Czy polsko-niemieckie zawieszenie broni było możliwe w 1941 roku?


W lipcu 1941 roku, szef sztabu Związku Walki Zbrojnej płk dypl. Janusz „Wojciech” Albrecht został aresztowany w Warszawie przez Gestapo i wywieziony do Kielc na przesłuchanie. Po zastosowaniu brutalnych metod śledczych i potwierdzeniu, że w niemieckie ręce wpadł zastępca komendanta głównego polskiego podziemia, niemieccy śledczy zmienili taktykę i złożyli mu ofertę nie do odrzucenia, proponując dostarczenie informacji jego przełożonemu – Stefanowi Roweckiemu, dowódcy ZWZ – o propozycji spotkania w celu ustalenia warunków zawieszenia broni. Jakie były szanse powodzenia akcji i jak potoczyły się losy Janusza Albrechta?

albrecht -k

Janusz Albrecht

Przed konspiracją

Albrecht urodził się w 1892 roku. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, a w okresie dwudziestolecia międzywojennego związał się bliżej z kawalerią. Był instruktorem w szkole kawalerii w Grudziądzu, pracował też w Ministerstwie Spraw Wojskowych oraz w Generalnym Inspektoracie Sił Zbrojnych. W 1937 roku objął dowództwo nad 1. pułkiem szwoleżerów i z takim stanowiskiem dowódczym zastała go rozpoczęta we wrześniu agresja niemiecka na Polskę.

Ze swym pułkiem walczył w składzie Mazowieckiej Brygady Kawalerii. Dostał się do niewoli, lecz po trzech dniach zbiegł z obozu i przybył do Warszawy. W październiku został zaprzysiężony przez Roweckiego i stanął na czele Oddziału III Służby Zwycięstwu Polski.

Drugi człowiek w polskim podziemiu

Gdy Stefan „Grot” Rowecki został na początku 1940 roku komendantem okupacji niemieckiej, Albrecht został szefem sztabu tej komendy, a gdy przeniesiono Komendę Główną ZWZ do kraju, został w czerwcu 1940 roku szefem sztabu KG ZWZ. Stawał się więc jedną z czołowych postaci polskiego podziemia. Uniknął przetasowań personalnych, których domagał się Londyn ze względu na sanacyjny profil sporej ilości członków Związku Walki Zbrojnej. Rowecki go nie odwołał, mając do niego spore uznanie za takie cechy charakteru jak uczciwość, pracowitość, poświęcenie dla pracy konspiracyjnej.

Był również człowiekiem, który niezwykle cenił sobie pojęcie honoru, co nie może dziwić jeśli prześledzimy kawaleryjską przeszłość pułkownika z okresu przedwojennego. Szef sztabu ZWZ był de facto drugą osobą po Roweckim w polskim podziemiu. Stawał się dla „Grota„ jego „zastępcą do spraw bieżących„, jednak w przypadku ewentualnego opróżnienia stanowiska dowódcy ZWZ – czy to w wyniku śmierci, czy choćby aresztowania – na następcę nie przewidywano ”Wojciecha”, a generała Tadeusza Komorowskiego.

Denuncjacja i aresztowanie

W pierwszych dniach lipca – przy czym za najbardziej prawdopodobną datę możemy przyjąć 7 VII 1941 – Gestapo zgarnęło Albrechta na jednej z warszawskich ulic. Denuncjacji miał dokonać dawny oficer jego pułku, który został potem postawiony w stan oskarżenia przez sąd podziemny i skazany na karę śmierci, którą przyszło egzekutorom wykonać na raty, ze względu na chybioną pierwszą próbę jej wykonania.

Nie wszyscy autorzy są skłonni twierdzić, że były oficer mógł być tym, który faktycznie zdradził. Choć wydaje się, że wszystkie okoliczności przemawiają przeciwko niemu, niewykluczone, że Gestapo kryło kogoś zupełnie innego. Sam pułkownik w momencie aresztowania widział kto go wskazywał Niemcom, a i sami śledczy nie kryli przed Albrechtem nazwiska denuncjatora, dzięki któremu wpadli na jego trop. Byli otwarci w kwestii ujawnienia osoby, która pułkownika wydała, bowiem, jak argumentowali niemieccy śledczy, nie będzie im ta osoba już zupełnie potrzebna.

Przesłuchanie

Szef sztabu ZWZ wpadł w ręce niemieckie jako oficer Wojska Polskiego, a nie jako wysoko postawiona persona w organizacji podziemnej. Mimo wszystko Niemcy ostatecznie we wszystkim się zorientowali, a Albrecht po brutalnych torturach zaczął zeznawać. Podawał nazwiska, pseudonimy, lecz jak zgodnie twierdzą wszyscy autorzy – w tym jego łączniczka, która również widziała się z nim po uwolnieniu z rąk Gestapo – były to zeznania często wymijające, ledwie potwierdzające wiedzę, którą Niemcy posiadali. A jak sam Albrecht przyznawał – wiedzieli dużo.

Ponadto można stwierdzić, że w wyniku jego zeznań nie doszło do żadnych aresztowań, ani innych represji ze strony Niemców. Stąd więc ciężko uznać, aby szef sztabu ZWZ złamał się i sypał jak z rękawa obciążając organizację swoimi zeznaniami. Jak sam przyznał już po wypuszczeniu z rąk niemieckich śledczych - „oni wszystko wiedzą”. Był kompletnie zaskoczony stanem posiadanej wiedzy przez okupanta i postanowił przystać na złożoną mu propozycję.

Spokój za spokój

W trakcie jego pobytu w Kielcach pod czujnym okiem tamtejszego Gestapo, przyjechali śledczy z Berlina. Również w pewnym momencie przestano używać przemocy, a postanowiono z Albrechtem rozmawiać. Miesiąc wcześniej Hitler rozpoczął wojnę ze Stalinem, a dywersja na tyłach była absolutnie niepożądana. Przedstawiono mu więc ofertę swoistego zawieszenia broni, proponując „spokój za spokój„. Zero dywersji za zero represji. Nie sposób odnaleźć gwarancji dla takiego układu. Niemcy potrzebowały go jednak pilnie, w toku była operacja ”Barbarossa” i niemiecka agresja na ZSRR.

Ale Albrecht nie miał żadnej mocy decyzyjnej. Nie był też do takiej propozycji przekonany. Gdy zaprzestano brutalnych metod przesłuchania, zamiast zwijać się z bólu, mógł w wolnym czasie rozmyślać nad złożoną propozycją. Oferta była prosta – dotarcie do Stefana Roweckiego i przekazanie mu propozycji spotkania z Niemcami w Falenicy przewidzianego na 12 albo 16 września. Albrecht nie rozgrywał tu wielkiej gry politycznej, daleko mu było do ambicji o takim zabarwieniu. Czuł się przede wszystkim wojskowym, ale w ofercie dostrzegał wypływające z niej wymierne korzyści. Represje ze strony Niemców dawały się mocno Polakom we znaki. Pierwsza połowa 1941 roku cechowała się ponadto intensyfikacją działań ochronno-wywiadowczych niemieckiego okupanta na ziemiach polskich. Jeśli można było ulżyć represjom jakie spadały na polskie społeczeństwo, czemu nie spróbować o tym porozmawiać?

Szef sztabu przyjął niemiecką propozycję. Zobowiązał się do dostarczenia oferty spotkania do swojego przełożonego. Nie można jednoznacznie stwierdzić na ile niemieckie intencje były szczere, a na ile mogło to być podyktowane wyłącznie chęcią unieszkodliwienia Roweckiego, którego Niemcy mieli ochotę dopaść. Ponadto niewykluczone, że w dniu w którym Albrecht został aresztowany, kieleckie Gestapo popędziło do Warszawy, aby zgarnąć „Grota„, a nie Albrechta, ponieważ w wyniku informacji jaką mieli powziąć od żony denuncjatora, spodziewali się zastać dowódcę ZWZ na miejscu pochwycenia ”Wojciecha”.

179px-General_Stefan_Rowecki_-_polish_commander

Stefan Rowecki

Co kieleckie Gestapo robiło w Warszawie?

Oficer, który wydał Niemcom swojego dawnego dowódcę 1. pułku szwoleżerów, przebywał wtedy niedaleko Kielc, więc najbliżej miał do kieleckiej placówki. Ciężko będzie doszukiwać się tutaj skomplikowanej gry z polskim podziemiem, które mogło by sugerować aresztowanie właśnie przez kieleckie Gestapo, podległe placówce w Radomiu. Na czele radomskiego Gestapo stał Paul Fuchs, który znany jest, że tworzył swój własny wywiad w obrębie struktur polskiego podziemia. Współpracował również z Alfredem Spilkerem, który odpowiadał w Warszawie za rozpracowywanie polskiej konspiracji i współpracę z polskimi zdrajcami. To również w Gestapo radomskim miały zachować się opracowania większości wojskowych organizacji podziemnych. Mimo tych zachęcających wiadomości do podjęcia refleksji, iż mogła to być starannie przygotowana gra, wszystko wskazuje na praktyczny aspekt obecności właśnie kieleckiego Gestapo – denuncjator znajdował się po prostu w pobliżu Kielc.

Mimo to, należy zwrócić uwagę, że Gestapo kieleckie nie poinformowało Warszawy o pochwyceniu polskiego pułkownika, działając zupełnie na własną rękę. Czyżby faktycznie spodziewali się zastać „Grota” na miejscu, a zdrajca, który znał Albrechta i mógł go wskazać, zmuszał do natychmiastowej reakcji Gestapo kieleckie, by czym prędzej udać się do Warszawy? Ktoś musiał pułkownika Niemcom pokazać i ta osoba znajdowała się najbliżej placówki kieleckiej. W raporcie o aresztowaniu pułkownika Albrechta, które wydział zamiejscowy w Kielcach musiał wysłać do swych przełożonych w Radomiu, przyznał, że Albrecht został aresztowany właśnie w Kielcach, co jest oczywistą nieprawdą.

Albrecht podejmuje się misji

Zdeterminowany w swej misji przekazania propozycji Roweckiemu, szef sztabu ZWZ postanowił dostać się do swojego przełożonego. Został przez niemieckich śledczych wypuszczony na oficerskie słowo honoru – że złoży Roweckiemu propozycje Niemców i w razie, gdyby „Grot” nie pojawił się w umówionym miejscu i dacie spotkania, wróci do niemieckich śledczych i doczeka końca wojny w niemieckim oflagu. Niemcy obiecywali, że nie będą śledzić Albrechta i pozostawią go samego w jego obietnicy dotarcia do swego przełożonego.

Udało mu się skontaktować m.in. z łączniczką i jego następcą na stanowisku szefa sztabu ZWZ, Tadeuszem „Grzegorzem„ Pełczyńskim. Po odnowieniu kontaktów konspiracyjnych przez ”Wojciecha” obawiano się, że lada chwila nastąpią kolejne aresztowania, a śledzony pułkownik doprowadzi Niemców za rękę do kolejnych członków podziemia. Tak jednak nie było, bowiem jak się okazało nie stwierdzono, by Albrechta ktokolwiek śledził. Niemcy dotrzymywali swojej części umowy.

Albrecht domagał się spotkania z „Grotem”. Próbowano go odwodzić od tego pomysłu, sam był też świadom rewolucji politycznej jaka by nastąpiła gdyby Polacy mieli zawiesić broń z Niemcami. Co z rządem na emigracji, jak traktować takie zawieszenie? Sprawa była poważna i zaprzątała głowę Albrechtowi bardzo mocno. Nie widziano jednak szans powodzenia tego pomysłu. Oferowano mu ucieczkę i schronienie, razem z jego rodziną. Jednak duma przedwojennego kawalerzysty nie pozwalała mu złamać raz danego słowa honoru. Jak sam stwierdził, tylko śmierć może go przed tym powstrzymać.

Odrzucenie oferty przez Roweckiego i śmierć Albrechta

Stefan Rowecki pozostawał bezwzględny w swym oporze przeciwko niemieckiemu okupantowi. O żadnym zawieszeniu broni mowy być nie mogło. Albrecht został umówiony na spotkanie z „Grotem”. Na miejscu jednak czekał jego adiutant, list i trucizna jaką miał wypić pułkownik. Istnieją rozbieżne relacje co do treści samego listu. Z jednej strony miał być lakoniczny, jednoznacznie wskazujący na to, jak powinien się zachować były szef sztabu ZWZ. Z drugiej strony miał być trochę bogatszy w informacje i zawiadamiać o wyroku śmierci na Albrechta wraz uzasadnieniem. Miał dostać jednak możliwość alternatywnego zachowania – śmierć przez samobójstwo i rehabilitacja własnego imienia.

Sąd, w którym wzięło udział trzech wojskowych był bezprawny, bowiem łamał przepis dotyczący sądów podziemnych o obecności przynajmniej jednego prawnika w składzie sądzącym. Nie było żadnego. Ponadto sam gen. Tadeusz Komorowski, który miał uczestniczyć w wydaniu wyroku, zaprzeczył po wojnie, by uczestniczył w jakimkolwiek sądzie nad Albrechtem. Jak podają niektórzy autorzy, zaprzeczenie może wynikać z chęci ochrony dobrego imienia pułkownika, który wybrał honorową drogę rehabilitacji swego imienia.

Uznano, że Albrecht załamał się, zeznawał podczas przesłuchania i co gorsze, w pewien sposób szerzył defetyzm, bowiem podjęcie się pośrednictwa w propozycji rozmów i zaangażowanie się w niemiecką ofertę i przedstawianie jej jako „opcji„, miało stanowić główną przyczynę wyroku jaki zapadł na ”Wojciechu”. Jak sam wskazywał, tylko śmierć może go uchronić przed złamaniem słowa honoru. Nie oddał się w ręce niemieckie, zdawał sobie sprawę, że jeśli sam nie odbierze sobie życia, to zrobi to ktoś za niego. Nikt nie chciał pozwolić, by oficer tak wysokiego stopnia i tak wysoko postawiony w strukturach organizacji podziemnej ponownie dostał się w ręce wroga.

Tak zakończyła się niemiecko-polska gra o „spokój za spokój”. Nie da się rozstrzygnąć w stu procentach jakie były intencje niemieckiej strony przy podejmowaniu gry z polskim podziemiem. Być może takie porozumienie miałoby charakter wyłącznie doraźny, nie sposób tego rozstrzygnąć. Nie można też wykluczyć, że Niemcy jechali do Warszawy również po Roweckiego, a cała późniejsza gra była wyłącznie podstępem. Bez względu na to, jak potoczyłyby się losy ewentualnego porozumienia, należy przyznać, że Albrecht postąpił nadzwyczaj honorowo, stojąc uparcie przy dochowaniu słowa oficerskiego – mimo, iż było ono dane okupantowi, uznał, że musi być dotrzymane. Za takie przekonanie poniósł tragiczną, samobójczą śmierć i swym odejściem zakończył wątek możliwego układu.

Bibliografia:

  1. Chmielarz A., Kunert A. K., Spiska 14. Aresztowanie generała „Grota” – Stefana Roweckiego, Warszawa 1983.
  2. Gondek L., Polska karząca 1939-1945: Polski podziemny wymiar sprawiedliwości w okresie okupacji niemieckiej, Warszawa 1988.
  3. Lisiewicz P. M., W imieniu Polski Podziemnej: z dziejów Wojskowego Sądownictwa Specjalnego Armii Krajowej, Warszawa 1988.
  4. Matusek P., Wywiad Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej 1939-1945, Warszawa 2002.
  5. Rzepecki J., Wspomnienia i przyczynki historyczne, Warszawa 1984.
  6. Wieczorkiewicz P., Historia polityczna Polski 1935-1945, Warszawa 2006.
  7. Wilamowski J., Honor zdrada, kaźń: afery Polski Podziemnej 1939-1945, Warszawa 1999.
  8. Wilamowski J., Pętla zdrady: konspiracja – wróg – polityka. Za kulisami Polski Podziemnej 1939-1944.
  9. Kunert A. K., Zakrzewska H., Dramat płk. Janusza Albrechta. Dokumenty dramatycznych wydarzeń, „Dzieje Najnowsze”, nr 1-4, 1982.
  10. Dobroszycki L., Sprawa płk. Janusza Albrechta w świetle źródeł niemieckich, Wojskowy Przegląd Historyczny, nr 1, 1960.

 

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

5 komentarzy

  1. kalafior z makaronem napisał(a):

    Ciekawy tekst, niejaki zychowicz zaraz by z tego zrobił bajeczkę jak to po podpisanym zawieszeniu broni, wspólnie z hitlerowcami podbiliśmy ruskich...dodać do tego ufo lądujące w 45 byłby scenariusz na serial

  2. Marlow napisał(a):

    Nikt nie potraktowałby poważnie oferty Niemców. Oni by to wykorzystali na rozbicie AK, a mieliby spokój.

  3. Zbigniew napisał(a):

    Faktem jest, że dowództwo AK nie posiadało strategicznego planu ochrony społeczeństwa przed represjami niemieckimi. Podejmowano jedynie działania doraźne, wyroki na poszczególnych urzędników i konfidentów, a obowiązywała strategia stania z bronią u nogi w oczekiwaniu na realizację Burzy, która miała tylko tragiczne następstwa. Podobna sytuacja była na Wołyniu i brak reakcji na działania UPA. Zresztą po aresztowaniu Grota i nastaniu dowództwa Komorowskiego było tylko gorzej. Chaos i amatorszczyzna.

  4. Tomasz napisał(a):

    Uzyto 10 zrodel do tego artykulu. Jednym z nich jest zdrajcai klamca Rzepecki.

    Dlaczego nie uzyto Jozefa Garlinskiego, prawdziwego historyka ??, ktory ta sparawe badal zaraz po Wojnie, a nie 60 lat pozniej ??

    Artykul jest bzdura.

  5. Bilbo napisał(a):

    Jest jeszcze wiele tajemnic związanych z polskim ruchem oporu, jak choćby właśnie sprawa niemieckiej agentury w ZWZ/AK.

Zostaw własny komentarz