdobyte sztandary nie chciał uwierzyć w klęskę Szujskiego. Dopiero gdy pokazano mu znaczniejszych jeńców zdał sobie sprawę, że nie może już liczyć na jakiekolwiek wsparcie. Ostatecznie Żółkiewski nakłonił go do uznania cara królewicza Władysława i oddania się pod polską komendę.

Droga do Moskwy

Stanisław Żółkiewski

Wieść o olbrzymiej klęsce szybko dotarła do dowódców rosyjskich zamków. Toteż zaczęli je poddawać Żółkiewskiemu. Hetman rozpoczął akcję propagandową, mającą na celu przeciągnięcie bojarów na stronę polskiego tronu. Działał także na rzecz obsadzenia na carskim tronie Władysława. W tym czasie polski król nadal oblegał Smoleńsk.

O rozbiciu armii Szujskiego dowiedział się Łżedymitr, który postanowił wyzyskać ten moment dla siebie. Dlatego 26 lipca stanął u bram Moskwy. To pogorszyło i tak beznadziejną sytuację cara Wasyla Szujskiego, który schronił się na Kremlu. Jednak wobec buntu bojarstwa abdykował. To na nowo otworzyło dyskusje na temat obsadzenia kremlowskiego tronu.

Żółkiewski dowiedziawszy się o wydarzeniach z Moskwy natychmiast wysłał do bojarów list gratulacyjny. Chciał nim wstępnie pozyskać ich poparcie do obsadzenia na tronie królewicza Władysława. Jednocześnie zmierzał w kierunku Moskwy, pod którą znalazł się 3 sierpnia. Moskwiczanie, mając do wyboru Dymitra II Samozwańca lub polskiego królewicza, zdecydowanie opowiadali się za drugą kandydaturą. Negocjacje z hetmanem rozpoczęły się 5 sierpnia. Żółkiewski jako wytrawny polityk wiedział jak zyskać uznanie wśród bojarów. Dlatego prowadził spokojne i pokojowe rozmowy przy jednoczesnym okazywaniu szacunku wierze prawosławnej. Organizował także wystawne bale i obdarowywał bojarów cennymi prezentami.

Co do zasady bojarzy zgadzali się na kandydaturę Władysława, ale chcieli by ten ożenił się z prawosławną Rosjanką, a sam nie utrzymywał kontaktów z papieżem. Żądali także, by Władysław śmiercią karał wszystkich chcących zamienić wiarę z prawosławnej na katolicką. Chcieli również aby zwrócono im zajęte przez Polaków zamki.

Tymczasem Zygmunt III Waza chciał, by bojarzy uznali polską siłę i się jej bezwarunkowo poddali. Nie chciał pertraktacji, tylko narzucenia polskiego panowania. Wreszcie uważał, że to on powinien zostać uznany za cara Rosji, co związane było z jego obawami o los piętnastoletniego syna. Jednak jego dyspozycje w tym zakresie dotarły do hetmana po podpisaniu z bojarami układów.

Dymitr Samozwaniec II

Te Żółkiewski zawarł z nimi 27 sierpnia 1610 r. Pomiędzy polskim obozem a Moskwą postawiono dwa strojne namioty, w których wystawiono obrazy z prawosławnymi świętymi. Przybyli bojarzy uklękli i poprzez pocałowanie krzyża złożyli przysięgę na poddaństwo polskiemu królewiczowi Władysławowi. Następnie układy zaprzysięgli Polacy z hetmanem na czele. Zgodnie z jego postanowieniami carem miał zostać Władysław, a obie strony deklarowały przyjaźń i wspólną walkę przeciwko zewnętrznym wrogom. Polskie wojska przebywające pod Moskwą miały być opłacane z rosyjskiego skarbu. Hetman zobowiązał się do rozbicia armii Dymitra II Samozwańca. Kwestia przejścia królewicza na prawosławie miała być omówiona później.

Dwa dni później dotarły do hetmana listy od Zygmunta III, których treść była zaprzeczeniem zawartej ugody. Przede wszystkim wynikało z nich, że carem ma zostać polski król a nie jego syn. Żółkiewski postanowił nie informować o tym bojarów. Liczył, że poselstwo bojarów udające się do Smoleńska nijako wymusi na królu zaakceptowanie zawartej ugody.

Jednocześnie w nocy z 4 na 5 września Żółkiewski wyruszył na rozprawę z Dymitrem II. W zamian za jego rezygnację z pretensji do polskiego tronu miał od króla otrzymać Sambor lub Grodno. Samozwaniec jednak pogardził tą propozycją i uciekł przed Żółkiewskim do Kaługi. Rosjanie poselstwo do Zygmunta wyprawili pod koniec września z patriarchą Filaretem Romanowem na czele.

Polacy na Kremlu

Plan Moskwy z 1610 r.

Bojarzy oczekując na powrót poselstwa spod Smoleńska poczuli się zagrożeni w Moskwie. Z jednej strony wciąż wisiało nad nimi zagrożenie ze strony Łżedymitra, z drugiej obawiali się samych mieszańców Moskwy, którzy zdolni byli do kolejnego buntu, który pokrzyżowałby ich plany. Toteż zaprosili do miasta samego Żółkiewskiego.

Polacy do Moskwy wkroczyli 9 października 1610 r. Zgodnie z poleceniem Zółkiewskiego polskie pułki stanęły w różnych dzielnicach miasta. Sam hetman, chcąc zjednać sobie mieszańców Moskwy, ale i zapanować nad porządkiem w mieście, wprowadził w polskich oddziałach żelazną dyscyplinę. Zyskał przez to szacunek u bojarów, więc gdy chciał udać się pod Smoleńsk, by przekonać króla do zaakceptowania zawartego przez siebie układu, spotkał się z prośbami o pozostanie w mieście. Jednakże hetman uznał, że sam musi dopilnować spraw i polską załogę w Moskwie pozostawił pod komendą hetmana Aleksandra Gosiewskiego.

Pod Smoleńskiem

Stanisław Żółkiewski na obrazie nieznanego malarza polskiego z 1. ćwierci XVII wieku

Do obleganego Smoleńska Żółkiewski dotarł 9 listopada. Niejako na dowód swojego sukcesu wiózł ze sobą cara Wasyla Szujskiego, a także Dymitra i Iwana Szujskich. Wtedy doszło do spotkania z królem. W trakcie niego hetman z dużą gorliwością przekonywał monarchę do dotrzymania układu. Przestrzegał, że jego zerwanie doprowadzi do buntu w Moskwie i zapewne utraty tego miasta. Król jednak był niewzruszony. Dla niego najważniejsze było zdobycie Smoleńska, który jednak odpierał kolejne szturmy Polaków. Żółkiewski wobec przekreślenia przez króla jego polityki, a także uwięzieniu wbrew jego stanowisku posłów rosyjskich, wyjechał spod Smoleńska do Kijowa. Tam stanął na straży południowo-wschodniej granicy Rzeczpospolitej.

Śmierć Dymitra II Samozwańca

Sytuacja uległa dodatkowej komplikacji po 21 grudnia, gdy umarł Dymitr II Samozwaniec. Jego śmierć pod znakiem zapytania stawiała dalszą obecność Polaków w Moskwie. Sytuacja wojsk pod komendą Gosiewskiego była trudniejsza, gdyż w mieście dochodziło do incydentów z udziałem jego podkomendnych. Co prawda były one surowo karane, ale mimo wszystko podgrzewały i tak gorącą atmosferę w mieście. W grudniu Polacy przejęli listy, z których wynikało, że patriarcha Hermogen wzywał do wypowiedzenia posłuszeństwa królewiczowi Władysławowi, ze względu na to, że Zygmunt III nie zamierzał dotrzymać umowy wynegocjowanej z Żółkiewskim. Gosiewski zdał sobie sprawę, że wkrótce może wybuchnąć bunt, toteż zalecił wszystkim oddziałom pełną gotowość.

Nie pomylił się. Bowiem już w marcu 1611 r. zwykła bójka w dzielnicy Kitaj-gród zamieniła się w powstanie wymierzone nie tylko w Polaków, ale także w bojarów. Polacy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji, gdyż całe miasto jawnie wystąpiło przeciwko ich obecności. Toteż postanowili wraz z wiernymi im bojarami schować się za murami Kremla, wcześniej podpalając drewniane zabudowania Moskwy. Wraz z dymem zabudowań uszły także marzenia o unii polsko-rosyjskiej.

Zdobycie Smoleńska

Oblężenie Smoleńska w 1610 r.

Jednocześnie oblężenie Smoleńska trwające od września 1609 r. nadal nie zakończyło się polskim sukcesem. Dla Zygmunta III zdobycie tego miasta stało się już sprawą honoru. Wolę króla wypełniało polskie wojsko w licznych szturmach na miasto. Mimo, że Smoleńsk pozbawiony był zaopatrzenia, a w mieście szerzyły się choroby, to jego garnizon dzielnie bronił murów. Wydawało się, że miasto padnie 2 czerwca, gdy Polakom udało się zrobić wyłomy w kilku miejscach muru. Ale i ten atak został odparty. Ostatecznie twierdza padła w nocy z 12 na 13 czerwca. Polakom udało się podłożyć minę, której wybuch wysadził znaczną część murów. Kolejne miny wysadziły kilka baszt. Samo miasto ogarnął pożar. Garstka pozostałych przy życiu obrońców nie zdołała już zapobiec szturmowi Polaków, którzy wpadli na ulice Smoleńska i w kolejnych godzinach opanowali całe miasto. Był to niewątpliwie sukces króla, który mógł poszczycić się odzyskaniem Smoleńska, który Rzeczpospolita utraciła 97 lat wcześniej.

Utrata Moskwy

Michał I Romanow

Tymczasem sytuacja Polaków w Moskwie była coraz trudniejsza. Antypolskie powstanie rozlało się poza mury Moskwy. Została sformowana armia powstańcza pod wodzą Dymitra Pożarskiego, która rozpoczęła blokadę polskiej załogi broniącej Kremla. Polacy w mieście mieli zbyt słabe siły, by rozbić oblężenie. Wysłane na odsiecz oddziały Jana Karola Chodkiewicza nie dotarły do Moskwy. Podobnie z odsieczą nie zdążyła królewska armia. W efekcie polska załoga 7 listopada 1612 r. skapitulowała i opuściła Kreml. Niemniej Polakom udało się zdobyć rosyjską stolicę, czego nie dokonał nikt później. Gdy Napoleon wkraczał do tego miasta, stolica znajdowała się w Sankt Petersburgu. Natomiast w okresie II wojny światowej Niemcom nie udało się zdobyć tego miasta. Po wyparciu Polaków z Moskwy nowym carem został syn metropolity Filaret, Michała Romanow. W ten sposób rozpoczął się trzystuletni okres panowania Romanowów w Rosji.

Wyprawa królewicza Władysława Wazy

Władysław Waza

Kolejny etap wojny rozpoczął się w 1617 r. Wówczas królewicz Władysław stanął na czele wyprawy, która miała na celu wyegzekwowanie postanowień z układów zawartych przez Żółkiewskiego. Wodzem polskich wojsk został hetman Jan Karol Chodkiewicz. Władza nowego cara nadal nie była ugruntowana, co wykorzystywali Polacy. Zwierzchność Władysława uznał Dorohobuż i Wiaźma. Jednak próba zajęcia Możajska nie udała się. Dlatego polskie oddziały ruszyły pod Moskwę, którą także bez powodzenia oblegały. Wojna znalazła się w impasie. Żadna ze stron nie była w stanie uzyskać przewagi, która przechyliłaby szalę zwycięstwa.

Wtedy w kierownictwie polskiej wyprawy zarysowała się różnica stanowisk. Jan Karol Chodkiewicz chciał obstawić wojskami zdobyte grody, a Kozaków zostawić pod Moskwą, by trzymali w szachu stołeczne miasto. Jednak Władysław chciał dalej oblegać Moskwę uznając, że zwinięcie oblężenia ostatecznie przekreśli jego marzenia o koronie carów. Natomiast szlachta najchętniej chciała zakończyć całą wyprawę i powrócić do domów.

Rozejm w Dywilinie

Obszar Rzeczpospolitej za panowania Zygmunta III Wazy, po rozejmie w Dywilinie w Atlasie historycznym Polski (Józef Bazewicz, 1923 r.)

Ostatecznie Rosjanie, dotąd niechętni do rozmów, zgodzili się podjąć negocjacje. Wysłali poselstwo z prośbą o wznowienie rozmów. Efektem polsko-rosyjskich rozmów był rozejm w Dywilinie (lub Dieulinie). Wynegocjowane przez polskich posłów warunki były dla Rzeczpospolitej korzystne. Zgodnie z postanowieniami rozejmu zawartego na 14,5 roku Wielkie Księstwo Litewskie odzyskało ziemię smoleńską, a Korona Polska uzyskała ziemię czernihowską i siewierską.

Czytaj takżeRozejm w Dywilinie. Po nim Polska była największa w całej swojej historii

Jednocześnie car zrzekł się tytułów księcia czernihowskiego, siewierskiego, smoleńskiego oraz inflanckiego. W rozejmie ustalono, że kwestia korony cesarskiej dla Władysława zostanie pozostawiona Bożemu osądowi. Tym samym królewicz nie zrzekał się swoich carskich pretensji, co było istotnym sukcesem polskiej strony. Uzgodniono także wymianę jeńców i kwestie związane z handlem. Jednakże, o ile Rosja traciła istotne terytoria, to jednak obroniła się przed polskim podbojem.

Rzeczpospolita osiągnęła wówczas największy obszar w swojej historii, liczący około 1 000 000 km². Granice Rzeczpospolitej rozciągały się od Poznania na zachodzie po Smoleńsk i Połtawę na wschodzie oraz od Gdańska i Inflant na północy po Kamieniec i Chocim na południu. Swoimi granicami obejmowała obszar od Morza Bałtyckiego po prawie brzegi Morza Czarnego i Morza Azowskiego.

Bibliografia:

  1. U. Augustyniak, Historia Polski 1572-1795, Warszawa 2008.
  2. J. Besala, Stanisław Żółkiewski, Warszawa 1988.
  3. M. Markiewicz, Historia Polski 1492-1795, Kraków 2009.
  4. L. Podhorodecki, Sławni hetmani Rzeczypospolitej, Warszawa 1994.
  5. L. Podhorodecki, Stanisław Żółkiewski, Warszawa, 1988.
  6. H. Wisner, Zygmunt III Waza, Wrocław 2006.
  7. Z. Żygulski, Hetmani Rzeczpospolitej, Kraków 1994.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

4 komentarze

  1. duzo starszy pisze:

    -Wszystkich zatkało -nie ma żadnego komentarza -chyba wy jednak boicie się tutaj -jakiejś TEJ WIELKIEJ BOSKIEJ KARY -za ten wasz polski faszyzm, -polski satanizm za ten wasz tak diabelski egocentryzm i egoizm -wszystkich zatkało -nie ma żadnego komentarza -chyba boicie się BOSKIEJ KARY TYCH NAJSILNIEJSZYCH MĘSKICH BOGÓW -bo was zatkało -i tutaj nie ma żadnych komentarzy !!

  2. Maer pisze:

    Zygmunt III Waza to najgorszy król w dziejach. Uwikłał nas w wojny ze Szwedem, nie wykorzystał szans na wschodzie, z Polski zrobił kolosa na glinianych nogach

  3. Jeremiasz pisze:

    Zygmunt III Waza wciągnął nas w wojnę ze Szwecją, zawalił temat Rosji, nie skorzysał z okazji by osłabić Habsburgów, zawalił temat lenna pruskiego.
    Fatalny władca

Zostaw własny komentarz