Jak prawidłowo dbać o domową kolekcję książek historycznych? |
Posiadanie starych, pachnących historią ksiąg to dla wielu z nas spełnienie marzeń. Kiedy jednak przynosimy wymarzony starodruk do własnego salonu, często nie zdajemy sobie sprawy z ogromnej odpowiedzialności, jaka na nas spoczywa. Na szczęście, skuteczna prewencja nie wymaga budowy sterylnego laboratorium. Wystarczy odrobina wiedzy, zdrowy rozsądek i... wyrzucenie do kosza kilku niezwykle szkodliwych mitów.
Oto jak w warunkach domowych mądrze dbać o historyczny księgozbiór, nie odbierając sobie radości z obcowania z nim.
Odpowiednia temperatura i wilgoć

Dla historycznego papieru i skóry, mikroklimat to absolutny fundament przetrwania. Biblioteka Narodowa zaleca dla cennych zbiorów stałą temperaturę rzędu 16–18°C i wilgotność na poziomie 40–50%. W domowym salonie utrzymanie takich parametrów bywa kłopotliwe, ale musisz pamiętać o jednej, nieprzekraczalnej granicy: 26°C.
Gdy w pokoju robi się cieplej, drastycznie przyspiesza proces starzenia kart. Z kolei, gdy wilgotność spadnie poniżej 35% (co jest zmorą w sezonie grzewczym), naturalne kleje i pergaminy wysychają na wiór. Próba otwarcia takiej książki może skończyć się tragicznym pęknięciem grzbietu. Z drugiej strony, wilgotność powyżej 60% to zaproszenie dla grzybów i pleśni, które w kilka tygodni potrafią bezpowrotnie „zjeść” bezcenne dzieło.
Współcześni konserwatorzy uspokajają jednak: nie musisz wpadać w panikę przy najmniejszym wahnięciu termometru. Znacznie gorsze od odrobinę wyższej, ale stałej temperatury, są gwałtowne „szoki higroskopijne” - na przykład wnoszenie wyziębionej książki prosto z zimnego strychu pod gorący kaloryfer.
Niewidzialni wrogowie: Słońce i... Twoje meble
Złocone grzbiety pięknie prezentują się w promieniach popołudniowego słońca, prawda? Niestety, dla celulozy to wyrok śmierci. Światło (szczególnie UV) bezlitośnie kruszy włókna papieru i wypala historyczny atrament. Ciężkie zasłony lub rolety to w domowej bibliotece absolutna konieczność.
Drugim, często ignorowanym zagrożeniem jest to, na czym książki stoją. Tanie płyty MDF i surowe drewno dębowe wydzielają lotne związki organiczne (np. kwas octowy), które przyspieszają rozkład papieru. Najbezpieczniejsze są regały z metalu malowanego proszkowo.
Jeśli natomiast masz do czynienia z książkami z XIX i XX wieku wydrukowanymi na silnie zakwaszonym papierze drzewnym, niezbędna jest bezpośrednia interwencja chemiczna – ratunkiem stają się preparaty do odkwaszania papieru, które neutralizują niszczące kwasy od wewnątrz.
Obalamy mity! Dlaczego białe rękawiczki to zło?
Pielęgnacja zbiorów obrosła legendami, które potrafią przyprawić zawodowych archiwistów o zawrót głowy. Najwyższy czas z nimi skończyć:
- Mit „białych rękawiczek”: Widok eksperta w białych rękawiczkach to wymysł popkultury. W rzeczywistości gruba bawełna pozbawia Cię czucia w palcach, drastycznie zwiększając ryzyko rozdarcia kruchej strony. Co gorsza, dłoń w rękawiczce poci się, a bawełna wchłania pot, brud z biurka i dosłownie wciska to wszystko w strukturę starodruku. Jak więc czytać? Czystymi, umytymi i dokładnie wysuszonymi dłońmi!
- Mit „plastikowego pudła”: Chcesz uchronić książki w piwnicy pakując je w szczelne, plastikowe kontenery? To błąd. Wahania temperatur w takich miejscach powodują skraplanie się wilgoci wewnątrz pudła. Tworzysz w ten sposób idealną, zamkniętą szklarnię dla niszczycielskiej pleśni.
- Mit „pastowania skóry”: Próby „odżywiania” sypiących się opraw skórzanych woskami czy domowymi pastami niszczą historyczny kolagen. Powierzchnia staje się lepka, przyciąga kurz, owady i nieodwracalnie plami karty wokół.
Książka z antykwariatu? Czas na kwarantannę!
Przynosząc nowy nabytek do domu, nigdy nie stawiaj go od razu obok najcenniejszych egzemplarzy w kolekcji. Domowe biblioteki to wymarzona stołówka dla rybików czy kołatków domowych.
Odizoluj książkę i delikatnie oczyść ją na sucho (np. miękkim pędzlem). Jeśli zauważysz drobną mączkę sypiącą się z otworów w oprawie, to znak, że wewnątrz ucztuje kołatek. Nie sięgaj po chemiczne spraye na owady, bo rozpuszczą historyczne barwniki! Zastosuj metodę konserwatorską: szczelnie zamknij książkę w podwójnym worku strunowym i włóż do domowej zamrażarki (-18°C) na minimum 72 godziny. Chłód niszczy szkodniki bez szkody dla papieru.
A jeśli podczas przeglądu zauważysz naderwane karty? Pod żadnym pozorem nie używaj biurowej taśmy klejącej – jej klej po latach zamieni się w żółtą, niemożliwą do usunięcia skorupę. W takich sytuacjach jedynym bezpiecznym wyborem są bezpieczne chemicznie taśmy konserwatorskie.
Wsparcie dla domowego archiwisty
Dbanie o zabytkowe zbiory to fascynująca, choć wymagająca droga. Na szczęście dzisiejsi kolekcjonerzy nie są pozostawieni sami sobie. Archiwa chętnie służą konsultacjami, a rynek zaopatrzenia stał się niezwykle przyjazny. W miejscach takich jak CartaPro – sklepach zaopatrujących na co dzień muzea, archiwa i biblioteki - prywatni hobbyści mogą dziś bez problemu zdobyć teczki z bezkwasowej tektury, specjalistyczne pędzle czy papiery japońskie.
Ochrona historycznego księgozbioru we własnym domu to nie magia, a po prostu czuła i świadoma uwaga. Pamiętaj - odrzucenie popularnych mitów i odrobina wiedzy to najlepsza polisa ubezpieczeniowa dla tomów, które przetrwały wieki, by w końcu trafić w Twoje ręce.
Artykuł powstał w płatnej kooperacji z cartapro.pl
Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.

