Stefan Ossowiecki - najsłynniejszy jasnowidz II RP


Ludzie, którzy zetknęli się z inż. Stefanem Ossowieckim, wspominali go jako jowialnego, wesołego człowieka, niewyglądającego na obdarzonego zdolnościami parapsychicznymi. A jednak przypadek „Don Stephanio” badany przez największe sławy naukowe, w tym laureata Nagrody Nobla z 1913 r. w dziedzinie medycyny, Charlesa Roberta Richeta, był niezwykły.

Ossowiecki bez użycia wzroku potrafił odczytywać schowane w kopertach, skrzyniach, a nawet ołowianych cylindrach teksty, ciągi liczb i figury geometryczne.

Ossowiecki bez użycia wzroku potrafił odczytywać schowane w kopertach, skrzyniach, a nawet ołowianych cylindrach teksty, ciągi liczb i skomplikowane figury geometryczne. „Widział„ zapisany na kliszy fotograficznej obraz przed jej wywołaniem. Potrafił poznać ukryte teksty na odległość, m.in. podczas seansów z udziałem Józefa Piłsudskiego, który również interesował się ”metapsychiką”. W czasie jednej z takich sesji Ossowiecki odczytał sekwencję zagrani szachowych, którą marszałek zapisywał właśnie przy biurku w Belwederze.

Najbardziej szokujące były jego umiejętności bilokacji, czyli pojawiania się w dwóch miejscach naraz. W 1922 r., będąc w warszawskim mieszkaniu pod opieką dwóch znajomych i lekarza, Ossowiecki „przeniósł się„ na zjazd naukowy do Wiednia. W książce wspominał to tak: ”Powoli osłabiłem tętno i oddech. Z późniejszych relacji wiem, iż po pewnym czasie lekarz stwierdził, że ustały niemal zupełnie. Leżałem na kanapie sztywny i zimny do godziny 19. A tymczasem… Byłem w Wiedniu na zjeździe, słuchałem referatów, a mój podpis figurował na liście obecności, widziało mnie tam wiele osób”. 

Najczęściej wykorzystywane były zdolności „psychometryczne” inżyniera, czyli umiejętność ustalania losów ludzi na podstawie zdjęć lub przedmiotów osobistych oraz sprawców zdarzeń o charakterze kryminalnym.

Seanse z Ossowieckim cieszyły się wielką popularnością. Bywały na nich znane osobistości, m.in. Ignacy Paderewski, Karol Szymanowski, Kazimierz Sosnkowski czy Juliusz Osterwa. Najczęściej wykorzystywane były zdolności „psychometryczne” inżyniera, czyli umiejętność ustalania losów ludzi na podstawie zdjęć lub przedmiotów osobistych oraz sprawców zdarzeń o charakterze kryminalnym. Jednym z najgłośniejszych przypadków było wykrycie sabotażysty w fabryce Wedla, który do masy czekoladowej dodawał gwoździe, kawałki drewna i pocięty sznurek. Ossowiecki wskazał też miejsce katastrofy polskiego samolotu w górach w Bułgarii z 23 listopada 1937 r.

W 1939 r. do Ossowieckiego zaczęli się zgłaszać politycy i generałowie z prośbami o przewidzenie wyniku wojny z Niemcami. Nie wiadomo, co od niego usłyszeli, jasnowidz również tego nie ujawnił. Z relacji znajomych wynika jednak, że prześladowały go przerażające wizje. Zofia Lubieniecka tuż po ciężkich bombardowaniach stolicy pod koniec września 1939 r. usłyszała: „Teraźniejsze zniszczenia to jeszcze nic w porównaniu z tym, co się z Warszawą stanie. Widzę ją kompletnie w gruzach i spaloną, bez ludzi. Zielska porastają Warszawę. Zające biegają po mieście”. 

Nie wyjechał, chociaż wielokrotnie mu to proponowano. „Ja Warszawy nie opuszczę, bo tu mogę być jeszcze potrzebny” – mówił. Wkrótce na Marszałkowską 17 zaczęły przybywać tłumy ludzi próbujących się dowiedzieć czegokolwiek o losie zaginionych, zabitych lub deportowanych najbliższych. Nikomu nie odmawiał, od rana odtwarzał losy zaginionych na podstawie zdjęć lub fragmentów ubrań, doprowadzając się do stanu skrajnego wyczerpania.

Nigdy nie brał pieniędzy.

Najczęściej wykorzystywane były zdolności „psychometryczne” inżyniera, czyli umiejętność ustalania losów ludzi na podstawie zdjęć lub przedmiotów osobistych oraz sprawców zdarzeń o charakterze kryminalnym.

Aleksander Mieszczanowski, wspólnik Ossowieckiego w interesach, z których ten utrzymywał się w tym czasie, wspominał, że przez jego mieszkanie w ciągu okupacji przewinęło się kilka tysięcy ludzi, mimo że znajdowało się ono bardzo blisko osławionej alei Szucha – siedziby gestapo. Przychodzili nawet konspiratorzy z Armii Krajowej z prośbą o pomoc w ustaleniu zdrajców i konfidentów. To właśnie wspólnikowi Ossowiecki po raz pierwszy przepowiedział swoją śmierć. „Zginę, a mojego ciała nikt nie odnajdzie” – powiedział wiosną 1944 r.

Jasnowidz został rozstrzelany w masowej egzekucji w pierwszych dniach powstania warszawskiego. Jego ciało spalono razem z setkami innych na terenie dawnego Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych przy Alejach Ujazdowskich. Spłonęły również rzeczy, które miał w walizce, w tym napisany dla wytworni Paramount Pictures scenariusz filmu „Oczy, które wszystko widzą„ oraz maszynopis książki „Nieśmiertelność„. Prochy Stefana Ossowieckiego w 1946 r. spoczęły na Cmentarzu Wolskim razem z prochami 10 tys. warszawiaków zamordowanych w ”dzielnicy policyjnej”. 

Powyższy artykuł stanowi fragment książki Andrzeja Fedorowicza Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach, której wydawcą jest Fronda (Rozdział „Relacje o wizjach Stefana Ossowieckiego”). Przedstawione w tej książce przedmioty są „kamieniami milowymi” historii II Rzeczypospolitej i potrafią zachwycać do dziś. 

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. DrakeNelson pisze:

    Nic się nie zmieniło od 100 lat w społeczeństwie, nadal wierzy się w jasnowidzów ^^

Zostaw własny komentarz