„Holenderskie Indie Wschodnie 1941-1942” - Michał A. Piegzik - recenzja


W 2014 r. w znanej serii popularnonaukowej „Historyczne Bitwy„ ukazała się książka Michała A. Piegzika ”Holenderskie Indie Wschodnie 1941-1942”, opisująca zmagania Japonii i połączonych sił amerykańsko-brytyjsko-australijsko-holenderskich na morzu, lądzie i w powietrzu. Warto podkreślić, że jest to już druga pozycja tego autora w serii – wcześniej zajął się kluczowym momentem wojny na Pacyfiku – kampanią na Guadalcanal.

holenderskie-indie-wschodnie-1941-1942-b-iext25225036Struktura treści
Opisanie kampanii, która toczyła się obszarze usianym wyspami, z pewnością nie należało do łatwych. Świadomość tego problemu pozwala zrozumieć strukturę podziału treści „Holenderskich Indii Wschodnich”. Książka składa się aż z siedemnastu rozdziałów! Zabieg taki pozwolił umiejscowić poszczególne uderzenia japońskie w czasie i przestrzeni. Michał A. Piegzik nie omieszkał także przedstawić organizacji obu stron konfliktu czy scharakteryzować Holenderskich Indii Wschodnich oraz przedstawić pokrótce rodzącą się potęgę Japonii i jej dążenia ekspansywne. Uzupełnieniem są trzy załączniki, zawierające odpowiednio: wykaz ważniejszych jednostek utraconych przez obie strony w toku kampanii, działania japońskie po kapitulacji głównych sił holenderskich czy zmiany dyslokacji elementów japońskiej 11 Floty Powietrznej. Książka zawiera również przydatny wykaz skrótów oraz wstęp i bibliografię.

Mocne i słabe strony
Wśród zalet książki należy podkreślić imponującą liczbę wykorzystanych źródeł i opracowań, nie tylko w języku angielskim, ale także holenderskim oraz japońskim. Pod tym względem można „Holenderskie Indie Wschodnie” uznać za przełomowe w polskiej historiografii dotyczącej walk na Pacyfiku w czasie II wojny światowej.
Do zalet należy także zaliczyć przemyślany układ treści i właściwe rozłożenie akcentów, co, jak już wspomniałem, do łatwych zadań nie należało. Autorowi zaś udało się ten problem rozwiązać i zawrzeć w pracy logiczny i wciągający wywód. Zresztą również i styl, jakim napisano „Holenderskie Indie Wschodnie„ jest przyjemny, choć zdarzają się czasem pewne drobne wpadki, jak choćby „następnego poranka, o 11.25″ czy „pierwszymi obrońcami, których napotkali Japończycy kierujący się do Makassar była placówka strzegąca mostu”. Podobnie pojawia się miejscami określenie „lokalna(y)”, które uznać należy za kalkę z języka angielskiego. Zdaniem recenzenta bardziej poprawnym tłumaczeniem jest ”miejscowa(y)”. Sprawy te nie są jednak na tyle uciążliwe, by odbierać przyjemność z lektury książki.
W „Holenderskich Indiach Wschodnich„ znajduje się też parę błędów merytorycznych – czy raczej terminologicznych. Przykładowo „transportery opancerzone ‚Bren’” (oczywiście chodzi o transportery „Bren Carrier”, gdyż Bren to brytyjski ręczny karabin maszynowy). Innym przykładem jest informacja, że „dwie ‚ryby’ [tj. torpedy – J.C.] uderzyły w jej kadłub, a kolejna w rufę”. Rufa jest oczywiście częścią kadłuba, a nie osobną częścią jednostki pływającej, jak to może wynikać z tego sformułowania. Za błąd można też uznać – dość powszechne niestety – nazywanie wszelkich schronów czynnych czy punktów oporu ”bunkrami”.
Słabą stroną książki są mapy. O ile da się z nich odczytać miejsca poszczególnych działań, to brak zaznaczenia wzgórz, rzek czy dżungli utrudnia zrozumienie ich przebiegu. Nie dotyczy do map bitwy na Morzu Jawajskim, gdyż są one dokładne i czytelne.
Autor mógłby również uprzedzić we wstępie, że w przypadku samolotów używa głównie alianckich nazw kodowych, zaoszczędziłby czytelnikowi zastanawiania się jakie to „trzy ‚Jean’” zaatakowały amerykańską kanonierkę. W późniejszych przypadkach jest już jasne, że chodzi o samoloty. W pierwszym przypadku nie było to takie oczywiste. Gwoli ścisłości należy dodać, że w książce znajduje się pełen wykaz nazw stosowanych przez autora zarówno dla maszyn japońskich, jak i alianckich.

Podsumowanie
Reasumując, czytelnik w postaci „Holenderskich Indii Wschodnich” otrzymuje interesującą publikację, opartą na szerokiej bazie źródłowej, poruszającą mało znany w Polsce temat. Książka Michała A. Piegzika stanowi swoiste kompendium dotyczące podboju Holenderskich Indii Wschodnich. Książka opisuje sukcesy agresywnej taktyki japońskiej, które niewątpliwie odcisnęły swoje piętno na cesarskich oficerach wszystkich stopni. W ten sposób tłumaczy również późniejsze działania, w tym bezsensowne szturmy na broń maszynową. Po prostu takie działania, prowadzone przeciwko przeciwnikowi z niskim morale, przynosiły sukcesy. Każdy choć trochę zainteresowany II wojną światową powinien tę książkę przeczytać. Dla zainteresowanych Japonią również będzie to pouczająca lektura.

Plus minus:
Na plus:
+ wciągająca treść i dobry styl
+ dobrze ułożony konspekt książki
+ obszerna baza źródłowa (w tym materiały holenderskojęzyczne i japońskojęzyczne)
Na minus:
- ubogie w treść mapy działań lądowych
- drobne potknięcia stylistyczne i terminologiczne

Tytuł: Holenderskie Indie Wschodnie 1941-1942
Autor: Michał A. Piegzik
Wydawca: Bellona SA
Rok wydania: 2014
ISBN: 978-83-11-13256-6
Liczba stron: 336
Cena: ok. 22,50 zł
Ocena recenzenta: 9/10


Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz