„Chcemy pokazać, w jaki sposób gry ewoluowały i skąd się wzięły” - wywiad z Jakubem Rzepeckim z GiKME


Założyciele GiKME; od lewej: Jakub Borg Rzepecki, Wojtek „Frabi” Frabiński, Artur „Sonda” Ciemięga, Michał „MFX” Lisicki / fot. Łukasz Hajdrych

W trakcie wizyty we wrocławskim Muzeum Gier i Komputerów Minionej Epoki (GiKME) udało mi się zamienić kilka słów z jednym z jego założycieli, Jakubem Rzepeckim. Jakub – w growym i fantastycznym fandomie znany szerzej jako „Borg” – pokrótce prezentuje sylwetki swoich kolegów, opowiada o muzeum oraz o planach na przyszłość.

Łukasz Hajdrych: Nie wszyscy czytelnicy portalu Historia.org.pl was znają, na początek powiedz więc, proszę, kilka słów o sobie oraz pozostałych założycielach GiKME.

Jakub Rzepecki: Nasza ekipa składa się z czterech osób. Poza mną, są to: Michał „MFX” Lisiecki, Artur „Sonda„ Ciemięga oraz Wojtek ”Frabi” Frabiński. Z Michałem znamy się już od podstawówki, od siedmiu lat organizowaliśmy razem RetroGralnię, inicjatywę w ramach której prezentowaliśmy gry retro na konwentach fantastycznych. Artura i Wojtka spotkaliśmy niedługo później na wystawach retro, gdzie okazało się, że posiadają ogromne kolejce. Jako że wszyscy jesteśmy z jednego miasta – trudno było nie zacząć działać razem, co od dobrych kilku lat robimy.

Ł. H.: Jak długo zajmujecie się tematyką retro-konsol i retro-komputerów?

J. Rz.: Artur prawdopodobnie całe życie. Ja i Michał około siedmiu lat, Wojtek chyba podobnie. Poznaliśmy się na wystawach Dawnych Komputerów i Gier (DKiG), później sami zaczęliśmy organizować własne. Zrobiliśmy dużą wystawę w Opolu na targach EDU Opole, we Wrocławiu na Hall of Games, a ostatnio mieliśmy również bardzo dużą ekspozycję w Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu, którą odwiedziło ponad 2500 osób. Naturalną konsekwencją była chęć zorganizowania stałego miejsca, w którym moglibyśmy prezentować nasze zbiory.

Odważni mogą spróbować swoich sił w grze na Virtual Boyu - pierwszej konsoli Nintendo symulującej grafikę 3D / fot. Łukasz Hajdrych

Ł. H.: Skąd pomysł, aby było to akurat muzeum?

J. Rz.: Organizowanie wystaw jest bardzo satysfakcjonujące, ma jednak pewien problem: ich przygotowanie pochłania wiele dni, podczas gdy sama impreza zajmuje najwyżej 48 godzin, po czym trzeba znowu wszystko pakować do kartonów i odwozić do domu. Chcieliśmy stworzyć miejsce w którym nasze eksponaty będą wystawione na stałe i gdzie będzie mógł obejrzeć je zawsze każdy, kto akurat przyjechał do Wrocławia.

Ł. H.: To pierwsze takie muzeum w Polsce?

J. Rz.: Nie do końca. Istnieje już katowickie Muzeum Historii Informatyki i Komputerów, a w Karpaczu działa Muzeum Konsol Gier Video, ale my jesteśmy na pewno pierwszym muzeum zarówno gier, jak i konsol. Stawiamy i na historię, i na zabawę.

Ł. H.: Przed przyjazdem tutaj oglądałem kilka waszych materiałów i zauważyłem, że inspirowaliście się podobnym muzeum istniejącym w Berlinie?

J. Rz.: Tak, byliśmy swego czasu w Berlinie. Mają tam bardzo ciekawe muzeum, większe od naszego. Jest to w tej chwili wzorcowy przykład takiej instytucji, czerpaliśmy od nich sporo pomysłów. Ale nie tylko od nich: inspirowaliśmy się np. Centrum Historii Zajezdnia i kilkoma innymi nowoczesnymi muzeami. Dodaliśmy również kilka elementów od siebie, tak aby całość była żywa i przyciągała odbiorców.

Ł. H.: Zamierzacie współpracować z muzeum w Berlinie? Macie z nim stały kontakt?

J. Rz.: Tak, można nawet powiedzieć, że nasza ostatnia wizyta tam była „wizytą gościnną”. Mieliśmy dla nich mały prezent, niedawno sami również otrzymaliśmy od nich upominek – kasetę z nowo-wydaną przez nich grą na ZX Spectrum. Z pewnością zamierzamy z nimi w przyszłości współpracować, podobnie jak i z innymi muzeami komputerów i nie tylko.

Ł. H.: Co zwiedzający mogą obejrzeć w waszym muzeum?

J. Rz.: Mamy tutaj mnóstwo zabytków: zaczynając od gier typowo mechanicznych, wykonywanych jeszcze z drewna, przez takie nakręcane na sprężynkę, gry elektro-mechaniczne, gry elektryczne i w końcu konsole video. Chcemy pokazać w jaki sposób gry ewoluowały i skąd się wzięły, nie pojawiły się bowiem znikąd. Z konsol dysponujemy m.in. Magnavox Oddysey, Atari, Fairchild Channel F, mamy tu właściwie przekrój przez wszystkie epoki, aż do Game Cube’a, który, chociaż przez wielu uważany jest za konsolę „nowożytną”, to jednak ma swój unikalny klimat i tym samym załapał się do naszego muzeum. Poza nimi mamy też oczywiście komputery.

Galeria zabytkowych komputerów / fot. Łukasz Hajdrych

Ł. H.: Z tego co widziałem, dysponujecie co najmniej dwoma Macami?

J. Rz.: Och, Maców mamy bardzo dużo, począwszy od Maców II poprzez Maci Classic i nowsze modele. Dysponujemy sporą ilością Commodorów oraz Atari, w naszych zbiorach znajduje się również – tu ciekawostka – pierwszy IBM PC, którego nie wystawiło jeszcze żadne inne muzeum w Polsce.

Ł. H.: Prezentowane eksponaty będą wymieniane, czy planujecie stałą ekspozycję?

J. Rz.: Przygotowana do tej pory część muzeum będzie ekspozycją stałą, mamy jednak jeszcze trochę wolnego miejsca i tam właśnie pojawią się eksponaty, które będą co jakiś czas wymieniane. Planujemy także spotkania poświęcone tylko jednemu komputerowi lub jednemu typowi komputerów, np. Pongowi, których to komputerków mamy ponad setkę, lecz ze względów lokalowych wystawiliśmy zaledwie kilka.

Ł. H.: Planujecie zaangażować się w działalność edukacyjną? Współpracę ze szkołami?

J. Rz.: Na pewno będziemy starali się startować w konkursach organizowanych przez władze samorządowe i państwowe. Mamy nadzieję, że uda się zaprosić do nas uczniów z wielu szkół na lekcje poświęcone historii komputerów i gier. Sądzimy, że to ciekawy temat, poza tym w najnowszej podstawie przedmiotowej programowanie pojawia się już w szkole podstawowej, więc nasze muzeum chyba całkiem dobrze wpisuje się w bieżący trend.

Ł. H.: Czyli spodziewacie się wycieczek szkolnych?

J. Rz.: Bardzo na nie liczymy. Od początku chcieliśmy tak zorganizować muzeum, aby dzieci nie czuły się przytłoczone suchą wiedzą na temat gier i komputerów, ale mogły też realnie ich doświadczyć.

Ł. H.: Plany na bliższą i dalszą przyszłość?

J. Rz.: Przez najbliższy miesiąc będziemy kończyć prace związane z samym remontem. Przygotowaliśmy już wystawę główną, ale czeka nas jeszcze sporo pracy z mniejszymi, lecz równie ważnymi sprawami: wystrojem wnętrza, wyposażeniem sali konferencyjno-edukacyjnej itp. O dalszej przyszłości na razie nie będę się wypowiadał.

Ł. H.: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w dalszym rozwijaniu GiKME.

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum.Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

2 komentarze

  1. Harenda napisał(a):

    Dobrze, że są tacy ludzie z pasją.

Zostaw własny komentarz