Pan Tadeusz i Potop poza kanonem lektur? Nieprawda! Obie zostają


Od wczoraj przez media przetacza się fala artykułów, które w dramatycznym tonie ogłaszają, iż z kanonu szkolnych lektur znika Pan Tadeusz  Adam Mickiewicza i „Trylogia” Henryka Sienkiewicza. 

Daniel Olbrychski w filmie "Potop" (1974) Jerzego Hofmanna / fot. Filmoteka Narodowa. filmototeka.fn.org.pl


Daniel Olbrychski w filmie „Potop” (1974) Jerzego Hofmanna / fot. Filmoteka Narodowa. filmototeka.fn.org.pl

Zaczęła „Gazeta Krakowska” od tyrtejskiego tytułu ”Z kanonu lektur usunięto m.in. Pana Tadeusza. Poloniści biją na alarm”. Jednak już w tekście doprecyzowano, że dzieło Mickiewicza zostaje, ale w liceum. Przywołani nauczyciele argumentowali, że nie każdy idzie do szkoły średniej, więc mogą się zdarzyć osoby bez znajomości Pana Tadeusza. Teraz warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy takie osoby w ogóle byłyby zainteresowane zapamiętaniem co to jest gryka i świerzop. Nasuwam mi się też inne pytanie, czy krytycy tych zmian przeczytali każdą szkolną lekturę od deski do deski?

Temat wywołany przez krakowski dziennik zaraz podchwyciły inne media. Zaczęło się bombardowanie chwytliwym nagłówkami: „Pan Tadeusz” zniknie z listy lektur” (TVN24)1, „Okrojna lista lektur szkolnych. Zamiast klasyki literackiej gimnazjaliści będą musieli przeczytać dowolny kryminał Artura Conan Doyle’a lub Agaty Christie” (wPolityce.pl), ”MEN zadecydowało: Pan Tadeusz znika z kanonu obowiązkowych lektur w gimnazjum„ (SuperExpress), ”Pan Tadeusz znika z kanonu lektur. Jest Agata Christie” (wprost.pl). Wiele z osób przeglądających internet, czyta tylko nagłówki. Najbardziej zapamiętuje się też tytuły i leady. Przy takiej polityce informacyjnej mediów zapewne w nie jednej rodzinie przetoczyła się rozmowa o tym, że złe ministerstwo wycofało Pana Tadeusza i Trylogię z kanonu lektur...

Jeszcze dalej poszła fronda.pl, gdzie Tomasz Terlikowski obwieścił iż, minister „z kanonu lektur wyrzuciła niemal wszystkie lektury, które mogły uczyć patriotyzmu i dumy z Polskości”. Obok zdjęcie nie okładki jednej z tych pozycji ale premiera Donalda Tuska. Brak też informacji, że dzieło Mickiewicza zostaje w liceum. Użytkownicy tego portalu jednak w komentarzach szybko wyjaśnili, iż Pan Tadeusz w liceach będzie, a „Trylogii” i tak nie było, bo był tylko Potop. Autor bronił się, że „Jak nie ma Trylogii, to nie ma i Potopu. A co do Pana Tadeusza, to napisaliśmy, że nie ma go na poziomie gimnazjum.”

Ostatnie zdanie wg mnie idealnie opisuje jak zadziałały media w tej sprawie. Po pierwsze odkurzono stary temat podając go jako nowy - nie pisząc kiedy dokonano zmiany. Po drugie uderzono w patriotyczną nutę. Po trzecie nie zawsze napisano całej prawdy zachowując tylko pozory obiektywizmu.

Nie mniej jest afera prawda? Media mają o czym pisać, pewnie nie jeden specjalista już udzielił wywiadu. A wszystko to dotyczy sprawy sprzed pięciu lat, gdy to właśnie wtedy MEN wprowadziło zmiany w kanonie lektury. W tym roku nie zmieniło się nic. Na koniec jeszcze jedno, „Trylogia” jest w gimnazjum o czym media też z reguły nie informowały...

  1. TVN24 pisał już o tym w 2008 r. http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/lista-lektur-bez-potopu-i-kubusia-puchatka,54806.html/ Zapewne inne media podobnie. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

8 komentarzy

  1. Adele napisał(a):

    Dzisiaj i tak czytaja streszczenia i opracowania... jak ktos nie lubi czytac to nawet u najlepszego nauczyciela i z najlepszym programem nic sie nie nauczy i nie dowie.

  2. Piotrek napisał(a):

    Zastanawia mnie jedno: czemu w kanonie lektur nie ma książek mówiących o dumie z polskości jako pracy nad gospodarką, jako pracy nad samym sobą, jako pracy która sprawia, że ziemia się rozwija. Tylko polskość oznacza kupą mości panowie ja z synowcem a jakoś to będzie czy jakoś tak...

  3. Sylwia Szyc napisał(a):

    Problemem chyba nie są same lektury, bo jak słusznie zauważyła wcześniej @Adele, uczniowie praktycznie ich nie czytają. Z drugiej strony, jako licealistka w dwa dni pochłonęłam Potop, zakochałam się w piórze Dostojewskiego, ale np. nie dojrzałam emocjonalnie do polskiej literatury epoki Pozytywizmu, a Kafkę zrozumiałam dopiero na studiach. W polskiej szkole lektury są do „zaliczenia”, uczymy się pisać schematyczne wypracowania i rozprawki. A i tak znając życie na maturze będzie charakterystyka i analiza wiersza. Kreatywność zamknięta w pudełku.

    • Piotrek napisał(a):

      Sylwia: a jakie to lektury? Jakie książki? Pomiń Potop i mu podobne - bo to sensowne pozycje w stylu „płaszcza i szpady z Amorem w tle”, pomiń wspomnienia z wojen - prócz tego nie ma nic. Ba a są naprawdę niektóre pozycje takie, że i u niejednego młodzieńca by wywołały rumieniec na twarzy (http://chomikuj.pl/wulgares/zachomikowane+1/*e2*96*ba+Erotyczne+wiersze/Jan+Kochanowski,689065517.pdf inne pewnie też się znajdą)
      Nie należę do osób które odrzucają książki, ale to co każą czytać - do mnie nie przemawia. Może zacząć wykorzystywać pozycje nawiązujące do danej epoki (w tym fantastyka często jest to średniowiecze). Może to nauczy ludzi czytać.
      Przy okazji romantyzmu można się w diabły pozbyć - robi sieczkę z głowy.

  4. Sylwia Szyc napisał(a):

    Jasne. Sama nie miałabym nic przeciwko czytaniu Sapkowskiego na zajęciach, ale musimy zdać sobie sprawę z tego, że fantastyka również nie kręci wszystkich. Wina może leży więc nie po stronie lektur, ale programu zajęć i sposobie ich prowadzenia? Przecież dyskutując chociażby o „Nad Niemnem” można przygotować i uczestniczyć w ciekawej dyskusji. Tyle, że w moim liceum polonistka wolała rozwodzić się nad opisem przyrody, który ja... ominęłam.:)

  5. Marek napisał(a):

    Proszę przeczytać książkę pan Waldemara Łysiaka pt: Karawana literatury. Pisze na ten właśnie temat o ogłupianiu polskiego społeczeństwa i tak już nie zbyt mądrego w dużej części. Jest to autor, który w swoich książkach odsłania ponurą przeszłość i czasy obecne. Straszne i śmieszne zarazem, sprawy o których „szary” Polak nie ma pojęcia. Odsuwanie tych lektur służy pewnej grupie ludzi do ostatecznego ogłupienia dzieci i młodzieży.

    • Gorol napisał(a):

      Pan Łysiak ma jaśnie określone poglądy można się z nimi oczywiście zgadzać, ale ja bym podchodził z rezerwą. Nikt nie zabrania czytać we własnym zakresie, nie ma indeksu ksiąg zakazanych.

  6. Piotrek napisał(a):

    S: Nie o to mi idzie by ludzie kochali Sapkowskiego - ale może on stanowić punkt wyjścia do tego co i jakie są nawiązania i dlaczego. My sami poszukamy takich czy innych pozycji. My sami - nikt inny. Tego chciałbym.
    Poglądy: każdy je ma - tego nie zmienimy - one też są punktem wyjścia.
    Przy okazji: naprawdę nie miałbym nic przeciw gdyby Pan Tadeusz i kilka podobnych rzeczy wyleciało z kanonu, w zamian za to weszły pozycje nawiązujące do danego okresu współczesnych autorów...

Zostaw własny komentarz