Interpretacja dokumentu pokoju kaliskiego


W roku 1343 zawarty został pokój miedzy Polską a Zakonem Krzyżackim. Nim jednak do tego doszło miał miejsce szereg wydarzeń odpowiedzialnych za postanowienia zawarte w tymże dokumencie. Pozwolę sobie słowem wstępu omówić kilka problemów dotyczących spraw polsko-krzyżackich z okresu życia Kazimierza Wielkiego a poprzedzającego pokój kaliski 1343 r.

Nagrobek Władysława Łokietka na Wawelu / fot. Wojtek Duch

W 1333 r. zmarł król Władysław Łokietek. Odchodząc z ziemskiego padołu pozostawił Kazimierzowi przyszłemu „Wielkiemu” swą ostatnią wolę, w której to przede wszystkim pragnął rewindykacji zagarniętego przez Krzyżaków Pomorza, przestrzegał jednocześnie swego syna przed wszelkimi próbami układów z Zakonem. Dodatkową motywacją miała być wieczna hańba jaka spotka Kazimierza, gdy ten nie uczyni wszystkiego by wypełnić wolę ojca1. Cóż w takiej sytuacji było robić młodemu, 23-letniemu władcy? Działać trzeba było jak najszybciej. Przywołam w tym momencie najistotniejsze dla polityki polsko-krzyżackie wydarzenia do roku 1343.

Jeszcze za życia Łokietka, a to w roku 1332, Jan Luksemburczyk ukazał poprzez całą swą bezwzględność jego postawę wobec Królestwa Polskiego. W dniach 26 sierpnia i 11 września wyszły dwa dokumenty. Dokument pierwszy, tzw. akt norymberski potwierdzał przyjazne usposobienie wobec Zakonu, albowiem król z dynastii Luksemburgów, nazwawszy siebie także królem Polskim oświadczył, iż w żadne układy z królem Krakowa wchodzić nie będzie, mało tego, Zakonowi NMP Domu Niemieckiego ustąpi tyle zagarniętych przez nich Kujaw, ile potrzebnym będzie dla wyrównania szkód w toku prowadzonej przezeń wojny2.

Drugi akt, a mianowicie akt praski, ustanawiał Zakon w pewności, że gdyby nawet Luksemburczyk wszedł z  Kazimierzem w układy to Krzyżacy zatrzymają ziemie między Wisła, rozlewiskiem wodnym, z którego bierze początek rzeka Noteć, oraz miejscowością Prabuty, a w skład ziem tych wchodzić będą: ziemia chełmińska, dobrzyńska i Kujawy3. Dodajmy jeszcze, że król Czech, tak jak w roku 1327, mógł znów sprawić Polakom przykrą niespodziankę i dochodzić zbrojnie swych urojonych praw do korony polskiej.

Dyplomacja polska nie mogła być głuchą na taki obrót spraw. I tak w roku 1333 prolongowano rozejm z Krzyżakami. 31 lipca tegoż roku podpisano układ pokojowy z Brandenburgią. Miał on trwać przez dwa lata. Ważniejszym jednak stało się zaangażowanie Stolicy Apostolskiej w stosunki polsko-krzyżackie. Papież Jan XXII 10 kwietnia 1334 r. wydał bullą, która zawierała tezę, że „oba sąsiadujące z sobą państwa [tj. Zakon i Królestwo Polskie]  pojednane i wzajemną miłością złączone będą silniejsze i możniejsze do obrony własnej i swoich poddanych, a także wyznawców Chrystusa […] wobec sąsiadujących i konkurujących z nimi niewiernych”4.  Takąż to bullą opatrzył swego legata Galharda de Carceribus, który wysłanym został do Państwa Zakonnego jak i Polski w sprawach kościoła. Jeszcze w maju 1334 dokonano kolejnej prolongaty. 28 maja 1335 r. dyplomacja polska odniosła kolejny sukces, oto podpisano rozejm z Zygmuntem Luksemburskim.

Lata 1335-1339 przyniosły wiele doniosłych wydarzeń dla stosunków polsko-krzyżackich. Do najważniejszych należą jednogłośnie zjazd w Trenczynie (sierpień 1335), na którym unormowano stosunki polsko-czeskie, zjazd wyszechradzki (wrzesień 1335), zjazd inowrocławski (9 marca 1337) oraz proces z Zakonem (4 lutego – 15 września 1339). Omówię teraz w kilku zdaniach każde z tych wydarzeń, by nieco rozjaśnić okoliczności w jakich doszło do zawarcia pokoju kaliskiego.

Zamek w Trenczynie

Na zjeździe w Trenczynie stawiano sobie za cel najważniejszy przeciągnięcie Luksemburgów na swoją stronę, bądź chociażby doprowadzenia do tego, iż ich postawa będzie neutralną wobec konfliktu polsko-krzyżackiego. I tak polscy parlamentariusze, a to Spytek z Melsztyna, kasztelan krakowski, Zbigniew, prepozyt krakowski, Tomasz z Zajączkowa oraz Niemierza Mądrostka wystawili dokument stwierdzający, że król czeski Jan Luksemburczyk i jego syn Karol, margrabia Moraw, zrzekli się „dla dobra pokoju” swoich praw do Polski, wyjąwszy ziemię wrocławską i głogowską oraz następujące księstwa na Śląsku, w ziemi opolsko – raciborskiej i na Mazowszu: brzeskie, legnickie, żagańsko – krośnieńskie, oleśnickie, ścinawskie, opolskie, niemodlińskie, strzeleckie, kozielsko – bytomskie, raciborskie, oświęcimskie, cieszyńskie oraz płockie. Wyszczególniono zatem te państewka lenne, które bądź jak wrocławskie i głogowskie przechodziły na własność Luksemburgów, bądź też stanowiły ich lenno. Parlamentariusze ci oświadczyli w tym dokumencie, że król Polski w pełni sprzyja stronie czeskiej i przyrzekli, że na pewno umowę potwierdzi. Chodziło więc o to, aby na zrzeczenie się przez Luksemburgów ich roszczeń do korony polskiej Kazimierz odpowiadał zrzeczeniem praw polskich do ziem, które faktycznie związały się już z Królestwem Czech5. Kazimierz Wielki miał jednak asa w rękawie w postaci zacieśnionych stosunków z Wittelsbachami6 Dalej mamy zjazd wyszechradzki. Poruszono na nim dwie kwestie, a mianowicie polsko-czeską i polsko-krzyżacką. Jeśli chodzi o tę pierwszą to  na gruncie układu z 12 listopada między Kazimierzem Wielkim a Luksemburgami zawarto zaraz w dniu następnym drugi, który nosił już cechy sojuszu politycznego. Akt dotyczący tej sprawy nie precyzuje jego warunków, a mówi niejako o środkach gwarancji, którą miało stanowić małżeństwo córki Kazimierza Wielkiego Elżbiety, tej samej, którą zamierzano wydać za Ludwika rzymskiego Wittelsbacha, z wnukiem Jana Luksemburczyka Janem, synem księcia bawarskiego Henryka II i Małgorzaty Luksemburżanki. Jak gdyby rozwinięciem tego układu sojuszniczego był z kolei dokument króla Kazimierza z 19 listopada, w którym dla utrzymania pokoju z Czechami zobowiązał się on szczegółowo powstrzymywać i karać wszelkie naruszenia graniczne ze strony Polski. Na notorycznych gwałcicieli przygranicznego stanu posiadania przewidziano banicję, która miała obowiązywać w Polsce, w Czechach i na Węgrzech. Już stąd widać, że nie był to akt jednostronny króla Polski, ale wynik dodatkowego układu polsko – czeskiego, któremu znowu patronował Karol Robert. Analogiczny dokument musiał więc być wystawiony przez Jana Luksemburczyka, a własną deklarację na piśmie co do egzekwowania banicji dał zapewne również Karol Robert7.

Kazimierz Wielki (Leopold Löffler, 1864)

26 listopada 1335 r. król Węgier Karol Robert Andegaweński i Czech Jan Luksemburczyk orzeczono, że  Kazimierz Wielki miał odzyskać Kujawy i ziemię dobrzyńską w ich starych granicach i miał je posiadać dziedzicznie, pełnym prawem, które jako prawo zwierzchnie rozciągano również na władztwo księcia inowrocławsko – gniewkowskiego Kazimierza. Zakon miał zachować na obszarze Kujaw i ziemi dobrzyńskiej te wszystkie nadania o charakterze prywatno – prawnym, które na jego rzecz już wcześniej zostały poczynione. Pomorze miało pozostać w rękach Zakonu, przekazane mu – z wszystkimi prawami, które przysługiwały władcom Polski – przez Kazimierza Wielkiego, dla zbawienia dusz jego przodków, na wieczystą jałmużnę, tak jak to wobec arbitrów w formie zrzeczenia uczynił; miał Zakon to terytorium posiadać, tak jak z nadania poprzedników króla Polski posiadł ziemię chełmińską i toruńską. Krzywdy, jakich strony od siebie doznały w czasie wojny, miały być wzajemnie darowane, a winy odpuszczone. Mieszkańcy dotknięci stratami mieli być przywróceni do posiadania swoich dóbr lub odszkodowania od władzy, której w wyniku arbitrażu będą podlegać8.

W czerwcu 1336 r. doszło do kolejnej prolongaty pokoju z Zakonem, która trwać miała do 24 czerwca 1337 r. Ważnym wydarzeniem 1337 r. jest zjazd inowrocławski, który za jeden z poważniejszych epizodów mógł sobie policzyć tzw. dokumenty kazimierzowskie.  W dokumentach kazimierzowskich Zakon miał otrzymać potwierdzenie prawomocności posiadania ziemi chełmińskiej, zrzeczenie się Pomorza przez króla i królową, gwarancję, że Zakon nie dozna od Polski żadnej krzywdy, że król zdejmie ze swojej większej pieczęci tytuł pana Pomorza, że król węgierski, jego żona i sukcesorzy nie wystąpią w stosunku do Zakonu z roszczeniami terytorialnymi, że nikt z poddanych Kazimierza Wielkiego nie będzie dochodził na Zakonie swoich krzywd z czasu wojny, że także król i królowa  węgierska nie podniosą takich pretensji na wypadek śmierci Kazimierza, że król Kazimierz nie będzie karał tych, którzy w czasie wojny zbiegli do Zakonu, ani miast Brześcia i Inowrocławia, które poddały się Zakonowi, a zbiegowie będą mogli powrócić do swoich dóbr, że król i jego poddani zwolnią wszystkich jeńców i że wreszcie król nie będzie się sprzymierzał przeciw Zakonowi z poganami. Król i królowa węgierska mieli ze swej strony przyrzec, w imieniu własnym i swoich sukcesorów, że jeżeli tron polski przejdzie na ich dom, uznają dokonane zrzeczenia terytorialne i nie będą w tej sprawie podnosić żadnych roszczeń9.

W swej polityce Kazimierz pozyskał Stolicę Apostolską, czego dowodem są dwie bulle Benedykta XII z 4 maja 1338 r.10, a także proces z Zakonem, który to odbył się jak wyżej wspomniałem w dniach 4 lutego – 15 września 1338 r. w Warszawie. Pełnomocnicy zakonni zakwestionowali m.in. zasadność całego procesu, skoro spór polsko – krzyżacki został przez arbitrów rozstrzygnięty; zaprotestowali przeciwko rozprawie i zapowiedzieli apelację. Więcej się już nie pokazywali. Akt oskarżenia składał się z kilkudziesięciu artykułów i zawierał zarzuty zarówno króla, jak też arcybiskupa. Postępowanie dowodowe zakończono dopiero w czerwcu. Sędziowie i ich zastępcy przesłuchiwali wielką liczbę 126 świadków. Byli wśród nich dostojnicy kościelni i świeccy, niżsi duchowni, rycerze, książęta, mieszczanie. Świadczyli o polskości zagarniętych przez Krzyżaków ziem, o okrucieństwie prowadzonych przez nich wojen, o stratach materialnych poniesionych w konsekwencji itp. Niezwykle ciekawe akta tego procesu zachowały się do dziś. Wyrok został ogłoszony w kościele Św. Jana w Warszawie w dniu 15 września 1339 r. w obecności licznie zgromadzonych ludzi, wśród nich wysokich dostojników, a także pełnomocnika strony krzyżackiej. Sąd orzekł, że Zakon ma zwrócić Polsce zagarnięte obszary: ziemię chełmińską z kasztelanią michałowską, Pomorze, ziemie dobrzyńską i Kujawy; nadto winien był wypłacić ogromne odszkodowanie, sięgające nierealnej kwoty 200 000 grzywien. Krzyżacy wnieśli natychmiast odwołanie do Stolicy Apostolskiej i rozpoczęli propagandę, która uniemożliwiła uprawomocnienie i wykonanie tego wyroku.

