Przejawy barbarzyńskich zachowań chrześcijan i innowierców podczas pierwszej krucjaty (1096-1099)


Wyprawy krzyżowe do dziś wzbudzają wiele kontrowersji i sporów wśród historyków. Jedni nadają im miano „największej i najbardziej romantycznej przygody chrześcijaństwa”, drudzy„ostatniego z barbarzyńskich najazdów”. Wyjątku nie stanowi również pierwsza krucjata, której uczestnicy głosząc hasła wyzwolenia Ziemi Świętej z rąk okrutnych innowierców, sami uciekali się do bestialskich zachowań.

Cel pracy i podstawa źródłowa

W niniejszej pracy postaram się przedstawić najbardziej karygodne zachowania chrześcijan i innowierców podczas pierwszej wyprawy krzyżowej, opierając się między innymi na relacji Anonima: Gesta Francorum et aliorum Hierosolimitorum1. Jest to prawdopodobnie dziennik prostego, włoskiego żołnierza, powstały przed 1101 rokiem. O pochodzeniu autora świadczy przede wszystkim passus zamieszony już w pierwszym rozdziale, w którym wspominał on o krajach Europy Zachodniej, jako ultra montanas partes, tzn. leżących za górami2. Chodziło mu przy tym raczej o Alpy, ponieważ należał do stronników Boemunda z Antiochii, mającego swoje włości w południowej Italii.

Relacja Anonima stanowi swoistą apologię3Boemunda, dlatego nie może być uznana za źródło w pełni wiarygodne. Nie mniej jednak posiada cenne informacje o przebiegu pierwszej wyprawy krzyżowej, a pojawiające się błędy i niedopowiedzenia można łatwo zweryfikować porównując tekst z innymi źródłami, cennymi dla epoki krucjat. Najbardziej odpowiednimi wydają się być fragmenty hebrajskiej kroniki, spisanej przez anonimowego Żyda z Moguncji4, ale z pewnością swoistą pomoc stanowi również dzieło chrześcijańskiego historyka Alberta z Akwizgranu: Liber christianae expeditionis pro ereptione, emundationeet restitutione Sanctae Herosolymitanae Eccesiae, oraz z Aleksjada Anny Komnenej5.

CouncilofClermont

Urban II na synodzie w Clermont

Każdy, kto prześledzi przebieg pierwszej krucjaty musi zadać sobie pytanie o to, co było przyczyną tak ogromnej nienawiści między chrześcijanami a muzułmanami, oraz dlaczego krzyżowcy w drodze do Jerozolimy dopuszczali się takich barbarzyńskich czynów. Udzielenie odpowiedzi nie wymaga bardzo długiego namysłu. Już na pierwszy plan wysuwają się różnice kulturowe i religijne pomiędzy uczestnikami krucjaty, muzułmanami a spotykaną, miejscową ludnością. Również nie bez znaczenia pozostaje fakt, że wielu uczestników wyprawy podczas długiej wędrówki musiało zmierzyć się ze śmiertelnymi chorobami, potwornym głodem i krańcowym wyczerpaniem, a nie od dziś wiadomo, że chęć przeżycia wyzwala w nawet najbardziej prawym człowieku zwierzęce instynkty. Poza tym, wielu krzyżowców- fanatyków z pewnością zbyt opacznie zinterpretowało słowa papieża Urbana II, wygłoszone 1095 roku podczas soboru w Clermont. Ci, realizując założenia tzw. „świętej wojny„ w obronie chrześcijaństwa, z okrzykiem „Bóg tak chce!- Bóg tak chce!„6 z zasady nienawidzili innowierców. W końcu należy wspomnieć o uczestnikach krucjaty, którzy już na początku za główny cel obrali sobie zdobycie łupów i nowych ziem7 i za wszelką cenę starali się go zrealizować.

Ruch krucjatowy został zapoczątkowany mową Urbana II, wzywającą rycerstwo do „świętej wojny”,mającej na celu wyzwolenie Jerozolimy z rąk innowierców. Miała to być wojna religijna, ale skoncentrowana przede wszystkim na sile fizycznej, a nie ulotnej ideologii8. Wszyscy biorący w niej udział musieli pogodzić dwie idee, przemocy i chrześcijańskiego miłosierdzia. Niestety w większości przypadków okazało się to bardzo trudne, albo wręcz niewykonalne. Papież, aby pozyskać tłumy gotowe umrzeć za wiarę zastosował zasadę całkowitej dehumanizacji islamu, zarzucał muzułmanom bestialskie czyny, które wymagały chrześcijańskiego odwetu i pomsty:

„Lud […] rasy nieznanej, zupełnie obcej Bogu […], zajął ziemie chrześcijan, doświadczając ich mieczem, grabieżą i ogniem. Ludzie ci zniszczyli ołtarze i skalali je swym obrzydliwym obyczajem. Wyrzynali chrześcijan, a ich krwią mazali ołtarze albo napełniali nią chrzcielnice. A tym, którym śmierć postanowili zgotować w męczarniach, rozpruwali brzuchy, wywlekali trzewia i przywiązywali je do słupa, i ciągali ich potem dokoła, chłoszcząc, i zabijali ich, gdy padali na ziemię z wszystkimi wnętrznościami na wierzchu. A cóż mam rzec o odrażającym traktowaniu niewiast, o których gorszą rzeczą jest mówić niźli je przemilczeć?”9.

Biskup rzymski posłużył się również obietnicą nagrody i odpuszczenia grzechów po śmierci wszystkim tym, którzy zdecydują się walczyć z wrogami chrześcijaństwa:

„Wszystkim idącym tam w wypadku ich zgonu na lądzie czy na morzu lub w boju z poganami od tej chwili odpuszczone będą grzechy. To przyrzeczenie idącym daję ja, jako upoważniony przez Boga. […] Niech otrzymają teraz wieczna nagrodę ci, którzy dawniej za małą zapłatę byli najemnikami. Niech podwójny honor uwieńcza wysiłki tych, którzy trudzili się ze szkodą ciała i duszy. Kto tu nieszczęśliwy i biedny, tam będzie bogaty, kto tu przeciwnikiem Boga, tam będzie Jemu przyjacielem.”10

Właśnie to zapewnienie okazało się głównym bodźcem dla średniowiecznych Europejczyków, przewrażliwionych na punkcie religii i nieustannie dążących do życia wiecznego.

Trudno ocenić, co w papieskim zarzucie wobec innowierców było prawdą, a co kłamstwem, mającym pozyskać ogromne rzesze rządnych zemsty chrześcijan. Faktem jest jednak, że elektryzujące wystąpienie spotkało się z masową odezwą ze strony społeczeństwa zachodnioeuropejskiego. W ciągu roku po synodzie w Clermont na orędzie Urbana II odpowiedziało od sześćdziesięciu do stu tysięcy mężczyzn, kobiet a nawet dzieci, gotowych wyruszyć na wyprawę krzyżową. Dla ówczesnych obserwatorów z Europy i spoza niej było to coś zdumiewającego. Niektórzy z nich, nie mogąc pojąć przyczyny tego zjawiska odwoływali się do ingerencji Boga, a w sporadycznych przypadkach nawet do interwencji samego diabła11.

Każda osoba wyruszająca na krucjatę musiała złożyć uroczystą przysięgę, że pielgrzymkę na Wschód odbędzie do końca, a następnie przyjąć krzyż, który właśnie stawał się popularnym symbolem chrześcijaństwa. Według jednego z ówczesnych kronikarzy Urban II w Clermont oświadczył:

„Każdy, kto postanowił odbyć tę świętą pielgrzymkę i złożył Bogu przyrzeczenie, i ślubował, że stanie się dlań, żywą, świętą i miłą Mu ofiarą, nosić musi znak krzyża Pańskiego na piersi. Ten, kto spełniwszy śluby zechce powrócić, musi znak ów umieścić na plecach, między łopatkami.„12

Krucjata ludowa

Jeśli wierzyć relacji Anonima i innym źródłom, już w 1096 roku wyruszyła grupa ochotników, składająca się głównie z Włochów i Francuzów, pod dowództwem Piotra z Amiens, zwanego także Pustelnikiem. Wyprawa niewątpliwie została źle zorganizowana, a zupełne nieprzygotowanie pod względem militarnym sprawiło, że musiała zakończyć się totalną katastrofą. Cesarz Bizancjum Aleksy I Komnen nie wpuścił krzyżowców do miasta i czując się zagrożonym „przerzucił” ich do Anatolii, gdzie ponieśli oni całkowitą klęskę na skutek potyczek z wyznawcami islamu. Do tego wydarzenia odnosi się Anonim, opisując napady Turków i ich barbarzyńskie zachowania wobec chrześcijan:

„Napadali na nich Turcy i jednych znaleźli śpiących, innych nagich, a wszystkich zabijali. Pewien ksiądz odprawiający właśnie mszę umęczony został na ołtarzu. Ci, którym udało się zbiec, schronili się do Kiwotos. Niektórzy woleli rzucić się do morza, inni schronili się do lasów i w góry. Ale Turcy wpędzali ich do zamku i gromadzili drzewo, by spalić ich wraz z miastem.„13

Uczestnicy wyprawy, obok Turków i nieprzyjaźnie nastawionych właścicieli bizantyjskich posiadłości, musieli dodatkowo zmierzyć się ze śmiertelnymi chorobami, znacznie dziesiątkującymi ich szeregi. Z kolei wspomniany już brak odpowiedniego przygotowania był przyczyną przeraźliwego głodu i pragnienia Sam Anonim relacjonuje, że w niektórych momentach on i jego towarzysze byli tak zdesperowani, że pili zwierzęcą krew, a nawet ludzki mocz:

„ A nasi tak dalece cierpieli z powodu pragnienia, że otwierali żyły swoich koni i osłów, pijąc ich krew. Inni wrzucali pasy i płachty do latryn i ten sposób wprowadzali wilgoć do ust. Inni oddawali mocz w ręce drugiego i pili natychmiast. Inni grzebali się w wilgotnej ziemi i pokrywali ziemią piersi, dla zmniejszenia pragnienia.„14

Uczestnicy wyprawy ludowej zasłynęli w jeszcze jeden niechlubny sposób, a mianowicie z pierwszego na tak dużą skalę antysemityzmu. Powszechne stało się przekonanie, że Antychryst był rzekomo Żydem z Dan, a niewierzący w Chrystusa Żydzi mają zwyczaj zabijać niemowlęta Chrześcijan, aby zdobywać krew do obrzędów paschalnych. To pomówienie nie może jednak stanowić głównej przyczyny pogromu wyznawców judaizmu. Być może wobec bezsilności w walkach z muzułmanami, krzyżowcy zwrócili się przeciwko „wrogowi„, którego mieli pod ręką? A może winę należy zrzucić na Urbana II, który scharakteryzował muzułmanów, jako ”lud rasy nieznanej”?15 Odpowiedzi nie znali nawet sami łacinnicy. Jeden z nich pisał:

„Nie wiem, czy zrządzeniem Pana, czy z jakiegoś błędnego mniemania rozbudzili w sobie ducha okrucieństwa przeciw żydowskim mieszkańcom rozsianym po owych miastach i wymordowali ich bez litości […], twierdząc, że jest to początek ich wyprawy do Jerozolimy i ich obowiązek wobec nieprzyjaciół chrześcijańskiej wiary.„16

Faktem jest jednak, że łacinnicy przeświadczeni o poparciu Boga dali upust od dawna skrywanej wrogości. Poddali Żydów okrutnym prześladowaniom i nawracaniu na chrześcijaństwo za pomocą miecza. Według kronikarzy żydowskich i chrześcijańskich palma pierwszeństwa w barbarzyńskim nawracaniu wyznawców judaizmu na chrześcijaństwo przypadła niemieckiemu hrabi, Emichowi z Lesingen:

„Wzięli stratowane zwłoki jednego ze swoich, które wcześniej leżały pogrzebane przez trzydzieści dni, i nieśli je poprzez miasto, mówiąc: ”Spójrzcie, co Żydzi uczynili z naszym towarzyszem. Wzięli goja i ugotowali go w wodzie. A potem wlali tę wodę do naszych studzien, by nas wygubić.„17

Podsycanie do antysemityzmu i zatruwanie żydowskich studzien ukazane w Kronice Mogunckiej nie było jedynym przejawem okrucieństwa Emicha z Lesingen. Niektórzy łacinnicy mordowali Żydów natychmiast, on próbował najpierw bezwzględnymi metodami zmusić ich do nawrócenia. Biorąc pod uwagę fakt, że dla większości gorliwych wyznawców, gotowych poświęcić życie w obronie swojej wiary było to jednoznaczne z niewiarygodnymi męczarniami, trudno zaprzeczyć, iż właśnie szybka śmierć byłą tą pożądaną.

Znakomity przykład stanowi osoba Izaaka z Wormacji wspomniana w dalszej części Kroniki Mogunckiej.Autor opisał straszliwe męczarnie swojego współwyznawcy, który nie ugiął się przed naciskiem swoich oprawców i do końca życia pozostał wierny własnym przekonaniom religijnym:

„Nałożyli mu na szyję sznur i powlekli go przez całe miasto, przez uliczne błoto, do ich świętego miejsca. Jego dusza wciąż jeszcze trwała w ciele. Powiedzieli mu: „Możesz się jeszcze uratować. Czy pragniesz się nawrócić?„ Pokazał im palcem, albowiem z ust nie mógł dobyć słowa, tak mocno go dusili, ”Zetnijcie mi głowę!”, i stracili go.„18

Znacznych informacji o pogromie wyznawców judaizmu dostarcza również Albert z Akwizgranu, opisując rzeź Żydów chroniących się przed pogromami w Moguncji:

„Wyłamali zasuwy i drzwi, i wymordowali Żydów, w liczbie siedmiuset, którzy na próżno opierali się sile i atakom tylu tysięcy. Zabijali także kobiety, a mieczami przeszywali kruche pacholęta, nie zważając na wiek i płeć […]. Straszna to rzecz, lecz matki podrzynały gardła osesków, a pozostałe dziatki przebijały nożami, iżby raczej zginęły w ten sposób, z ich własnych rąk.„19

Jak widać krzyżowcy w Moguncji kolejny raz dali upust swojemu religijnemu fanatyzmowi. Mordowali mężczyzn, kobiety oraz dzieci tylko i wyłącznie za częściowo odmienne przekonania religijne.

Pozytywne aspekty wyprawy ludowej?

W tym momencie należy postawić pytanie, czy można się doszukiwać jakichkolwiek pozytywnych aspektów wyprawy ludowej? Oczywiście! Przecież nie wszyscy jej uczestnicy dopuszczali się takich barbarzyńskich czynów, jak te będące udziałem hrabiego Emicha. Duża grupa chrześcijan wędrowała do Ziemi Świętej tylko i wyłącznie w celu odzyskania Jerozolimy z rąk muzułmanów. Poza tym wyprawa ludowa dobitnie pokazała, że społeczeństwo zachodnioeuropejskie bez względu na stan, czy pochodzenie jest w stanie zorganizować się i zmobilizować do walki z wrogami. Nie mniej jednak niczym nie można usprawiedliwiać morderstw, grabieży, pogromów ludności i antysemityzmu. Nienawiść ukazana wyznawcom judaizmu na początku epoki krucjat zaowocowała wzajemną niechęcią objawiającą się długo po zakończeniu wypraw krzyżowych.

Wyprawa rycerska

Rok po wyprawie ludowej z taką samą misją wyruszyła druga, znacznie lepiej zorganizowana, uzbrojona i dowodzona. Wśród dowódców tak zwanej wyprawy rycerskiej należy wyróżnić braci Baldwina i Gotfryda z Buillon. Niestety krzyżowcy chcąc pozyskać sojusznika w osobie cesarza bizantyjskiego Aleksego II Komnena zostali zmuszeni do złożenia przysięgi lennej, zgodnie, z którą zobowiązali się do przekazania mu ziem odebranych Turkom.20

Cesarz obawiając się problemów z krzyżowcami i tym samym chcąc jak najszybciej złączyć ich wspomnianą przysięgą, obiecywał odstąpić swoim przyszłym lennikom ziemie niedaleko Antiochii. Obawy i obietnice cesarza znakomicie oddaje fragment z dziennika Anonima:

„Najdzielniejszemu Bomundowi, którego cesarz obawiał się, gdyż niejeden raz ze swym wojskiem wychodził poza obóz, obiecał cesarz, że jeśli złożą przysięgę dobrowolnie, otrzymają od niego koło Antiochii ziemie długości piętnastu dni marszu i szerokości ośmiu dni […]. Zaprzysiągł dalej, że ”pójdzie z nimi wraz ze swym wojskiem przez lądy i morza, że opatrzy wszystkie nasza szkody i co więcej, że nie chce i nie pozwoli, aby ktokolwiek z nas pielgrzymów był molestowany czy doznał przykrości w drodze do Grobu Świętego.„21

Skutki zdobycia Nicei

Pierwszym wyrazem współpracy krzyżowców i Bizantyjczyków było zdobycie Nicei w 1097 r. Łacinnicy doskonale zdając sobie sprawę z tego, że najszybszym sposobem na zdobycie miasta będzie upadek zapału i ducha bojowego oblężonych, prześcigali się w okrucieństwach i barbarzyństwie, krwawo demonstrując każdy sukces. Oczywiście taka taktyka doprowadziła do równie okrutnych poczynań obrońców twierdzy:

„Prawdziwie bolałbyś i zdychał ze współczuciem, widząc, jak opuszczają na linach żelazne haki, by pochwycić ciało jednego z naszych, którym zgotowali śmierć pod murami. Nikt z naszych ludzi nie śmiał- ani nie mógł- im go odebrać.„22

Zajęcie Nicei zmusiło sułtana Kilidż Arslana do dalszych działań, czego rezultat stanowiła bitwa pod Doryleum. Losy bitwy były bardzo dramatyczne dla obu walczących stron. Co prawda zwycięstwo przypadło w udziale krzyżowcom, ale wiązało się ono z ogromnymi własnymi stratami.

Z relacji uczestnika potyczki wynika, że w pewnym momencie Turkom udało się przedrzeć szyki i przedostać do obozu łacinników, gdzie urządzili straszliwą rzeź:

„Turcy padli do obozu w wielkiej liczbie, miotając strzały ze swych rogowych łuków, zabijali piechurów, dziewczęta, kobiety, dzieci i starców, nikogo nie oszczędzając ze względu na wiek. Osłupiałe i zdjęte grozą na widok takiego okrucieństwa dziewczęta, które delikatne były i szlachetnego rodu, śpieszyły przystroić się i oddać Turkom, by ujęci i udobruchani ich pięknością ulitowali się nad swymi brankami.„23

Krzyżowcy pod murami Antiochii

Kolejne dramatyczne zdarzenia miały miejsce pod murami Antiochii, obleganej przez krzyżowców od 20 października 1097 do 28 czerwca 1098 r. W tym czasie uczestnicy krucjaty po raz kolejny musieli stawić czoło chorobom, pragnieniu i głodowi. Wymagało to ogromnej wytrzymałości fizycznej i psychicznej, której niestety większości łacinników zabrakło. To właśnie między innymi podczas oblegania Antiochii doszło do największego upadku i zezwierzęcenia człowieka. Żywiono się psami, szczurami, a w krytycznych momentach nawet ziarnem znalezionym w zwierzęcych odchodach:

„W owym czasie wygłodniali żywili się kiełkami fasoli rosnącymi na polach i wieloma rodzajami ziół, bez soli; także ostem, który nie dość dobrze ugotowany z braku chrustu, kluł język jedzących; także końmi, osłami, wielbłądami, psami i szczurami. Co biedniejsi jadali nawet skóry i ziarna znalezione w zwierzęcych odchodach.„24

Oblężenie Antiochii zapisało się na kartach historii także poprzez krwawe, bezpośrednie starcia między wrogimi stronami, prawie zawsze połączonymi z barbarzyńskimi mordami.

Turcy bestialsko obchodzili się z pojmanymi krzyżowcami, którzy otrzymawszy ostatnią szansę nawrócenia się na islam woleli zginąć w męczarniach, niż wyprzeć się Chrystusa. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku pojmanego Reinalda Porcheta. Jego postawa wywołała wściekłość Jaghiego Sijana25, a następstwa „męczeństwa” krzyżowca okazały się tragiczne dla pozostałych więzionych chrześcijan:

„Wówczas [Jaghi Sijan], powodowany niepohamowanym gniewem, ponieważ nie zdołał zmusić Rainalda do odstępstwa od wiary, kazał nam sprowadzić do siebie wszystkich [pojmanych krzyżowców] z Antiochii, z rękoma skrępowanymi z tyłu, […] zedrzeć z nich wszelkie odzienie i gdy tak stali zupełnie nadzy, polecił związać ich linami w krąg. Rozkazał tedy, by ułożono wokół nich plewy, chrust i siano, a końcu, jako wrogów Boga, podpalono. Chrześcijanie ci, rycerze Chrystusowi, ponieśli wrzask i wołania, a ich głosy niosły się w niebiosa.„26

Krzyżowcy oczywiście nie pozostali obojętni wobec krzywd i okrucieństw doświadczanych ze strony muzułmanów. Jeśli wierzyć Annie Komnenej, po sforsowaniu obrony i wtargnięciu do miasta urządzili taką rzeź, że krew na ulicach sięgała aż po kostki. W Aleksjadzie zostało wyraźnie podkreślone:

„Gdy byli już wewnątrz, ten sam fanatyzm, który uprzednio kazał im stawić czoło niebezpieczeństwom bitwy, pchnął ich teraz do bezlitosnej rzezi na muzułmańskich i żydowskich mieszkańcach miasta, a których wielu szukało schronienia pod kopułą skały. Zabito tak wielu ludzi, mężczyzn, kobiety i dzieci, że na ulicach podobno brodzono po kostki we krwi.„27

Zdobycie Ma’arrat an-Numan

Prawdziwym wezwaniem dla krzyżowców okazało się również bardzo dobrze ufortyfikowane Ma’arrat an-Numan. Do dziś trwają spory, w jakim celu krzyżowcy zdecydowali się na oblężenie tego miasta. Dla Thomasa Asbridge’a, jak i większości historyków oczywiste jest, że było ono pożądane przede wszystkim ze względu na ogromne łupy. Upadek Ma’arrat dobitnie ukazuje ślepą chciwość i okrucieństwo krzyżowców28. Anonim tak opisuje barbarzyńskie zachowania swoich towarzyszy po zdobyciu miasta:

„I tak nasi dostali się do miasta, a co który naszedł z dóbr domach i w oficynach, to zabrał na własność. Gdy nastał sień, gdziekolwiek znaleźli wroga, mężczyznę czy kobietę, mordowali ich. Nie było zaułka w mieście, gdzie nie leżałby trup saraceński, i z trudnością szło się ulicami miasta tak, aby nie napotkać zwłok (…) Tymczasem Bomund przez tłumacza oświadczył starszyźnie Saracenów, aby oni z kobietami i dziećmi i swym dobytkiem zgromadzili się w sali koło bramy, za co obiecał zachować ich przy życiu […] Następnie Bomund wszystkim, którym kazał się zgromadzić w wielkiej hali, odebrał rzeczy, jakie posiadali, złoto, srebro i ozdoby, jednych zaś zabił, innych odesłał do Antiochii, by ich sprzedać w niewolę.„29

W Ma’arrat an-Numan można zaobserwować przynajmniej jeszcze jeden przejaw upadku i zezwierzęcenia człowieka. To właśnie tu Anonim odnotował przejawy kanibalizmu:

„Wielu było spośród naszych, którzy nie znajdowali tego, czego potrzebowali i to zarówno z powodu długiego pobytu, jak i z powodu trudności wyżywienia, bo poza miastem niczego nie można było dostać. Rozpruwano ciała zmarłych, bo w ich żołądkach znajdowano ukryte bizanty. Inni wycinali z nich mięso w kawałkach i gotowali je, aby jeść.„30

Po całkowitym wyeksploatowaniu i zniszczeniu miasta, na skutek braku pożywienia, krzyżowcy zmuszeni opuścić miasto wyruszyli w dalszą drogę. Walki z napotkaną, miejscową ludnością i obleganie miast niemających większego znaczenia militarnego31 sprawiły, że dopiero w czerwcu 1099 r. krucjata dotarła do Jerozolimy, aby po ponad miesięcznym oblężeniu odebrać ją innowiercom.

1099 upadekjerozolimy

Zdobycie Jerozolimy (1099) podczas I wyprawy krzyżowej

Zdobycie Jerozolimy 15 lipca 1099 r. bez wątpienia należy do najniezwyklejszych, ale także to najbardziej przerażających wydarzeń średniowiecza. Po trzyletnim przemierzaniu Europy i Bliskiego Wschodu, w chwili długo wyczekiwanego zwycięstwa łacinnicy dopuścili się takiego okrucieństwa, że przyćmiło ono wszelkie popełnione wcześniej barbarzyństwa. Rajmund z Aguilers32 z radością relacjonuje:

„Po upadku Jerozolimy i jej baszt można było ujrzeć wspaniałe dzieła. Niektórzy poganie byli litościwie ścinani, inni, przeszyci strzałami, spadali z wież, a jeszcze inni, przez czas długi poddawani torturom, ginęli w płomieniach. Po domach i na ulicach leżały stosy głów, rąk i stóp, a ludzie [z gminu] i rycerze biegali tam i z powrotem, stąpając po trupach.„33

Fanatyczni krzyżowcy dokonując przerażającej rzezi nie zwracali uwagi na wiek, płeć czy pochodzenie innowierców. Przekonani, że „Bóg tak chce!” w imię Chrystusa zabijali bezbronne kobiety, mordowali odebrane im dzieci wierząc obietnicy papieskiej i licząc na wieczną nagrodę za „wyzwolenie” Jerozolimy z rąk pogan:

„Po wielce okrutnym pogromie Saracenów, których 10 000 padło jednym miejscu, zwrócili swe miecze przeciwko poganom biegającym bezładnie po mieście, którzy we wszystkie strony pierzchali z obawy przed śmiercią: przebijali kobiety, które schroniły się w pałacach i domach, z objęć matek albo z kołysek porywali niemowlęta i trzymając je za stopy, ciskali nimi o ściany i przetrącali im karki; niektórych zabijali bronią albo też obrzucali ich kamieniami; nie oszczędzili żadnego poganina, skądkolwiek by pochodził albo, kim był.„34 .

Z biegiem czasu, gdy rządza zemsty i łupów zaczęła opadać, niektórzy krzyżowcy sami byli zdziwieni i przerażeni tak ogromną ilością ofiar. Przerażony i jednocześnie zdziwiony Anonim relacjonuje, że ani on, ani jego towarzysze nigdy nie widzieli tylu poległych w jednym miejscu:

„Dla wielkiego zaduchu nakazano także, by wyrzucono na zewnątrz wszystkie zwłoki Saracenów, bo całe miasto było ich pełne. Żywi Saraceni wynosili zmarłych przez bramy i układali z nich stosy, tak wysokie jak domy. Nikt dotąd nie widział ani nie słyszał o takim pogromie pogan i płonęli na pogrzebowych stosach niczym piramidy i tylko Bogu ich liczba była wiadoma.„35

Podsumowanie

Na koniec należy postawić pytanie o pozytywne i negatywne skutki pierwszej krucjaty. Oczywiście na pierwszy plan wysuwa się zdobycie Jerozolimy i utworzenie Królestwa Jerozolimskiego, co było jednoznaczne z wzrostem autorytetu papiestwa. Należy zaznaczyć również, że wyprawa znacznie poszerzyła horyzonty myślowe Europejczyków, a kontakty z obcymi cywilizacjami stały się dla Europy bodźcem do szybszego rozwoju. Niestety poczynania krzyżowców miały także złe następstwa, czego najlepszy przykład stanowi pojawienie się antysemityzmu, oraz kres współpracy chrześcijan z muzułmanami.

Nikt nie może mieć wątpliwości, że zdobywaniu Jerozolimy, Antiochii, czy Ma’arrak towarzyszył potworny rozlew krwi. Krzyżowcy dopuszczali się czynów, które nawet według średniowiecznych standardów załgują na miano barbarzyńskich. Często były one wynikiem tragicznej sytuacji, ale niestety niejednokrotnie również zwykłej rządzy bogactwa. Z drugiej strony należy zaznaczyć, iż muzułmanie również nie pozostawali dłużni chrześcijanom i odwzajemniali się takim samym okrucieństwem. Faktem jest jednak to, że cel został osiągnięty, a Jerozolima ponownie znalazła się w rękach chrześcijan. Lecz czy aby na pewno „Bóg tak chciał”?


Bibliografia:

Materiały źródłowe:

  1. Mowa papieża Urbana II na soborze w Clermont w 1095 r., [w:] Wiek V-XV w źródłach z propozycjami metodycznymi dla nauczycieli historii i studentów, oprac. S. B. Lenard, M. Sobańska- Bondaruk, Warszawa 1999.
  2. The First Crusade; The Chronicle of Fulcher of Chartes and Other Source Materials, red. E. Perers, Filadelfia 1998.
  3. Anna Komnena, Aleksjada, tłum. O. Jurewicz, T. II, Wrocław 2005
  4. Anonim, Dzieje pierwszej krucjaty albo czyny Franków i pielgrzymów jerozolimskich, [on-line], [dostęp: 2009-04-25], Dostępny w Internecie: http://chomikuj.pl/
  5. Albert z Akwizgranu, Historia Hierosolimitana, RHC Occ., T. I, s. 26-27, T. II, s. 25-26, T. IV, s. 21-23, [cyt. za]: T. Asbridge, Pierwsza krucjata. Nowe spojrzenie, Poznań 2006, s. 25-313
  6. Piotr Tudebod, Historia de Hierosolymitano itinere, tłum. J. H. Hill, Filadelfia 1974, s. 79-81, [cyt. za:] T. Asbridge, Pierwsza krucjata. Nowe spojrzenie, Poznań 2006, s. 205
  7. Rajmund z Aguilers, Historia Francorum qui ceperunt Jerusalem, tłum. J.H. Hill, Filadelfia 1968.
  8. Robert Mnich, Historia Iherosolimitana, RHC Occ., T. III, s. 727-730, [cyt. za:] T. Asbridge, Pierwsza krucjata. Nowe spojrzenie, Poznań 2006, s. 16-79

Opracowania:

  1. T. Asbridge, Pierwsza krucjata. Nowe spojrzenie, Poznań 2006
  2. H.E.J. Cowdrey, Pope Urban II’s preachting of the First Crusade, [w:] „History”, T.55, 1970.
  3. H. Hageumeyer, Chronologie de la Première Croisade (1094-1100), Paryż 1902.
  4. S. Runciman, Dzieje wypraw krzyżowych, T. I, Warszawa 1987
  5. S. Runciman, Pierwsza krucjata, Lublin 1998.
  1. Polskie tłumaczenie dzieła: Dzieje pierwszej krucjaty albo czyny Franków i pielgrzymów jerozolimskich []
  2. Anonim, Dzieje pierwszej krucjaty albo czyny Franków i pielgrzymów jerozolimskich., s. 5. []
  3. Gatunek literacki wywodzący się ze sztuki oratorskiej. Tekst mówiony lub pisany, poświęcony obronie jakiejś osoby, idei, sprawy lub dzieła, zawierający jawną lub ukrytą ich pochwałę oraz odparcie zarzutów przeciwników. []
  4. Mowa o tak zwanej Kronice Mogunckiej spisanej po 1096 roku. []
  5. Córka cesarza bizantyjskiego Aleksego Komnena. []
  6. Anonim, op. cit., s. 10. []
  7. Zgodnie ze średniowieczną zasadą primogenitury ojcowizna przypadała w udziale tylko najstarszemu synowi zmarłego. []
  8. H.E.J. Cowdrey, Pope Urban II’s preachting of the First Crusade, [w:] „History”, T.55, 1970, s. 177-188. []
  9. Robert Mnich, Historia Iherosolimitana, RHC Occ., T. III, s. 727-728. []
  10. Mowa papieża Urbana II na soborze w Clermont w 1095 r., [w:] Wiek V-XV w źródłach z propozycjami metodycznymi dla nauczycieli historii i studentów, oprac. S. B. Lenard, M. Sobańska- Bondaruk, Warszawa 1999, s. 151-152 []
  11. T. Asbridge, op. cit., s. 55 []
  12. Robert Mnich, op. cit., s.729-730. []
  13. Anonim, op. cit., s. 6 []
  14. Tamże, s. 5 []
  15. Robert Mnich, op. cit., s. 727-728. []
  16. Albert z Akwizgranu, Historia Hierosolimitana, RHC Occ., T. I, s. 26. []
  17. The First Crusade; The Chronicle of Fulcher of Chartes and Other Source Materials, red. E. Perers, Filadelfia 1998, s. 115. []
  18. Ibidem, s. 117 []
  19. Albert z Akwizgranu, op. cit., s. 27. []
  20. S. Runciman, Pierwsza krucjata, Lublin 1998, s. 111. []
  21. Anonim, op. cit., s. 17. []
  22. Albert z Akwizgranu, op. cit., s. 25- 26. []
  23. Ibidem, s. 147 []
  24. H. Hageumeyer, Chronologie de la Première Croisade (1094-1100), Paryż 1902, s. 150. []
  25. Dowódca załogi tureckiej []
  26. Piotr Tudebod, Historia de Hierosolymitano itinere, tłum. J. H. Hill, Filadelfia 1974, s. 79-81. []
  27. Anna Komnena, Aleksjada, tłum. O. Jurewicz, T. II, Wrocław 2005, s. 477. []
  28. T. Asbridge, op. cit., s. 268 []
  29. Anonim, op. cit., s. 93 []
  30. Tamże []
  31. W drodze do Jerozolimy krzyżowcy bezskutecznie oblegali Arkę []
  32. ył w orszaku biskupa Ademara; kapelan Rajmunda z Tuluzy i autor kroniki Historia Francorum qui ceperunt Jerusalem, zaczynającego się Oblężeniem Antiochii i kończącego w 1099 r. []
  33. Rajmund z Aguilers, Historia Francorum qui ceperunt Jerusalem, tłum. J.H. Hill, Filadelfia 1968, s. 150. []
  34. Albert z Akwizgranu, op. cit., s. 21-23. []
  35. Anonim, op. cit., s. 106. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

3 komentarze

  1. marcus napisał(a):

    Geneza krucjat to podboje arabskie i okrucieństwa islamu. To się bardzo często pomija w opisie początku krucjat. Zazwyczaj przywołując tylko Turków Seldżuckich plus brednie o fanatyzmie chrześcijańskim. Główna przyczyna to niewiedza historyków-amatorów, z drugiej polityczna poprawność i islamskie lizydupstwo. Przypominam, że przyczyną krucjat były podboje Arabów i polityka dyskryminacji chrześcijan objawiająca się takimi działaniami jak:
    - odbieraniem kościołów i zamianą ich na meczety
    - burzenie kościołów na prowincji
    - zakaz odbudowy kościołów uprzednio zniszczonych
    - niszczenie przedmiotów kultu religijnego (krzyży i obrazów)
    - zakaz odprawiania nabożeństw (m.in. procesji w Wielkanoc)
    - konfiskaty majątków za odmowę przejścia na islam i za opieszałość w płaceniu podatków (dżizji i charadżu)
    - porywanie chrześcijańskich kobiet i zmuszanie do małżeństw z muzułmanami oraz konwersji na islam
    - porywanie chrześcijańskich dzieci (głównie chłopców)
    - wysokie podatki (religijny i gruntowy plus dodatkowe m.in. za wykluczenie tychże z obowiązku służby wojskowej)
    - znakowanie ludzi wyznających chrześcijaństwo (inne religie też) polegające na noszeniu łat na ubraniu tudzież wyróżniającego stroju
    - wyroki sądowe niesprawiedliwe dla chrześcijan (np.: muzułmanom za zabójstwo chrześcijanina nic nie groziło), ale odwrotnie jak najbardziej kara śmierci
    - wypędzenia z ziem uznane za święte dla muzułmanów (np.: byli tam kalifowie)
    - zabójstwa duchownych, niszczenie klasztorów
    - niszczenie zabytków kultury materialnej (biblioteki, dzieła sztuki itp.)
    - zakazywanie pełnienia jakichkolwiek urzędów w administracji publicznej (a jeżeli ktoś by się z chrześcijan tam znalazł to miał być natychmiast usunięty)
    - umyślne niszczenie plonów -mimo zakazu jaki wydał już pierwszy kalif Abu Bakr, odbieranie sklepów, nieobsługiwanie przez muzułmańskich kupców, zakaz sprzedaży koni (!!!) itp.
    -umyślne burzenie świątyń szczególne ważnych dla chrześcijan (Bazylika Grobu Chrystusa w 1009 zburzona na rozkaz fatymidzkiego kalifa Egiptu Abu Alego Mansura al-Hakima)
    - prześladowania przez kalifów sprawiły, że ruch pielgrzymkowy do Palestyny zupełnie zamarł w VIII w. (odrodzenie nastąpiło w X w.)
    - chrześcijanie na podbitych terenach byli zawsze traktowani jak ludność drugiej kategorii.

    Akty dyskryminacyjne chrześcijan rozpoczął kalif Omar (+644) tzw. konstytucjami (dokument przypisywany, faktycznie pochodzi z VIII wieku). W represjach wymienionych wyżej celowali tacy kalifowie jak: Al Walid I, Omar II, Jazid II, Hiszam, Harun ar-Raszid, al-Mamun, al-Mutawakkil, al-Mutamid, al-Muktadir, fatymidzki al-Hakim. Ich prześladowania doprowadziły do trzech masowych konwersji na islam chrześcijan i żydów oraz ludności perskiej wyznającej zaratuszrtianizm (nowa wersja mazdaizmu) za kalifa Omara II (717-720), ar-Raszida (786-809), al-Mutwakkila (847-861), masowych emigracji z podbitych ziem. W rezultacie do końca XI w. chrześcijaństwo zostało wytępione w Afryce Północnej (egipscy Koptowie po dziś dzień są dyskryminowani z powodów religijnych), drastycznie przetrzebione w Syrii, Iraku, i Palestynie. W XI w. na tych terenach mieszkało nie więcej niż 10 proc. chrześcijan. Dopełnieniem arabskich szaleństw była inwazja Turków Seldżuckich, fanatyków skrajniejszych jeszcze niż Arabowie w tamtym czasie. Była to kropla która przelała czarę.
    Wyprawy krzyżowe nie zrealizowały jednego głownego zamysłu projektodawców: trwałego opanowania Egiptu, Syrii i Palestyny. Nie została dokonana rechrystianizacja tych terenów w stopniu zadowalającym. I co najważniejsze do wypraw wkradła się szybko polityka, głupie rywalizacje nazbyt ambitnych wodzów wypraw oraz interesy ekonomiczne miast włoskich będące motorem napędowym zwyrodnienia tej pięknej idei.

  2. Sicilienne napisał(a):

    Bardzo tendencyjny artykuł. Przytoczenie w większości tylko złych zachowań krzyżowców, a na końcu próba zachowania obiektywizmu przez wypisanie kilku pozytywów pierwszej krucjaty. Propaganda godna NKWD.

    Aby zrozumieć działania krzyżowców i muzułmanów w tamtych czasach, polecam przeczytać „Pierwszą Krucjatę” wspomnianego przez autorkę Asbridgea.

    Kilka cytatów ze wspomnianej pozycji:

    „Niejeden
    przyjął, że do krucjaty pchnęła chrześcijańską Europę
    jakaś pierwotna, genetycznie zakodowana nienawiść do
    islamu i że starcie między tymi dwiema cywilizacjami
    było nieuniknione. W czasach najnowszych analizy
    pierwszej krucjaty poszły w innym kierunku. Rozmaite
    wcielenia, jakie ta wyprawa przybierała w ostatnich
    150 latach, odarto z kontekstu religijnego i ukazano ją
    tylko jako wielką, lecz wywołaną chciwością wojnę
    będącą pierwszym dobitnym przejawem zachodniego
    kolonializmu i niezbitym dowodem spektakularnego
    barbarzyństwa średniowiecznej Europy.”

    „W zestawieniu z tą przebogatą mozaiką dowodów
    zbożnych intencji krzyżowców modny niegdyś mit, jakoby
    byli to tylko dbający o własną korzyść wydziedziczeni
    i spragnieni ziemi młodsi synowie, trzeba odrzucić.
    Udział w wyprawie krzyżowej mógł przynieść duchowe
    i materialnie korzyści, jednak przede wszystkim
    było to przedsięwzięcie zatrważające i niebywale kosztowne.
    To pobożność pchnęła Europę do krucjaty,
    a w drodze do Jerozolimy krzyżowcy nie raz udowodnili,
    że ich najpotężniejszą bronią jest wspólny cel
    i niezłomność ducha.”

    „To, że nawet podczas
    walk o Antiochię mogli krzyżowcy swobodnie poruszać
    się po islamskim terytorium, a nawet korzystać
    z gościnności muzułmanów, dowodzi, że konflikt na tle
    religijnym nie był tak wyraźny, jak niegdyś przypuszczali
    historycy.”

    „Co więcej, propozycja
    Umara świadczy o tym, że Frankowie wpisali się już
    w politykę Lewantu i że zacierały się powoli granice
    łacińsko ‒ muzułmańskiej wrogości.”

    „Jeśli jednak rzeczywiście między 14 a 28 czerwca
    Frankami targały wątpliwości, jeśli być może nawet
    próbowali wynegocjować warunki poddania Antiochii,
    to powinniśmy nieco inaczej spojrzeć na krzyżowców
    — jak na ludzi, dla których religia stanowiła wprawdzie
    potężny czynnik motywujący, ale nie aż tak przemożny,
    aby pozwalał pokonać wszelkie przeciwności.
    To nie ślepa, ekstatyczna wiara pchnęła ich do bitwy.”

Zostaw własny komentarz