„Już ustały kul świsty, teraz groźne są listy” – sprawa Listu 34


„Ograniczenie przydziału papieru na druk książek i czasopism oraz zaostrzenie cenzury prasowej stwarza sytuację zagrażającą rozwojowi kultury narodowej. Niżej podpisani, uznając istnienie opinii publicznej, prawa do krytyki, swobodnej dyskusji i rzetelnej informacji za konieczny element postępu, powodowani troską obywatelską, domagają się zmiany polskiej polityki kulturalnej w duchu praw zagwarantowanych przez Konstytucję Państwa Polskiego i zgodnych z dobrem narodu”1.

 14 marca 1964 r. list o tej treści został złożony w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przez Antoniego Słonimskiego – poetę, jednego z członków przedwojennego Skamandra. Pod krótkim tekstem złożyło podpisy 34 pisarzy i naukowców. Skromna forma protestu nie wskazywała na to, że zostanie on dostrzeżony przez opinię publiczną oraz wywoła działanie władz. Stało się jednak inaczej, a dzisiaj uznaje się go za jeden z pierwszych przejawów niezgody na politykę kulturalną PZPR.

Antoni Słonimski

Antoni Słonimski

„Śmiało rządzi pan Gomuła”2

Epoka Gomułki nazywana jest okresem „małej stabilizacji”, ale nie można w niej zauważyć dużej liberalizacji stosunku do twórców kultury. Od 1949 r. obowiązującą doktryną był socrealizm i wciąż oczekiwano od nich książek na miarę dzieł o znamiennych tytułach: Traktory zdobędą wiosnę czy Nr 16 produkuje.  Po chwilowym złagodzeniu cenzury po 1956 r. znowu wrócono do jej poprzedniego stanu, co objawiało się m.in. konfiskatą wydrukowanych już przedwojennych recenzji wspomnianego A. Słonimskiego. Społeczeństwo oczekiwało zmian, które jednak nie nadchodziły. Stopniowo było pozbawiane złudzeń – polityka kulturalna państwa wciąż nie wykazywała tendencji do liberalizacji. Można było to zauważyć na rynku prasy – pod koniec lat 60. nie pozwolono na powstanie nowego czasopisma pt. „Europa„, którego redaktorem miał być Jerzy Andrzejewski. Spowodowało to protesty i odejście z PZPR intelektualistów, którzy w przyszłości podpiszą List 34 – samego J. Andrzejewskiego, Stanisława Dygata, Pawła Hertza, Mieczysława Jastruna i Jana Kotta. Kolejnym krokiem była ”akcja likwidacyjno-scaleniowa”3 pism „Nowa Kultura„ i ”Przegląd Kulturalny” w 1963 r. Ich linia nie odpowiadała polityce Partii – lansowały hasła obiektywizmu i pokazywały różne punkty widzenia. Zamiast nich utworzona została Kultura pod redakcją Janusza Wilhelmiego, kontrolowana przez władze i nieprzypadkowo odwołująca się w tytule do paryskiego pisma Jerzego Giedroycia. Środowiska inteligenckie jednak podeszły do tej propozycji ze sceptycyzmem i rozpoczęły jej bojkot. Sytuację pogarszały braki papieru oraz to, że państwo było jedynym jego dysponentem – władza decydowała więc o nakładach poszczególnych pozycji. Gomułka nie pozostawił złudzeń co do tego, jakiej twórczości oczekuje od polskich pisarzy – na XIII Plenum KC PZPPR w 1963 r. zdecydowanie opowiedział się po stronie socrealizmu. Oprócz pochwały tak „wartościowych pod względem ideowym i artystycznym”4 filmów jak Celuloza i krytyki tych „płytkich intelektualnie i poznawczo”5 (Niewinni czarodzieje) I sekretarz zajął się także literaturą. Potępił pesymistyczną wymowę dzieł i czerpanie z zachodnich prądów filozoficznych, zachęcał natomiast do sztuki „realistycznej w swej formie, socjalistycznej w swej wymowie ideowej i w swym stosunku do świata i losów człowieka”6 . Takie postawienie sprawy wolności twórcy musiało wywołać sprzeciw – jego przejawem był właśnie List 34.

„Patrz, w Cafe-Snob Gęgaczy szemrze tłum”

Jarosław Iwaszkiewicz

Jarosław Iwaszkiewicz

Dyskusje o proteście przeciwko polityce kulturalnej toczyły się początkowo na prywatnych spotkaniach, wkraczały też na zebrania Związku Literatów Polskich – organizacji zrzeszającej pisarzy, w której obok grupy partyjnych pod wodzą Jarosława Iwaszkiewicza wykształciła się opozycja na czele z A. Słonimskim. To prawdopodobnie tam po raz pierwszy padł pomysł napisania listu do premiera. Największą rolę w jego powstaniu odegrali: A. Słonimski i Jan Józef Lipski – publicysta i wydawca, mający duże znaczenie w życiu opozycji, późniejszy współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników. 7 marca 1964 r. do kawiarni Państwowego Instytutu Wydawniczego na Foksal pierwszy wymieniony przyniósł kartkę z krótkim tekstem, który po pewnych modyfikacjach został przedstawiony jako List 34. Od ostatecznej wersji różnił się m.in. tym, że wymieniono w nim likwidację „Przeglądu Kulturalnego” jako zagrożenie dla rozwoju twórczości artystycznej. Projekt zyskał akceptację siedzących obok: J.J. Lipskiego oraz Pawła Jasienicy. Tego samego dnia rozpoczęła się zbiórka podpisów.

Mianem polityki podpisowej określa się ustalenie listy sygnatariuszy i sposoby nakłonienia ich do złożenia podpisów. Jej mistrzem okazał się J. J. Lipski, którego nazwisko nie widnieje jednak pod Listem 34. Skromnie zauważył: „Naraziłbym się na śmieszność, pchając mój podpis między nazwiska ludzi stanowiących najściślejszą elitę polskiego życia intelektualnego”7 . Jednym z sukcesów było pozyskanie na tzw. „czołowym miejscu„ nazwiska Marii Dąbrowskiej, która opisała jego wizytę w dzienniku. Poprosił pisarkę, aby wypełniła puste miejsce pod pierwszym podpisem, należącym do cenionego fizyka – Leopolda Infelda, co bez namysłu uczyniła. Potem zorientowała się, czemu służył ten manewr: ”(…) Adresaci pomyślą odrazu, że inni podpisali, widząc mój podpis. Tymczasem rzecz się̨ miała odwrotnie – Ja podpisałam widząc tyle podpisów”8 . Kolejny sygnatariusz – Jerzy Turowicz, wspominał, że w podjęciu decyzji pomógł mu widok podpisów A. Słonimskiego i Stefana Kisielewskiego. Początkowo zastanawiano się, czy podpis redaktora „Tygodnika Powszechnego” nie zaszkodzi pismu, jak się później okazało – były to obawy słuszne. Nie wszyscy poproszeni udzielili swojego poparcia – odmówili m.in. poetka Kazimiera Iłłakowiczówna, prawnik Ludwik Ehrlich czy prof. Adam Vetulani. Błędem okazało się to, że nie zwrócono się o poparcie do innych środowisk artystycznych. Na plus należy natomiast zaliczyć otwarcie na różne opcje ideowe – mamy więc podpisy katolików i ateistów, liberałów i konserwatystów.

Cała lista osób, widniejąca pod Listem 34, wyglądała następująco:

  1. Leopold Infeld
  2. Maria Dąbrowska
  3. Antoni Słonimski
  4. Paweł Jasienica
  5. Konrad Górski
  6. Maria Ossowska
  7. Kazimierz Wyka
  8. Tadeusz Kotarbiński
  9. Karol Estreicher
  10. Stanisław Pigoń
  11. Jerzy Turowicz
  12. Anna Kowalska
  13. Mieczysław Jastrun
  14. Jerzy Andrzejewski
  15. Adolf Rudnicki
  16. Paweł Hertz
  17. Stanisław Mackiewicz
  18. Stefan Kisielewski
  19. Melchior Wańkowicz
  20. Jan Parandowski
  21. Zofia Kossak
  22. Jerzy Zagórski
  23. Jan Kott
  24. Wacław Sierpiński
  25. Julian Krzyżanowski
  26. Kazimierz Kumaniecki
  27. Aleksander Gieysztor
  28. Artur Sandauer
  29. Władysław Tatarkiewicz
  30. Edward Lipiński
  31. Stanisław Dygat
  32. Adam Ważyk
  33. Marian Falski
  34. Jan Szczepański

„Dziś naszym wrogiem paryska »Kultura«”

List został przekazany przez A. Słonimskiego do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów 14 marca 1964 r., jednak jego oryginał się nie zachował (krążą legendy o zgubieniu go przez sekretarkę). Jednocześnie treść była rozpowszechniana w środowisku przez organizatorów. J. J. Lipski wysyłał list znajomym, a jego korespondencja trafiła w ręce milicji. Skutkiem tego była rewizja w mieszkaniu, gdzie znaleziono jeszcze kilkanaście egzemplarzy, i zamknięcie autora na 48 godzin – wypuszczono go zresztą wcześniej na skutek interwencji kilku sygnatariuszy. Sprawa nabrała rozgłosu, kiedy informacja o niej ukazała się w Radiu Wolna Europa i w zagranicznych gazetach, m.in. francuskim „Le Monde„ czy włoskim „Il Punto„. Zwłaszcza pojawienie się listu w paryskiej ”Kulturze” wywołało oburzenie władz PRL. Zobaczyły, że nie można już unikać konfrontacji ze środowiskiem literackim i postanowiły ostro zareagować.

„Do kryminału pełna zapału niechaj podąża gęgacza brać”

Jan Brzechwa

Jan Brzechwa

Przede wszystkim należało dać do zrozumienia, że List 34 jest działaniem niewielkiej grupki, chcącej zaszkodzić ludowej ojczyźnie. Zadanie to realizowano przez kampanię prasową, głównie w „Kulturze”, atakując treść nieznaną czytelnikom. Zakazano także publikacji tekstów sygnatariuszy. Tak jak się obawiano – straty poniósł Tygodnik Powszechny, którego nakład został ograniczony. Kilku osobom, m.in. J. Turowiczowi i S. Kisielewskiemu, odebrano paszport lub odmówiono wydania go. Przekonano także dziesięciu profesorów, aby wysłali do „Timesa„ list, w którym odżegnują się od wywołanej przez protest „antypolskiej kampanii„. Rozpoczęto także zbieranie podpisów do większego kontrlistu, który potępiał reakcje zagranicy na List 34 i próby ingerencji w sytuację kultury w PRL. Widnieje pod nim aż 600 nazwisk, w tym wielu znanych pisarzy, m.in.: Jana Brzechwy, Wisławy Szymborskiej, Juliana Przybosia czy Tadeusza Różewicza. W zachodnich środowiskach intelektualnych pojawiło się poparcie dla Listu 34 i sprzeciw wobec ograniczania wolności słowa – protest 21 artystów ukazał się w „Timesie”, podobne zdanie wyrazili też profesorowie Harvardu oraz PEN Club i Europejska Wspólnota Pisarzy. Na walnym zebraniu Oddziału Warszawskiego ZLP w czerwcu temat Listu 34 był dominujący, panowała gorąca atmosfera. M. Dąbrowska krytykowała politykę szykan wobec pisarzy, a sala nagrodziła ją oklaskami. Tej sprawie były też poświęcone kolejne spotkania Podstawowej Organizacji Partyjnej przy ZLP. Na jednym z nich, w październiku 1964 r., Zenon Kliszko oskarżał A. Słonimskiego o przekazanie listu za granicę, a poeta bronił się: ”List był krótki, to prawda, ale to nie jest żadnym dowodem, że nie chcieliśmy rozmawiać z premierem. Tak samo jak nie jest dowodem, że brak w liście wyraźnie sformułowanego zdania, że prosimy o odpowiedź. W całym cywilizowanym świecie wszyscy wiedzą, że listy pisze się po to, żeby na nie otrzymać odpowiedź”9 .

Władze posunęły się także do bardziej stanowczych kroków niż słowne upomnienia i groźby. W październiku 1964 r. został aresztowany M. Wańkowicz, który wysłał tekst protestu córce, mieszkającej w Ameryce, a ona przekazała go do Radia Wolna Europa. Pisarz został skazany na 3 lata więzienia za oczernianie PRL, odstąpiono jednak od wykonania wyroku, prawdopodobnie w obawie przed kompromitacją. Przygotowywano też proces Stanisława Cata-Mackiewicza, publikującego w „Kulturze„ pod pseudonimem ”Gaston de Cerezay”. Pośrednio sprawa Listu 34 wpłynęła także na aresztowanie Janusza Szpotańskiego – na temacie spisku antyreżymowego Gęgaczy (opozycyjnych pisarzy), wysyłających list z podpisami do Gnoma (W. Gomułki) oparł swoją operę Cisi i Gęgacze. Po znalezieniu taśmy z nagraniem został skazany na 3 lata więzienia za rozpowszechnianie opracowań szkodliwych dla interesów państwa, a na procesie jego mężem zaufania był jeden z sygnatariuszy listu – S. Kisielewski.

„I tak się cały ustrój ten zawali”

Na koniec warto zastanowić się, dlaczego kilka nieprecyzyjnych zdań podpisanych przez 34 intelektualistów wywołało tak duży oddźwięk. Była to pierwsza opozycyjna wobec władz inicjatywa społeczna przeprowadzona na skalę krajową. Ważne też, że wzięła w niej udział elita – ludzie kultury i nauki. List 34 zapoczątkował działania antysystemowe – miał wpływ na protesty studenckie w Marcu 1968 r., List 59 przeciwko zmianom w Konstytucji oraz powstanie KOR-u. Ludzie, którzy nie cofnęli swoich podpisów, brali później aktywny udział w życiu opozycji – widać to na przykładzie J.J. Lipskiego czy J. Turowicza. Wśród literatów uwyraźniły się podziały na partyjnych i opozycyjnych, a kontrlist z nazwiskami 600 osób ukazał stopień zniewolenia środowiska. Obie strony zintensyfikowały działania – władza starała się bardziej inwigilować ludzi kultury i pozyskiwać spośród nich współpracowników, a w odpowiedzi nastąpił rozwój niezależnych wydawnictw i ostrzejsze sprzeciwy wobec polityki Partii. Stracono nadzieję na możliwość porozumienia i runął mit gomułkowskiej odwilży. Jednocześnie władza nie wykorzystała szansy na zmianę wizerunku i odwrót od polityki represji. Prorocze okazały się słowa z Finalnego chóru Gęgaczy w operze J. Szpotańskiego:

„I tak się cały ustrój ten zawali,

bo prawnej sankcji nawet mu nie stanie,

Gęgacze wyjdą z więzień w wielkiej chwale,

a Gnom żałosnym gęgaczem zostanie”10 .

Bibliografia:

  1. Bikont A., Siedlecka J., Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu, Warszawa 2006.
  2. Dąbrowska M., Dzienniki, t. V 1958–1965, Warszawa 1988.
  3. Eisler J., List 34, Warszawa 1993.
  4. Gomułka W., Przemówienia: styczeń 1963 – lipiec 1964, Warszawa 1964.
  5. Rokicki K., Nie wygracie z Partią, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej”, nr 8–9, sierpień–wrzesień 2008.
  6. Szpotański J., Cisi i Gęgacze, czyli bal u Prezydenta, http://literat.ug.edu.pl/szpot/cisi.htm (dostęp 16.07.2016)
  7. list34.muzeumliteratury.pl (dostęp: 16.07.2016)

 

Korekta: Łukasz Konopko

Redakcja merytoryczna: Zuzanna Świrzyńska

  1. Ł. Garbal, Jak powstawał List 34, „Wolność i Solidarność”, nr 4/2012, s. 33. []
  2. Wszystkie tytuły: J. Szpotański, Cisi i Gęgacze, http://literat.ug.edu.pl/szpot/cisi.htm (dostęp:16.07.2016). []
  3. K. Rokicki, 9, Nie wygracie z Partią, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej”, nr 8–9, sierpień–wrzesień 2008, s. 29. []
  4. W. Gomułka, O aktualnych problemach ideologicznej pracy partii [w:] Przemówienia: styczeń 1963 – lipiec 1964, Warszawa 1964, s. 119. []
  5. Tamże, s. 121. []
  6. Tamże, s. 127. []
  7. A. Bikont, J. Siedlecka, Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu, Warszawa 2006, s. 324. []
  8. M. Dąbrowska, 15 III 1964 [w:] Dzienniki, t. V 1958–1965, Warszawa 1988. []
  9. J. Eisler, List 34, Warszawa 1993, s. 109. []
  10. J. Szpotański, Cisi i Gęgacze, http://literat.ug.edu.pl/szpot/cisi.htm (dostęp: 16.07.2016).   []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. Joanna pisze:

    Bikont A., Siedlecka J., Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu, Warszawa 2006.

    Bikont i Szczęsna.

    Siedlecka z innego całkiem bieguna 🙂

Zostaw własny komentarz