Trójkąt Bermudzki i tajemnica Lotu 19


To miał być zwykły lot treningowy – wystartować, obrać kurs, ćwiczyć nawigację, zrzucić bomby na ćwiczebny cel i wrócić do domu. Tak jednak się nie stało. 5 grudnia 1945 roku pięć amerykańskich bombowców wzniosło się w powietrze, ale już nigdy nie wróciło. Ich trasa wiodła nad Trójkątem Bermudzkim.

Trójkąt Bermudzki – legenda czy fakt?

Zanim uda się – o ile w ogóle – odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przeanalizować wcześniejsze i późniejsze wypadki zaginięć, które miały miejsce w tym rejonie. Od czasów Kolumba tego typu zdarzeń było całkiem sporo i wiele z nich było niepokojących. Znacznej liczby nie udało się zaś nigdy zadowalająco wyjaśnić.

HMS Atalanta

Zacznijmy jednak od odrobiny geografii. Trójkąt Bermudzki do obszar Morza Bermudzkiego, rozciągający się pomiędzy Bermudami, Portoryko a Florydą. Ma on boki o długości około: 1500, 1700 i 1500 km, zamykające obszar o powierzchni 1,2 miliona km2. Sporo. W okresie kolonizacji hiszpańskiej Antyli Większych był on często odwiedzany przez statki handlowe, ale także przez trudniące się grabieżą galeony różnych flot, zwłaszcza angielskiej, francuskiej i holenderskiej, jak również pospolitych piratów. Nic więc dziwnego, że w tak mało bezpiecznym otoczeniu statki ginęły. Nie można też pominąć prostego faktu, że ówcześnie łączność między statkami na morzu a lądem praktycznie nie istniała, a urządzenia obserwacyjne były bardzo słabe, stąd nietrudno było „zniknąć” statek po cichu i bez świadków, a potem ubrać to w legendę.

Douglas DST z tej samej partii produkcyjnej, co samolot, który uległ wypadkowi

Już w czasach, kiedy ludzie podchodzili do świata krytycznie i starali się kwestionować utarte legendy, zdarzyło się kilka przypadków, których nie udało się rozwiązać, podbudowujących mit o Trójkącie Bermudzkim. Były to kolejno: zaginięcie okrętu szkolnego HMS Atlanta w 1844 roku, nagłe zatonięcie węglowca USS Cyclops w 1918 roku, zaginięcie załogi Carroll A. Deering w 1921 roku, zaginięcie dwu maszyn linii lotniczych British South American Airways w latach 1948 i 1949, zaginięcie wojskowego samolotu transportowego Douglas DC-3 Dakota w 1948, a także zaginięcie załogi jachtu Connemara IV. Był też jeszcze jeden przypadek, który prawdopodobnie rozpoczął prasową dyskusję o Trójkącie Bermudzkim – Lot 19.

Lot 19

Powojenna Ameryka była innym krajem niż przed 1941 rokiem, tak pod względem cywilnym, jak i wojskowym. Rozbudowana marynarka wojenna miała strzec handlu morskiego, podstawy potęgi USA. Z kolei najważniejszym elementem US Navy były lotniskowce i bazujące na nich samoloty pokładowe. Treningi załóg nie ustały nawet w wielkim dniu zwycięstwa nad Japonią, ani tym bardziej tuż po zakończeniu wojny, kiedy Amerykanie zyskiwali powoli pewność, że ich nowym przeciwnikiem będzie Związek Sowiecki.

US Navy Avengers, podobne do tych z lotu 19

5 grudnia 1945 roku miał się odbyć rutynowy lot pięciu bombowców pokładowych typu Grumman Avenger. Maszyna ta była bardzo solidna, odporna na uszkodzenia i błędy pilotażu. Ot, przemyślany, solidny samolot wojskowy dla masowo szkolonych pilotów. Przez kilka lat stanowiła trzon sił uderzeniowych US Navy, dopóki nie pojawiły się nowocześniejsze i bardziej uniwersalne samoloty odrzutowe. Załogę stanowiło trzech ludzi – pilot, nawigator/bombardier/strzelec dolny i strzelec górny.

Formacja pięciu maszyn pod dowództwem weterana walk na Pacyfiku ppor. Charlesa Carrolla Taylora wniosła się w powietrze o godzinie 14.10. Łącznie w powietrzu było 14 osób, gdyż jeden ze strzelców nie mógł tego dnia polecieć. Rutynowy start z bazy Fort Lauderdale nie został niczym zakłócony, samoloty zebrały się w szyku i ruszyły na wschód. Około godziny 15.00 zrzucone zostały bomby na cele na rafie Hen and Chicken, a lot kontynuowano po prostej. Potem zaczęły się kłopoty.

Operatorzy radia w Fort Lauderdale usłyszeli rozmowę, w której jeden z pilotów, kpt. Powers, przyznaje, że nie wie, gdzie się znajduje. Próby połączenia się z Powersem i udzielenia mu pomocy nawigacyjnej nie przyniosły rezultatu – uszkodzenie kompasu nie pozwoliło na obranie właściwego kursu. Piloci z formacji nie mieli bladego pojęcia, w którą stronę lecieć, co potwierdziło się po jakimś czasie, gdy z ich wypowiedzi wywnioskowano, że pewni są, że znajdują się nad archipelagiem Key West na południowej Florydzie lub już nad Zatoką Meksykańską. Ostatniego usłyszano Taylora, kiedy o 18.20 kazał wszystkim pilotom wodować w pobliżu siebie, by zwiększyć szanse na odnalezienie się w wodzie i przetrwanie. Jego wysiłki okazały się bezowocne.

Martin PBM Mariner

Dowództwo na lądzie zareagowało szybko, wysyłając maszyny patrolowe Consolidated PBY Catalina w różnych kierunkach, a także informując przebywające na morzu jednostki o całym zajściu. W sumie w akcji wzięło udział około 300 samolotów, prywatne jachty i jednostki marynarki wojennej i straży przybrzeżnej. Niestety, ani ratownicy, ani nikt inny nie znalazł już nigdy pięciu maszyn z felernego Lotu 19. Co więcej, łódź latająca Martin PBM Mariner z kolejnymi trzynastoma osobami na pokładzie, biorąca udział w poszukiwaniach, również zaginęła bez wieści. Jednego dnia stracono sześć samolotów i 27 lotników. A było już po wojnie...

Śledztwo

Specjalna komisja marynarki rozpoczęła badanie wypadku i „wysmażyła” raport na, bagatela, 500 stron. Uznano w nim, że najbardziej prawdopodobną przyczyną zaginięcia pięciu Avengerów był błąd nawigacyjny ppor. Taylora, który pomylił wysepki Bahamów z archipelagiem Key West. Oznacza to, że w trakcie manewrów stracił on orientację w przestrzeni i nie mógł jej odzyskać, ponieważ zawiódł kompas w jego maszynie i nawigacja stała się całkowicie niemożliwa. Jednocześnie nie chciał on z jakichś przyczyn słuchać innych pilotów, których kompasy najpewniej działały poprawnie. Nie można też pominąć faktu, że porucznik nie znał zbytnio tutejszych wód, a jego dotychczasowa kariera była pełna błędów – nad Pacyfikiem wielokrotnie się gubił i dwa razy wodował, ale za każdym udało się go uratować. Niemiej śledczy uniewinnili go.

USS Solomons

Jeśli Taylor prowadził swój zespół właściwym kursem, wodowanie nastąpiło być może niedaleko brzegu, ocenia się, że do 20 minut lotu. Według innych opinii Taylor wyprowadził swoich ludzi nad Atlantyk, skąd nie było już po jakimś czasie powrotu. Choć wszyscy w bazie wiedzieli, że najprostszym sposobem powrotu nad ląd jest obranie kursu 270 stopni, to w tym przypadku ta banalna metoda nie sprawdziła się z powodu błędu mechanicznego. Z kolei zaginięcie łodzi latającej przypisano wybuchowi. Na skutek zapłonu eksplodowały zbiorniki paliwa. Nikt nie miał szans przeżyć. Widziano to na z pokładu tankowca i na radarze lotniskowca USS Solomons. Pech.

Legenda Trójkąta Bermudzkiego

Tragedia Lotu 19 zainspirowała Vincenta Gaddisa do napisania opowiadania o Śmiertelnym Trójkącie Bermudzkim. Opublikował to w pulpowym wydawnictwie Argosy, które wydawało opowiastki z gatunku science-fiction i inne o niestworzonych wręcz rzeczach. Popularność legendy wyszła jednak daleko poza strony magazynu i od 1964 roku rozwijane są różne teorie na temat tego obszaru. Przypisuje mu się przyciąganie licznych wypadków, nadnaturalnych zdarzeń, a nawet działalność obcych czy jakoweś wysięki metanu, które jakoby miały powodować, że statki tracą siłę wyporu, a samoloty nośność. Faktem jednak jest, że ani liczba wypadków w Trójkącie Bermudzkim nie jest większa niż na innych akwenach, ani nie jest on bardziej kapryśny pogodowo, ani też nie ma tam portalu, którym obcy dostają się na Ziemię. Po prostu my, ludzie, lubimy niestworzone historie z nutką tajemnicy i sensacji, które rozgrzewają wyobraźnię.

Samolotów pechowego Lotu 19 i szczątków załóg nie odnaleziono do tej pory. Nie udało się też wyjaśnić innych tajemniczych zdarzeń z rzekomego Trójkąta Bermudzkiego, częściowo z prostego powodu – dopiero dziś mamy lepsze możliwości prowadzenia śledztw i dociekania prawdy, a także obserwacji i nadzoru obszarów poza horyzontem i zasięgiem oka ludzkiego. Pamiętajmy jednak, że jest na Więcej jest rzeczy na ziemi i w niebie, Niż się ich śniło naszym filozofom.

Bibliografia:

  1. Wilkes D.E. Jr., In 1945 Flight 19 dlew to its doom trought a large cloud of mystery, „Popular Media”, 1987, no 19.
  2. Orlin R., Investigating the Bermuda Triangle, New York 2020.
  3. Kusche L.D., Trójkąt Bermudzki. Zagadka rozwiązana, tłum. R.M. Sadowski, Warszawa 1983.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz