Bóg się rodzi… ale kiedy?


„Bóg rodzi, moc truchleje, Pan Niebiosów obnażony” intonuje prawie każdy w okresie świątecznym. Melodią dla tej kolędy jest najczęściej polonez, którego takty są tak samo przewidywalne jak corocznie powtarzane czynności świąteczne. Po długim okresie przygotowań następuje punkt kulminacyjny, najbardziej uroczysta kolacja w roku –wieczerza wigilijna. Spotykamy się corocznie 24 grudnia z okazji urodzin. Urodzin, a więc rocznicy. Tylko której?

Boże Narodzenie według malarza Roberta Campina

Boże Narodzenie według malarza Roberta Campina

Jest to data fundamentalna dla całej historii świata. To od niej liczymy czas, to do niej czas odliczamy. Można by się więc spodziewać, że kwestia ta została już dawno rozstrzygnięta na podstawie niepodważalnych dowodów. U schyłku starożytności chrześcijanie obliczyli, że Jezus Chrystus urodził się w 754 r., licząc od założenia Rzymu. Nazwali go pierwszym Rokiem Pańskim. Ludzie wieków średnich uznali ten moment za początek rachuby lat, co nie było żadnym ewenementem – takich dat w historii było już co najmniej kilka. Niniejszy tekst ma być datacją narodzin Jezusa Chrystusa. Kwestię tę jednak trzeba od razu uściślić: próbą datacji.

Najlepszym oraz często jedynym źródłem dla badacza dziejów Jezusa, Apostołów oraz pierwszych wspólnot, które de facto powinniśmy nazywać protochrześcijańskimi, są Ewangelie. Zaskakujący jest fakt, iż tylko dwie z czterech wspominają to – bądź co bądź – niezwykle ważne wydarzenie w życiorysie Nazarejczyka. Jest to data istotna dla nas, ale czy była równie znacząca dla współczesnych? Niekoniecznie. Jezus swoją prawdziwą działalność zaczął dopiero po chrzcie w wodach Jordanu, więc okres dzieciństwa miał już dawno za sobą. Po jego śmierci spodziewano się, że ponowne przyjście Zbawiciela nastąpi za kilka, najpóźniej kilkadziesiąt lat – potrzeba upamiętniania narodzin w Betlejem narodziła się więc znacznie później. Tylko apostołowie Marek i Łukasz wspomnieli w swoich dziełach o tym wydarzeniu.

Źródła

Punktem wyjścia w rozważaniach nad Trzecią Ewangelią jest próba ustalenia jej autorstwa. Nie jest to kwestia jedynie teoretyczna, ma ona bowiem wpływ na wartość historyczną całego opisu. Inaczej traktuje się dzieło anonimowe, o nieokreślonym bliżej pochodzeniu, bez nakreślonego kontekstu historycznego oraz choćby minimalnej wiedzy o autorze. Z większym zaufaniem historyk podejdzie do przekazu, mając świadomość, iż źródło wyszło spod ręki naocznego świadka opisywanych wydarzeń oraz – co ważniejsze – ich bezpośredniego uczestnika i ostatecznie badacza, który sam szuka poświadczeń informacji przez siebie przekazywanych.

Łukasz Malujący ikonę Maryi z Dzieciątkiem

Łukasz Malujący ikonę Maryi z Dzieciątkiem

Wielowiekowa tradycja Kościoła Katolickiego przypisuje Trzecią Ewangelię oraz Dzieje Apostolskie Łukaszowi – towarzyszowi niektórych przedsięwzięć misyjnych Pawła z Tarsu. Za tradycją idą najstarsze poświadczenia źródłowe. Kanon Muratoriego, pierwszy znany spis ksiąg Nowego Testamentu, wskazuje imiennie Łukasza jako autora obu dzieł: „ Łukasz, ów lekarz, po wniebowstąpieniu Chrystusa, gdy go jako prawnika Paweł przyjął, pod własnym imieniem spisał według porządku, ale i on Pana w ciele nie widział, dlatego jak mógł, tak zaczął mówić od narodzenia Jana”1 . Wymienić w tym miejscu należy także Ireneusza z Lyonu, który potwierdza te informacje w swoim dziele z roku około 180, Adversushaereses (Przeciw herezjom) i wskazuje Łukasza jako jednego z autorów ksiąg Nowego Testamentu. Podobne wiadomości, które także pochodzą z końca II w. (lub początku III), można znaleźć u Tertuliana. Klemens Aleksandryjski, greckojęzyczny teolog wczesnego chrześcijaństwa, w swojej Στρώματα (łac. Stromateis) także jednoznacznie określa autorstwo omawianego dzieła. Takie same informacje znaleźć można w jednym z najstarszych i najlepiej zachowanych tekstów Nowego Testamentu, Papirusie Bodmer XIV–XV. Jest on datowany na przełom II i III w. Najstarszy znany pełny opis wszystkich 27 pism Nowego Testamentu znajduje się w Liście Wielkanocnym św. Atanazego i datowany jest na rok 367, w którym obok Mateusza, Marka i Jana jako autora Ewangelii wskazuje się właśnie Łukasza. Nie można jednak za pewnik przyjąć tych informacji, dzieło pozostaje do dziś anonimowe. Sam Kościół Katolicki w swoich oficjalnych wypowiedziach woli dziś mówić raczej o „świętych autorach”, niż przypisywać autorstwo ściśle określonym ludziom.

