„Bliskie spotkania wikingów” – P. Urbańczyk – recenzja


Z prof. Przemysławem Urbańczykiem mam na pieńku. Profesor zapewne o tym nie wie, ale poczuwam się do obowiązku aby o tym wspomnieć. Powody mego krytycznego stosunku wobec poglądów głoszonych przez warszawskiego naukowca wyłuszczałem  niejednokrotnie w innych zakątkach sieci i nadmienię tylko, że spór dotyczy przede wszystkim spraw związanych z opiniami o wczesnośredniowiecznej Słowiańszczyźnie. Pole konfliktu całkiem spore i – jak się wydaje – sprawa daleka od zakończenia. Burzą się me myśli, umysł woła veto!, a serce krwawi. Co innego jednak  gdy P. Urbańczyk bierze na swój warsztat temat Skandynawii oraz jej dawnych mieszkańców, czyli wikingów. Wtedy wyciszam emocje bo wiem, iż będzie ciekawie.

2aZ kolei [za Rugiami i Lemowiami] idą gminy Sujonów, już na samym Oceanie, które prócz wojowników i broni mają też silne floty1. O potomkach wspomnianych Sujonów oraz ich skandynawskich pobratymców wspominał ponad cztery wieki później Jordanes,  zwracając przy tym uwagę na ich zamiłowanie do handlu2.  Mieszkańcy Północy prócz tej cechy posiadali wybitny talent do wojaczki, którą to zdolność zaprezentowali znanemu światu - w całej krasie - u schyłku VIII stulecia. Ich niezliczone wyprawy kierowały się początkowo na terytoria sąsiednie. Tu Fryzja, tam Sambia, ewentualnie Orkady czy też okolice jeziora Ilmień. Z czasem chęć zysku, a pewnie i pragnienie przygody, spowodowały, że łodzie z wyrzeźbionymi na dziobach smokami poczęły pojawiać się nie tylko nad Wołgą, na Islandii i w Andaluzji, ale także na Morzu Barentsa i Grenlandii. Z upływem lat zamiast jednopłciowych, uzbrojonych w wagę i miecz załóg, w tych odległych rejonach świata coraz częściej pojawiały się grupy złożone z  brodatych wojowników, ich kobiet oraz dzieci. Przywozili ze sobą martwy i żywy inwentarz, tradycję, jak również wiarę w to, że są w stanie osiąść tysiące kilometrów od domu i stworzyć na nowych miejscach swój lepszy świat. Jak im to wychodziło? Różnie. Bardzo różnie.

O kilku wybranych przypadkach mówi w swej pracy zatytułowanej Bliskie spotkania wikingów profesor Urbańczyk. Nie ogranicza się przy tym do opisu jednego aspektu życia wikińskich przybyszy (np. historii politycznej) lecz rozpatruje i przybliża kwestie związane z kulturą materialną, wierzeniami, ustrojem społecznym oraz relacjami z tubylcami. Jako archeolog z zacięciem historycznym snuje opowieści nie tylko w oparciu o artefakty ukryte przez stulecia pod grubą warstwą ziemi, ale wykorzystuje również, i to całkiem sprawnie, wiele źródeł pisanych. Dzięki temu zabiegowi tworzy dość sugestywny obraz życia codziennego „kolonialnych” skupisk ludności skandynawskiej. Praca Profesora nie jest jednak li tylko opisem-zdjęciem życia standardowego Ivara i Helgi zmagających się z przeciwnościami fundowanymi przez ziemską kopię Utgardu. Jest czymś więcej. Widać to szczególnie w miejscach pracy, w których Autor zbacza – mocno!  – w kierunku opisu zjawisk z perspektywy socjologa. Być może dla niektórych czytelników taki zabieg będzie dość ciężkostrawnym. Być może pewna grupa osób zapoznających się z lekturą odbierze wspomniane wstawki jako zaburzające narrację. Na pewno jednak jest to niezwykle rzadko spotykane podejście do sprawy i – choćby przez to – bardzo ciekawe.

Muszę też wspomnieć, iż miłośnicy tematyki „wikińskiej” znajdą w omawianej pracy sporo smaczków. I to naprawdę zaskakujących (np. analizę przyczyn i dziejów średniowiecznego osadnictwa na skrajnie północnych obszarach dzisiejszej Norwegii). Odnajdą też niemałą ilość stwierdzeń kontrowersyjnych (np. o pełnym i bezwzględnym ekskluzywizmie grenlandzkich wikingów oraz wytłumaczenie dotyczące przyczyn niejednorodności zapisów nazwy nadodrzańskiego Wolina). Wiele teorii i hipotez zawartych w książce prof. Urbańczyka wytrawni wielbiciele tematyki będą mogli  porównać z opiniami przedstawionymi chociażby w pracach  F. Mowat-a, W. Duczki czy J. Morawca. Zapewniam, że wnioski mogą być nieoczekiwane…

Trzeba zaznaczyć, że Bliskie spotkania wikingówsą pozycją przeznaczoną nie tylko dla osób posiadających już podstawową wiedzę archeologiczną lub/i historyczną. Wprawdzie zdarzają się fragmenty, które dla pasjonatów bez  przygotowania naukowego mogą stanowić pewne wyzwanie ale osobiście ufam, że nie jest to przeszkoda z rodzaju syzyfowych.

Omawiana praca składa się z pięciu rozdziałów. Cztery z nich poświęcone są terytoriom penetrowanym onegdaj przez ludność skandynawską. Piąty opowiada o „Normanach„ we wczesnośredniowiecznej historiografii nieskandynawskiej. Rozdziały ”monograficzne” zostały poprzedzone krótkim wprowadzeniem i zamknięte zawierającym liczne wnioski podsumowaniem. Autor zadbał o sumienny wykaz źródeł i publikacji wykorzystanych w trakcie pisania książki; jak również zamieszczenie bardzo licznych – jak na tego rodzaju pracę – map oraz ilustracji.

Zaznaczyłem na wstępie, że nie jestem bezkrytycznym admiratorem twórczości Profesora. W omawianym przypadku mogę jednak z czystym sercem wykrzyczeć: bierzcie i czytajcie!

Plus minus:
Na plus:
+ tematyka
+ spektrum poruszonych zagadnień
+ olbrzymia ilość mało znanych faktów
+ język narracji
+ odwaga w formułowaniu sądów
+ wykorzystanie dużej ilości źródeł i opracowań
Na minus:
- brak przypisów
- nie najwyższa jakość niektórych ilustracji

Tytuł: Bliskie spotkania wikingów
Autor: Przemysław Urbańczyk
Wydawca: Templum
Rok wydania: 2014
ISBN: 978-83-63651-11-4
Liczba stron: 223
Oprawa: miękka
Cena: ok. 35 zł
Ocena recenzenta: 8/10

  1. Tacyt, Germania [w:] Dzieła, Wa-wa 1957, T. II, s. 288. []
  2. Jordanes, Getica [w:] Historia gocka czyli scytyjska Europa, E. Zwolski, Lublin 1984, s. 94. []


Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz