Rewolucja Francuska


Pewne symptomy, niejako zapowiedź wydarzeń Wielkiej Rewolucji widoczne były w Francji od XV/XVI wieku. Pojawienie się silnej klasy burżuazji położyło kres skostniałym i przestarzałym strukturom feudalnego społeczeństwa, nie mającego racji bytu w nowych warunkach.

Zaczynając analizować przyczyny wybuchu rewolucji we Francji należałoby odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób do tego doszło i dlaczego właśnie Francja stała się areną tych wydarzeń.

Gdy spojrzymy bliżej na strukturę społeczną Francuzów pod koniec XVIII wieku od razu zauważymy wielkie dysproporcje. Owa struktura rzecz jasna była stanowa, a społeczeństwo można podzielić na kilka grup. Mianowicie najogólniej mówiąc: duchowieństwo, szlachtę oraz tzw. stan trzeci „le tiers etot„. Do tego dla uściślenia osobę króla wraz z dworem można zaliczyć jako osobny stan, także patrząc tymi kryteriami dostrzeżemy ”nową szlachtę”, która dochodzi do urzędów za panowania Henryka IV Burbona.

Owe stany posiadały dodatkowo złożoną strukturę wewnętrzną z rozbudowaną siatką powiązań i zależności - były niejednolite. Najmniej liczne było duchowieństwo, jednak mimo to 1/10 ziemi znajdowała się w rękach Kościoła, w łonie którego istniało olbrzymie rozwarstwienie. Szeregowi księża spełniali rolę marginalną, jak i cały niższy kler w tej potężnej machinie napędzającej wpływy możnych Kościoła - kardynałów i biskupów mających wpływ na stery państwa. Choć wpływy te spadały w gwałtownym tempie. Kościół katolicki w przededniu rewolucji był już tylko cieniem własnej potęgi. XVIII wiek przyniósł racjonalizm, tak zabójczy dla Kościoła. Ludwik XIV w 1682 r. odciął się od papieża w tzw. artykułach gallikańskich głoszących m.in. niezależność królów francuskich od papieża, wyższość soboru nad papieżem, zależność jego władzy od prawa kościelnego i zależność jego nieomylności od zgody całego Kościoła. W 1685 anulował edykt nantejski co spowodowało, że organizacja kościelna protestantów i ich siła polityczna została złamana. Wydany przez Ludwika edykt stał się przyczyną masowej emigracji francuskich protestantów do Wielkiej Brytanii, Holandii i Prus. Kościół słabł. Dobijał go racjonalizm i encyklopedyzm na czele z Wolterem, Diderotem, po części z Rousseau - krytyka wiary objawionej i instytucji Kościoła była obecna w wysokim stopniu wśród ideowych prądów epoki. Nie zmienia to jednak faktu, że duchowieństwo zaliczało się jednak do grona uprzywilejowanych wybrańców.

Stan szlachecki był niejednolity, choć liczniejszy niż duchowieństwo. Wewnątrz istniał podział na szlachtę rodową - bogatą i mającą dostęp do dworu - czyli tzw. arystokrację oraz na szlachtę urzędniczą - biedną i bez dostępu do życia politycznego czyli wspomnianego dworu. Ta druga grupa stanowiła znaczną większość. Jednak podział ten można dodatkowo uściślić stawiając na szczycie arystokrację, za nią szlachtę bogatą, a na końcu szlachtę biedną. W praktyce najliczniejsza grupa czyli szlachta uboga mimo iż posiadała prawo do tytułu to nie korzystała z przywilejów z nim związanych, np. przywilejów podatkowych itp. Były one tylko teorią.

Kto zatem wchodził do tego słynnego stanu trzeciego? Najogólniej mówiąc chłopi i mieszczaństwo. Z czego pierwsi stanowili ok. 85%, a drudzy ok. 14%. W praktyce bez większych praw, bez przywilejów prawnych, politycznych i handlowych. W latach 80-tych XVIII wieku całkowite poddaństwo chłopów we Francji de facto już nie istniało - istniało poddaństwo w sensie finansowo - gospodarczym. Nie samo nominalne poddaństwo było dla chłopów źródłem kłopotów czy cierpień, bo nie brakowało ich też chłopom osobiście wolnym. Użytkowaną od stuleci ziemię przyzwyczajono uważać za własność chłopską. Jednak gdy zastanowimy się bardziej to dojdziemy do wniosku, że gospodarki chłopskiej nie sposób było prowadzić bez łąk, lasów czy też stawów, a te były już w większości w posiadaniu szlachty lub duchowieństwa (istniały też dobra królewskie). Mimo zwyczajowej własności ziemi przez chłopa renta feudalna i inne powinności stanowiły poważny ucisk i wyzysk dla mas. Wielu było też bezrolnych. Często podróżowano do Paryża, aby znaleźć zatrudnienie np. przy pracach budowlanych. Daje to pełniejszy obraz sytuacji. nawet bogaci chłopi - a tacy siłą rzeczy również występowali - nie byli zadowoleni. System nie dawał się wzbogacić, jedynie co najwyżej przetrwać i prowadząc wegetację. Multum feudalnych powinności i opłat oraz częste klęski nieurodzaju doprowadzały do wielu buntów chłopskich. Dla uzdrowienia sytuacji potrzebna była co najmniej swoboda transakcji ekonomicznych. Także druga grupa stanu trzeciego - mieszczaństwo - nie była zadowolona ze swej sytuacji. Różnicowała się z każdym rokiem. Najbogatsza burżuazja (głównie kupcy, bankierzy, urzędnicy, przedstawiciele wolnych zawodów, rzemieślnicy itd.) zajmowała się handlem (zarówno kolonialnym jak i lewantyńskim ), przemysłem oraz bankierstwem. Niżej w tej hierarchii stał proletariat, a na końcu tzw. plebs miejskie czyli najogólniej mówiąc robotnicy z manufaktur i zakładów czeladniczych i rzemieślniczych, kramarze, drobni sklepikarze, służba i biedota. To właśnie z grupy mieszczan wypłynęły główne nurty rewolucyjne. Niezadowolenie z braku przywilejów podatkowych i społeczno - politycznych stanowiło główny punkt zapalny. Do tego dochodziły niekorzystne i krzywdzące przepisy cechowe, a wiecznie niezadowolony pogrążony w biedzie i nędzy plebs domykał ten obraz.

Szacuje się, że w omawianym okresie Francję zamieszkiwało ok. 26 mln ludzi, z czego do wspomnianego stanu trzeciego wchodziło ok. 99% ogółu ludności, tak więc stany uprzywilejowane to w praktyce grupa około zaledwie 260 - 300 tys. ludzi. Wniosek nasuwa się prosty. Z owych wspomnianych na początku 300 tys. uprzywilejowanych na utrzymaniu feudalnego reżimu tak naprawdę zostaje tylko 100 tys. lub mniej tak więc ok. 1/3. Przy ogólnej liczbie 26 mln mieszkańców stanowi to więc mniej niż 0,5% - dysproporcja niebywała. Należy także wykluczyć jakąkolwiek dyskryminację narodową jako czynnik dynamiczny w tym procesie. Francja w owym czasie to kraj o jednorodnym składzie narodowościowym i etnicznym z niewielkimi wyjątkami, które stanowiły Bretania (Bretończycy), Alzacja (ludność niemiecka) oraz południowo - zachodnie rejony kraju gdzie zamieszkiwali Katalończycy.

Czy zatem mamy przepis na rewolucję? Czy istnieje taka formuła? Wielu badaczy sugeruje, że sytuacje rewolucyjną można sprowadzić do prostych czynników. Zapiszmy więc te czynniki za pomocą równania i przepis oczywiście w formie uproszczenia będzie gotowy. Ludwik Bazylow proponuje następujący przepis:

Rewolucja = Przyczyny ekon./społ. + Ideologia + tzw. „iskra”.

Podstawmy teraz dane do wzoru. Przyczyny ekonomiczno - polityczne zostały wyjaśnione powyżej. Ideologia także została wspomniana, ale uściślijmy ten aspekt. Wypłynęła z górnych warstw mieszczan oraz przedstawicieli wolnych zawodów. Pod wpływem Oświecenia rozpowszechniały się poglądy Woltera, Rousseau oraz encyklopedystów. Tak więc do omówienia całości brakuje tylko tzw. „iskry” czyli sytuacji rewolucyjnej inaczej mówiąc. Ową sytuację stanowiła polityka i działalność dworu królewskiego, której warto przyjrzeć się bliżej dla szerszego zrozumienia sytuacji.

Ludwik XIV (1643 - 1715; na tronie od 1652 ) - „król Słońce” jak go nazywano - podpora silnej monarchii absolutnej wyniszczył kraj długimi wojnami. Po nim władzę objął Ludwik XV (1715-1774; zięć króla polskiego Stanisława Leszczyńskiego). Mimo wspomnianego wyniszczenia Francja miała w Europie jeszcze największe znaczenie. Jednak idea monarchii zaczęła doznawać osłabienia. Stało się tak w głównej mierze poprzez okres rządów regencyjnych w latach 1715-1726. Marnotrawienie pieniędzy na dworze, ciągłe bale, kosztowni faworyci, przyjęcia itp. stały się drogą normą. Od 1726 r. Ludwik XV kontynuował ten system z jeszcze większym natężeniem, a sprawami państwowymi zajmował się w zasadzie z konieczności. Państwem zaczął władać kryzys, mało tego polityka zagraniczna przyjęła także niekorzystny bilans (pasmo klęsk w wojnie siedmioletniej 1756-1763, niepowodzenia w koloniach). Wobec wewnętrznego kryzysu także sama idea absolutyzmu poczęła doznawać coraz mocniejszych zarysowań. W takiej sytuacji tron objął Ludwik XVI (1774-1792). Postać na pewno kontrowersyjna, jednak jako człowiek stanowił osobowość co najwyżej przeciętną nie na miarę swoich czasów i zastałej sytuacji. Cechowały go brak silnej woli, powierzanie ważnych spraw państwowych źle dobranym doradcą, a do tego był bardzo uległy żonie - znienawidzonej we Francji Marii Antoninie. „Niemka” jak ją pogardliwie nazywano była córką zarozumiałej cesarzowej Marii Teresy. Doprowadziła rozrzutność dworu do punktu kulminacyjnego uczestnicząc w ciągłych aferach (należy jednak dodać, że nie zawsze prawdziwych, a częściowo tendencyjnie wymierzonych w jej osobę). To wszystko stwarzało bardzo negatywny obraz monarchy i dworu wśród Francuzów. Bezwzględne pobory podatków, ciągłe łupienie i tak uciemiężonego ludu, handlowanie godnościami i olbrzymie marnotrawstwo na dworze - inaczej powszechne niezadowolenie społeczne, słuszne w dodatku - stały się podstawą owej „iskry” bez której do rewolucji by nie doszło.

Finanse kraju wymagały natychmiastowej poprawy. W 1774 r. powołano na stanowisko ministra finansów Anne Roberta Turgota (1727-1781). Był on ekonomistą, a karierę zaczynał jako urzędnik w parlamencie paryskim oraz intendent na prowincji. Należał do grona zwolenników Oświecenia i encyklopedystów. W ekonomii charakteryzował go fizjokratyzm. Fizjokraci uważali tylko rolnictwo i górnictwo za produkcję przynoszącą społeczeństwu dochód, tzn. za podstawowe źródło bogactwa. W sprawie obrotu towarów Turgot był zwolennikiem wolnego handlu i jak najdalej idącej swobody w tej kwestii. Rozwinął także fizjokratyczne poglądy i nie uważał produkcji przemysłowej za całkowicie jałowy i niedochodowy sektor. Dodatkowo rozróżniał pracowników i pracodawców. Tym samym jego dzieło naprawy finansów państwa wkroczyło na kruchy lód, godząc w interesy stanów uprzywilejowanych. Reformy Turgota dotyczyły wolności handlu mąką i zbożem, likwidacji korporacji cechowych i handlowych oraz wprowadzenia specjalnego podatku dla wszystkich stanów. Zamiast pożyczać i zwiększać przez to zadłużenie kraju lub też nakładać nowe podatki hamujące gospodarkę Turgot był zwolennikiem rozkładu obciążeń na całe społeczeństwo oraz ograniczenia wydatków dworu. Jednak szybko się przeliczył. Dodatkowym czynnikiem prócz nacisku uprzywilejowanych warstw była fala nieurodzajów w 1774, która spowodowała gwałtowny wzrost cen zboża. Wynikły na tym tle liczne rozruchy, m.in. tzw. wojna mączna. W maju 1776 Turgot otrzymał dymisję. Miejsce Turgota zajął wzbogacony na spekulacjach w okresie wojny siedmioletniej bankier Jacques Necker (1732-1804). Nie był fizjokrata jak poprzednik, ale inną drogą doszedł do tych samych wniosków co Turgot. Mianowicie, aby osiągnąć równowagę finansów Francji należy zapewnić wolność ekonomiczną, rozłożyć ciężary podatkowe na całe społeczeństwo i ograniczyć wydatki dworu. Jednak tak słuszna polityka nie była po raz kolejny na rękę możnym ówczesnej Francji, oznaczała bowiem stratę uprzywilejowanej pozycji, a co za tym idzie w dłuższej perspektywie całkowitą zmianę społeczno - ekonomiczno - polityczną ówczesnej Francji. Stawka była duża. W 1781 r. Neckera zdymisjonowano. O ile Turgot i Necker mieli świadomość konieczności reform, które były normalne i naturalne, o tyle ich następcy tak owej nie posiadali lub woleli o niej szybko zapomnieć zabiegając o względy monarchy i dworu. W 1783 r. ministrem finansów został Charles Alexamder De Calonne. Typ sługusa oddanego sprawie wpływowych mocodawców. Tak więc zaciągał pożyczki zamieniając marnotrawstwo w przepych. Tymczasem dług państwowy wzrastał w kosmicznym niemalże tempie. Gdy w jednej z broszur Necker zwrócił na to uwagę zmuszono go szybko do opuszczenia stolicy. W 1786 de Calonne musiał już jednak skapitulować i pod wpływem silnych tendencji społecznych wystąpił z propozycjami podobnymi do Turgota i Neckera. Wobec konieczności zatwierdzenia reform zwołano w 1787 Zgromadzenie Notablów. Była to niestała instytucja o charakterze doradczym, zwoływana przez króla Francji od XIII wieku rzadko i nieregularnie. Składała się z przedstawicieli wyższego duchowieństwa, szlachty rodowej i dostojników miejskich. Zgromadzenie zdecydowanie odmówiło opodatkowania stanów uprzywilejowanych. De Calonne został zdymisjonowany i udał się do Anglii. Kolejnym ministrem został Etienne Charles De Brienne - dostojnik duchowny, arcybiskup - jednak zwolennik Oświecenia. Działał dynamicznie i zdecydowanie jednak liczne represje i aresztowania nie zapełniły pustki w skarbie, a on sam w 1788 podzielił los poprzedników. U sterów finansów Francji ponownie znalazł się Necker, co w Paryżu przyjęto z wielkim entuzjazmem i nadzieją, ale nawet ta popularność po kilku miesiącach przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Na domiar złego przełom lata 1788 / 1789 przyniosły falę straszliwego nieurodzaju, a co za tym idzie nędzy, włóczęgostwa i nieustannych buntów.

W obliczu tych wydarzeń na pierwszy plan wysunęło się hasło zwołania Stanów Generalnych, które było obecne we Francji wśród społecznych dyskusji w drugiej połowie lat 80 – tych XVIII wieku. Dla przypomnienia warto dodać iż ostatnie Stany Generalne miały miejsce w 1614 roku, a ich powodem była regencja za małoletniego Ludwika XIII. W zwołaniu zgromadzenia narodu upatrywano szansy na ostateczne rozwiązanie kwestii koniecznych reform finansowych. Za namową Neckera Ludwik XVI wyraził na to zgodę. Stany Generalne miały się odbyć w pierwszych dniach maja 1789 roku w Wersalu. Na zwołaniu walnego zgromadzenia zależało na pewno burżuazji o czym mówiliśmy wcześniej, ale mogła ona wywierać tylko pośredni wpływ w parlamentach czyli organizacjach sądowych i administracyjnych w Paryżu i na prowincji, które były w opozycji do dworu od roku 1787. Nie bez znaczenia były także wydarzenia Rewolucji Amerykańskiej, które odbiły się we Francji szerokim echem. Natomiast nacisk na króla był wywoływany przez osobę Neckera. Zwołaniu Stanów Generalnych od samego początku towarzyszyły wątpliwości nad formą i organizacją tej struktury nie zwoływanej od wieków. Ostro postulowano nad dwukrotnym zwiększeniem liczby posłów stanu trzeciego. Król wyraził na to zgodę. Tak więc liczba posłów duchowieństwa i szlachty (300+300) zrównała się z liczbą przedstawicieli stanu trzeciego (2x300). Francję ogarnęła euforia z powodu zrównania szans. Jednak przedwczesna gdyż nie rozwiązany pozostał problem systemu głosowania i podejmowania decyzji. Paryż jak i całą Francję dotknęło niezwykłe ożywienie. Poczęły ukazywać się liczne broszury i ulotki. Najznamienitsza z nich nosiła tytuł „Co to jest stan trzeci?” autorstwa ks. Emanuela Joshepa Sieyes’a. Oto jej fragment:

„Czym jest stan trzeci? - Wszystkim. Czym był on dotąd? - Niczym. Czego żąda? - Być czymś”.

System wyborów na przedstawicieli stanu trzeciego był pośredni. Powstały w ów czas słynne „zeszyty skarg„, w których to obywatele skarżyli się i wyrażali swe opinie na temat władzy i sytuacji w kraju. Z tymi też „zeszytami„ wyruszali po wyborach deputowani do Paryża. Wśród stanu trzeciego zarysował się wyraźny wpływ paryskiej propagandy jako ośrodka centralnego. Szczególnie odbiło się to na prowincji. Wprawdzie odwracano się od absolutyzmu, ale w zastępstwie nie proponowano rozwiązania w postaci np. republiki, domagano się zniesienia tzw. ”lettres de cachet” stanowiących symbol totalnej władzy państwa i monarchy. Ponad to chciano zmiany kursu polityki finansowej i ekonomicznej państwa oraz po prostu uczynienia życia znośniejszym. Postulowano, ale nie proponowano konkretnych reform i rozwiązań. Co ciekawe nastąpił szybki rozłam wśród kleru. Wyższe warstwy duchowieństwa stanęły po stronie dotychczasowego porządku z oczywistych powodów, natomiast całe masy niższego kleru identyfikowały się z postulatami stanu trzeciego.

Wreszcie 5 maja 1789 nastąpiło uroczyste otwarcie obrad Stanów Generalnych w Werslau. Niektórzy badacze uznają to wydarzenie za początek właściwej rewolucji, lecz jak widać chociażby na przykładzie powyższych rozważań cezura taka jest trudna do ustalenia i może mieć wymiar tylko symboliczny. Proporcje wyglądały następująco: duchowieństwo – ok. 300 posłów, szlachta – nieco mniej niż 300 posłów, stan trzeci – nieco ponad 600 posłów. Wśród wyróżniających się postaci deputowanych warto wymienić wspomnianego już ks. Sieyes’a – duchownego wyższej rangi, hr. Mirabeau – znanego pisarza i dyplomatę oraz księcia Ludwika Filipa Orleańskiego – kuzyna króla, który kierował swe orientacje polityczne w stronę postulatów stanu trzeciego. Obrady rozpoczęto od ustalenia systemu głosowania. Szlachta jednomyślnie odrzuciła projekt wspólnego głosowania, duchowieństwo również, jednak minimalną różnicą głosów. 12 maja w powtórnym głosowaniu sytuacja się powtórzyła. Wobec tego system zakładał iż każdy ze stanów obradujących dysponuje jednym głosem. W praktyce oznaczało to brak wpływu reprezentantów stanu trzeciego na podejmowane decyzje. Po pięciu dniach tj. 17 maja 1789 r. deputowani stanu trzeciego oświadczyli, że stanowią reprezentację ogromnej większości narodu (dla przypomnienia ok. 99,5%) i sami uznają się za jego jedyne przedstawicielstwo. Przyjęli tym samym nazwę Zgromadzenia Narodowego.

De facto Stany Generalne przestały istnieć, a król nakazał zamknąć salę obrad. W ów czas Zgromadzenie Narodowe udało się do słynnej sali do gry w piłkę i złożyło uroczystą przysięgę iż nie przerwie obrad dopóki nie uchwali dla Francji konstytucji. W obliczu buntu monarcha był skłonny to pewnych ustępstw, jednak jak się wydaje tylko w celu załagodzenia napięcia. Zgromadzenia Narodowe jednak nie ustąpiło. Ludwik XVI musiał teraz dokonać do wyboru. Albo zgodzić się na wspólne obrady wszystkich stanów bez krzywdzącego dla stanu trzeciego systemu podejmowania decyzji, albo użyć siły. 27 czerwca z rozkazu króla dokonano aktu przemocy. Na dwa tygodnie zapanował pozorny spokój. Pozorny gdyż paryski ruch polityczny działał prężnie. Filip Orleański oddał na jego potrzeby park przy swym pałacu jako miejsce zgromadzeń publicznych (Palais Royal). Podburzony lód coraz bardziej złowrogo spoglądał na Ludwika XVI oraz jego dwór. „Pierwszym apostołem rewolucji” stał się Kamil Desnoulins aktywnie działający wśród paryskiej ludności. Na efekty tych śmiałych posunięć nie trzeba było długo czekać. Już 9 lipca Zgromadzenie Narodowe ogłosiło się Konstytuantą czyli Zgromadzeniem Narodowym Konstytucyjnym. W dwa dni później minister Necker otrzymał dymisję. Był to wielki cios dla Francji gdyż jego osobą była gwarantem papierów wartościowych emitowanych przez państwo. 12 sierpnia fala demonstracji zawładnęła Paryżem. Protestujący obnosili popiersia Neckera i księcia Orleańskiego. Doszło do starć z królewskimi oddziałami. W obawie przed odwetem dworu zorganizowano Komitet tzw. Stały, który był niezależny od Rady Miejskiej. Utworzono Gwardię Mieszczańską, a w toku zbrojenia i zdobycia kilku budynków padło hasło zdobycia Bastylii. 14 lipca ten symbol absolutyzmu skapitulował. Dowódca twierdzy markiz de Launay został zabity przez rozwścieczony tłum, podobnie jak mer Paryża Jacques de Flesselles. Dzień później przystąpiono do burzenia Bastylii. Nowoutworzony Stały Komitet Miejski wybrał na nowego mera Sylvaina Bailly’ego – pisarza i astronoma, deputowanego Stanów Generalnych, który przewodził historycznej sesji w sali do gry w piłkę. Następnie przekształcono Gwardię Mieszczańską w Gwardię Narodową nad którą komendę objął markiz La Fayette – uczestnik wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych Ameryki. Rewolucja wprowadziła do swej codzienności również własne barwy. Fayett do paryskiego błękitu i czerwieni dodał burbońską biel.

16 lipca 1789 za zgodą monarchy Necker został przywrócony na swe stanowisko. Dzień później Ludwik XVI odwiedza Paryż w akcie swej politycznej gry i pozornego aprobowania sytuacji. Większość jego dworu już znajduje się za granicą lub w drodze na obce dwory. Arystokracja obawiała się ludu, a lud łącznie z burżuazją również nie był jeszcze pewien swej pozycji i czuł obawy. Panował swoisty chaos, z którego to wkrótce miała wyłonić się nowa rzeczywistość. Nikt jeszcze nie wiedział jaki przybierze ona kształt. W obozie stanu trzeciego coraz bardziej uwypuklały się różnice między interesami burżuazji a uzbrojonego proletariatu, z którym musiała siłą rzeczy trzymać ścisły sojusz. Francję ogarnęła gorączka tworzenia komitetów oraz Gwardii Narodowej. Nie płacono podatków i zabijano feudałów. Napadano na zamki i klasztory. Palono księgi zawierające chłopskie powinności. Rewolucja municypialna jako miała miejsce w miastach oraz wiejska rewolucja agrarna wymagały od Zgromadzenia Narodowego wzrostu tempa nowych uchwał nim kraj ogarnie całkowita anarchia.

W Zgromadzeniu Narodowym powoli uwidoczniła się polaryzacja poglądów i sił. Skrajną lewicę reprezentowali republikanie, ale idei republikanizmu nie ośmielano się jeszcze manifestować. Skrajną prawicę reprezentowali zwolennicy absolutyzmu. Umiarkowana lewica dążyła do obalenia monarchii absolutnej i występowała przeciw obozowi dworskiemu. Umiarkowana prawica stanowiła obóz rojalistów. Jednak znaczna większość Zgromadzenia Narodowego skupiona była w centrum i to ona stanowiła główną jego oś polityczną skłaniającą się głównie w stronę monarchii konstytucyjnej z silną władzą ukonstytuowanego króla. Takie poglądy reprezentowało stronnictwo centroprawicowe. Centrolewica nieśmiale skłaniała się w stronę republiki jednak była silnie podzielona. Jedną z jej głównych postaci szybko stał się Maximilien de Robespierre – adwokat z Arras. Prócz niego do grona wybitnych deputowanych tamtego okresu zaliczyć możemy także m.in.: Sieyes’a, La Fayetta, Mirabeau oraz de Talleyrand’a (deputowany duchowieństwa, biskup Autun). Losy tych postaci w czasie ciągłych rewolucyjnych zmian przybierać będą ciekawy obrót. Wszyscy wymienienia byli silnie związani z gronem centrowców.

4 sierpnia na forum Zgromadzenia Narodowego pojawił się wniosek o zniesienie powinności feudalnych. Uchwały znosiły niewolnictwo chłopów oraz przywileje i podatki pańskie wobec nich, a także dziesięcinę na rzecz Kościoła. Po za tym wiele ciężarów ekonomicznych pozostało jednakże był to kolosalny przełom. W jedną noc Francja stała się krajem ludzi równych w ówczesnym rozumieniu tego słowa oczywiście. Rozpoczęto prace nad konstytucją, które planowano ukończyć w ciągu dwóch lat. Początkowo uchwalono akt wstępny do konstytucji czyli Deklarację Praw Człowieka i Obywatela. Miało to miejsce 26 sierpnia 1789 roku. Głosiła ona iż naród jest źródłem władzy. Ponad to hołdowała takim wartością jak wolność, bezpieczeństwo i własność. Gwarantowała wolność słowa i wyznania oraz kontrolę podatków przez obywateli co stawiało ją na krawędzi utopizmu. Ludwik XVI odmówił podpisania pierwszych aktów konstytucji. Konflikt Zgromadzenia Narodowego i ludu z monarchą i jego dworem ponownie narastał. Czarę złej sytuacji dopełniała postępująca w miastach drożyzna spowodowana silnym kryzysem gospodarczym kraju. Nastały „dni październikowe”.

5 października stutysięczny tłum ruszył z Paryża do Werslau. Nocą wdarto się do pałacu królewskiego. Ludwik XVI wraz z rodziną uratował się przed samosądem La Fayett, który również przybył do Wersalu na czele Gwardii Narodowej. Król i Zgromadzenie Narodowe przenoszą się do Paryża, gdzie postępowały dalsze prace nad ustawą zasadniczą. Poza Zgromadzeniem Narodowym z niezwykła intensywnością działają i powstają kluby polityczne. Jednym z nich są tzw. Jakobini.

Początki stronnictwa Jakobinów sięgają czerwca 1789 kiedy to niektórzy deputowani z Bretanii z trzeciego stanu założyli tzw. „klub bretoński„. Następnie dołączyli do nich deputowani z innych prowincji oraz przedstawiciele szlachty. Po przeniesieniu Zgromadzenia Narodowego do Paryża „klub bretoński„ przekształcił się w Stowarzyszenie Przyjaciół Konstytucji i założył swą stałą siedzibę w opuszczonym klasztorze dominikańskim św. Jakuba, od którego to powstało określenia Jakobini. Na prowincji tworzono liczne filie a do grona SPK przyjmowano nie tylko deputowanych. Liczba członków SPK stale rosła. Wewnątrz klubu zarysował się także podział sił. Większość SPK stanowili zwolennicy monarchii konstytucyjnej. Jednak wybiegając nieco w przód proces polaryzacji nastąpił dosyć szybko, szczególnie gdy 1 kwietnia 1790 roku prezesurę objął M. Robbespierre. Na przełomie 1790/1791 nie było jeszcze widać perspektyw na radykalne zmiany wewnątrz SPK. Należą w ów czas do Jakobinów Mirabeau, La Fayette, Bailly, Sieyes. Z czasem skrajni przedstawiciele SPK utworzyli frakcję ”Stowarzyszenie 1789”. W połowie 1791 roku nastąpiła jej secesja. Tak powstał nowy klub Feliantów (od klasztoru Cystersów czyli Feliantów). W owym czasie Jakobini ulegają radykalizacji. W czerwcu 1790 powstaje najbardziej radykalny klub – Kolderielów (w klasztorze franciszkanów; nazwa od sznura przy habicie) o oficjalnej nazwie Stowarzyszenie Przyjaciół Praw Człowieka i Obywatela. W jego skład wchodzą działacze tacy jak Desmoulinsi, Hebert, Marat, Danton – późniejsi przywódcy rewolucji.

Wróćmy do prac Zgromadzenia Narodowego. Wśród jego uchwał ważne miejsce zajmowały postanowienia odnośnie sekularyzacji dóbr kościelnych. Uratowała ona Francję od całkowitego bankructwa finansowego. Co ciekawe teoretycznie kościół zgadzał się z tą uchwałą gdyż wnioskodawcą był wspominany wcześniej Talleyrand.

Początek kwietnia 1791 roku przyniósł ze sobą kres pozycji hrabiego Mirabeau, który prowadził do tej pory umiejętną grę polityczna między Zgromadzeniem Narodowym i obozem królewskim. 14 czerwca 1791 roku Zgromadzenie Narodowe zakazało organizowania się robotników w związki zawodowe, a strajki uznało za przestępstwo. Wnioskodawcą był Isacc le Chapelier. 20 czerwca Ludwik XVI zdecydował się na ucieczkę z kraju do pobliskich Niderlandów Austriackich. Próba okazał się nieudolna gdyż przez swą przesadną dworską etykietę został rozpoznany i pojmany na jednym z postojów. Króla zawieszono w czynnościach. Po raz pierwszy pojawiły się donośne głosy postulujące wprowadzenie republiki wypływające głównie z obozu Kordelierów. Zaczęto zbierać podpisy pod odpowiednią petycją. 17 lipca tłum zebrał się na Polu Marsowym. Sytuacja stała się ciężka do opanowania. Mer Bailly wezwał żołnierzy gdyż Gwardia Narodowa nie dysponowała wystarczającymi siłami. La Fayett wydał rozkaz otwarcia ognia. Padły strzały i ofiary. Nastąpił punkt kulminacyjny. Francja znów była podzielona. Tym razem na obóz republikanów, którzy dążyli do dalszej rewolucji – głównie Kolderierzy i część ludu oraz monarchistów dążących do stabilizacji – głównie burżuazja, która to oddaliła absolutyzm, a we wrześniu 1791 roku doprowadziła do podpisanie przez Ludwika XVI konstytucji. Co zrozumiałe dążyła teraz do stabilizacji.

Konstytucja 1791 roku zakładała trójstopniowy podział władzy zgodnie z ideą Monteskiusza. Władza ustawodawcza należała do jednoizbowego Zgromadzenia Prawodawczego, w skład którego nie mógł wejść żaden z członków Konstytuanty. Władza wykonawcza należała do monarchy. Był on nienaruszalny, ale jednocześnie związany przysięgą wierności narodowi i prawu. Posiadał prawo powoływania i odwoływania ministrów oraz prawo veta wobec uchwał nowej izby. Prócz tego w gestii króla znajdowała się władza nad siłami militarnymi oraz polityka zagraniczna. Władza sądownicza była wyraźnie oddzielona i niezależna od pozostałych. Urząd królewski pozostawał dziedziczny z wyłączenie kobiet i ich potomków. Obywateli podzielono na cztery grupy zgodnie z kryterium cenzusu majątkowego. Najniższa grup, tzn. nie posiadająca ziemi nie mogła kandydować w wyborach do Zgromadzenia Prawodawczego. Wprowadzono na mocy konstytucji również nowy podział administracyjny Francji na 83 departamenty oraz w dalszej kolejności na dystrykry, kantony i gminy. Charakter ustawy zasadniczej był typowo burżuazyjny. Ludność kolonii francuskich nie została objęta konstytucją.

1 października 1791 roku Zgromadzenie Prawodawcze rozpoczęło pracę w liczbie 745 deputowanych. Według różnych szacunków od 550-600 stanowili monarchiści, a 145-195 republikanie tworzący lewicę (głównie jakobińscy republikanie). Jakobini mimo małej liczebności wykazali się nieprzeciętną inicjatywą, pomysłowością i ożywionymi kontaktami z masami ulicy. Dzięki temu nadawali ton pracą Zgromadzenia Prawodawczego. Na lewicy szybko doszło do rozłamu. Wydzieliło się ugrupowanie tzw. Żyrondystów , które zdołało na ponad rok uzyskać przewagę w Zgromadzeniu Prawodawczym, Paryżu i całej niemal Francji. Nazwa ugrupowania wywodzi się od francuskiego departamentu Gironde, skąd pochodziło kilku czołowych działaczy m.in.: Vergnniaud, Gensonne i Guadet. Właściwym przywódcą został natomiast Jean Pierre Brissot. Żyrondystów przeciwstawiano jako romantyków w stosunku do jakobińskich realistów. Co ciekawe Jakobinami nadal kierował Robespierre mimo iż zgodnie z konstytucją nie mógł zasiadać w Zgromadzeniu Prawodawczym. Program Żyrondystów zakładał powszechne równouprawnienie społeczne i polityczne, w tym także Murzynów i kobiet co było pewnym paradoksem gdyż ugrupowanie to silnie sławiło idee rzymskie powiązane przecież z państwem niewolnictwa. Żyrondyści chcieli wojny i ogólnoeuropejskiej rewolucji, Jakobini mieli wątpliwości czy Francja jest na to gotowa. Na wojnie tak naprawdę zależało wszystkim, łącznie z królem. Tylko wojna mogła poszerzyć idee rewolucyjne i polepszyć wpływy burżuazji poprzez europejską hegemonię Francji. Państwa Europy podnosiły głos przeciw rewolucji tylko w oficjalnych notach dyplomatycznych. Nie chciały wojny. Leopold II dążył do pokoju, Prusy wyczekiwały, Rosja zajęta była sprawami tureckimi i Polską. Tylko Szwecja była zainteresowana interwencją zbrojną. Jednak te raczej pokojowe tendencje nie utrzymały się zbyt długo, zwłaszcza we Francji.

W marcu 1792 roku Ludwik XVI zdymisjonował umiarkowany rząd Feliantów, a oddał gabinet Żyrondystą z Jeanem Rolandem na czele, który objął MSW. MSZiW został gen. Dumouriez – postać raczej nieudolna i skacząca między obozami politycznymi. W Austrii po śmierci Leopolda II tron objął Franciszek II. Paryż wysłał do Wiednia ultimatum z żądaniem wyjaśnienia czynienia różnych przygotowań wojennych. Pozostało ono bez odpowiedzi. Wobec tego 20 kwietnia 1792 roku Francja wydaje wojnę Austrii. Początkowo odziały francuskie nie odnosiły sukcesów na froncie. Na domiar złego od lipca po stronie Austrii włączyły się Prusy – wkraczając do Szampanii. W toku dalszych działań w obozie anty francuskim znalazł się Sardynia. W roku 1793 do koalicji dołączyły Anglia, Holandia, Hiszpania, Portugalia, Neapol i Toskania. Francja została osamotniona co powodowało niepowodzenia w wojnie, które wywoływały falę niezadowoleń w Paryżu i zamieszek. Ludność wtargnęła nawet do pałacu monarchy.

W czerwcu 1792 La Fayett zaproponował rodzinie królewskiej pomoc w opuszczeniu Paryża, ale Maria Antonina nie chciała niczego zawdzięczać „rewolucjoniście„. Sygnalizowane przystąpienie Prus do wojny znacznie pogorszyło sytuację we Francji. 11 lipca Zgromadzenie Prawodawcze uchwaliło apel „Ojczyzna w niebezpieczeństwie„. 25 lipca główny wódz połączonych sił austriacko – pruskich książę Ferdynand Brunszwicki wydał manifest, w którym domagał się aby Francuzi ukorzyli się przed swym królem. Zaprzeczało to dokonanej już rewolucji. W takiej sytuacji do końca lipca rzesze ochotników zasiliły francuska armię niosąc na ustach „Marsyliankę”. Kraj ponownie ogarnęły tendencje rewolucyjne i mocno anty królewskie. Potępiono Zgromadzenie Prawodawcze za zbytnią uległość i łagodność wobec znienawidzonego dworu. Coraz częściej mówiło się o zdradzie i domagano się natychmiastowej detronizacji Ludwika XVI. Z takim wnioskiem dnia 3 sierpnia 1792 roku w Zgromadzeniu Prawodawczym wystąpił mer Paryża, następca Bailly’ego Jerome Petion. Zgromadzenie składające się w większości z monarchistów ociągało się z podjęciem decyzji. Wobec tego w Paryżu wybuchło powstanie ludowe. W nocy z 9/10 sierpnia ukonstytuował się rewolucyjny zarząd miejski czyli tak zwana I Komuna Paryska. Powstańcy zmusili Zgromadzenie Prawodawcze do podjęcia uchwały o zawieszeniu Ludwika XVI, którego wraz z rodziną aresztowano i osadzono w opactwie Temple. Wybrano nowy rząd na czele z Dantonem. Była to Tymczasowa Rada Wykonawcza. Ostatecznie rozwiązano Zgromadzenie Prawodawcze i rozpisano wybory do nowego ciała ustawodawczego – Konwentu. W okresie przejściowym nominalna władza spoczywała na rękach TRW, realna lokowała się w Komunie Paryskiej. Tymczasem na froncie pruskim Francja doznawała upokorzeń. Narastająca psychoza zdrady zapanowała w kraju. W konsekwencji w dniach 2-5 września Francja stała się areną fali terroru i przemocy. Nastał okres tzw. ”mordów wrześniowych”.

Atmosfera „wrześniowa„ podsycana głównie przez Marata, który wzywał do wystąpienia wrogów rewolucji doprowadziła tylko w samym Paryżu do śmierci około 1,5 tys. osób, a w całej Francji dziesięciokrotnie więcej. Wykonawcami samosądów na owych ”wrogach rewolucji” były głównie tłumy mętów społecznych, a ofiarami głównie więźniowie i wiele kobiet. Francja przeżyła pierwszą wielką falę terroru. Kolejne przybiorą już charakter bardziej zinstytucjonalizowany i planowany w nowej instytucji – Konwencie i nowym ustroju republikańskim.


Bibliografia:

  1. Jan Baszkiewicz, Francuzi 1789-1794: studium świadomości rewolucyjnej, Warszawa 1989.
  2. Jan Baszkiewicz, Ludwik XVI, Wrocław 1983.
  3. Jan Baszkiewicz, Maksymilian Robespierre, Wrocław 1976.
  4. Jan Baszkiewicz, Historia Francji, Wrocław 1974.
  5. Bazylow Ludwik, Historia powszechna 1789 - 1918 , Warszawa 1981.
  6. Pierre Gaxotte; Rewolucja francuska, Gdańsk 2001.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

4 komentarze

  1. Bartek pisze:

    Pytanko. W którym paryskim budynku zbierało się Zgromadzenie Narodowe, nigdzie nie mogę znaleźć informacji na ten temat. Pozdrawiam

    • Andrzej pisze:

      Zwołane przez króla Stany Generalne zebrały się w wersalskim pałacu zwanym Menus Plaisirs. To tam 16 czerwca 1789 roku przyjęta została nazwa Zgromadzenie Narodowe. Królowi to nie pasowało i zamknął ten pałac pod pozorem prac remontowych. Deputowani nie dali za wygraną i przenieśli się 20 czerwca 1789 roku do do pobliskiej sali do gry w piłkę. Później zbierali się w Wersalu aż do czasu wyboru nowego zgromadzenia zwanego legislatywą które zbierało się w sali maneżu pałacu Tuillerie.

      • Andrzej pisze:

        Przepraszam ale zapomniałem dodać że w Wersalu Zgromadzenie Narodowe zbierało się w Menus Plaisirs. Sala do gry w piłkę była incydentalna.

  2. łukasz pisze:

    Necker?
    Drukarz. Emitował obligację na 10%!!! sic! wypuścił ich na kwote conajmniej 530 mln livrów [ około 6mld euro dziś ] .nie doprowadził nigdy do nadwyżki.Kłamał w swojej „niebieskiej książeczce ” że dochody to 264 a wydatki 254 mln livrów. A prawda?
    coś około minus 70 mln livrów za rok 1781.
    1788 Necker come back. Asygnaty!!! hehe to już były jaja papierki drukowane na sumę 2,5 milardów livrów doprowadziły to totalnego chaosu. ich kurs wymiany na monety szybko spadł do 1/4 a potem zawieszono wymienialność...
    kto zarobił na polityce druku Neckera?
    Oczywiście banksterzy z Paryskiej Giełdy [założona 1724] .Spekulowali na papierach rządowych i osiągali milionowe zyski ubierając frajerów w obligacje Neckera na 10% kupon!!!! no tak kupon raz się wypłaci a obligacji nie wykupi nigdy...
    STANDART.

Odpowiedz