Christus Rex, czyli rzecz o faszyzmie w Belgii


Byli młodzi, narodowi, dumni z kraju i niepowstrzymani. Nazwali się Christus Rex – Chrystus Król. Łączyli, w swoim mniemaniu, katolicyzm z młodzieńczą, faszystowską siłą. Bili „lewaków”, a potem spokojnie oddawali się modlitwie. Na ich czele stał Leon Degrelle, przystojny i oczytany młody człowiek. Reksiści szli po władzę i moralną odnowę. Byli niepowstrzymani, zatrzymał ich w końcu Kościół i konserwatyści.

Symbol ugrupowania Christus Rex

Ostatnio na ulicach polskich miast słyszy się nowe hasło. Już nie tylko „żołnierze wyklęci„, już nie tylko „Bóg, honor i ojczyzna„. Wykrzykuje się także ”Christus Rex!”. Gdy to usłyszałem, zamarłem, choć to hasło miłe dla chrześcijańskiego ucha i brzmiące niewinnie.

Niestety ja mam inne skojarzenia, chociaż nie wiem, czy w tym wypadku rzeczywiste i właściwe. Dlatego, gdy je usłyszałem, postanowiłem się nim podzielić. Nie chcę sugerować, że hasło to prowadzi do tego samego co w Belgii, bo tego nie wiem. W końcu mówimy o innym kraju, innych czasach i innych ludziach, ale historia jest ciekawa i pouczająca – dzielę się więc skojarzeniem.

W latach 30. duża część Europy radykalizowała się i dzieliła – jedni wybierali komunizm i skrajną lewicę, inni faszyzm. Poczucie kryzysu i beznadziei prowadziło do tego, że ludzie łatwo dawali się zwieść „wielkim ideom„. Z jednej strony mitycznym historiom o wielkiej, bohaterskiej przeszłości i jasnej przyszłości pod warunkiem zjednoczenia narodu. Z drugiej zaś komuniści tworzyli ścieżkę do wiecznej ”szczęśliwości” po ostatecznym starciu w walce klas i lewicowym terrorze. Pośrodku tego trwali natomiast zagubieni zwykli ludzie z gwałtownie kurczącego się centrum.

Belgia w latach 30. powoli zaczynała skręcać w „brunatną” stronę i o tym będzie ten tekst.

Młody Leon Degrelle, działacz Belgijskiej Partii Katolickiej, był także redaktorem w katolickiej gazecie „Christus Rex”. Zwierzchnicy często go jednak ograniczali, dlatego postanowił wyjechać z kraju. Wrócił po roku, który spędził w Meksyku, gdzie widział jak upolityczniona wiara ożywiała cristeros, powstańców walczących z lewicową dyktaturą.

W 1935 r. Degrelle, pragnąc zmienić politykę swojego kraju, zerwał z dotychczasowymi partnerami i założył własną partię Christus Rex, której członków zaczęto w skrócie nazywać reksistami. Był to wyraz buntu katolickiej młodzieżówki przeciwko starym elitom, krytykowanym za korupcję i brak narodowego żaru. Młodzi pragnęli narodowego odrodzenia w duchu nauki Kościoła Rzymskokatolickiego. Tradycyjne partie prawicowe były ostrożne, nie chcąc drażnić Degrelle’a i jego nowego ruchu. W 1936 r. w wyborach do parlamentu reksiści otrzymali ponad 11% głosów, zasiadając w obydwu izbach.

Zwycięstwo bardzo młodego stronnictwa sprawiło, że jego członkowie poczuli pomyślny dla siebie wiatr historii, tym bardziej że w Europie dokonywały się właśnie wielkie rzeczy. Hitler odzyskał Nadrenię i Niemcy powstali z kolan, na które rzucił ich traktat wersalski. Mussolini zakończył konsolidację władzy w kraju i rozpoczął ekspansję oraz budowę swojego imperium kolonialnego opartego na nowych, faszystowskich wzorcach. W Rumunii Codreanu rozwijał swój mistyczno-religijny faszyzm pod znakiem Legionu Archanioła Michała.

Przychodząc na pierwsze sesje parlamentu, reksiści za swój symbol przyjęli miotłę na znak, że ich dążeniem jest wymiecenie zepsutych elit i dążenie do zmian w kraju, realizowanych w duchu głęboko katolickim. Oskarżali przy tym partię katolicką o zawarcie sojuszu z wielkim kapitałem kosztem ubogich wyborców. Okazja do walki przyszła szybko, bo już na początku 1937 r. doszło do przedterminowych wyborów. Degrelle postanowił zawalczyć o całą władzę i jeszcze podniósł stawkę. Ogłosił program połączenia katolicyzmu z tym wszystkim, o czym mówili socjaliści, ale czego nigdy by nie spełnili w obawie przez wielkim kapitałem. Degrelle próbował wykorzystać tradycyjne hasła lewicy jako narzędzie zwiększenia poparcia i połączyć je z programem narodowym. Obnażał zatem równolegle słabość demokratycznej lewicy, wykazując brak jej determinacji do realnej zmiany położenia zwykłych ludzi, co w czasach ekonomicznego kryzysu brzmiało wiarygodnie. Degrelle chciał łączyć modlitwę i siłę społecznej zmiany.

Coś się jednak zmieniło. Przeciwko reksistom wystąpiły dwie poważne siły. Przede wszystkim ruch został jednoznacznie potępiony przez Kościół z arcybiskupem Malinesem na czele. Hierarcha radykalnie odciął się od łączenia chrześcijaństwa z reksizmem, określając go jako niebezpieczny zarówno dla państwa, jak i Kościoła. Wierni dostali więc jasną informację. Zamknęła się także jedna z dróg oddziaływania propagandowego Degrelle’a. W ślad za Kościołem reksistów potępiła też Belgijska Partia Katolicka.

W efekcie byli oni kompletnie odizolowani i to konsekwentnie, pomimo że w wyborach uzyskali jeszcze całkiem spore poparcie. Biskupi nie ustawali jednak w przestrzeganiu przed nimi, co doprowadziło do tego, że Degrelle radykalizował się jeszcze bardziej, dołączając hasła antysemickie.

W wyborach w 1939 r. reksiści otrzymali już tylko 4% głosów. Zniknęli ze sceny, zatrzymani przez Kościół i konserwatywne elity.

Léon Degrelle

Zniknął też sam Degrelle. Wrócił jeszcze, ale dopiero, gdy do kraju wkroczyli Niemcy i szukali politycznych sprzymierzeńców. Nawet wtedy jednak niezbyt mu się powiodło. Ostatecznie został odsunięty na boczny tor przez swoich politycznych kolegów w kraju. Rzucił hasło stworzenia Legionu Walońskiego, kolaboracyjnej jednostki wojskowej złożonej z antykomunistycznie nastawionych Belgów, i ruszył walczyć z bolszewikami na froncie wschodnim. Tam stopniowo awansował, a po walkach w kotle pod Czerkasami został okrzyknięty bohaterem i otrzymał Krzyż Żelazny. Zresztą prawdopodobnie zupełnie niesłusznie; inni oficerowie w większości zginęli, walcząc do końca, podczas gdy Degrelle sprytnie się ewakuował zaraz na początku walk. Prawdziwy twórca niezłomnego oporu Walończyków i dowódca Legionu – Lucien Lippert – zginął w kotle. Degrelle błyszczał zaś w blasku fleszy na defiladach w Belgii. Za to wśród ocalałych żołnierzy krążyła opowieść o tym, że „naprawdę dobre kłamstwo to kłamstwo Degrelleʼa”.

W 1945 r. ponownie z Wallonische Legion (występującym teraz już jako 28 SS-Freiwilligen-Grenadier-Division Wallonien) trafił na front wschodni, na Pomorze, gdzie  znów zostawił swoich frontowych towarzyszy, a sam uciekł na tyły. Spotkał jeszcze swojego zwierzchnika z Waffen-SS, w skład którego włączono Walończyków­. Heinrich Himmler zezwoli mu na ucieczkę przez Danię do Norwegii, skąd na pokładzie samolotu odleciał do Hiszpanii, gdzie zmarł spokojnie w 1994 r.

Na wieloletniej emigracji Degrelle napisał kilka książek. Większości nadał romantyczne, porywające tytuły, jak Płonące dusze, które młodzi ludzie do dziś czytają z wypiekami na twarzy.

Belgijski faszyzm został zatrzymany przez konserwatystów i Kościół. To oni jako jedyni mieli realną siłę, by zatrzymać wzrost tej ideologii w swoim kraju. Nie zjednoczona lewica, nie liberałowie, ale właśnie Kościół i tradycyjna prawica. W wielu innych krajach tak się nie stało, ponieważ konserwatyści próbowali wykorzystać faszystów do swoich wewnętrznych rozgrywek. Osobnym przypadkiem były nazistowskie Niemcy, gdzie taka próba kooperacji skończyła się dla wielu konserwatystów fatalnie.

Także dziś Belgia jest inspirującym przykładem. Gdy na ulicach polskich miast słyszę „Christus Rex”, mam ponure skojarzenia i pamiętam o wykorzystywaniu wiary przez radykałów. W Belgii Kościół na to nie pozwolił. Oby nie pozwolił na to także w Polsce, jeśli sytuacja będzie się kształtowała tak, jak w czasie międzywojennej politycznej aktywności Degrelle’a.

 

Bibliografia:

  1. Borejsza Jerzy W., Szkoły nienawiści. Historia faszyzmów europejskich 1919–1945, Wrocław 2000.
  2. Bruyne E. de, Rikmenspoel M., For Rex and for Belgium. Leon Degrelle and Walloon political and military collaboration 1940–45, Solihull 2004.
  3. Laqueur W., Faszyzm: wczoraj, dziś, jutro, Warszawa 1998.

 

Redakcja merytoryczna: Grzegorz Antoszek

Korekta: Edyta Chrzanowska

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum.Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

3 komentarze

  1. Marcin napisał(a):

    Nie jestem przekonany co do tego ze Degrelle tak ochoczo uciekał, jasne każdy jest człowiekiem natomiast on jednak ma na koncie kilka wyczynów „medalowych”

  2. Bilbo napisał(a):

    Panie Patryku, Pańskie skojarzenia z polskiej sytuacji chyba jednak faktycznie idą w złym kierunku.

  3. JAQ napisał(a):

    Apologetą „intronizacji Chrystusa na króla Polski” (?!) był rasista Artur Górski z PiS. Degrelle’a weteran PZPR Paweł Wieczorkiewicz wychwalał. Nic ująć. Przeciwstawienie bolszewizmu i faszyzmu zbędne, skoro pakt Ribbentrop - Mołotow jakoś zaistniał, jedni i drudzy zakładali obozy koncentracyjne.

Zostaw własny komentarz