Ekonomiczne i gospodarcze aspekty wynikające z przyłączenie Śląska Cieszyńskiego do Rzeczpospolitej


Śląsk Cieszyński to obszar, który II Rzeczpospolita przyłączyła do swojego terytorium 1 października 1938 roku po zakończeniu obrad konferencji w Monachium. Zaolzie, bo tak potocznie nazywano ten obszar, było niezwykle cennym terenem pod względem gospodarczym ze względu bardzo dobrze rozwijający się przemysł wydobywczy i hutniczy.

Karwiński surowiec  

Śląsk Cieszyński

Śląsk Cieszyński

Zwrócone Rzeczpospolitej powiaty cieszyński i frysztacki stanowiły obszar o łącznej powierzchni 800 km. Były to bardzo korzystne dla nas tereny, ponieważ powiat frysztacki wraz z gminami Orłowa, Łazy, Poręba, Pietwałd, Sucha Średnia i Sucha Dolna był regionem typowo przemysłowym. Położone bowiem było tutaj karwińskie zagłębie węglowe, które dostarczało najwyższego gatunku węgla, jakiego nie można było dostać w żadnym innym miejscu Europy.

„Kurier Bydgoski„ o tym miejscu wyraził się w następujących słowach: ”Spośród miejscowości jakie przypadają Polsce, wymienić należy przede wszystkim: Trzyniec, gdzie znajdują się wielkie huty żelazne, tj. wielkie piece i stalownie o produkcji 500 000 ton stali, co stanowi trzecią część produkcji stali w Polsce; Karwina, której węgiel po skoksowaniu służy dla całego polskiego przemysłu odlewniczego żelaznego jako podstawowe paliwo przy topnieniu żelaza; Bogumin, bardzo ważny węzeł kolejowy, wiążący Warszawę z Pragą, Budapesztem i Wiedniem oraz z Wrocławiem (Bogumin jest głównym węzłem kolejowym, łączącym Pragę z Słowaczyzną i Rusią Przykarpacką); Darków z bardzo silnymi kąpieliskami jodowymi. Poza tym znajduje się na Śląsku szereg ośrodków przemysłu przetwórczego i kopalnie węgla oraz lasy na południu”1.

Zasadniczą rolę w przemyśle hutniczym i górniczym na Zaolziu odgrywał Koncern Berg und Huttenwerks Gessellschaft. Siedzibą koncernu było Berno Morawskie. Stanowił on własność grupy francuskiej Schneider-Creuzot, w skład której wchodziły największe kopalnie węgla w Karwinie, koksownie i huty w Trzyńcu. Rocznie wydobywano 4,1 mil ton. W porównaniu do produkcji w Polsce, która wynosiła 36 mil ton węgla, , mil ton koksu, oraz 74 000 tony surówki żelaznej, możemy stwierdzić, że wydobycie surowców na Zaolziu stanowiło 75% produkcji wszystkich wielkich pieców w Polsce.

Węgiel wydobywany na Zaolziu wykazywał silne właściwości koksujące, a w czasie suchej destylacji w koksowniach, oddawał zawarte w nim ciała płynne i gazowe, które po przejściu przez fazę płynną i ostygnięciu oddawały koks o bardzo drobnym ziarnie. Powstający koks był przydatnym surowcem do produkcji szlachetnych stopów i stali. W latach poprzednich Rzeczpospolita sprowadziła tego surowca za ponad 3 miliony zł.

Trzyniecka huta

Jeżeli zaś chodzi o hutnictwo, to był to drugi dział przemysłu zaolziańskiego. Centrum  przemysłu był Trzyniec, położony w powiecie cieszyńskim. Huty znajdujące się na tym obszarze sprowadzały rudy z Węgier, Styrii i Szwecji. W Trzyńcu znaleźć można było także walcownię do produkcji blachy żelaznej. Oprócz tego w samym mieście działało 13 pieców martinowskich, które wytwarzały szlachetne gatunki stali, a ich produktem ubocznym stała się tomasyna, czyli nawóz fosforowy. Trzynieckie stalownie należały do najlepiej prosperujących w całej Europie. Należy dodać, że produkowane żelazo i stal były dostępne po znacznie niższych cenach, niż w hutach górnośląskich.

Huta trzyniecka w 1910 (na pierwszym planie most na rzece Olzie)

Huta trzyniecka w 1910 (na pierwszym planie most na rzece Olzie)

Z koksowniami połączone zostały zakłady przemysłu chemicznego wytwarzające różne węglopochodne. W powiecie frysztackim siedzibę miały także rafinerie nafty, które rocznie przerabiały około 53 000 tony ropy na naftę. Obok tego powstawały liczne benzyniarnie, fabryki smarów, parafiny oraz świec.

Solanki jodowe

Należy także pamiętać o solankach jodowych w Darkowie. Było to miejsce, gdzie znajdowały się jedne z najsilniejszych źródeł jodowych w Europie. Ich znaczenie zdrowotne było bardzo rozległe, bowiem solanki pomagały w gojeniu chorób dróg oddechowych, astmie, a także w zwapnieniu żył. Przyłączając ten obszar do Rzeczpospolitej otrzymaliśmy zatem uzdrowisko o silnych walorach leczniczych.

Inne gałęzie przemysłu

Jak pisało „Słowo Pomorskie„:”z innych gałęzi przemysłu należy wymienić rozwinięty przemysł drzewny (liczne tartaki i zakłady przerobu drewna), budowlany (okucia) i ceramiczny (cegielnie i liczne cementownie)2.Możemy zatem śmiało stwierdzić, że przyłączony obszar Śląska Cieszyńskiego w październiku 1938 roku, był nie tylko bardzo dobrze rozwinięty w przemyśle ciężkim, ale także takim, który mógł przyczynić się do zwiększenia polskiej samodzielności gospodarczej.

Doskonała sieć kolejowa

Wysoki poziom gospodarczy był możliwy dzięki utworzonej na tym terenie gęstej sieci kolejowej i drogowej. Przez Zaolzie przebiegało bowiem 5 linii kolejowych w kierunku byłej granicy polskiej, z czego najważniejszą linią była ta, która łączyła Morawy Czeskie ze Słowacczyzną. Dzięki takiemu rozwiązaniu wszystkie ważniejsze miasta zostały w odpowiedni sposób skomunikowane ze sobą.

Działalność spółdzielcza

Omawiając gospodarcze i ekonomiczne aspekty związane ze Śląskiem Cieszyńskim nie sposób nie wspomnieć o bardzo dobrze działającej od lat tradycji spółdzielczej. Można tutaj wyróżnić największą polską spółdzielnię, jaką było Centralne Stowarzyszenie Spożywcze w Łazach. Do innych związków dobrze prosperujących na Zaolziu zaliczyliśmy także: Związek Spółdzielni Polskich w Cieszynie oraz Związek Polskich Stowarzyszeń Spożywczych na Śląsku z siedzibą w Morawskiej Ostrawie. Do Związku Spółdzielni Polskich jak podało „Słowo Pomorskie„należały: ”74 spółdzielnie kredytowe, spółdzielnie rolniczo-handlowe, spółdzielnie mleczarsko-jajcarskie, 6 spółdzielni elektryfikacyjnych, 6 spółdzielni spożywców, 7 stowarzyszeń domów ludowych oraz 6 spółdzielni i innych stowarzyszeń, co łącznie wyniosło 103 organizacje”3.

Z kolei Związek Polskich Stowarzyszeń Spożywczych na Śląsku początkowo działał jako związek okręgowy należący wówczas do Związku Stowarzyszeń Spożywczych. W jego skład wchodziły także spółdzielnie działające na terenie Śląska Cieszyńskiego, który wchodził w skład państwa polskiego. Polityka państwa czechosłowackiego doprowadziła do ograniczenia liczby spółdzielni. Pełną swobodę działania zachowały: Centralne Stowarzyszenie Spożywcze w Łazach, Stowarzyszenie Spożywcze w Stonawie oraz Stowarzyszenie Spożywcze „Postęp” w Karwinie. Mimo niekorzystnych warunków, które związane były z panującą sytuacją polityczną, Związki utrzymały swój stan posiadania i bardzo dobrze wywiązywały się z obowiązków dotyczących kultywowania polskich tradycji gospodarczych.

Podsumowując, Polska w momencie odzyskania Śląska Cieszyńskiego uzyskała bardzo duże korzyści gospodarcze (18 kopalń węgla kamiennego, których produkcja w roku 1937 wyniosła  7,6 mln ton, co stanowiło 63% produkcji Zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego). Jednak po kilku dniach euforii przyszedł czas zwykłych szarych dni, które przyniosły wielkie niezadowolenie ludności zaolziańskiej z prowadzonej przez państwo polityki gospodarczej. Zaolziańskie huty i kopalnie zaczęły konkurować z Górnym Śląskiem. Węgiel i koks musiały szybko znaleźć nowych nabywców na europejskich rynkach, bowiem już wcześniej zostały pozbawione rynków zbytu przez Czechosłowację i Austrię. W hutnictwie także nastąpiło zahamowanie pracy. Zanik ruchu towarowego spowodował, że jakże ważny węzeł bogumiński, zaczął świecić pustkami.

Poprzez przejęcie Zaolzia Polska zwiększyła swój potencjał gospodarczy. Jednakże należy zauważyć, że Rzeczpospolita, aby dalej utrzymać dobrze prosperujące zakłady, musiała wykazać się dobrze zorganizowaną i rozsądną polityką gospodarczą. Do tego procesu przyczynić miały się plany inwestycyjne, które były związane z rozwojem kolejnictwa, zwiększenie możliwości rynków zbytu żelaza oraz dostosowanie traktatów handlowych i międzynarodowych do nowej sytuacji w gospodarce naszego kraju.

Bibliografia: Źródła:

  1. Dziennik Polski, nr 57, 8 XI 1938.
  2. Kurier Bydgoski, nr 8, 5 X 1938.
  3. Kurier Bydgoski, nr 9, 6 X 1938.
  4. Kurier Bydgoski, nr 30, 7 X 1938.
  5. Słowo Pomorskie, nr 3, 9 IX 1938.
  6. Słowo Pomorskie, nr 8,  5 X 1938.
  7. Słowo Pomorskie, nr 30, 7 X 1938.

Opracowania:

  1. Buława E., Śląsk Cieszyński: zarys dziejów, Cieszyn 1998.
  2. Deszczyński M., Ostatni egzamin: Wojsko Polskie wobec kryzysu czechosłowackiego 1938-1939, Warszawa 003.
  3. Hulka-Laskowski P., Śląsk za Olzą, Katowice 1938.
  4. Polacy na Zaolziu 190-000., red. J. Szymeczek, Czeski Cieszyn 00.

 

  1. „Kurier Bydgoski, nr 8, 5 X 1938, s.3. []
  2. „Słowo Pomorskie”, nr 230, 7 X 1938, s.4. []
  3. Ibidem. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

5 komentarzy

  1. Piotrek napisał(a):

    Jasne, przyłączylismy Zaolzie, z potężnym przemysłem (piszę hasłowo, bo kilka innych kawałków też wpadło), ale tak naprawdę, kraj był zbyt ubogi na Śląsk i to co tam było. Oznaczało to, że tak naprawdę rynek wewnętrzny był zbyt słaby, zbyt ubogi by móc to „strawić”. Oznaczało to, że tak naprawdę Zaolzie musiało:
    - od nowa nawiązać kontakty handlowe (granica)
    - od nowa szukać rynków zbytu (granica)
    - tylko propaganda miała się świetnie.

