„Z Afganistanu.pl. Alfabet polskiej misji” - M. Ogdowski - recenzja


Jest na świecie kilka miejsc, z których Polacy szczególnie nasłuchują informacji. Radosnych, smutnych czy przysłowiowo żadnych. Jednym z tych szczególnych miejsc jest Afganistan. Autor doskonałego bloga www.zafganistanu.pl przelał swoje spostrzeżenia na papier. Czy pomysł okazał się trafny? Czy zajmowanie się tak trudnym tematem wyjdzie Autorowi na dobre? Czy warto zakupić książkę, gdy wszystko dostępne jest w Internecie? Zapraszam do recenzji.

Marcin Ogdowski jest dziennikarzem serwisu Interia.pl, Afganistan nie jest jego pierwszą dziennikarską wyprawą, szlifów nabierał w Iraku. Wokół bloga wyrosła bardzo duża społeczność, która wspiera Autora w jego działaniach. Razem z wydawnictwem Warbook wydał książkę w serii Warreport, która powstała na podstawie wpisów internetowych i własnych przemyśleń Autora. A co w niej znajdziemy?

Jak sama nazwa wskazuje, książka utrzymana jest w formie alfabetu, mamy do czynienia z takimi rozdziałami jak „A jak ajdik” czy „N jak nieprzyjaciel”. W odróżnieniu od książki Piotra Langenfelda Afganistan - Dotknąłem wojny, przeczytamy o tym jak w Afganistanie radzą sobie nasi dzielni wojacy. Ogdowski jest dziennikarzem, więc jego styl jest doskonały, w zasadzie lekki i zwiewny. Opisując realia misji afgańskiej, Autor jeden z rozdziałów poświęcił słownictwu używanemu przez żołnierzy, więc jeśli chcielibyście się dowiedzieć czym jest „świniak”, kim są „Indianie” i ile wspólnego z piłką nożną mają „kopacze”, zapraszam do lektury. Mimo wszechobecnych wulgaryzmów, nie sposób zarzucić przesady. W końcu to wojsko. Trudno wymagać od naładowanych testosteronem facetów by posługiwali się poezją czy literacką prozą. Książkę czyta się bardzo szybko i sprawinie, te 250 stron to w zasadzie dwa dłuższe wieczory. I tutaj pojawia się mój pierwszy zarzut wobec książki, jest zdecydowanie za krótka! Nie zdążymy dobrze się wczytać, a tutaj już spis treści… z drugiej strony napisanie opasłego tomiszcza, oznaczało by odcięcie się od nawiązanie do blogu, a tego Autor chciał uniknąć.

Książka jest prawdziwa od pierwszej do ostatniej strony. Autor nie boi się dotykać trudnych i zarazem nurtujących zwykłych ludzi tematów. W rozdziale U jak uposażenie znajdziemy informacje o tym ile można zarobić za narażanie swojego życia w Afganistanie, więc ucina się internetowe bajdurzenie o górach złota. Mnie najbardziej uderzył rozdział E jak emocje, w którym znajdziemy, m. in. poruszające historie partnerek żołnierzy, które zostały w kraju. Każdy wie o Polakach w Afganistanie, komentując zachodzące tam wydarzenia czy podważając sam sens misji. A co z Polkami, które siedzą na przysłowiowym „ajdiku” zamartwiając się o męża czy chłopaka, który pojechał na misję? A co jak ukochanego dopadł PTSD (zespół stresu pourazowego) i po powrocie nie jest już tym samym człowiekiem co pół roku temu? Z drugiej strony, co z żołnierzami, którzy zostawiają swoje miłości w kraju, a po powrocie okazuje się, że już układają sobie życie z innym? Rozdział, który starał się odpowiedzieć na te pytania, wywarł na mnie ogromne wrażenie. Pokazuje jeszcze inne oblicze wojny, oblicze domowe, o którym nikt nie mówi.

Spójrzcie na okładkę książki. Jest po prostu doskonała, zdjęcie jest świetnie uchwycone i zachęca do zajrzenia do środka. A skoro już o zdjęciach mowa, to zapierają one dech w piersi - Rosomaki, nasi żołnierze, zwykli Afgańczycy, wszystko świetnie uchwycone. W fotografiach jest również coś smutnego, przypominają nam o poległych, jedno z nich ukazuje Jarosława Maćkowiaka, który zmarł w wyniku ran 2 czerwca 2011 roku po ataku na polski konwój - jakkolwiek patetycznie to zabrzmi - pamięć o nim nigdy nie zginie, a zadbał o to Autor pisząc tę właśnie książkę. Na ostatnich stronach Ogdowski umieścił rozdział zatytułowany „Polacy polegli w Afganistanie”, nie wiem, na ile to było celowe działanie Autora, ale po ostatnim nazwisku jest cała pusta kartka. Mam nadzieję, że nigdy tego nie zrobię, ale jeśli zginie jeszcze jeden Polak w Afganistanie dopiszę jego imię i nazwisko do tej listy, honorując w ten sposób jego pamięć. Do tego samego zachęcam czytelników książki.

Książka zadedykowana jest Polakom, poległym w Afganistanie, odcinam się od dyskusji dotyczących sensu misji. Chciałbym tylko zauważyć, że nasi chłopcy już tam są, możemy nie zgadzać się z kolejnymi rządami, które wysłały ich tam i nadal trzymają, ale wspierajmy nasze wojsko. Kto nas będzie bronił, kiedy nasze życie - do czego, mam nadzieję nigdy nie dojdzie - będzie zagrożone? Między innymi Ci, którzy mają za sobą Afganistan czy Irak.

Mógłbym opisać każdy rozdział po kolei, ale chyba nie o to chodzi. Zafganistanu.pl warto przeczytać. Autor świetnie opisuje realia Afganistanu, rozszerzając informację dostępne na blogu i zabierając nas w trudny, ale jakże ciekawy świat.

Plus minus:
Na plus:
+ polska misja i polskie problemy
+ prawdziwy Afganistan
+ informacje z pierwszej ręki
+ blogowa forma książki
+ papier świetnej jakości, kartki nie do wyrwania
Na minus:
- zdecydowanie za krótka
- nic nie znaczące literówki

Tytuł: Z Afganistanu.pl. Alfabet polskiej misji
Autor: Marcin Ogdowski
Wydawca: Ender
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-62730-05-6
Liczba stron: 256
Oprawa: miękka
Cena: ok. 36,90zł
Ocena recenzenta: 9/10

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz