„1491 Ameryka przed Kolumbem” – C. C. Mann - recenzja


Epoka prekolumbijska to hasło wywoławcze, które od dawien dawna powoduje gorączkę i przyciąga nieprzebrane rzesze rycerzy pióra i łopaty na tereny obu Ameryk. Stają oni dzielnie w szranki z tajemnicami, sprzecznymi relacjami, zagadkowymi odkryciami czy dziwacznym pismem ze sznureczków… Wielu musiało przyznać się do porażki i wracało z niczym, ale także liczne grono przywiozło cenne łupy z wypraw, czego efektem są setki tysięcy zapisanych stron. Swoje 614 stron dorzucił także dzielny wojak Charles Mann. Czas zatem przyjrzeć się jego łupom.

Zdobycz swoją autor podzielił na trzy główne części, przedstawiające niejako najważniejsze obszary, w kierunku których zmierzają najnowsze badania i na jakie wskazują ich wyniki. Całość poprzedzona krótką przedmową, w której nakreślone mamy intencje piszącego, cel, w jakim książka powstała i dlaczego w takim układzie.

Wstęp jest niejako zachętą do dalszej podróży przez bezmiar obu zachodnich kontynentów. Wydaje się, że warto udać się w taką drogę i towarzyszyć naukowcom uzbrojonym w nowe narzędzia naukowe, technologie, nowo powstałe nauki, dzięki którym obraz tamtego świata ukaże nam się również na nowo.

W rozdziale pierwszym Charles Mann skoncentrował się na bardzo szeroko pojętej demografii indiańskiej, analizując struktury społeczne, kwestie narodowościowe, wyznaniowe, lingwistyczne. Warto w tym miejscu zaznaczyć jedną rzecz: mianowicie, niby każdy, kto choć trochę historii liznął, zdaje sobie sprawę z wielkiej różnorodności tych dwóch kontynentów, ale czytając recenzowaną pozycję, wyraźniej docierają do nas niektóre fakty. Zaskakujące może być chociażby to, w jaki sposób Indianie „wypracowali„ tak ogromną liczbę języków, odmiennych zupełnie narzeczy, czy dialektów. I to niekiedy plemiona żyjące prawie po sąsiedzku! W tejże części autor snuje także rozważania na temat liczby rdzennych mieszkańców Ameryk sprzed czasów, kiedy zawitali tam pierwsi biali i konfrontuje dane z okresem już po rozpoczęciu kolonizacji. Przy tej okazji porusza kwestie chorób, epidemii (dosyć szeroko), wypraw wojennych przeciwko ”dzikim”, skutkom pokrętnie rozumianej chrystianizacji nowych terenów. Obszarem zainteresowania amerykańskiego dziennikarza są także kontakty indiańsko-indiańskie, jak kształtowali sami siebie, w czasach, kiedy nie zaznali jeszcze przyjemności obcować z białym człowiekiem, jego dziwnymi zwierzętami i bronią palną. Przedstawione zostały wybrane grupy, plemiona czy kultury i ich rozmieszczenie przestrzenne, oddziaływanie społeczne, wierzenia, osiągnięcia itp.

Część druga jest bardzo ciekawą partią książki, w niej bowiem Mann próbuje rozwikłać zagadkę pochodzenia Indian. Zagłębiając się w treść, poznajemy sylwetki naukowców (historyków, archeologów, antropologów i specjalistów innych profesji), próbujących dać odpowiedź na pytanie: skąd Indianie przybyli na półkulę zachodnią i kiedy u licha to się stało? Uważny Czytelnik z pewnością zwróci uwagę na ewolucję różnych poglądów, na wciąż nowo głoszone daty, w których to mieli nasi „dzicy” przyjaciele zawędrować aż tak daleko od swych pierwotnych siedzib w Azji. Kwestia tzw. Beringii i przejścia paleoindian do Ameryki jest główną osią narracji w tejże części. Zdumieniem możemy momentami przypłacić lekturę, gdyż okaże się nie raz, iż to, czym nas w szkole czy nawet i na studiach karmiono, nijak się ma do najświeższych odkryć, że pewne teorie były błędne, a część publikacji równie dobrze mogłoby trafić na makulaturę, jako już mocno dyskusyjne, czy rozpowszechniające nieaktualne dane.

Punktem ogniskowym części ostatniej wydaje się być środowisko naturalne, ekologia z elementami rolnictwa, astronomii, matematyki, genetyki… Długo by wymieniać, najlepiej po prostu przeczytać rozdział od deski do deski. Mamy tutaj poruszone kwestie uprawy, handlu czy wpływu na resztę świata jednych z głównych „wynalazków” Ameryki: bawełny i kukurydzy. Czytelnik może poczuć się nieco zagubiony, kiedy przejdzie do momentu związanego z analizą kalendarza, liczenia, pisma – potrzeba posiadania ścisłego umysłu w choć minimalnym stopniu obowiązkowa, inaczej ciężko będzie chyba ogarnąć zagadnienie. Autor wydaje się być gorliwym orędownikiem teorii (coraz częściej również głoszonej przez liczne grono badaczy), która mówi o niezaprzeczalnym wpływie społeczności indiańskich zachodniej półkuli na środowisko, w którym żyła. Przez lata bowiem uważani byli za zbyt prymitywnych, by odciskać znaczące piętno na zamieszkiwanej ziemi. Sporo miejsca poświęcono problemowi wypalania ziemi.

