Kampania holenderska. Jak Niemcy błyskawicznie pokonali Holendrów i złapali Aliantów w pułapkę


O ile niemiecka kampania przeciwko Polsce trwała nieco ponad miesiąc, to Holandia upadła w tydzień. Zaledwie tyle czasu potrzebował Adolf Hitler by całkowicie opanować ten kraj, by następnie zaatakować Francję. Finalnie 22 czerwcu 1940 roku Niemcy przyjęli francuską kapitulację kończąc w ten sposób ten etap II wojny światowej.

Przyczyny ataku na Holandię

Niemieckie wojska na zdobytej Linii Maginota

Już na początku II wojny światowej Holandia ogłosiła, że staje się państwem neutralnym. Co oczywiście w żaden sposób nie przeszkadzało Niemcom w planowaniu ataku na zachodnią Europę.

Hitler zdawał sobie sprawę, że Francuzi doskonale umocnili granicę z Niemcami. Tak zwana Linia Maginota była świetnym systemem bunkrów i warowni. Stąd w niemieckim dowództwie zrodził się planu ataku na Francę poprzez Belgię, Holandię i Luksemburg. Tamtejsza granica również była umacniana. Jednakże tak zwane Nowe Fronty nie były już tak silnie ufortyfikowane jak odcinek graniczący z Niemcami.

Holandia była także strategicznie położona. Jej porty i lotniska Niemcy planowali wykorzystać w trakcie ataku na Francję i Wyspy Brytyjskie. Dodatkowo atak z pominięciem Belgii i Holandii stwarzał zagrożenie ataku Aliantów na tyły niemieckiej armii.

Wreszcie atak na Holandię był także elementem pułapki na Aliantów, w którą zresztą wpadli, co zakończyło się dramatyczną ewakuacją z Dunkierki.

Przygotowania do ataku

Georg von Küchler (w środku)

Niemcy do ataku na Holandię w wysłali 18 Armię pod komendą generała Georga von Küchlera oraz część 6 Armii dowodzonej przez generała Waltera von Reichenau, a także VII Korpus Lotniczy.

Hitler przygotowując się do inwazji chciał także wykorzystać oddziały spadochronowe. Stąd niemiecki atak zakładał desant spadochroniarzy i opanowanie przez nich kluczowych obiektów, a także porwanie holenderskiej rodziny królewskiej. Optymiści z dowództwa niemieckiego wierzyli, że uda im się zdobyć Holandię nawet w 1 dzień.

Natomiast główne siły niemieckie miały po prostu szybko pokonać armię holenderską zanim na pomoc przybyliby Alianci.

Z kolei Holendrzy wierzyli, że uda im się wytrzymać przynajmniej trzy tygodnie. Zwłaszcza w obszarze zwanym Holenderską Fortecą, czyli liną umocnień przebiegającej na linii Dordrecht - Utrecht - Amsterdam - Haarlem.

Atak na Holandię

Niemieckie oddziały wkraczają do Maastricht, 10 maja 1940

Niemcy bez wypowiedzenia wojny zaatakowali Holandię 10 maja 1940 roku. W przesłanej holenderskiemu rządowi Niemcy podali, że ich operacja ma na celu przeciwdziałanie spodziewanej inwazji ze strony Wielkiej Brytanii i Francji.

Holandia została zaatakowane przez około 750 tys. niemieckich żołnierzy. Przeciwko nim wystawiła około 300 tys. wojska. Jednak w sprzęcie przepaść była jeszcze większa. Holendrzy nie mieli czołgów, a ich obrona przeciwlotnicza była bardzo słaba. Lotnictwo było nieliczne i przestarzałe. Holendrzy nie przygotowali się do wojny mimo, że wielokrotnie otrzymywali ostrzeżenia o rychłym ataku Niemiec.

Nie wszystko poszło jednak tak łatwo jak życzyłby sobie tego Hitler. W Hadze 3000 spadochroniarzy nie tylko nie pojmało rodziny królewskiej, co połowa z nich została zmuszona do poddania się.

Zbombardowanie Rotterdamu

Centrum Rotterdamu po zbombardowaniu przez Niemców

Z kolei w Rotterdamie Niemcom nie udało się opanować miasta, ani wszystkich mostów. Walki przeciągały się. Wówczas Niemcy zagrozili, że jeśli miasto nie podda się to je zbombardują. Jako, że nad Holandią Luftwaffe panowała w powietrzu, to miasto stało otworem dla niemieckich bombowców. Ostatecznie rozpoczęły się negocjacje. Jednak mimo tego miasto zostało zbombardowane. Na historyczne centrum Rotterdamu spadł grad bomb wyrządzając olbrzymie straty i zabijając około 1000 osób. Niemcy twierdzili, że do ataku doszło, gdyż lotnicy mieli nie dostrzec czerwonych flar - znaku przerwania akcji - ze względu na słabą widoczność. Trudno dziś jednoznacznie rozstrzygnąć, czy takie tłumaczenie jest prawdziwe czy stanowiło element niemieckiej propagandy. Niezależnego jednak od wersji zdarzeń to niewątpliwie zrzucenie bomb na średniowieczne centrum Rotterdamu nie miało żadnego militarnego znaczenia, było wyłącznie bezsensownym i zbrodniczym pokazem siły Luftwaffe.

