Ignacy Daszyński. Marszałek Sejmu, który potrafił postawić się Piłsudskiemu i jego 100 oficerom


Pod bagnetami, karabinami i szablami izby ustawodawczej nie otworzę - to zdanie, które do Józefa Piłsudskiego wypowiedział Ignacy Daszyński. Marszałek Sejmu nie dał się zastraszyć i dał stanowczy odpór Piłsudskiemu, który chciał obradować w towarzystwie wiernych mu 100 uzbrojonych oficerów. 

Marszałek Sejmu Ignacy Daszyński w towarzystwie Józefa Piłsudskiego

Ignacy Daszyński został wybrany na marszałka Sejmu poprzez polityczny błąd Piłsudskiego. Podczas sesji otwierającej Sejm II kadencji z inspiracji i na rozkaz Piłsudskiego pobito posłów partii komunistycznej. Jednak te wydarzenia zamiast zastraszyć, to zjednoczyły posłów z obozu niepiłsudczykowskiego. W efekcie faworyzowany przez BBWR Kazimierz Bartel przegrał głosowanie o marszałkowski fotel właśnie z Daszyńskim. Utrudniało to autorytarne zapędy Piłsudskiego, który ponadto musiał wkrótce zmagać się z aferą Czechowicza - największa aferą II RP, która spowodowana była wydatkowaniem pieniędzy z budżetu państwa na kampanię wyborczą Piłsudskiego i BBWR. Chęci Sejmu wyjaśnienia tej sprawy i pociągnięcia odpowiedzalnyth przez Trybunał Stanu doprowadziły do radykalizacji poglądów Piłsudskiego na parlament.

Jeden z aktów narastającego konfliktu politycznego odbył się 31 października 1929 r. w Sejmie. Wtedy w zastępstwie za chorego premiera Kazimierza Świtalskiego przybył Piłsudski w celu otwarcia sesję Sejmu. Nie przybył jednak sam, a w towarzystwie uzbrojonych oficerów, co było naruszeniem neutralności Sejmu.

Oprawca z Berezy Kartuskiej płk Wacław Kostek-Biernacki

Wojskowych podzielono na dwie grupy. Jedna zebrana w Sejmie dowodzona przez późniejszego sadystę z Berezy Kartuskiej płk Wacława Kostka-Biernackiego, druga czekająca w szpitalu Ujazdowskim pod komendą płk Edwarda Dojan-Surówki. Oficerowie w oczekiwaniu na Piłsudskiego zachowywali się spokojnie, ale odmawiali opuszczenia gmachu Sejmu mimo poleceń wydanych przez straż marszałkowską i urzędników Kancelarii Sejmu.

W momencie przyjazdu Piłsudskiego utworzyli szpaler powitalny. Piłsudski po minięciu oficerów udał się do pomieszczeń rządowych i wezwał do siebie marszałka Daszyńskiego. Ten z kolei wezwał do swojego gabinetu towarzysza Piłsudskiego Felicjana Sławoj-Składkowskiego oświadczając, że dopóki będą oficerowie sesji nie otworzy. Jednocześnie Daszyński napisał do prezydenta, że nie może rozpocząć obrad, gdyż „o godzinie 4 po południu wdarło się przemocą do gmachu sejmowego przeszło 90 uzbrojonych oficerów Wojska Polskiego, którzy na moje żądanie opuszczenia gmachu Sejmu odpowiadają odmownie i pozostają w pobliżu sali posiedzeń”.

Obaj politycy przez godzinę pozostali w swoich gabinetach, kiedy Piłsudski postanowił udać się do Daszyńskiego w towarzystwie Józefa Becka i Składkowskiego. W tym czasie posłowie czekali na rozpoczęcie obrad rozmawiając na sali plenarnej. Natomiast oficerowie w milczeniu pozostawali w hallu.

W sekretariacie gabinetu powitał ich Daszyński zapraszając Piłsudskiego do marszałkowskiego gabinetu. Daszyński poprosił o pozostanie Becka i Składkowskiego, ale Piłsudski nie zgodził się mówiąc, iż potrzebuje świadków.

