Wojna o Falklandy 1982. Jak wyspy na końcu świata wzmocniły Thatcher i pogrążyły juntę


Wojna o Falklandy w 1982 roku była krótkim, lecz intensywnym konfliktem zbrojnym między Wielką Brytanią a Argentyną o archipelag na południowym Atlantyku. W ciągu 74 dni obie strony użyły lotniskowców, okrętów podwodnych, lotnictwa i wojsk lądowych, walcząc o wyspy zamieszkane przez niespełna 2 tys. osób. Zatopienie krążownika „General Belgrano”, utrata HMS „Sheffield” i walki o Stanley stały się symbolami tej wojny. Brytyjskie zwycięstwo wzmocniło pozycję Margaret Thatcher, a klęska Argentyny przyspieszyła upadek junty wojskowej.

Dlaczego jedne wyspy mają dwie nazwy?

Mapa Falklandów z 1888 r.

Już sposób nazywania archipelagu zdradza istotę sporu. Dla Brytyjczyków są to Falklandy, a dla Argentyńczyków Malwiny. Dla Argentyny Malwiny pozostają częścią terytorium narodowego znajdującą się pod obcą okupacją. Wielka Brytania podkreśla natomiast ciągłość swojej administracji oraz wolę mieszkańców, którzy uważają się za Brytyjczyków.

Historia zwierzchnictwa nad wyspami jest skomplikowana. Francuzi założyli osadę na Falklandzie Wschodnim w 1764 roku, a Brytyjczycy pojawili się rok później na Falklandzie Zachodnim. Francja przekazała swoją placówkę Hiszpanii, która w 1770 roku usunęła Brytyjczyków z Port Egmont, lecz rok później pozwoliła im powrócić. Wielka Brytania wycofała garnizon w 1774 roku, pozostawiając znak podtrzymujący jej roszczenia. Hiszpanie opuścili archipelag w 1811 roku.

Po uzyskaniu niepodległości władze w Buenos Aires uznały, że odziedziczyły prawa Hiszpanii. W latach 20. XIX wieku podejmowały próby administrowania wyspami, a w 1829 roku mianowały ich gubernatorem Luisa Verneta. W 1833 roku brytyjski okręt usunął argentyński garnizon wojskowy. Większości cywilnych mieszkańców nie wypędzono, jednak od tego momentu na wyspach utrwaliła się administracja brytyjska. Argentyna nigdy nie uznała tej zmiany.

W 1965 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję nr 2065, która uznawała istnienie sporu o suwerenność i wzywała oba państwa do negocjacji z uwzględnieniem interesów ludności wysp. Londyn coraz mocniej akcentował jednak prawo mieszkańców do samostanowienia, podczas gdy Buenos Aires wskazywało na integralność terytorialną Argentyny i kolonialny charakter brytyjskiego panowania.

Dlaczego Argentyna zaatakowała Falklandy?

Leopoldo Galtieri / fot. CC-BY-SA 2.0

Argentyną rządziła od 1976 roku wojskowa dyktatura odpowiedzialna za terror tak zwanej brudnej wojny. Tysiące przeciwników władzy zostało porwanych, poddanych torturom lub zamordowanych. Pod koniec 1981 roku urząd prezydenta objął generał Leopoldo Galtieri, dowódca wojsk lądowych i członek trzyosobowej junty.

Nowe władze mierzyły się z kryzysem gospodarczym, gwałtowną inflacją i narastającymi protestami. Odzyskanie Malwin mogło przynieść juncie wzrost popularności, jednak przedstawianie inwazji wyłącznie jako próby odwrócenia uwagi od problemów wewnętrznych byłoby uproszczeniem. Roszczenia do wysp były zakorzenione w argentyńskiej kulturze politycznej, a dowódca marynarki wojennej admirał Jorge Anaya od dawna opowiadał się za rozwiązaniem siłowym.

W Buenos Aires błędnie odczytano także sygnały płynące z Londynu. Brytyjczycy planowali wycofanie ze służby patrolowca antarktycznego HMS „Endurance”, ograniczali wydatki na marynarkę i rozważali różne warianty porozumienia, w tym przekazanie suwerenności Argentynie połączone z długoterminową dzierżawą wysp. Junta uznała, że Wielka Brytania nie będzie gotowa wysłać wojska na południowy Atlantyk. Liczyła też na życzliwość Stanów Zjednoczonych, dla których antykomunistyczny reżim w Buenos Aires był ważnym partnerem regionalnym.