Czas powstania również nie jest prosty do określenia. Ze względu na fakt, że narracja kończy się przed śmiercią Pawła Apostoła, niektórzy badacze sugerują, iż mogła powstać najpóźniej przed rokiem 64. Nie jest to jednak koncepcja zbyt prawdopodobna, gdyż Łukasz w swoich dziełach wyraźnie wykorzystuje Ewangelię św. Marka. Obecnie powszechnie przyjmuje się, że Trzecia Ewangelia oraz Dzieje powstały po roku 70. Datowanie żadnego z trzech wspomnianych wyżej dzieł nie jest pewne, najprawdopodobniej były to wczesne lata siedemdziesiąte I w.

Na temat miejsca powstania nie wiadomo niczego konkretnego. Przewija się wiele hipotez, jednak do najczęściej powtarzanych należą: Antiochia – miejsce, z którego pochodzić miał Łukasz; Efez – ze względu na częste pojawianie się tego miasta w dziele oraz Rzym – miejsce, w którym św. Paweł zakończył swą działalność apostolską. Prolog Łukaszowej Ewangelii mocno wskazuje na historyczny powód napisania omawianego dzieła. Autor nie zaznacza jednoznacznie, że opisuje wydarzenia, których był naocznym świadkiem. W niektórych miejscach Dziejów Apostolskich używa narracji w pierwszej osobie, w innych w trzeciej. Dla wzmocnienia wiarygodności całego przekazu autor podkreśla, iż wszystko dokładnie zbadał. Adresatem był Teofil, który znany nam jest tylko z imienia. W mojej opinii o wiele bardziej prawdopodobna wydaje się teza, według której ów Teofil miał być dobroczyńcą bądź przyjacielem autora. Istnieje także drugie przypuszczenie, wedle którego adresat nie był konkretną osobą, a dedykacja dotyczy każdego człowieka, którego obejmowałoby słowo theofiles, czyli „umiłowany w Bogu”. Głównymi odbiorcami dzieła przypisywanego Łukaszowi mieli być Żydzi, którzy uwierzyli w Jezusa. Nie są to jedyni adresaci, należy bowiem pamiętać, że już w pierwszych latach działalności Pawła z Tarsu licznie dołączali do niego poganie.

Święty Mateusz, obraz pędzla Carlo Dolci

Święty Mateusz, obraz pędzla Carlo Dolci

Druga Ewangelia, która wspomina wydarzenia z Betlejem, przypisywana jest tradycyjnie Mateuszowi Lewiemu, chociaż i tutaj nie brakuje kontrowersji. Pojawiły się one w XIX w., kiedy uznano, że Lewi i Mateusz to dwie różne osoby, a drugi nigdy nie był apostołem i naocznym świadkiem opisywanych wydarzeń. Na podstawie znanej mi literatury nie można rozstrzygnąć tego problemu. Wysoce prawdopodobne jest jednak, że był biegłym w sprawach finansowych Żydem. Wskazują na to zarówno duży nacisk na posłuszeństwo wobec prawa, zwyczaje żydowskie, semityzmy, jak i znajomość terminów z zakresu prawa podatkowego. Znaleźć można w Ewangelii takie terminy jak: „pieniądz podatkowy„, ”poborca dwudrachmy” etc2 .

Dyskusję na temat miejsca powstania Ewangelii można podsumować następująco: ilu badaczy, tyle koncepcji. Pogląd o jerozolimskim pochodzeniu został powszechnie odrzucony, gdyż wtedy dzieło musiałoby powstać przed rokiem 70. Wskazuje się także na Antiochię oraz Syrię, Cezareę, Aleksandrię, a nawet Sydon oraz Tyr. Najgruntowniej uargumentowany wydaje się być pogląd, według którego jako lokalizację wskazuje się Antiochię i Damaszek. Na ogół sądzi się, że po raz pierwszy Ewangelia ta poświadczona została w listach Ignacego z Antiochii. Jedynie w Antiochii oraz Damaszku stater3  był równoważny dwóm didrachmom,      o czym wie autor dzieła.

Badania historyczne niejednokrotnie wykazały, iż tradycja chrześcijańska niewiele ma wspólnego z rzeczywistymi wydarzeniami. W średniowieczu wskazywano, że Ewangelia powstała osiem lat po śmierci Chrystusa. Dyskusja na ten temat jest tak samo zagorzała jak w przypadku umiejscowienia pracy pisarskiej. Przytaczane są różne argumenty: polemika z faryzeuszami przesuwa rok powstania na końcówkę I w., wspomnienie zburzonej Jerozolimy na okres po 70 r., obecność anty-świątynnej polityki na okres przed tym wydarzeniem, a datowanie papirusów nawet na pierwsze dziesięciolecie drugiej połowy I w. Nie ma absolutnie żadnej możliwości jednoznacznego wskazania daty powstania dzieła.

Wiele lat

Narodziny Jezusa są obecnie punktem wyjściowym naszej ery. Zawdzięczamy to scytyjskiemu mnichowi, Dionizemu Mniejszemu, który żył i działał w Rzymie w wieku VI. Opierając się na informacjach płynących (według tradycji) od Łukasza, ustalił czas nauczania Jana Chrzciciela. Dionizy rozumował następująco: Jan zaczął nauczać w piętnastym roku panowania Tyberiusza, a nauczanie Jezusa rozpoczęło się w roku następnym. Łukasz opowiada także, że Jezus w momencie rozpoczęcia swojej działalności miał lat trzydzieści. Cofając się o trzydzieści lat od panowania Tyberiusza, za pomocą najprostszego rachunku otrzymał Dionizy rok 754 ery rzymskiej. Ale prawdopodobnie Chrystus urodził się znacznie wcześniej.

Jako punkt wyjścia obierzmy rozprawienie się z datacją zacnego mnicha Dionizego. Przede wszystkim należy przypuszczać, iż piętnasty rok panowania Tyberiusza należy liczyć nie od śmierci Augusta (tak jak uczynił to Dionizy), ale od chwili gdy ten przekazał tron swemu następcy. Ponadto wyrażenie „około lat trzydziestu” nie daje konkretnej wskazówki, zwłaszcza gdy uprzytomnimy sobie zwyczaj, który nakazywał, aby mężczyzna występujący w życiu publicznym miał skończone trzydzieści lat. Jeśli zgodnie z wcześniejszymi obliczeniami chrzest w Jordanie odbył się w roku 28, to z banalnie prostego rachunku narodziny należy przesunąć 2‒3 lata wcześniej niż to się powszechnie uważa.

Józef Flawiusz

Józef Flawiusz

Kolejne przesłanki do wcześniejszej datacji przynoszą wspomniane powyżej Ewangelie. Według tej przypisywanej Mateuszowi Jezus urodził się „za panowania Heroda”4 . Potwierdza to dzieło Łukaszowe, mówiące o Janie Chrzcicielu oraz o zwiastowaniu. Pewnym powtórzeniem jest także informacja o Mędrcach ze Wschodu i ucieczce z Egiptu. Od Józefa Flawiusza wiemy, że Herod umarł na cztery lata przed naszą erą. Data ta jest jednoznacznie potwierdzona m.in. dzięki obliczeniom astronomicznym. Żydowski historyk wspomina o zaćmieniu księżyca, które miało miejsce rychło po śmierci władcy. Można dokładnie określić datę tego zjawiska: 12 marca 4 r. przed narodzinami Chrystusa. Wiadomo także, iż Herod ostatni okres swojego życia spędził najpierw u wód Kallirhoe, potem w Jerycho. Ponieważ Trzej Królowie zastali go w Jerozolimie, trzeba tę wizytę cofnąć co najmniej do roku 5, pewniej zaś aż do roku 6.

W Trzeciej Ewangelii znajdziemy jeszcze inną wskazówkę chronologiczną. Dotyczy ona spisu ludności, który wymógł na Józefie i Maryi podróż do Betlejem. Ewangeliczna informacja, że spis ten odbył się „gdy namiestnikiem Syrii był Kwiryniusz”5 , wywołała liczne dyskusje. Historia doskonale zna wspominanego w tym dziele Publiusza Sulpicjusza Kwiryniusza – senatora, byłego konsula oraz wojownika afrykańskiego, który był cesarskim legatem w Syrii. Problem jednak w tym, że żaden ze świeckich autorów nie wspomina nawet o spisie, który miał objąć całe państwo. Nie dziwi to zbytnio, skoro mrok historii jest tu rzadko rozświetlony przez informacje źródłowe – jedyna szczegółowa biografia Augusta dotarła do nas (jeżeli chodzi o ten właśnie okres) tylko we fragmentach, Tacyt zaś zaczyna swoje Roczniki dopiero od Tyberiusza, a Swetoniusz i Józef nie są znani w całości. Słynny napis Augusta w Ankarze wspomina trzy zarządzone przez niego spisy: pierwszy w roku 726, drugi w 746 (ósmy rok przed Chrystusem), trzeci w 767. Gdy chodzi o drugi spis, na pierwszy plan wysuwa się kwestia Kwiryniusza. Czy był on w tym czasie zarządcą Syrii? Przypuszcza się, że był nim dwukrotnie i wiadomo, że jedna z tych urzędowych kadencji rozpoczęła się w roku 6 nowej ery. Należałoby się dowiedzieć, czy tamta druga była wcześniejsza i czy można ją umieścić np. pomiędzy rokiem 4 p.n.e. a 1 n.e. Nijak to jednak pasuje do spisu zarządzonego przez Augusta. Należy więc przyjąć, że oprócz tych spisów, które figurują na marmurze ankarskim, odbył się także inny. Być może był to spis wykonany z polecenia Kwiryniusza, dotyczący jedynie jego poddanych. Nie było w tym nic nieprawdopodobnego, gdyż administracja rzymska lubiła dokładność. Kwestia ta jest więc nader trudna do rozstrzygnięcia.

Pomocna może okazać się – po raz kolejny – astronomia. Z Ewangelii św. Mateusza dowiadujemy się, że: „Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon»”6 .Wspomniane w przekazie zjawisko pozostało w tradycji określone jako Gwiazda Betlejemska. Szczęśliwie ruchy ciał niebieskich są przewidywalne zarówno do przodu, jak i wstecz.

Jedynym zauważalnym na sferze niebieskiej zjawiskiem astronomicznym, mogącym jednoznacznie i chwilowo wskazywać jakikolwiek punkt na ziemi, jest meteor lub jasny bolid. „Gwiazda” nie prowadziłaby zatem mędrców cały czas, a tylko przemknęła, wskazując poszukiwane miejsce. Biorąc pod uwagę pierwsze dziesięciolecie przed tradycyjnymi narodzinami Chrystusa, jedyne takie zjawisko widoczne nad Jerozolimą mogło mieć miejsce 12 listopada 7 r.

Można się oczywiście zastanawiać, czy wspomniana w Ewangelii gwiazda rzeczywiście była zjawiskiem astronomicznym, czy np. przenośnią oświecenia umysłu szukających Jezusa. Symbolika chrześcijańska używa pojęcia gwiazdy jako synonimu szlachetnie urodzonej osoby. Nie jest to także motyw nowy – według Wergiliusza Eneasza z Troi do Lacjum również prowadziła gwiazda.

Jan Chrzciciel

Jan Chrzciciel

Wiele dni

Skoro szczegóły narodzin Jezusa z Nazaretu długo nie interesowały jego wyznawców, to taki sam stosunek musiał obejmować również konkretny dzień. 25 grudnia jest datą wyłącznie opartą na tradycji. Nie jest ona jednak w żadnym stopniu przypadkowa. Najpierw należy określić porę roku. W dniu narodzin Chrystusa pasterze pilnowali swoich trzód na polach, co wydaje się niemożliwe dla warunków zimowych. Co więcej – w wieku III Klemens Aleksandryjski wyznaczył Boże Narodzenie na 19 kwietnia. Czasem pojawiała się także data 28 marca i 29 marca. Odrzucić grudzień jako miesiąc narodzenia Chrystusa pomagają także kulisy narodzin jego rówieśnika oraz kuzyna – Jana Chrzciciela. Wedle przekazu Łukasza ojciec Jana Zachariasz pełnił służbę w świątyni, gdy dowiedział się, że zostanie ojcem. Od tego momentu do narodzin Jana minęło – co oczywiste – 9 miesięcy, do narodzin Jezusa – kolejne 6.

Oddziały pełniły służbę dwa razy w roku przez jeden tydzień: od szabatu do szabatu. Możliwe są więc dwie daty. Różnica 15 miesięcy (ciąża Elżbiety i różnica wieku między Jezusem a Janem) przypada na 7 miesiąc żydowski lub 1 miesiąc żydowski, tj. marzec/kwiecień lub wrzesień/październik. Konfrontując te informacje z poprzednimi, za bardziej prawdopodobny okres można uznać marzec oraz kwiecień.

Dlaczego więc narodziny Chrystusa świętujemy w mroźnej aurze zamiast podczas przyjemnej, napawającej nadzieją wiosny? Oczywistym było, że przyjście na świat Jezusa musiało mieć miejsce w dniu astronomicznie ważnym, związanym z wyjątkową pozycją słońca na kopule niebios. Jednym z popularnych epitetów, określających Jezusa było „Słońce Sprawiedliwości”. W kalendarzu wybór jest dość ograniczony, mamy tylko cztery takie dni: najkrótszy, najdłuższy oraz dwie równonoce. Wypadają one kolejno: 25 czerwca, 25 grudnia, 25 marca i 25 września. Pascha była na wiosnę, więc wybór 25 marca jednoznacznie nasuwał się sam. Uznano, że męka miała miejsce tego samego dnia, co Zwiastowanie. Dziewięć miesięcy ciąży Maryi wyznacza jednoznacznie datę narodzin na 25 grudnia ‒ dzień przesilenia słonecznego, moment szalenie symboliczny. Jest to przecież czas, kiedy dzień na półkuli północnej zaczyna się wydłużać kosztem nocy, światło przezwycięża mrok.

Chrześcijanie nie wykazali się zbyt dużą oryginalnością w swoich kalkulacjach, gdyż większość antycznych kultów solarnych obchodziło tę datę bardzo uroczyście. U schyłku III w. n.e. cesarz Aurelian ustanowił dodatkowo 25 grudnia państwowym świętem ku czci Sol Invictus, czyli Słońca Niezwyciężonego, bóstwa szeroko czczonego. Innym świętem tego okresu były Saturnalia, z których czerpiemy tak przyjemny zwyczaj wzajemnego obdarowywania się prezentami.

Do faktycznej celebracji święta Bożego Narodzenia droga nie była prosta. Zaczęto je obchodzić dopiero blisko końca III w., prawdopodobnie najpierw na terenie Afryki Północnej. Kilka dziesięcioleci później narodziny Jezusa wspominano w Italii. Na Wschodzie bardzo długo święcono inny dzień – 6 stycznia.

Grzegorz I Wielki

Grzegorz I Wielki

Znamy wiele przypadków, kiedy to liturgia chrześcijańska zaadoptowała dla swoich celów święta pogańskie. Papież Grzegorz Wielki przecież wprost doradzał swoim misjonarzom, by przejmowali zwyczaje i miejsca czczone przez pogan. Nasze ognie świętojańskie, nasze Zaduszki mają takie właśnie początki. Co więcej – taka adaptacja była jak najbardziej uzasadniona i konieczna podczas procesu ograniczania wcześniejszych zabobonów. Uświęcona wspomnieniem Bożego Narodzenia data 25 grudnia przestała być celebracją irańskiego boga. Nie składa się już w ofierze wołu. Nie czci nawet słońca zwyciężającego mroki nocy. Ma przywodzić na myśl inną gwiazdę, o której Malachiasz powiedział: „A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości”7 .

Można z pewnością stwierdzić, że uznana powszechnie datacja jest całkowicie błędna. Jezus nie narodził się w 754 r. od założenia Rzymu, a od ośmiu do czterech lat wcześniej. Za najbardziej prawdopodobny można uznać rok 760, a więc 6 p.n.e. Jeśli zaś chodzi o miesiąc, to grudzień także jest mało prawdopodobny. Raczej należy się spodziewać, że był to okres wiosenny – kwiecień lub marzec.

Moje rozważania nie są czysto teoretyczne, mają znaczenie jak najbardziej praktyczne. Moment narodzenia Chrystusa jest wyznacznikiem do wyzerowania kalendarzy na całym świecie – w oficjalnych wydarzeniach zarówno kultur wschodu, jak i zachodu. Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w Katarze nie zostaną zorganizowane zgodnie z erą muzułmańską Anno Hegirae 1444, a w roku 2022. Jerozolimczycy nie zorganizowali 44. Konkursu Piosenki Eurowizji w 5759 r., ale Anno Domini 1999. Era chrześcijańska wyznacza więc chronologię całego świata. Łatwo dojść do wniosku, iż wszelkie wyliczenia przeszłości, teraźniejszości i przyszłości są błędne. Należałoby poprawić zatem każdą książkę historyczną, każdy kalendarz, wszelkie dokumenty, słowem: wszystko, co zawiera datę. Każdego dnia towarzyszy nam milcząca zgoda na to, by źle ten dzień nazywać. Nie jest przecież żadną tajemnicą ani w świecie naukowym, ani religijnym, że Jezus urodził się w innym czasie, niż jest to powszechnie przyjęte. Dlaczego więc nie poprawiliśmy kalendarzy wtedy, gdy dowiedzieliśmy się o popełnionych błędach? Jest to kolejne już w moim tekście pytanie, które można zadać, ale na które nie można znaleźć odpowiedzi. Być może naprawienie błędów wymagałoby zbyt dużego wysiłku? Jeśli nawet podjęlibyśmy takie próby, to jaki rok uznać za historycznie pewny, skoro brakuje jednoznacznych przesłanek źródłowych?

Święta Bożego Narodzenia są czasem spotkań rodzinnych. Spotkań, podczas których mamy jedną z nielicznych okazji w roku, by prawdziwie porozmawiać z bliskimi, być z nimi, a nie obok nich. To czas wybaczania błędów, okres refleksji i zadumy. Tak naprawdę narodziny Jezusa Chrystusa to przeżycie coraz mniej duchowe. Dla każdego człowieka objawia się ono inaczej – dla jednych to chwila poświęcenia się rodzinie, dla innych czas robienia czegoś bezinteresownie. A jeśli mówimy o istocie owych Świąt, to chyba właśnie o to w tym czasie naprawdę chodzi. Nie o spór kiedy, ale o pamiętanie kto, dlaczego i po co.

Bibliografia :

  1. Brownrigg R., Wszystkie postacie Nowego Testamentu, Warszawa 2003.
  2. Crossan J., Historyczny Jezus: Kim był i czego nauczał?, Warszawa 1997.
  3. Forstner D., Świat symboliki chrześcijańskiej, Warszawa 1990.
  4. Geza V., Kto był kim w czasach Jezusa?, Warszawa 2006.
  5. Jaczynowska M., Religie świata rzymskiego, Warszawa 1987.
  6. Keener C.S., Komentarz historyczno-kulturowy do Nowego Testamentu, Warszawa 2000.
  7. Keener C., Komentarz historyczno-kulturowy do Nowego Testamentu, Warszawa 2000.
  8. Kudasiewicz J., Ewangelie synoptyczne dzisiaj, Ząbki 2006.
  9. Langkammer H., Ewangelia według św. Łukasza, Radom 2005.
  10. Meister A., Teofil, [w:] Praktyczny słownik biblijny, red. Grabner-Haider, Warszawa 1994, s. 1314.
  11. Pismo Święte Nowego Testamentu w przekładzie z języka greckiego, red. L. Stachowiak, R. Romaniuk, T. Hergesel, R. Rubinkiewicz, Poznań 2009.
  12. Pismo Święte Starego Testamentu, red. A. Jankowski, tłum. Cz. Jakubiec, Poznań 2009.
  13. Rabij M., Prawdziwe Boże Narodzenie, czyli co wiemy o narodzinach Jezusa, „Newsweek Historia” 12/2013, s. 22‒28.
  14. Rops D., Dzieje Chrystusa, Warszawa 1995.
  15. Świderkówna A., Rozmowy o Biblii. Nowy Testament, Warszawa 2009.
  16. White E., Życie Jezusa, Warszawa 2013.

 

Redakcja merytoryczna: Iwona Górnicka

Korekta: Aleksandra Czyż

  1. Kanon Muratoriego, 1, 2. []
  2. Mt 17, 24; Mt 22, 19. []
  3. Stater – grecka jednostka monetarna, która odpowiadała 1/25 miny. Na minę składało się 100 drachm.   []
  4. Mt 2, 1.   []
  5. Łk 2, 2.   []
  6. Mt 2, 1‒3. []
  7. Ml 3, 20.   []

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum.Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. Szymon napisał(a):

    Bardzo wartościowy artykuł!
    Żałuję tylko, że tak późno na niego trafiłem, więc nie zdążyłem opowiedzieć o nim rodzinie przy wigilijnym stole, ale czekam na więcej!
    Brawo dla autora!

Zostaw własny komentarz