  2. Daniel napisał(a):

    Większych ekonomicznych i gospodarczych pozytywnych efektów przyłączenia Zaolzia ciężko sie dopatrzyć.
    Przede wszystkim dlatego, że Polska nie była wstanie „strawić” tak dużego potencjału przemysłowego.
    Po drugie nie mniej ważne - po zajęciu Zaolzia rozpoczęła się antyczeska czystka etniczna. W ciągu 6-7 miesięcy z Zaolzia wyemigrowało ponad 30 tys. Czechów, z czego ok. 20 tys. pod przymusem bezpośrednim (napady na domy, pobicia, urzędowe wysiedlenia i masowe akcje wygnania (np. w Wigilie 24.12.1938r) itd.
    Już w połowie listopada 1938 r. (po zaledwie 6 tygodniach) zwolniono ok. 8 tys. czeskich robotników (z hut, kopalni i innych zakładów przemysłowych), a całkowitą „polonizację przemysłu„ planowano sfinalizować do końca 1939 r. Większość zwolnionych, pozbawiona środków do życia, nawet bez urzędowego wygnania musiała ”dobrowolnie” emigrować wraz z rodzinami. Zmuszono do emigracji całą czeską inteligencję techniczną, inzynierów, techników itp., lekarzy, prawników itd. Zakazano pracy osobom narodowości czeskiej wykonującym wolne zawody, unieważniono im licencje i koncesje, znacionalizowano cały majątek czeskich spółdzielni, stowarzyszeń, firm itd. itd.
    W efekcie takiej brunatnej polityki (której nie powstydziłby sie ówczesny sojusznik IIRP Adolf Hitler) - Zaolzie cierpiało na brak kompetentnych kadr dla swoich zakładów przemysłowych. Nie pomogło przerzucenie częsci fachowców z Polski -było ich zbyt mało. co wiecej ważniejsze i lepiej płatne stanowiska bardzo często obsadzano politycznymi kolegami,członkami lub zwolennikami OZON-u czy kolesiami z tzw. „sanacyjnej kliki”. Taka polityka błyskawicznie odbiła sie na sytuacji gospodaczo-społecznej Zaolzia - niewydolność zakładów i brak rynków zbytu dla ich produktów spowodowała fale zwolnień. Oczywiście nie dot. one tzw. „warszawiaków” czyli ww. kolegów i znajomych którzy przyjechali z Polski. Dochodziło do kuriozalnych przypadków w których Polacy z Zaolzia, którzy mieli problemy pod władza Czechosłowacji teraz już w ojczyźnie Polsce byli pomijani przy obsadzie stanowik lub wręcz zwalniani....

    • Piotrek napisał(a):

      Daniel - bo oni nie byli dość Polscy, bo nie mieli kontaktów tam gdzie trzeba, bo gospodarka czeska stała wyżej niż polska i tam był od zawsze rynek zbytu, plus Niemcy... Nie ta mentalność.
      Ale samo hasło i trawniki malowane na zielono zabójcze...

  3. Marian napisał(a):

    „Ekonomiczne i gospodarcze aspekty” przyłączenia Śląska Cieszyńskiego miały trzeciorzędne znaczenie wobec geopolitycznego znaczenia rozbioru Czechosłowacji przez Niemcy, Polskę i Węgry. Najjaśniejsza wystąpiła w roli wspólnika Hitlera w likwidacji państwa Czechów i Słowaków. Wobec oczywistego zagrożenia ze strony Niemiec było to pomaganie Hitlerowi w założeniu sobie sznura na szyję. Przecież Hitler nigdy nie krył, że zamierza przywrócić status quo ante sprzed pierwszej wojny światowej. A więc oczywiste było (ale nie dla Becka i Rydza), że po Nadrenii, Austrii i Czechosłowacji następna w kolejce jest Polska. Roman Dmowski napisał w latach 20. że Czechosłowacja to ostatnia reduta broniąca nas przed Niemcami. Churchill napisał („Druga wojna światowa”), że Polska, która z apetytem hieny rzuciła się na zwłoki Czechosłowacji zaledwie sześć miesięcy później znalazła się w takiej samej sytuacji. Po likwidacji Czechosłowacji dla Polski nie było już ratunku; jej los zależał wtedy tylko od dwu ludzi - Adolfa Hitlera i Józefa Stalina. W geopolitycznej sytuacji jaka się wtedy wytworzyła gwarancje zachodnich sojuszników były bez wartości. Francja nie czuła się na siłach przyjść Polsce z pomocą bez współudziału Wielkiej Brytanii, a dla tej ostatniej polski sojusznik na liście priorytetów był na piątym miejscu po Gibraltarze, Kanale Sueskim, polach naftowych w Iraku oraz Indiach.
    Jakie znaczenie miały wtedy karwińskie kopalnie?

  4. Piotrek napisał(a):

    Marian: propagandowej tromtradacji dętej we wszelkie trąby podbijające bębenek dumy narodowej... albo jakoś podobnie...

Zostaw własny komentarz