HMS Endurance

Kryzys rozpoczął się 19 marca 1982 roku na Georgii Południowej, gdzie grupa argentyńskich pracowników zajmujących się demontażem dawnej stacji wielorybniczej wywiesiła flagę Argentyny. Wśród przybyszów znajdowali się wojskowi. Brytyjczycy wysłali na miejsce HMS „Endurance”, ale wydarzenia szybko eskalowały.

2 kwietnia argentyńskie oddziały przeprowadziły operację „Rosario”. Około 900 żołnierzy piechoty morskiej i wojsk lądowych wylądowało w pobliżu Stanley. Niewielki garnizon Royal Marines, liczący zaledwie kilkudziesięciu ludzi, stawił opór, lecz gubernator Rex Hunt nakazał kapitulację, aby uniknąć walk wśród zabudowań i ofiar cywilnych. Dzień później Argentyńczycy zajęli Georgię Południową. Wojskowym gubernatorem archipelagu został generał Mario Menéndez, a liczebność garnizonu wzrosła z czasem do ponad 11 tys. ludzi.

Czym był Task Force i jak Brytyjczycy przerzucili armię przez pół globu?

Margaret Thatcher podczas przeglądu wojsk na Bermudach

Wiadomość o inwazji wywołała w Wielkiej Brytanii szok. Rząd Margaret Thatcher uznał, że zaakceptowanie argentyńskiego posunięcia podważyłoby wiarygodność państwa oraz prawo mieszkańców wysp do decydowania o swojej przyszłości. Pierwszy lord morski, admirał Henry Leach, przekonywał, że Royal Navy jest w stanie odbić archipelag. Przygotowania rozpoczęto jeszcze przed formalnym podjęciem decyzji o użyciu siły.

Już 5 kwietnia z Portsmouth wypłynęły lotniskowce HMS „Hermes” i HMS „Invincible”. Wokół nich zbudowano Task Force, czyli zespół ekspedycyjny obejmujący okręty wojenne, jednostki pomocnicze i statki cywilne zarekwirowane na potrzeby kampanii. Całością operacji „Corporate” kierował z dowództwa w Northwood admirał John Fieldhouse, a zespołem bojowym na południowym Atlantyku dowodził kontradmirał Sandy Woodward.

Samoloty Harrier Gr.3 Sił Powietrznych Wielkiej Brytanii i Sea Harrier FRS.1 Marynarki Wojennej Wielkiej Brytanii na pokładzie lotniczym HMS Hermes 19 maja 1982 r.

Ostatecznie w operacji uczestniczyło 127 jednostek pływających: okręty Royal Navy, statki Królewskiej Floty Pomocniczej oraz dziesiątki jednostek handlowych. Liniowce „Canberra” i „Queen Elizabeth 2″ przewoziły żołnierzy, kontenerowiec „Atlantic Conveyor” zabrał samoloty i śmigłowce, a tankowce umożliwiały prowadzenie działań tysiące kilometrów od brytyjskich baz. Wyspa Wniebowstąpienia na środkowym Atlantyku stała się wielkim punktem przeładunkowym, lotniskiem i zapleczem technicznym.

Od Wielkiej Brytanii do Falklandów było około 13 tys. km. Każdy pocisk, część zamienna, racja żywnościowa i litr paliwa musiały pokonać znaczną część tej trasy. Brytyjczycy nie mieli w rejonie rozbudowanych baz, a ich lotniskowce przenosiły początkowo zaledwie 20 samolotów Sea Harrier zdolnych do walki powietrznej. Utrata choćby jednego lotniskowca mogła przekreślić całą operację.

Stany Zjednoczone początkowo próbowały pośredniczyć w rozmowach. Kiedy misja dyplomatyczna sekretarza stanu Alexandra Haiga zakończyła się niepowodzeniem, administracja Ronalda Reagana opowiedziała się po stronie brytyjskiej. Londyn otrzymał dostęp do amerykańskiego zaplecza na Wyspie Wniebowstąpienia, dane wywiadowcze i wyposażenie wojskowe. Ważną, długo utrzymywaną w cieniu rolę odegrało też Chile. Pozostające w ostrym sporze granicznym z Argentyną państwo przekazywało Brytyjczykom informacje radarowe, a zagrożenie na granicy zmuszało juntę do zatrzymania na kontynencie części najlepszych jednostek.

Dlaczego zatopienie „General Belgrano” budzi kontrowersje do dziś?

Argentyński krążownik ARA „General Belgrano”

30 kwietnia Wielka Brytania wprowadziła wokół Falklandów strefę całkowitego wyłączenia o promieniu 200 mil morskich. Każdy argentyński okręt lub samolot znajdujący się wewnątrz niej mógł zostać zaatakowany. Brytyjski rząd zastrzegł jednak wcześniej, że w samoobronie może uderzać także poza strefą, jeśli dana jednostka będzie stanowiła zagrożenie dla Task Force.

2 maja atomowy okręt podwodny HMS „Conqueror” storpedował argentyński krążownik ARA „General Belgrano”. Był to dawny amerykański USS „Phoenix”, pamiętający jeszcze II wojnę światową. Towarzyszyły mu dwa niszczyciele uzbrojone w pociski przeciwokrętowe Exocet. Brytyjskie dowództwo obawiało się ataku z dwóch kierunków: grupy „Belgrano” od południa i zespołu z lotniskowcem „Veinticinco de Mayo” od północy.

Krążownik znajdował się jednak ponad 30 mil morskich poza strefą wyłączenia, a w chwili ataku płynął na zachód, oddalając się od Falklandów. HMS „Conqueror” śledził go od wielu godzin, więc decyzja nie została podjęta nagle w bezpośrednim starciu. Brytyjczycy argumentowali, że okręt mógł w każdej chwili zawrócić i nadal pozostawał częścią szerszej operacji argentyńskiej floty. 

W wyniku zatopienia zginęło 323 spośród 1093 członków załogi. Była to niemal połowa wszystkich argentyńskich ofiar śmiertelnych wojny. Znaczną część marynarzy uratowano dopiero po wielu godzinach spędzonych w tratwach na lodowatym oceanie.

Zatopienie osiągnęło natomiast jednoznaczny skutek operacyjny. Argentyńskie duże okręty nawodne wycofały się do baz i nie podjęły kolejnej próby zaatakowania brytyjskiego zespołu. Ciężar wojny na morzu przejęło lotnictwo.

Jak Exocet zmienił wojnę na morzu?

Dwa Super Étendardy pobierają paliwo z powietrznego tankowca A-6 Intruder / fot. US Navy

4 maja dwa argentyńskie samoloty Super Étendard zbliżyły się do brytyjskiego zespołu na małej wysokości. Jeden z wystrzelonych przez nie pocisków AM39 Exocet trafił niszczyciel HMS „„Sheffield”. Zginęło 20 marynarzy, a uszkodzony okręt zatonął sześć dni później podczas holowania.

Exocet był naprowadzanym radarowo pociskiem przeciwokrętowym, który w końcowej fazie lotu przemieszczał się kilka metrów nad powierzchnią morza. Niska wysokość ograniczała czas między wykryciem zagrożenia a uderzeniem. Pocisk był szczególnie niebezpieczny dla lotniskowców. Zniszczenie „Hermesa” lub „Invincible” pozbawiłoby flotę osłony myśliwskiej i najpewniej zmusiło Londyn do przerwania operacji.

Argentyna miała tylko kilka sprawnych Exocetów odpalanych z samolotów, lecz sama możliwość kolejnego uderzenia wpływała na rozmieszczenie całego brytyjskiego zespołu. 25 maja dwa pociski trafiły „Atlantic Conveyor”. Zginęło 12 osób, a wraz ze statkiem utracono większość przewożonych ciężkich śmigłowców. Ocalał tylko jeden Chinook, który wcześniej znajdował się w powietrzu. Brak maszyn transportowych sprawił, że znaczną część drogi do stolicy Falklandów znajdującej się w portowym Stanley brytyjska piechota musiała pokonać pieszo.

Dlaczego San Carlos nazwano Aleją Bomb?

21 maja około 4 tys. brytyjskich żołnierzy wylądowało w zatoce San Carlos na zachodnim wybrzeżu Falklandu Wschodniego. Miejsce wybrano dlatego, że osłaniały je wzgórza i wąskie cieśniny, a główne siły argentyńskie były skupione wokół Stanley. Zatoka znajdowała się jednak daleko od głównego miasta Falklandów, więc po utworzeniu przyczółka należało przebyć dziesiątki kilometrów przez teren niemal pozbawiony dróg.

Argentyńskie samoloty atakowały okręty w zatoce na bardzo małej wysokości, wykorzystując wzgórza do ukrycia podejścia. Brytyjczycy nazwali ten rejon Aleją Bomb. Piloci argentyńscy wykazali się odwagą i wielokrotnie przełamywali obronę przeciwlotniczą. Wiele zrzuconych bomb nie wybuchło, ponieważ uwalniano je tak nisko, że zapalniki nie zdążyły się uzbroić.

Cena utrzymania przyczółka była wysoka. Zatonęły fregaty HMS „Ardent” i HMS „Antelope”, a kilka dni później niszczyciel HMS „Coventry”. Uszkodzono również inne jednostki. Mimo nalotów transport ludzi i zaopatrzenia trwał, a brytyjska obrona lotnicza nie dopuściła do rozbicia sił desantowych na plażach.

Warunki na lądzie były równie trudne. Falklandzka zima oznaczała niskie temperatury, deszcz, śnieg i porywisty wiatr. Grząski torf utrudniał poruszanie się pojazdów, a żołnierze maszerowali z ekwipunkiem ważącym niekiedy około 45 kg. Przemoczone mundury i buty rzadko miały czas wyschnąć.

Jak bitwa o Goose Green otworzyła drogę do Stanley?

Goose Green podczas wojny o Falklandy widziane przez satelitę KH-9 Hexagon. Widoczne są pozycje obronne, uderzenia artylerii i bomb oraz resztki samolotów Pucará

Pierwszym większym starciem lądowym była bitwa o Darwin i Goose Green. W nocy z 27 na 28 maja około 600 spadochroniarzy, ruszyło przeciwko argentyńskiemu zgrupowaniu liczącemu niemal tysiąc ludzi.

Atak był skomplikowany, a Brytyjczycy musieli nacierać przez otwarty teren przeciwko dobrze przygotowanym stanowiskom. Dowódca batalionu podpułkownik Herbert „H” Jones zginął, prowadząc próbę przełamania argentyńskiej obrony. Poległo 18 Brytyjczyków, a ponad 60 zostało rannych. Po całodziennej walce argentyński dowódca podpułkownik Ítalo Piaggi zgodził się na kapitulację. Do niewoli trafiło ponad 900 żołnierzy.

Znaczenie Goose Green wykraczało poza wartość militarną samej osady. Zwycięstwo poprawiło morale po stratach poniesionych przez flotę i pokazało, że brytyjskie oddziały są zdolne pokonać liczniejszego przeciwnika. Jednocześnie bitwa ujawniła problemy z dowodzeniem, rozpoznaniem i koordynacją wsparcia ogniowego.

Główne siły ruszyły następnie w stronę Stanley. Marsz określany przez Royal Marines słowem „yomp”, a przez spadochroniarzy jako „tab”, prowadził przez mokre bezdroża i wzgórza. Brytyjczycy pokonali około 40 km w ciągu 36 godzin.

Jak Mount Tumbledown przesądził o kapitulacji?

Stanley osłaniał pierścień skalistych wzgórz, na których Argentyńczycy zbudowali okopy, schrony i stanowiska broni maszynowej. W nocy z 11 na 12 czerwca Brytyjczycy zaatakowali Mount Longdon, Two Sisters i Mount Harriet. Walki, zwłaszcza na Mount Longdon, były gwałtowne i często toczyły się z niewielkiej odległości.

Kolejne uderzenie rozpoczęło się wieczorem 13 czerwca. Ostatniego wzgórza Tumbledown broniły pododdziały argentyńskiego 5. Batalionu Piechoty Morskiej, należącego do najlepiej wyszkolonych jednostek znajdujących się na wyspach.

Argentyńscy jeńcy wojenni w Stanley / fot. wikipedia.org

Walki o Tumbledown trwały wiele godzin. Argentyńscy żołnierze wykorzystywali skalne stanowiska i wsparcie artylerii, a część pozycji trzeba było zdobywać w bezpośrednich starciach. Gwardia Szkocka straciła dziewięciu zabitych i 43 rannych. Rankiem 14 czerwca wzgórze znalazło się w rękach Brytyjczyków. Równocześnie upadła obrona Wireless Ridge, a droga do Stanley została otwarta.

Generał Menéndez uznał dalszy opór za bezcelowy. Wieczorem 14 czerwca podpisał dokument kapitulacji w obecności brytyjskiego dowódcy wojsk lądowych, generała Jeremy’ego Moore’a. Ponad 11 tys. argentyńskich żołnierzy zostało rozbrojonych, a następnie przewiezionych na kontynent.

Jaki był koszt wojny o Falklandy?

Najczęściej przyjmowany bilans obejmuje 649 zabitych Argentyńczyków, 255 poległych żołnierzy brytyjskich oraz troje mieszkańców Falklandów, którzy zginęli od brytyjskiego ostrzału. Łącznie daje to 907 ofiar śmiertelnych. W niektórych publikacjach występują nieco inne dane, związane między innymi ze sposobem klasyfikowania zaginionych oraz osób zmarłych później wskutek odniesionych obrażeń. Liczby 649, 255 i 3 pozostają standardowym bilansem samego konfliktu.

Dla argentyńskiej junty klęska okazała się katastrofą. Galtieri utracił władzę trzy dni po kapitulacji. Reżim wojskowy przetrwał jeszcze kilkanaście miesięcy, ale jego autorytet został złamany. W październiku 1983 roku przeprowadzono wybory, a w grudniu urząd prezydenta objął Raúl Alfonsín. Wojna przyspieszyła więc powrót Argentyny do demokracji.

W Wielkiej Brytanii rezultat był odwrotny. Thatcher, która przed inwazją zmagała się z recesją, bezrobociem i niskimi notowaniami, zaczęła być postrzegana jako zdecydowany przywódca. Tak zwany efekt falklandzki pomógł konserwatystom w zdecydowanym zwycięstwie wyborczym w 1983 roku. Sukcesu nie należy jednak tłumaczyć samą wojną. Znaczenie miała również poprawa sytuacji gospodarczej oraz podział głosów między opozycyjną Partię Pracy i sojusz socjaldemokratów z liberałami.

Czy spór o Falklanyd zakończył się w 1982 roku?

Zwycięstwo militarne przywróciło brytyjską administrację, ale nie rozwiązało kwestii suwerenności. Argentyna nadal uważa Malwiny, Georgię Południową i Sandwich Południowy za część swojego terytorium. Wielka Brytania odpowiada, że nie może negocjować przekazania wysp wbrew woli ich mieszkańców.

W marcu 2013 roku na Falklandach przeprowadzono referendum. Na pytanie, czy archipelag powinien zachować status brytyjskiego terytorium zamorskiego, odpowiedzi „tak” udzieliło 1513 głosujących, a „nie” tylko trzech. Frekwencja wyniosła 92 proc., a odsetek głosów popierających dotychczasowy status 99,8 proc.

Dla Londynu wynik stanowił jednoznaczne potwierdzenie prawa mieszkańców do samostanowienia. Buenos Aires nie uznało referendum za rozstrzygające, argumentując, że ludność osiadła pod brytyjskimi rządami nie może jednostronnie decydować o sporze terytorialnym między państwami. ONZ nadal traktuje sprawę jako nierozstrzygnięty spór o suwerenność i wzywa obie strony do rozmów.

Bibliografia:

  1. P. Brown, Abandon Ship. The Real Story of the Sinkings in the Falklands War, Oxford 2021.
  2. E. Czapiewski, J. Tyszkiewicz, Historia powszechna. Wiek XX, Warszawa 2022.
  3. G. Fremont-Barnes, The Falklands 1982. Ground Operations in the South Atlantic, Oxford 2012.
  4. E. Mercau, The Falklands War. An Imperial History, Oxford 2019.
  5. N. van der Bijl, Victory in the Falklands, Barnsley, 2007.

Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.

Postaw nam kawę za:


Opcja dodawania komentarzy została wyłączona.