„Bestie. Zbrodnie i kary” – J.M. Jastrzębski – recenzja


Okrutne zbrodnie popełniane przez seryjnych morderców nie są znakiem naszych czasów. W okresie Polski Ludowej kilkadziesiąt spraw wstrząsnęło lokalnymi społecznościami. Wiele z nich, jak historię „Wampira z Zagłębia” czy przypadek Trynkiewicza, zna cały kraj. Jednak są i takie, które nie przedostały się do prasy ogólnokrajowej.

Janusz Maciej Jastrzębski jest dziennikarzem, literatem i satyrykiem, autorem licznych powieści sensacyjnych i satyr. Podczas swojej dziennikarskiej kariery wyspecjalizował się w problematyce walki z przestępczością. Nabyte doświadczenie spożytkował, tworząc monumentalne dzieło, w którym przedstawia dwadzieścia dwie sprawy, zaczynając od tużpowojennego procesu Mazurkiewicza, kończąc na zbrodniach z połowy lat dziewięćdziesiątych.

W gronie opisywanych bestii znajdują się zarówno osoby z zaburzeniami psychicznymi, które dokonywały napadów i morderstw głównie na tle seksualnym, jak i działający z zimną krwią wyrachowani przestępcy. Wśród nich są ci odpowiedzialni za wigilijne potrójne (a nawet poczwórne, bo jedna z ofiar była ciężarną kobietą) morderstwo dokonane na oczach mieszkańców wsi Zrębin w 1976 r. Krwawa, ślepa wendetta, rytualne przysięgi, wręczanie pieniędzy oraz przekonanie, że sprawcy mogą wszystko i są chronieni przez wysoko postawione osoby sprawiły, że pomimo wielu świadków nad wydarzeniami zapadło milczenie. Dopiero żmudne śledztwo i postawienie w stan oskarżenia osób zatajających informacje i składających fałszywe zeznania pozwoliły na skazanie sprawców. Jednak wykonanie kary śmierci na Józefie Adasiu i Janie Sojdzie oraz skazanie na 25 oraz 15 lat więzienia ich pomocników nie zakończyło sprawy. 16 lutego 1993 r. na wniosek ówczesnego Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Dyki Sąd Najwyższy rozpoznał rewizję nadzwyczajną tej sprawy. Chciano udowodnić, że był to mord sądowy. Jednak ani próba sterowania rewizją przez Ministra, ani zaangażowanie mecenasa Władysława Siły-Nowickiego (znanego z wystąpień w procesach politycznych) nie wpłynęło na ocenę Sądu Najwyższego. Co ciekawe, burzliwe filipiki wygłaszane przez Siłę-Nowickiego dość mocno zdyskredytowały go w oczach środowiska adwokackiego.

Kolejną intrygującą opowieścią jest casus Leszka Pękalskiego, okrzykniętego „wampirem stulecia”. Jak dowodzi autor Bestii, już na poziomie śledztwa wyniknęły liczne komplikacje. Sprawy nie ułatwiał też sam oskarżony, który przyznawał się do coraz większej liczby zabójstw, jednak co rusz odwoływał swoje zeznania. Dodatkowo w tym samym miejscu i czasie grasował inny gwałciciel. Jastrzębski wnikliwie analizuje każdy z tropów, nie wyprzedzając przy tym opisywanych działań śledczych.

Choć książka imponuje objętością oraz wnikliwością opisu nie tylko samych wypadków, ale również toczących się śledztw i rozpraw, to jednak jest trochę nierówna. Pewne passusy wydają się przegadane, zbyt obszernie opisywane, co momentami może nużyć czytelnika. Nie zawsze da się to wyjaśnić skomplikowaniem proceduralnym procesu czy zawiłościami, które pojawiały się już na etapie śledztwa. Z kolei inne rozdziały czyta się z zapartym tchem, niemal jak dobrej jakości powieść sensacyjną.

Autor sięgnął do niewątpliwie obszernej bazy dokumentacyjnej. Jednak czytelnik może ocenić to jedynie po ilości zawartych w tekście informacji. Na próżno szukać bowiem zestawienia bibliograficznego, a przypisy występują w szczątkowej ilości.

Bestie. Zbrodnie i kary w bardzo szczegółowy sposób opisują najsłynniejsze sprawy kryminalne PRL-u i wczesnej III RP. Tym samym stają się cenną pozycją na półce każdego zainteresowanego kryminologią czy psychopatologią.

 

Plus minus:

Na plus:

+ zestawienie najgłośniejszych (nie tylko na poziomie krajowym) spraw

+ wnikliwa analiza czynności dochodzeniowych

+ opis stanów psychologicznych sprawców

Na minus:

- książka dość nierówna, momentami nuży czytelnika

- brak bibliografii

 

Tytuł: Bestie. Zbrodnie i kary

Autor: Janusz Maciej Jastrzębski

Wydawca: Wydawnictwo Aktywa

Rok wydania: 2017

ISBN: 978-83-946528-0-7

Liczba stron: 671

Okładka: miękka

Cena: 49,90 zł

Ocena recenzenta: 6/10

 

Redakcja merytoryczna: Marcin Petrynko

Korekta językowa: Aleksandra Czyż


Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

2 komentarze

  1. Majkel napisał(a):

    Bardzo dobra pozycja z dziedziny literatury faktu. Chyba najlepszy materiał na polskim rynku dla osób zainteresowanych kryminalistyką ewentualnie psychologią zabójstw. Dużo materiału na pisanie pracy licencjackiej i magisterki. Dzięki opisom autora mamy obraz w jaki sposób działała milicja w czasach PRLu, skądinąd bardzo nieudolny. Tłumaczyć może to fakt, że w tamtych czasach nie było jeszcze zawodu profilera kryminalnego. Na minus można zaliczyć to, że dłuży się opis sprawy Pękalskiego, w dodatku mając tą niepewność czy faktycznie popełnił zabójstwa, do których się przyznał. Brak jest bibliografi, tylko czy reporter śledczy opierając się na aktach spraw powinien przytaczać jakieś tytuły książek? Polecam 8/10

  2. Bilbo napisał(a):

    Działalność kryminalna MO z okresu tzw. Polski Ludowej to na razie w zdecydowanej większości terra incognito. A w archiwach policyjnych, w tym w Głównym Archiwum Policji KGP, jest naprawdę mnóstwo materiałów na ten temat. Problem jest taki, że, po pierwsze, niewiele osób o tym wie, po drugie, archiwa policyjne generalnie nie przepadają za użytkownikami akt z zewnątrz w postaci osób fizycznych, po trzecie, duża część akt, niestety, w dalszym ciągu obłożona jest klauzulami tajności, co, niestety, w wielu przypadkach jest bzdurą. Ale Policja nie odróżnia akt historycznych sprzed 1990 r. od akt bieżących, i wszystkie traktuje jednakową miarą, co z punktu widzenia archiwistyki jest totalną bzdurą.

Zostaw własny komentarz