Benedykt XII

Wobec takiej postawy Zakonu w czerwcu 1341 r. papież Benedykt XII powołał specjalną komisję, w skład której weszli biskupi miśnieński, krakowski i chełmiński, dla sfinalizowania sporu Polski z Zakonem. Zadanie jej polegało już nie na zbadaniu sprawy i orzeczeniu o słuszności jednej czy drugiej strony, ale praktycznie na wprowadzeniu w życie wyroku arbitrów, Karola Roberta i Jana Luksemburczyka. Widać więc, że był to rezultat zabiegów dyplomatycznych Zakonu. Można jednak podejrzewać, że Stolica Apostolska wzięła również pod uwagę postulaty Kazimierza Wielkiego przedstawione przez Galharda de Carceribus i Piotra w Toruniu co do finansowej remuneracji ze strony Krzyżaków. Miała ona jednak wynosić 10 000, a nie 14 000 grzywien jako ekwiwalent dochodów z tych ziem w czasie ich okupacji przez Zakon; wszystko to mieli zwrócić królowi, a nadto winni się byli zająć rozwiązaniem drobniejszych spraw konfliktowych narosłych w czasie wojny i okupacji i zatroszczyć się o wprowadzenie pokojowych stosunków między stronami. W miesiąc później powiadomił ten sam papież Kazimierza Wielkiego, w związku z misją dyplomatyczną do Awinionu biskupa krakowskiego Jana i rycerza Niemierzy, że nie może zatwierdzić wyroku z 1339 r., ponieważ znajduje w przeprowadzonym wówczas procesie oczywiste usterki. Wiosną 1342 r. zmarł papież Benedykt XII, a już w sierpniu jego następca Klemens VI ponowił polecenie, aby biskupi miśnieński, krakowski i chełmiński sfinalizowali spór Polski z Zakonem w myśl instrukcji poprzednika. Nacisk w tym kierunku wywierał ten sam papież jeszcze rok później, w bulli z 5 maja 1343 r. Skład komisji, mającej doprowadzić do pokoju, jak również jego warunki, pozostawały ciągle te same.

Zanim doszło do pokoju kaliskiego zawarto jeszcze 5 maja 1343 r. sojusz z książętami zachodnio-pomorskimi, Bogusławem V, Barnimem IV i Warcisławem V, który gwarantować miało małżeństwo Bogusława z córką Kazimierza, Elżbietą11.

Tym sposobem dotarliśmy do pokoju kaliskiego. Zapoznając się z odpowiednimi faktami, można przejść do interpretacji tegoż dokumentu, opierając się przy tym na literaturze naukowej autorstwa Oswalda Balzera12, Jerzego Wyrozumskiego13 czy też Józefa Szymańskiego14.

Zamek Królewski w Kaliszu, zniszczony na przełomie XVIII/XIX w.

Na zjeździe w Kaliszu w lipcu 1343 r. strona polska przygotowała dokumenty wieczystego pokoju z Zakonem. Za ich podstawę przyjęto porozumienie inowrocławskie z 1337 r. To, co strona polska zdołała w ciągu sześciu lat zabiegów dodatkowo uzyskać, miała to być kwota 10 000 florenów w złocie. Był to efekt nacisku króla za pośrednictwem Stolicy Apostolskiej, tyle tylko, że król domagał się 10 000 grzywien, co nominalnie było kwotą większą o ponad 50% od 10 000 florenów, ale i z kolei moneta złota miała realną wartość wyższą od srebrnej.

W dniu 8 lipca wystawiła kancelaria królewska na wspomnianym wyżej zjeździe 7 dokumentów: król zrzekł się Pomorza oraz ziemi chełmińskiej i michałowskiej z grodami Orłowem, Nieszawą i Murzynem, w imieniu własnym i jego potencjalnych sukcesorów z domu andegaweńskiego; zrzekł się tytułu władcy Pomorza i obiecał go usunąć ze swej większej pieczęci; przyrzekł wysłać poselstwo do Stolicy Apostolskiej w celu zatwierdzenia pokoju; zobowiązał się ścigać przestępców, którzy by zadawali Zakonowi szkody; udzielił amnestii dla zbiegów i dla miast Brześcia i Inowrocławia, które poddały się Zakonowi; zobowiązał się zwolnić jeńców; wyrzekł się ewentualnej pomocy pogan przeciwko Zakonowi. W tym samym dniu wystawili w Kaliszu dokumenty poręczające pokój z Zakonem dostojnicy wielkopolscy, tj. biskup poznański z wojewodami i kasztelanami tej dzielnicy i osobno miasta Poznań, Kalisz, Włocławek i Brześć. Arcybiskup gnieźnieński oświadczył pod tą samą datą rezygnację z wszelkich roszczeń z tytułu szkód, które poniósł Kościół polski w czasie wojny. W trzy dni później dokument poręczający pokój wystawił książę pomorski Bogusław V, a 13 lipca analogicznego poręczenia, wraz ze zrzeczeniem wszelkich roszczeń co do ziem oddanych Zakonowi, udzielili w jednym dokumencie książęta Kazimierz gniewkowski i Władysław łęczycki i również w jednym – książęta mazowieccy Siemowit wiski, Siemowit czerski i Bolesław płocki. Wreszcie 15 lipca dokumenty poręczające wystawili wojewodowie i kasztelanowie małopolscy oraz miasta Kraków, Sandomierz i Sącz. Poręczenia wyrażano jednakową formułą:

„nie będziemy stać przy nim ani wspierać jego czy ich słowem lub czynem, radą lub pomocą, otwarcie lub skrycie na szkodę lub ku całkowitemu zniszczeniu zgody, lecz raczej będziemy go powstrzymywać, wiernie zachęcać i doradzać w sposób skuteczny, jak najlepiej będziemy mogli, aby zgoda ta była silnie i niezłomnie postrzegana”.

Po przygotowaniu przez obie strony dokumentów, nastąpiło spotkanie Kazimierza Wielkiego z wielkim mistrzem Rudolfem Konigiem, w obecności wielu dostojników kościelnych, w dniu 23 lipca 1343 r. pod namiotem, we wsi Wierzbiczany koło Inowrocławia. Dokumenty królewskie przekazał wielkiemu mistrzowi arcybiskup gnieźnieński Jarosław ze Skotnik, on też przejął rewersały z rąk krzyżackich. Niestety żaden z tych rewersałów, czyli dokumentów wystawionych przez Zakon, nie zachował się. Z aktu spisanego przy tej okazji dowiadujemy się, że król i wielki mistrz zaprzysięgli zgodę, pierwszy na koronę, a drugi na krzyż, po czym złożyli uroczyście pocałunek pokoju.

Podsumowując: owocem zażegnania wieloletniego konfliktu polsko-krzyżackiego było unormowanie tychże stosunków chociaż za jakże wielką ofiarę tak ziemi jak i krwi. Nie trzeba było czekać setek lat na nowe walki z Krzyżakami.

Bibliografia:

  1. Balzer Oswald, Królestwo Polskie 1295-1370, Kraków 2005, ss. 699.
  2. Szymański Józef, Nauki pomocnicze historii, Warszawa 2008, ss. 762.
  3. Wyrozumski Jerzy, Kazimierz Wielki, Wrocław 2004, ss. 290.
  1. J. Wyrozumski, Kazimierz Wielki, Wrocław 1986, s. 33. []
  2. Ibidem, s. 36. []
  3. Ibidem, s. 36. []
  4. Ibidem, s. 46. []
  5. Ibidem, s. 51-52. []
  6. Oto 20 VI 1335 w miasteczku Chojna poselstwo polskie wystawiło dokument, który precyzował i uściślał warunki traktatu sojuszniczego. Zob. J. Wyrozumski, op. cit., s. 50. []
  7. J. Wyrozumski, op. cit. s. 54. []
  8. J. Wyrozumski, op. cit. s. 56. []
  9. Ibidem, s. 60. []
  10. Zob. J. Wyrozumski, op. cit., s. 64-65. []
  11. Sojusz ten miał charakter zaczepno – odporny, a w zobowiązaniach władców Pomorza zwrócony był głównie przeciw Krzyżakom. Strony miały sobie świadczyć w razie potrzeby pomoc wojskową, a nadto książęta pomorscy zobowiązali się nie przepuszczać przez swoje terytorium posiłków wojskowych dla Zakonu, które mogłyby być użyte przeciw Polsce lub jej sprzymierzeńcom. []
  12. O. Balzer, Królestwo Polskie 1295-1370, Kraków 2005, ss. 699. []
  13. J. Wyrozumski, Kazimierz Wielki, Wrocław 2004, ss. 290. []
  14. J. Szymański, Nauki pomocnicze historii, Warszawa 2008, ss. 762. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. Stanisław napisał(a):

    „Wieloletni konflikt polsko-krzyżacki” to brzmi tak, jakby Polacy nękali Krzyżaków. A moim zdaniem był to konflikt krzyżacko-polski, bo Krzyżacy agresywnie napadali i grabili ziemie polskie.

Zostaw własny komentarz