„Kampania Hiszpańska Johna Moore’a” - K. Cieplińska - recenzja


Wojnę Napoleona w Hiszpanii można porównać do drugiej wojny światowej w Basenie Morza Śródziemnego. Główne podobieństwo widzę w ocenie jednej ze stron konfliktu, w tym wypadku hiszpańskiego sojusznika - Wielkiej Brytanii. W drugiej wojnie światowej ocena dokonań Włochów na polu walki jest z reguły skrajnie negatywna, i to z punktu widzenia obydwu stron konfliktu, tak i tutaj Hiszpanie są bardzo negatywnie postrzegani. Czy jednak to mniemanie właściwie odzwierciedla fakty?

Kampania Hiszpańska jest pracą historyczną, z dziedziny militarnej, napisaną przez kobietę i sam ten fakt mocno ją wyróżnia - przynajmniej na polskim rynku. Do kolejnych wyjątkowych dla niej rzeczy oczywiście dochodzi jeszcze tematyka. Do tej pory w naszym kraju powstało bardzo niewiele takich dzieł. Jeśli już książki tego typu się ukazywały, to nie opisywały kampanii w pełni lub też działania Moore’a traktowane były, jako część większej całości. Właśnie te dwie rzeczy czynią opracowanie od samego początku godnym zainteresowania.

Autorka podzieliła pracę niezwykle klarownie. Zaczyna się wstępem, w którym Cieplińska pokrótce omawia, w jakich okolicznościach doszło do wojny w Hiszpanii i brytyjskiej interwencji. Czytelnik spotka się z meandrami brytyjskiej polityki i sprawami kadrowymi armii imperialnej. Ciekawie czyta się o ministrze Godoyu - przyznaję, że mój stosunek do niego, dzięki autorce, uległ lekkiemu ociepleniu. Jak to we wstępie bywa, spotykamy pewien miszmasz. Są tam zarówno nawiązania do treści, jak i tego, co w ogóle nie stanowi tematu książki.

Pierwszy rozdział, jest jakby ponownym wstępem tyle, że przygotowującym grunt pod podstawowe zagadnienia. Poznamy tutaj działania na Półwyspie Iberyjskim od konwencji Cintryjskiej do przybycia Moore’a. Ponadto znajdziemy w nim krótkie omówienie wojska brytyjskiego – między innymi poznamy brygadę słynnego (zwłaszcza z powieści historycznych Bernarda Cornwella) Richarda Sharpe’a. Drugi rozdział stanowią wydarzenia do grudnia 1808 roku. Od niełatwego wymarszu z Portugalii do niespodziewanego dla żołnierzy Moore’a początku odwrotu. Dowiemy się także tego, że przeszacowanie przeszkód terenowych nie jest wymysłem francuzów, którzy stwierdzili w drugiej wojnie światowej, że przez Ardeny nie będą mogły przejechać czołgi. Tutaj z kolei Anglicy założyli, że przez góry nie będą mogły przejechać armaty. Przekonanie okazało się tak samo prawdziwe w obydwu przypadkach. Trzeci rozdział omawia brytyjski marsz śmierci, aż do chwili dotarcia do wybrzeża. Fragment interesujący, z pewnymi ciekawostkami o wojennym savua-vivre. Czwarty, ostatni rozdział to już proces ewakuacji kontyngentu ekspedycyjnego i bitwa pod La Coruna. Świetnym jego podsumowaniem są zacytowane przez autorkę słowa Churchilla o tym, że wojen nie wygrywa się ewakuacjami.

Dodatkami znacznie zwiększającymi atrakcyjność książki są między innymi przypisy, nierzadko z ciekawymi i gdzie indziej trudnymi do pozyskania informacjami. Ponadto autorka umieściła w pracy aneksy. Wśród nich znajdują się listy „dramatis personae„, biogramy generałów armii brytyjskiej oraz francuskiej, a także spisy stanów osobowych wojsk.  Podobno coś się zmienia w mapkach w Bellonowych ”HB-kach”, jednak i tak, liczbą i jakością map, pozycja wydawnictwa Napoleon V przewyższa przynajmniej dwa razem złożone opracowania z wyżej wymienionej serii. Nie są to może wyżyny sztuki kartograficznej, ale mapy są niebanalne i mają jednocześnie spory walor informacyjny. Całość oprawiona jest w twardą, lakierowaną okładkę, która ozdobiona jest scenką z traumatycznego dla Brytyjczyków odwrotu. Strony są szyte, a dla wygody czytelników dodana została materiałowa zakładka.

Tutaj, jak i w każdej innej książce zwracałam uwagę na to, czy znajdę w niej nie tylko same suche liczby i fakty, ale czy będę mogła przyjrzeć się wydarzeniom oczami uczestników. W przypadku dzieła Kamili Cieplińskiej się nie zawiodłem. Cytatów i odwołań do bohaterów jest sporo. Zresztą sam język autorki jest plastyczny i przyjemny w odbiorze. Mam nadzieję, że autorka nie poprzestanie na tej jednej pozycji w dziedzinie historii wojen. Byłaby to wielka strata. Cieszę się, że zachowała wysoki poziom obiektywizmu w ferowaniu opinii i doborze źródeł. Moore oraz pozostali bohaterowie pokazani są nie jako geniusze lub zupełnie niezdatni do czegokolwiek dowódcy. Mają lepsze i gorsze momenty, nie omija to nawet osoby Cesarza. Niewątpliwie autorce udało się zmienić moje nastawienie do Hiszpanów w tej wojnie, dzięki przytoczeniu opinii i wydarzeń ukazujących ich w pozytywnym świetle. Analogia, którą przytoczyłam we wstępie jest zatem jeszcze bardziej trafna niż wydawało mi się to z początku.

Na pewno książkę mogę polecić każdemu napoleoniście, gdyż temat z pewnością go zainteresuje. Jednak nie tylko, ponieważ dzięki stylowi książka może okazać się interesująca dla każdego miłośnika historii wojskowości.

Plus minus:
Na plus:
- estetyka wydania
- mapy
- tematyka (dla Napoleonistów)
- język pracy
- wyważenie opinii, obiektywizm
Na minus:
- nieliczne błędy edytorskie potocznie zwane literówkami

Tytuł: Kampania Hiszpańska Johna Moore’a
Autor: Kamila Cieplińska
Wydawnictwo: Napoleon V
ISBN: 978-83-61324-09-6
Rok wydania: 2011
Ocena recenzenta: 8/10

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

3 komentarze

  1. Studios napisał(a):

    Bardzo słaba recenzja. Cóż to za recenzja skoro nie można się dowiedzieć z niej kim jest Autorka książki i czy jest osobą kompetentną w badanym temacie? A może na co dzień zajmuje się zmywaniem garnków, względnie myciem podłogi i generalnie w książce roi się od błędów merytorycznych?
    Powrót do podstawowych zasad pisania recenzji by się tutaj przydał!

  2. Miye napisał(a):

    Studios: Za mało czytasz, żeby wiedzieć, że nie każde wydawnictwo udostępnia notki na temat biografii swoich pisarzy. Druga sprawa to taka, że nie recenzujesz autora, a książkę i jej merytoryczną zawartość. Co kogo obchodzi czy twórczyni jest z zawodu kucharką, jeżeli napisała rzecz ciekawą, wartościową i zgodną z faktami historycznymi? Moim skromnym zdaniem informacja na temat autora jest zapychaczem miejsca - żeby recenzja miała więcej znaków, jak ktoś nie ma pomysłu co jeszcze mógłby dodać na temat danej lektury.

  3. Paweł Puzio napisał(a):

    Studios - nigdy nie podejrzewałem że jakiś przejaw męskiego szowinizmu będzie mi przeszkadzał,a jednak. Takie sugestie na temat autorki świadczą o twoim niskim poziomie jako człowieka. Tutaj w zasadzie powinienem skończyć swoją wypowiedź, gdyż raczej nie zwykłem dyskutować z chamami i prostakami. Mając jednak nadzieje że to jednorazowy przejaw głupoty odpowiem na resztę „zarzutów” (?). Podobnie jak Miye uważam że często nota o autorze to zapychacz służący do wyrobienia wierszówki.
    Faktycznie w książce są błędy, autorka nie do końca połapała się w mozaice brytyjskich oddziałów walczących na półwyspie. Jednak dużych błędów nie dostrzegłem i książka jest dla początkujących i średnio zaawansowanych badaczy walk w Hiszpanii bardzo dobra.

Zostaw własny komentarz