Wtedy doszło do dramatycznej rozmowy, której przebieg znamy z relacji Składkowskiego:

- Józef Piłsudski: „Słyszałem, że miał Pan jechać do Pana Prezydenta, więc nie przychodziłem do Pana,a teraz widzę, że Pan jest tu, więc przychodzę i chcę Pana spytać, po co robi Pan te hece.

Czy ja mam długo czekać na otwarcie Sejmu?

Czemu Pan nie otwiera Sejmu. Co znaczą te hece?”

- Ignacy Daszyński: „Czy to, że tu są panowie oficerowie w Sejmie?”

Sejm pod przewodnictwem marszałka Sejmu Ignacego Daszyńskiego

- Józef Piłsudski: „Nie, nie to, ale to, że Pan nie otwiera posiedzenia Sejmu. Czegóż Pan go nie otwiera?”

- Ignacy Daszyński: „Pod bagnetami, karabinami i szablami izby ustawodawczej nie otworzę. W hallu są uzbrojeni oficerowie”.

- Józef Piłsudski: „A skąd Pan to wie, że oficerowie są uzbrojeni i jak Pan to dowiedzie?”

- Ignacy Daszyński: „Mówili mi to moi urzędnicy”.

- Józef Piłsudski: „Oh, pańscy urzędnicy! Oficerowie weszli spokojnie do gmachu i nic im nie mówiono, a dopiero później, nie wiadomo kto, pański służący, czy urzędnik, czy może który z panów posłów powiedział im, żeby wyszli. Jeżeli pan tego nie chce, to trzeba to było ogłosić zawczasu. Nikt tak nie robi, a przed wąskim wejściem, gdzie ogłoszenia nie ma, zawsze tłum zebrać się musi. A później jacyś fagasi, albo któryś z posłów każe oficerom wychodzić. Po co te głupstwa?”

- Ignacy Daszyński: „Jest Pan moim gościem, więc nie chcę z tego, co Pan mówi, robić użytku”.

- Józef Piłsudski: „Z czego?”

- Ignacy Daszyński: „Pan mówi, że robię głupstwa”.

- Józef Piłsudski: „Ja nie jestem gościem, jestem tu oficjalnie”.

Józef Piłsudski w towarzystwie oficerów, 1930 r.

- Ignacy Daszyński: „Ja też oficjalnie!”

- Józef Piłsudski: „Więc proszę Pana o trzymanie języka! (uderzenie w stół ) - pytam Pana, czy zamierza Pan otworzyć sesję?”

- Ignacy Daszyński: „„Pod bagnetami, rewolwerami i szablami nie otworzę!”

- Józef Piłsudski: „To pańskie ostatnie słowo?!”

- Ignacy Daszyński: „Tak jest”.

Jak się zdaje rację ma Andrzej Garlicki1 który twierdzi, iż postawa Daszyńskiego pokrzyżowały prowokacyjne plany Piłsudskiego. Ten miał liczyć na to, że posłowie komunistyczni i reprezentujący mniejszości narodowe ponownie zechcą uraczyć go okrzykami i antyrządowymi hasłami. Wtedy w obronie czci Piłsudskiego na salę mieli wkroczyć oficerowie i zrobić z nimi porządek. Tak jak w opisywanym tutaj artykule.

Ostatecznie Daszyński nie otworzył posiedzenia, a zwołał je na 5 listopada. To się jednak nie odbyło, gdyż prezydent Mościcki sprzyjający Piłsudskiemu odroczył je o 30 dni, na 5 grudnia. Wtedy podczas otwarcia Sejmu złożono wniosek o wotum nieufności dla rządu Kazimierza Świtalskiego. Został przyjęty w stosunku 243 za do 119 przeciw. Rozpoczął się kryzys rządowy ostatecznie zakończony sfałszowanymi wyborami brzeskimi, które dały pełnię władzy stronnictwu Piłsudskiego - BBWR.

Bibliografia:

  1. Garlicki A., Józef Piłsudski 1867-1935, Warszawa 1988.
  2. Sławoj Składkowski F., Strzępy meldunków, Warszawa 1998.
 Czytaj także:
  1. J. Garlicki, Józef Piłsudski 1867-1935, Warszawa 1988„ s. 562. []

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych artykułach. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz