Skąd Wokulski miał majątek? Historia fortuny bohatera Lalki |
Stanisław Wokulski wyjechał na wojenne interesy z 30 tys. rubli, a po około ośmiu miesiącach przywiózł 250 tys., w znacznej części w złocie. Fortunę zdobył na dostawach dla rosyjskiej armii podczas wojny z Imperium Osmańskim w latach 1877-1878. Zanim jednak bohater Lalki mógł obracać takimi pieniędzmi, potrzebował oszczędności po żonie, wspólnika z Moskwy i powodu, dla którego postawiłby na szali cały kapitał.
Skąd Wokulski miał majątek? Trzy kwoty z rozmowy z Rzeckim
Rzecki pamięta, ile pieniędzy przyjaciel zabrał z Warszawy. Kiedy Wokulski po powrocie każe mu zgadnąć wynik wyprawy, stary subiekt zaczyna od pięćdziesięciu tysięcy, po czym ostrożniej proponuje czterdzieści. Nawet taki rezultat oznaczałby pokaźny zarobek. Odpowiedź przekracza jego wyobrażenia, gdyż Wokulski przywiózł ćwierć miliona rubli i spodziewa się dalszego powiększenia tej sumy.
| Etap | Kwota | Co oznacza? |
|---|---|---|
| Wyjazd na interesy wojenne | 30 tys. rubli | Cała gotówka po żonie, podjęta z banku |
| Powrót po około ośmiu miesiącach | 250 tys. rubli | Przywieziony kapitał, w znacznej części w złocie |
| Planowana sprzedaż banknotów po pokoju | Ponad 300 tys. rubli | Przewidywana suma po zakończeniu kolejnej operacji |
250 tys. rubli to ponad ośmiokrotność kapitału początkowego. Różnica między kwotą zabraną a przywiezioną wynosi 220 tys. rubli. Całego ćwierć miliona nie można więc nazwać czystym zyskiem ponieważ obejmuje również pieniądze, z którymi Wokulski zaczynał. Z kolei ponad 300 tys. jest jeszcze zapowiedzią, uzależnioną od sprzedaży banknotów.
Rozmowa dotyczy pieniędzy związanych z wyprawą. Warszawski sklep nadal działa pod opieką Rzeckiego, dlatego tych kwot nie należy traktować jako pełnego spisu wszystkich składników majątku Wokulskiego.
Pierwsze 30 tys. rubli - spadek po Minclowej
Wokulski wszedł do rodziny kupieckiej przez małżeństwo z Małgorzatą Minclową, wdową po Janie Minclu. Zyskał ustabilizowany byt i udział w prowadzeniu istniejącego przedsiębiorstwa. Po śmierci żony odziedziczył sklep oraz pieniądze. Wśród nich było 30 tys. rubli, które Małgorzata przechowywała w banku jako nienaruszaną rezerwę.
Za tym funduszem stała długa historia handlu. Józef Bachórz przypomina, że pracowały na niego dwa pokolenia Minclów i zatrudnionych przez nich subiektów. Rzecki znał tę pracę od środka: codzienne otwieranie sklepu, obsługę klientów, pilnowanie towaru i rachunków. Przy tak zdobywanych oszczędnościach przyrost o dziesięć tysięcy rubli był wielkim osiągnięciem.
Wokulski miał jednak do odziedziczonego dobrobytu stosunek pełen urazy. Wypominano mu, że zawdzięcza wszystko żonie i Minclom. Sam przekonywał Rzeckiego, że rozwinął przedsiębiorstwo i podwoił jego dochody, lecz otoczenie nadal widziało w nim przede wszystkim człowieka korzystającego z cudzej pracy. Wojenne interesy pozwalały zdobyć majątek, którego powstania nikt nie mógłby przypisać wyłącznie korzystnemu małżeństwu.
Dlaczego wyjechał do Bułgarii? Izabela i propozycja Suzina

Mściciel - Alegoryczna mapa wojenna z 1877 r. autorstwa Freda W. Rose’a. Mapa ta odzwierciedla „Wielki Kryzys Wschodni” i późniejszą wojnę rosyjsko-turecką z lat 1877-78
Po śmierci żony Wokulski mógł pozostać przy sklepie, a więcej czasu poświęcić nauce. Zmieniło się to, gdy zobaczył w teatrze Izabelę Łęcką. Próby zbliżenia się do niej uświadomiły mu, jak niewiele znaczy jego dotychczasowa pozycja. Łęccy robili zakupy w jego sklepie, ale znajomość między sprzedawcą a klientami nie otwierała przed nim drzwi ich domu.
Uznał, że potrzebuje potwierdzonego szlachectwa, stosunków towarzyskich i przede wszystkim wielkich pieniędzy. Zamożny właściciel sklepu wciąż pozostawał dla tego środowiska kupcem stojącym za kontuarem. Bardzo bogaty przedsiębiorca mógł już wystąpić jako partner w interesach i człowiek przyjmowany na salonach.
Możliwość zarobku przyniósł Suzin, bogaty kupiec moskiewski, którego Wokulski znał z Syberii. Na początku wojny przejeżdżał przez Warszawę i namawiał go do udziału w dostawach dla wojska. Wokulski nie przyjął wszystkich przedstawionych propozycji. Na część się zgadzał, ale zwlekał z wyjazdem, ponieważ nie chciał opuszczać miasta, w którym mógł widywać Izabelę.
Decyzję podjął w czerwcu 1877 roku. Izabela wyjechała do ciotki, Suzin ponaglał telegramami, a Wokulski podjął z banku pieniądze po żonie. Miał własny wkład i wspólnika, który dysponował znacznie większymi możliwościami finansowymi. Osobista ambicja spotkała się z konkretną propozycją handlową.
Wojna rosyjsko-turecka. Dlaczego armia potrzebowała dostawców?
Wojna wyrosła z kryzysu osmańskiego panowania na Bałkanach. Krwawe stłumienie bułgarskiego powstania kwietniowego w 1876 roku wywołało oburzenie w Europie. Rosja występowała jako obrońca prawosławnych mieszkańców regionu, a zarazem dążyła do rozszerzenia własnych wpływów. W kwietniu 1877 roku wypowiedziała Imperium Osmańskiemu wojnę.
Rosyjskie wojska przechodziły przez Rumunię i Dunaj na ziemie bułgarskie. Rumuni włączyli się do walki przeciw Osmanom, a u boku Rosjan służyli również bułgarscy ochotnicy. Dla dostawców oznaczało to zaopatrywanie armii działającej poza granicami własnego państwa, zależnej od transportu i magazynów rozmieszczonych na długiej trasie przemarszu.
Pod Plewną kolejne szturmy zawodziły. Ostatecznie Rosjanie i Rumuni musieli prowadzić oblężenie, a miasto skapitulowało dopiero w grudniu. Przez miesiące trzeba było żywić żołnierzy i dostarczać paszę zwierzętom pociągowym. Postój pod umocnieniami przeciwnika nie zmniejszał tych potrzeb. Każdy kolejny dzień wymagał nowych zapasów.
Na Szipce Rosjanie i Bułgarzy bronili przełęczy przez Starą Płaninę. Górskie drogi, a później jesień i zima utrudniały przewóz zaopatrzenia. Kupno żywności stanowiło dopiero początek: należało jeszcze dowieźć ją na miejsce, zanim się zepsuje lub zostanie zużyta przez czekające oddziały. Przebieg wojny rosyjsko-tureckiej 1877-1878 wyjaśnia, dlaczego sprawne zaopatrzenie miało tak wielkie znaczenie dla kampanii.
Na czym zarabiał Wokulski? Dostawy, obrót i ryzyko
Wokulski działał jako liwerant, czyli dostawca. Bachórz wiąże jego wojenne interesy przede wszystkim z zaopatrywaniem rosyjskiej armii w żywność. Powieść nie przedstawia jednak rejestru transportów ani szczegółowej umowy z Suzinem. Nie pozwala przypisać bohaterowi konkretnych partii karabinów, butów czy zboża.
W takim przedsięwzięciu pieniądze służyły zakupowi towaru oraz opłaceniu jego dostarczenia. Przedsiębiorca musiał połączyć producentów lub pośredników z wojskowym odbiorcą, zapewnić przewóz i dopilnować rozliczeń. Korzystano z kapitału kupieckiego i kredytu; administracja wojskowa wypłacała również zaliczki. Zakres obowiązków i sposób finansowania zależały od kontraktu.
Rozbudowany system dostaw nie gwarantował terminowości. W kampanii 1877-1878 brakowało środków transportu, żywność psuła się w magazynach, a zamówienia docierały niekompletne. Opóźnienie mogło więc oznaczać jednocześnie kłopot dla armii i stratę dla kupca. Koszty przewozu, składowania oraz ubytki pomniejszały różnicę między ceną zakupu a należnością za dostawę.
Wokulski tak tłumaczy Rzeckiemu swój sukces: „Cały sekret polega na tym, żem miał bogatego wspólnika i że kontentowałem się cztery i pięć razy mniejszym zyskiem niż inni”. Zaraz potem dodaje, że jego rosnący kapitał pozostawał w ciągłym ruchu.
Mniejszy zarobek na pojedynczym obrocie mógł dawać duży wynik, jeśli tych obrotów było wiele. Pieniądze odzyskane z jednej transakcji, powiększone o dochód, można było przeznaczać na następną. Własne 30 tys. rubli stanowiło przy tym wkład Wokulskiego, a nie granicę możliwości całego przedsięwzięcia z bogatym wspólnikiem. Ta różnica pomaga zrozumieć skalę jego sukcesu.
Nie znamy dokładnej liczby transakcji ani podziału zysków między wspólnikami. Z wypowiedzi bohatera nie da się wyprowadzić pewnej stopy zarobku dla każdej dostawy. Wiadomo natomiast, że sam nie przypisuje wszystkiego sprawności handlowej. Przyznaje się do wyjątkowego szczęścia i porównuje swoją sytuację do gracza, któremu wielokrotnie wychodzi ten sam numer w ruletce.
Stawką były pieniądze i życie. Wokulski wspomina o zagrożeniu kulą, nożem i tyfusem. Zadowalanie się mniejszym zyskiem nie czyniło jego zajęcia bezpiecznym. Kolejna nieudana operacja mogła pochłonąć kapitał zdobyty w poprzednich.
Po co kupował banknoty przed zawarciem pokoju?
Obok dostaw pojawia się drugi sposób zarobku. Wokulski polecił kupić banknoty, które zamierzał sprzedać po zawarciu pokoju. Spodziewał się, że pozwoli mu to przekroczyć 300 tys. rubli. Sens tej zapowiedzi można odczytać jako grę na wzrost wartości papierowego pieniądza wraz z uspokojeniem sytuacji politycznej.
W rosyjskim obiegu funkcjonowały wówczas państwowe bilety kredytowe. Ich wartość wobec pieniądza kruszcowego ulegała wahaniom, a wydatki wojenne i dodatkowe emisje obciążały rubla. Posiadanie banknotu z określonym nominałem nie oznaczało swobodnej wymiany na równowartość w złocie po stałym kursie. Rosja wprowadziła standard złota dopiero w 1897 roku, niemal dwadzieścia lat po wyprawie Wokulskiego.
Mechanizm planowanej operacji był prosty - kupić przeceniony papierowy pieniądz, a następnie sprzedać go drożej, gdy wzrośnie zaufanie do jego wartości. Pokój mógł sprzyjać takim oczekiwaniom, ale nie gwarantował zysku. Prus nie określa w tej rozmowie waluty kupionych banknotów ani kursów zakupu i planowanej sprzedaży. Rosyjskie realia pieniężne pomagają zrozumieć transakcję, lecz nie zastępują brakujących szczegółów.
Także polityczne rozstrzygnięcie przyszło etapami. Pokój w San Stefano z marca 1878 roku przewidywał rozległą autonomiczną Bułgarię pod zwierzchnictwem sułtana. Latem kongres berliński ograniczył jej obszar i rosyjskie wpływy. Militarne zwycięstwo Rosji nie kończyło od razu niepewności, którą musieli brać pod uwagę uczestnicy rynku.
Czy Wokulski mógł tak szybko zdobyć fortunę?
Wielkość jego zarobków budziła sprzeciw już wśród pierwszych krytyków Lalki. Aleksander Świętochowski zarzucał Prusowi, że zbyt łatwo obdarza bohatera kolejnymi pieniędzmi, pozostawiając niedopowiedziane sposoby ich zdobywania. Józef Bachórz bronił ekonomicznego prawdopodobieństwa tej historii: kontrakty związane z potrzebami mocarstwa dawały możliwości nieporównywalne z codziennym handlem sklepowym.
Powieść przedstawia jednak sukces wyjątkowy, okupiony ryzykiem i zależny od współpracy z Suzinem. Ma on również polityczną cenę: były powstaniec styczniowy i zesłaniec zdobywa fortunę dzięki zaopatrywaniu armii rosyjskiej. Państwo, przeciw któremu występował, staje się odbiorcą usług pozwalających mu osiągnąć finansową samodzielność.
Z tak zdobytymi pieniędzmi Wokulski może wrócić do zabiegów o miejsce w świecie Łęckich. Dopiero tutaj zaczyna się historia wydatków Wokulskiego związanych z Izabelą i zakupu kamienicy Łęckich. Wojenny zarobek dał mu środki na przedsięwzięcia, których nie mógłby sfinansować pozostawionymi przez żonę oszczędnościami.
Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.