Osobny podrozdział poświęcony został opisowi Amazonii, jej geografii, kształtowaniu i rozwojowi tamtejszych kultur, wyprawom i ustaleniom badaczy, oraz wciąż konfliktogennej kwestii eksploatowania czy zasiedlania tej krainy.

Książka nie kończy się wraz z ostatnim rozdziałem, przypisami i bibliografią, bowiem autor zostawił nam jeszcze coś na deser. Dokładkę tę stanowią cztery aneksy, w których odpowiednio znajdziemy rozważania na temat: słowa „Indianin”; pisma sznurkowego – kipu; zagadnienia syfilisu; kalendarza Majów. Czyli fajny pomysł na umieszczenie w jednym miejscu tego, co przeplatało się w treści całej książki.

Zdecydowanie największą zaletą recenzowanej publikacji jest sposób podejścia do swej pracy autora i jego dogłębna wiedza na każdy w zasadzie opisywany temat. Pisząc książkę w znacznej mierze historyczną, sięga do wielu innych nauk, którymi historyk powinien, lub może się posługiwać: archeologii, antropologii, demografii, matematyki, genetyki, biologii… Pewnie kilka jeszcze by się znalazło, ale nie chodzi mi o wymienienie ich wszystkich a raczej zwrócenie uwagi, iż jest to obietnica rzetelnej pracy, popartej solidnym materiałem źródłowym, osobistymi doświadczeniami i wiedzą wyniesioną z obcowania z tamtejszymi ludźmi, latami spędzonymi w krajach, o których potem pisze.

Bez odpowiedniego jednak daru pisania, taki natłok informacji i dziedzin nauki nie byłby dla Czytelnika przejrzysty i łatwy w odbiorze, dlatego cieszy fakt, iż styl autora pozwala nam wspólnie z nim przenieść się w tę fascynującą podróż. Książkę bowiem czyta się lekko i przyjemnie.

Nie da się również nie wspomnieć o bardzo dopracowanym wydaniu, świetnie zaprojektowanej twardej okładce (bardzo klimatycznej), no i wreszcie o papierze. Jest naprawdę dobrej jakości i jakoś niespotykanie gruby... Przyznać muszę, że w początkowej fazie czytania troszkę to nawet przeszkadzało, gdyż za każdym przewróceniem kartki, wydawało się, iż przekłada się nie jedną, ale dwie. Szybko jednak to uczucie mija. Cena jak na ponad 600 stron tak solidnie opakowanych i dających wręcz pewność wielokrotnego użytkowania bez obaw o kondycję książki, wydaje się bardzo przystępna.

Na sam koniec kilka słów o kwestiach, co do których Czytelnik może mieć pewne zastrzeżenia. Po pierwsze przypisy. Jakoś nigdy nie lubiłem, kiedy są na końcu książki a nie pod tekstem, bo to znacznie zaburza płynność czytania. Tutaj niestety tak jest. Na duży minus zaliczyć trzeba stronę graficzną (ale tylko wewnątrz), a to dlatego, że zamieszczone zdjęcia są naprawdę (nie wszystkie, ale większość) kiepskiej jakości, gołym okiem widać bowiem rozjechane piksele. Taki bubel w takim dziele!

Jest jeszcze jedna rzecz, o której wspomnieć należy. Tytuł książki sugeruje w zasadzie dosyć konkretnie ramy chronologiczne treści. Jest jednak tak, że w sumie nieco nawet więcej niż połowa książki traktuje o czasach już po przybyciu Kolumba do Ameryki i to sięgając sporo w przód… Jeśli jakiś fanatyk okresu ściśle prekolumbijskiego, wiedziony tytułem, nastawi się na określoną treść, to potem zdecydowanie się rozczaruje.

Niemniej jednak, 1491 Ameryka prze Kolumbem jest pozycją jak najbardziej godną polecenia każdemu, komu szeroko pojęta historia i kultura półkuli zachodniej nie jest obojętna. Ale podkreślam – trzeba mieć świadomość, że to nie tylko „przed Kolumbem”…

Plus minus
Na plus:
+ wartość merytoryczna i poznawcza książki
+ mnogość zastosowanych dziedzin nauk
+ wiedza, erudycja i styl autora
+ aneksy
+ twarda okładka, świetnie dopracowane wydanie z zewnątrz, papier
+ cena (adekwatna do jakości wydania, objętości i treści)
Na minus:
- mylny tytuł w stosunku do treści - przypisy na końcu - bardzo słaba jakość wielu zdjęć

Tytuł: 1491 Ameryka przed Kolumbem
Autor: Charles C. Mann
Wydawnictwo: Rebis
Rok wydania: 2012
ISBN/EAN: 978-83-7301-951-5
Ilość stron: 614
Cena: 59,90 zł
Ocena recenzenta: 8/10

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. Łukasz Kuć napisał(a):

    Czytałem tę książkę parę lat temu, i pamiętam, że zrobiła na mnie dość duże wrażenie. Porusza trudny temat w bardzo przystępny sposób.

Zostaw własny komentarz