Zegarmistrzostwo i lotnictwo a II Wojna Światowa


Wywiad z Norbertem Orubą, głównym copywriterem firmy LuxTime. Rozmówca opowiada o związkach zegarmistrzostwa z lotnictwem w okresie międzywojennym oraz o czasomierzach dedykowanych pilotom Luftwaffe.

Norbert Oruba 2

Norbert Oruba (fot. Mateusz Madejski)

- Dlaczego tak wiele firm zegarkowych utożsamia się z lotnictwem?

Norbert Oruba: - Światowy rozwój sztuki zegarmistrzostwa przypadł na XX wiek. W tym samym okresie rozwijało się lotnictwo. Ludzi fascynowało niemal wszystko, co choćby w najmniejszym stopniu wiązało się z lataniem. Dla większości piloci byli bohaterami. Manufaktury postanowiły konstruować zegarki o lotniczym charakterze, ponieważ chciały ułatwić pracę pilotom. Jednak chętnie kupowały je również osoby, które jedynie pasjonowały się lotnictwem. Taki czasomierz był dla nich praktycznym przedmiotem codziennego użytku, a dodatkowo zdradzał ich zainteresowania.

- Czy w okresie międzywojennym miały miejsce jakieś wydarzenia, które zbliżały do siebie zegarmistrzostwo i lotnictwo?

- Tak. Było ich bardzo wiele. W 1927 roku Charles Lindbergh przeleciał nad Atlantykiem. Po powrocie z wyprawy wyznał, że zawiódł się na pokładowym chronometrze. Poprzysiągł zaprojektowanie takiego urządzenia. Pomógł mu w tym amerykański ekspert w dziedzinie nawigacji Philip van Horn Weems. Kiedy prace zostały ukończone projektanci zwrócili się do przedstawicieli szwajcarskiej firmy Longines z prośbą o skonstruowanie czasomierza. Tak powstał model „Lindbergh„. Zegarek okazał się przedmiotem, który w pewnym stopniu zrewolucjonizował lotnictwo. Następnie Doktora Hugo Ecknera okrzyknięto ”Magellanem przestworzy” po tym jak w 1929 roku sterowcem LZ 127 Graf Zeppelin obleciał glob. Na pokładzie znajdowały się dwa czasomierze zaprojektowane przez Charlesa Lindbergha. Po zakończeniu wyprawy Hans von Schiller pełniący funkcję pierwszego oficera na pokładzie wysłał do władz przedsiębiorstwa Longines telegraf z gratulacjami. Chronometr nie zawiódł także podczas wyprawy Howarda Hughesa, który w 1938 roku obleciał kulę ziemską w 3 dni, 19 godzin, 8 minut i 10 sekund.

B-Uhr orginały 2

B-Uhr - oryginały

- Czy wybuch II Wojny Światowej wpłynął na rozwój zegarmistrzostwa?

- Zdecydowanie tak. II Wojna Światowa wywołała kryzys, który w znacznym stopniu zahamował rozwój zegarmistrzostwa. W najtrudniejszej sytuacji znalazły się szwajcarskie manufaktury, ponieważ miały największe trudności z dostępem do materiałów potrzebnych do produkcji czasomierzy. Ponadto zmagały się z problemami związanymi z dystrybucją. Wiele z nich zbankrutowało. Inne zawieszały działalność z nadzieją, że kiedyś ją wznowią. W najlepszym położeniu znajdowały się te, które w pewnym stopniu ograniczyły produkcję. Nieco lepiej radziły sobie firmy ze Stanów Zjednoczonych i Niemiec, a w szczególności te, które produkowały zegarki dla wojska. Prowadzenie takich działań pomogło im przetrwać II Wojnę Światową. Największym uznaniem cieszyły się niemieckie czasomierze dedykowane Luftwaffe.

- Jak wyglądał taki zegarek?

- To zegarki zwane B-Uhr co w rozwinięciu znaczy Beobachtungsuhr. Były bardzo popularne w latach 30. i 40. ubiegłego wieku. Podczas II Wojny Światowej stanowiły element wyposażenia pilotów Luftwaffe. Czasomierze niemieckiej produkcji przeważnie wprawiały w ruch mostkowo – kotwicowe mechanizmy pochodzące z fabryki „Durowe„ – Deutsche Uhren-Rohwerke. Wygląd każdego elementu tych zegarków ściśle określały przepisy. Czasomierze charakteryzowały się dwoma typami tarcz. Na tarczy typu „A„ widniała jedna oś indeksów. Były to indeksy godzinowe. Godzina „12„ została zastąpiona trójkątem znajdującym się pomiędzy dwoma kropkami. Tarczę typu „B” zaprojektowano z myślą o obserwatorach. Cechuje się dwoma osiami indeksów. Na pierwszej znajdują się minuty, a na drugiej godziny. Na godzinie ”12” widnieje strzałka. Konstruktorzy chcąc uzyskać przejrzysty cyferblat postanowili zrezygnować z wszelkich dodatkowych funkcji oraz elementów dekoracyjnych, do których zalicza się logotyp marki oraz informacje o kraju pochodzenia zegarka, zazwyczaj zamieszczane w okolicach godziny ”6”. Średnica tarczy przeważnie liczy aż 55 milimetrów. Koronka także jest większych rozmiarów w porównaniu do innych zegarków. Kopera jest mocowana na skórzanym pasku z nitami.

B-Uhr podświetlenie

B-Uhr podświetlenie

- Czy te zegarki były funkcjonalne?

- Oczywiście. Czasomierze dla pilotów Luftwaffe charakteryzowały się dokładnością chronometru. Ich duże rozmiary powodowały, że piloci nosili je na rękawie kurtki bądź w sporadycznych przypadkach na udzie. Dzięki temu mieli do nich łatwy dostęp i mogli je obsługiwać w rękawicy. Zegarki wskazywały im czas, ale oprócz tego stanowiły uzupełnienie dla kompasu i wysokościomierza. Posiadanie zegarka B-Uhr pozwalało na określenie lokalizacji. Jednak oprócz czasomierza piloci musieli mieć także oktant z poziomicą. Oktant ustawiali w kierunku słońca lub danej gwiazdy. Następnie przez kilkanaście sekund prowadzili obserwację. Uzyskane wartości: kątowe z oktantu, czas obserwacji oktantu podzielony na pół i dokładną godzinę, nanosili na specjalnie przygotowany formularz obliczeniowy. Wynikiem tych działań było precyzyjne określenie aktualnego położenia.

- Jakie firmy produkowały takie zegarki?

- Oficjalnie wyróżnia się pięciu producentów. Laco i Stowa, które mają swoje siedziby w Pforzheim. Wempe zlokalizowane się w Hamburgu. A.Lange i Söhne mieszczące się w Glashütte oraz IWC będącym jedynym szwajcarskim przedsiębiorstwem w tym gronie. Siedziba firmy znajduje się w Schaffhausen.

Laco - obecnie

Laco - obecnie

- Czy któraś z tych firm miała trudności z płynnością produkcyjną podczas II Wojny Światowej?

- Śmiem twierdzić, że wszystkie miały trudności. Laco na pewno było zmuszone do znacznego ograniczenia produkcji. Jednak największe problemy miało przedsiębiorstwo IWC. 1 kwietnia 1944 roku amerykańskie samoloty przez pomyłkę zbombardowały Schaffhausen. W wyniku prowadzonych działań wojennych w pewnym stopniu ucierpiała siedziba IWC. Władze firmy postanowiły ją odbudować. Każda z tych firm zanotowała straty spowodowane wybuchem wojny. Mimo to każda z nich funkcjonuje do dzisiaj.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

B-Uhr z datownikiem

- Czy obecnie można kupić taki zegarek?

- Tak. Oprócz firm wymienionych wyżej produkuje je bardzo wiele innych, jednak obecne zegarki typu B-Uhr trochę różnią się od oryginałów. Przede wszystkim są mniejsze. Średnica tarczy wynosi przeważnie od 38 do 47 milimetrów. Czasomierze napędzają przeróżne mechanizmy. Często na tarczy umieszczony jest datownik oraz logo producenta. Jednak w ofertach firm są także modele bez tych dodatków. Uważam, że najbardziej zbliżone do tych, które nosili piloci Luftwaffe, są modele oferowane przez Laco. Na stronie internetowej firmy można kupić dokładnie odwzorowaną replikę. Ponadto wiele japońskich, rosyjskich, szwajcarskich i amerykańskich przedsiębiorstw posiada w swoich ofertach całe kolekcje inspirowane czasomierzami, których używali żołnierze biorący udział w II Wojnie Światowej. Jeśli chodzi natomiast o zakup zegarka typu B-Uhr wyprodukowanego w latach 30. i 40. ubiegłego stulecia, to oczywiście jest to możliwe. Czasem pojawiają się na aukcjach internetowych, jednak trudno napotkać na dobrze zachowany egzemplarz.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

B-Uhr zmodyfikowany

- Czy ludzie noszą takie zegarki?

- Zdecydowanie tak. Wiele osób pasjonuje się historią, zegarmistrzostwem i lotnictwem. To idealne zegarki dla ludzi o takich zainteresowaniach. W Polsce takie czasomierze cieszą się dużą popularnością.

- Dziękuję za rozmowę.

Z Norbertem Orubą rozmawiał Marcin Kowalski

Stowa

Stowa

Typ A i B

Typ A i B

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

8 komentarzy

  1. Damian napisał(a):

    Niesamowicie ciekawy temat. Bardzo wiele interesujących wiadomości.

  2. Galaktx napisał(a):

    Konkretny tekst. Naprawdę mocna pozycja. Zawsze ciekawiły mnie takie niby drobiazgi z II WŚ aż tu nagle okazuje się, że kryją pokaźną i ciekawą historię.

  3. Mareks napisał(a):

    Ten wywiad jest świetny! Rozmowca wie jak sprzedać temat, uwielbiam wywiady o takich malo znanych kwestiach, zwłaszcza o dawnych zawodach lub wyrobach.

  4. Malkolm napisał(a):

    Bardzo ciekawy wywiad, czekam na kontynuację w podobnym tonie.

  5. Marian napisał(a):

    Idealny wywiad. Doskonały przykład jak zainteresować czytelnika mało popularnym tematem. Powinni go przerabiać studenci dziennikarstwa. Pan udzielający wywiadu to ten sam co z na:temat.pl ? Bo jak tak to przede wszystkim Pan od robienia reklam. Jak wyżej gratuluję redakcji i czekam na kolejne tak udane teksy.

  6. AdriannaZ napisał(a):

    Super. Jednak można jeszcze znaleźć w internecie coś na poziomie.

  7. Angelika napisał(a):

    Fakt temat sprzedany górnolotnie, widać olbrzymią wiedzę i umiejętne jej przekazanie!

  8. Jan napisał(a):

    Witam,
    Mam stary zegarek Angelus po Stryju. Z tego co pamietam z dzieciństwa miał on coś wspólnego z pilotami - czy to prawda ?

Zostaw własny komentarz