Czytaj takżeDrugowojenna bitwa o Rotterdam. Czyli odwołane bombardowanie, które zniszczyło miasto

Bitwa o Afsluitdijk. Symbol holenderskiego oporu

Christiaan Boers

Holenderskim symbolem podobnym do polskiego Westerplatte jest bitwa o Afsluitdijk. Przez Afsluitdijk przebiegał ufortyfikowany wał, który był elementem holenderskiej linii obrony. Niemcom 10 i 11 maja udało się przełamać holenderskie O-line i Q-line. Kolejnym celem był Afsluitdijk. Do ataku została wysłana niemiecka 1 Dywizja Kawalerii dowodzona przez Kurta Feldta. Obroną kierował Christiaan Boers.

Wieczorem 12 maja niemieccy żołnierzy podeszli pod fort, by sprawdzić, czy nie został opuszczony. Jednak zamiast pustki przywitał ich silny holenderski ostrzał.

Toteż rankiem następnego dnia postanowili skorzystać z Luftwaffe by lotniczymi bombami skruszyć opór. Nie wiedzieli jednak, że mury twierdzy były niezwykle wytrzymałe. Dodatkowo nie spodziewali się, że Holendrzy zgromadzą w Afsluitdijk silną obronę przeciwlotniczą. To kosztowało ich utratę kilku maszyn podczas nalotu. Betonu nie skruszył też ostrzał artyleryjski. Zatem Niemcom pozostał szturm. Do ataku ruszyło 500 żołnierzy, którzy jednak znaleźli się pod silnym ostrzałem z CKM-ów. Drugi dzień walki o Afsluitdijk zakończył się odwrotem Niemców. W nocy Boers nakazał oświetlenie fortu pochodniami, by nie zostać zaskoczonym nocnym atakiem.

HNLMS Johan Maurits van Nassau

Trzeciego dnia Niemcy ponownie ostrzeliwali Holendrów z artylerii, ale z marnym skutkiem. Dodatkowo na pomoc rodakom podpłynęła kanonierka HNLMS „Maurits Johan van Nassau”, która zaczęła strzelać w Niemców. Ci kompletnie nie zdawali sobie sprawy, że w pobliżu znajduje się jakikolwiek okręt wroga. To spowodowało, że zaprzestali ostrzału. Afsluitdijk pozostało niezdobyte. Jednak ostatecznie 15 maja z powodu porażki holenderskiej armii musi poddać twierdzę. Bohaterski kapitan został wzięty do niewoli i został rozstrzelany przez Niemców w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen.

Porażka Holandii i ewakuacja Dunkierki

Żołnierze niemieccy pod Łukiem Triumfalnym Paryż, czerwiec 1940

Groźba nalotów na kolejne holenderskie miasta i przewaga niemieckiej armii spowodowała, że Holandia poddała się 14 maja. Co prawda w Zelandii walki trwały nadal. Było to możliwe dzięki francuskiemu wsparciu, której wojska krótkotrwale opanowały tę prowincję. Jednak 17 maja także Zelandia znalazła się pod niemiecką okupacją.

Niemiecka operacja w Holandii była elementem szerszego planu. Niemcy planowali związać jak największe siły alianckie w Belgii i Holandii, by innymi siłami ruszyć przez Ardeny i niespodziewanie uderzyć na przeciwników od południa. Plan się udał. Alianci związani walką z Niemcami w Belgii zostali okrążeni od południa i wschodu.

Niemcy następnie zaczęli powoli zaciskać pętlę nad siłami Aliantów uwięzionymi w kotle. Ostatecznie siły brytyjskie, francuskie wspomagane przez żołnierzy z Polski, Holandii i Belgi zostali uwięzieni w Dunkierce. Na ratunek żołnierzom do Dunkierki wysłano setki łodzi, które w kilka dni ewakuowały ponad 338 tys. żołnierzy. Jednak na plażach alianci pozostawili tysiące ton sprzętu. Sukces we Flandrii otworzył Niemcom drogę na Paryż, który zajęli 14 czerwca 1940 roku.

Bibliografia:

  1. J. Balicki, M. Bogucka, Historia Holandii, Wrocław 1989.
  2. A. Beevor, Druga wojna światowa, Kraków 2013.
  3. A. Shepperd, Francja 1940 Blitzkrieg na Zachodzie, Poznań 2009.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz