5 najlepszych filmów o starożytnej Grecji. Co obejrzeć po seansie Odysei?


Christopher Nolan właśnie wprowadził na ekrany swoją Odyseję i znów cały świat mówi o starożytnej Grecji. Kino sięga po ten temat od dziesięcioleci, czasem z ambicją wiernej rekonstrukcji, częściej z zamiarem zrobienia wielkiego widowiska. Wybraliśmy pięć filmów, które warto znać. Są wśród nich superprodukcje z gwiazdami Hollywood i klasyka sprzed ponad półwiecza, którą dziś ogląda się z zaskakującą przyjemnością.

Troja (2004) - Iliada przepisana na hollywoodzkie widowisko

Reżyseria: Wolfgang Petersen

Kadr z filmu Troja (2004), reż. Wolfgang Petersen

Wolfgang Petersen nakręcił film o wojnie trojańskiej z rozmachem, na jaki było stać Hollywood początku XXI wieku. Budżet sięgnął 175 milionów dolarów, plenery budowano na Malcie i w Meksyku, a na plakacie znalazły się nazwiska Brada Pitta (Achilles), Erica Bany (Hektor), Orlando Blooma (Parys) i Petera O’Toole’a w roli króla Priama.

Scenarzysta David Benioff obszedł się z Iliadą bezceremonialnie. Z fabuły zniknęli bogowie, którzy u Homera są pełnoprawnymi uczestnikami wojny. Dziesięcioletnie oblężenie skurczyło się do kilkunastu dni, a losy kilku kluczowych postaci potoczyły się zupełnie inaczej niż w eposie. Purysta złapie się za głowę już w pierwszym akcie.

A jednak Troję jako widowisko ogląda się świetnie. Scenografia i kostiumy oddają ducha świata egejskiego epoki brązu lepiej niż w niejednej produkcji z ambicjami dokumentalnymi. Operator Roger Pratt zalał kadry jasnym, słonecznym światłem, dzięki czemu ekranowa Troja wygląda tak, jak wyobrażamy sobie wybrzeże Anatolii w środku lata. Do tego sceny walki z udziałem Pitta są rewelacyjne. Pojedynek Achillesa z Hektorem pod murami miasta do dziś uchodzi za jedną z najlepiej zrealizowanych scen szermierczych w historii kina i sam w sobie usprawiedliwia seans.

300 spartan (1960) - Termopile, które zainspirowały Franka Millera

Reżyseria: Zack Snyder

Kadr z filmu 300 Spartan (1960), reż. Zack Snyder

Zanim Zack Snyder zamienił bitwę pod Termopilami w komiksową rzeź, historię króla Leonidasa opowiedział Rudolph Maté. Jego film z 1960 roku powstawał w Grecji, w okolicach Perachory niedaleko Koryntu, z błogosławieństwem greckich władz i z udziałem greckich statystów. W Leonidasa wcielił się Richard Egan, a ateńskiego polityka Temistoklesa zagrał znakomity Ralph Richardson.

Fabuła trzyma się przekazu Herodota na tyle, na ile pozwalały konwencje ówczesnego kina: 300 spartańskich hoplitów, czyli ciężkozbrojnych piechurów, osłania wąski przesmyk termopilski przed armią perskiego króla Kserksesa, kupując Grekom czas na organizację obrony. Do tego dochodzi obowiązkowy w tamtej epoce wątek romansowy, który można potraktować z przymrużeniem oka.

Dlaczego warto? Po pierwsze dla samej historii kina. To właśnie ten film obejrzał w dzieciństwie Frank Miller i wrażenie było na tyle silne, że po latach narysował komiks 300, z którego wyrosła produkcja Snydera. Po drugie 300 spartan ma coś, czego brakuje późniejszym wersjom: kręcone w prawdziwym greckim pejzażu sceny bitewne z setkami statystów, bez ani jednego cyfrowego żołnierza. Ta fizyczność robi wrażenie również dzisiaj.

Jazon i Argonauci (1963) - arcydzieło Raya Harryhausena

Reżyseria: Don Chaffey

Kadr z filmu Jazon i Argonauci (1963), reż. Don Chaffey

Wyprawę po złote runo przeniósł na ekran Don Chaffey, ale prawdziwym autorem tego filmu jest Ray Harryhausen, mistrz animacji poklatkowej, czyli techniki polegającej na ożywianiu modeli klatka po klatce. To on stworzył spiżowego olbrzyma Talosa, skrzydlate harpie i siedmiogłową hydrę, a przede wszystkim finałową walkę Jazona z armią szkieletów. Nad tą jedną sekwencją, trwającą na ekranie kilka minut, Harryhausen pracował ponad cztery miesiące.

Fabuła wiernie podąża za mitem o Argonautach: Jazon (Todd Armstrong) zbiera załogę największych herosów Grecji i płynie statkiem Argo do Kolchidy na wschodnim wybrzeżu Morza Czarnego, gdzie strzeżone przez potwory złote runo ma mu zapewnić tron. Bogowie obserwują wyprawę z Olimpu i rozgrywają ją jak partię szachów, co jest zresztą jednym z najładniejszych pomysłów inscenizacyjnych filmu.

Jazona i Argonautów ogląda się dziś z podwójną przyjemnością. Raz jako świetne kino przygodowe z muzyką Bernarda Herrmanna, kompozytora Hitchcocka, dwa jako pomnik rzemiosła, które wyginęło wraz z nadejściem efektów cyfrowych. Tom Hanks, wręczając Harryhausenowi honorowego Oscara w 1992 roku, nazwał ten film najlepszym w historii kina. Przesadził świadomie, ale kierunek wskazał dobrze.

Ifigenia (1977) - grecka tragedia w rękach Greków

Reżyseria: Michael Cacoyannis

Kadr z filmu Ifigenia (1977), reż Michael Cacoyannis

Michael Cacoyannis, reżyser znany szerokiej publiczności z Greka Zorby, zamknął tym filmem swoją trylogię opartą na tragediach Eurypidesa, po Elektrze z 1962 roku i Kobietach trojańskich z 1971 roku. Ifigenia jest ekranizacją Ifigenii w Aulidzie i opowiada wydarzenia poprzedzające wojnę trojańską. Grecka flota utknęła w porcie Aulida z powodu ciszy morskiej, a wieszczek ogłasza, że wiatr powróci dopiero wtedy, gdy wódz wyprawy Agamemnon złoży bogini Artemidzie ofiarę z własnej córki.

Cacoyannis kręcił w Grecji, z grecką obsadą i muzyką Mikisa Theodorakisa. Rolę Klitajmestry, matki walczącej o życie dziecka, zagrała Irene Papas i jest to jedna z wielkich kreacji europejskiego kina lat siedemdziesiątych. Tytułową Ifigenię stworzyła czternastoletnia debiutantka Tatiana Papamoschou. Film zdobył nominację do Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego.

W naszym zestawieniu Ifigenia pełni rolę szczególną, bo pokazuje początek tej samej wojny, której finał ogląda się w Troi Petersena. Kto obejrzy oba filmy jeden po drugim, zobaczy, jak różnie kino potrafi czytać ten sam mit: raz jako widowisko batalistyczne, raz jako kameralny dramat o cenie władzy. Trudno o lepszą lekcję tego, czym grecka tragedia różni się od hollywoodzkiego eposu.

Ulisses (1954) - Kirk Douglas jako Odyseusz

Reżyseria: Mario Camerini

Kadr z filmu Ulisses (1954), reż. Mario Camerini

Na koniec propozycja dla widzów, którzy po seansie Odysei Nolana chcą sprawdzić, jak z poematem Homera radziło sobie dawne kino. Włoska superprodukcja Maria Cameriniego z 1954 roku zmieściła wędrówkę Odyseusza w niecałych dwóch godzinach. W roli głównej wystąpił Kirk Douglas w szczycie formy, Anthony Quinn zagrał zalotnika Antinoosa, a Silvana Mangano dostała zadanie wyjątkowe, bo wcieliła się jednocześnie w wierną Penelopę i czarodziejkę Kirke.

Ten dublet obsadowy brzmi znajomo nieprzypadkowo. Siedemdziesiąt lat później Christopher Nolan powierzył podwójną rolę Lupicie Nyong’o, powtarzając pomysł włoskich producentów. Camerini uprościł strukturę eposu i wprowadził wątek amnezji Odyseusza, dzięki któremu bohater opowiada swoje przygody we wspomnieniach.

Ulisses zestarzał się z wdziękiem. Efekty specjalne, z cyklopem Polifemem na czele, mają dziś urok rzemiosła sprzed epoki cyfrowej, a Douglas gra Odyseusza z energią, jakiej pozazdrościłby mu niejeden współczesny gwiazdor. Dla czytelników śledzących nasz cykl o Odysei to seans obowiązkowy, choćby po to, żeby zobaczyć, ile Nolan zawdzięcza poprzednikom.

Zobacz także:

O filmach historycznych i kostiumowych przeczytasz klikając tutaj lub na poniższą grafikę:

Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.

Postaw nam kawę za:


Opcja dodawania komentarzy została wyłączona.