Księżniczka Sisi z Pszczyny


Ziemia pszczyńska słynie m.in. z browaru tyskiego, a ten związany jest z rodem Hochbergów. Natomiast o tym rodzie i browarze będzie w innym artykule, lecz dziś chcę przypomnieć o pewnej kobiecie zwanej „Stokrotką”. Maria Teresa – Angielka, niezwykle urodziwa, związana z dworem królewskim, niby kochanka cesarza Wilhelma II, a zwana przez niektórych drugą Sisi.

Uboga choć z dobrymi koneksjami

Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless

Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless

Maria Teresa Oliwia Cornwallis-West urodziła się w 1873 r. Jej ojcem był William Cornwallis-West, a matką - Mary „Patsy” FitzPatrick. Rodzina Marii nie należała do bogatych, lecz jej wielkim atutem był związek z wielkimi domami Wielkiej Brytanii. Jej brat poślubił matkę Winstona Churchilla, a jej ojcem chrzestnym był sam książę Walii, który troszczył się o swą chrześniaczkę i nawet rzekomo przyczynił się do jej zaręczyn. Podczas balu maskowego przyłapał tulących się Jana Henryka i Marię Teresę. Wówczas wzniósł toast za narzeczonych. I tak doszło do zaręczyn.
Maria Teresa dużo zawdzięczała swej urodzie, a w związku z nią nazywano ją „Daisy„, czyli ”Stokrotka”. Robiła wiele, by stale być piękną. Guwernantka ciągle szczypała ją w nieco zadarty nos oraz naciągała uszy, bo uważano, że są za małe.

Pszczyński małżonek

To z pomocą swej urody Daisy zwabiła Jana Henryka XV Hochberga von Pless, księcia pszczyńskiego. Hochbergowie należeli do jednej z najbogatszych rodzin – posiadali m.in. dwa zamki (w Pszczynie i Książu – w tym drugim zamieszkała Maria z mężem po ślubie), cementownię, kopalnie, hutę, elektrownię i browar. I tak uboga Daisy poślubiła majętnego Jana Henryka. 8 grudnia 1891 r. w londyńskim opactwie Westminster stanęli na ślubnym kobiercu. Podczas ślubu Daisy miała koronę wysadzaną brylantami, a jej świadkami byli książę Walii Edward Windsor (późniejszy król Edward VII) z synem (potem król Jerzy V). Gdy „Stokrotka„ i Jan Henryk wyszli z kościoła, tłum krzyczał „God Pless You„ a nie ”God Bless You”.

Po ślubie mąż spełniał zachcianki żony, chociaż ona jeszcze przed ślubem powiedziała, że go nie kocha. A on co na to? Cóż.. mu to nie przeszkadzało. W podróż poślubną wyruszyli do Afryki. Tam Jan Henryk obiecał Daisy sześciometrowy sznur prawdziwych pereł. Należało je wyłowić. Tubylcy musieli nurkować coraz głębiej i głębiej, by je wyłowić. Jeden z nich, umierając z wycieńczenia, przeklął Marię Teresę.

Suknia ze stajni

Daisy była uwielbiana przez teścia, Jana Henryka XI, a nawet prof. Irma Kozina uważała, że kochała go bardziej niż męża. Dażyli się sympatią i robili sobie wzajemnie żarciki. Na przykład gdy zamieszkała na Górnym Śląsku, jej stroje według Niemców były niestosowne – a to za krótka lub zbyt szara sukienka. Zatem pewnego razu wybrała dosyć nietypowy strój do obiadu. Chcąc podrażnić swego teścia, który kochał konie, ubrała się w spódnicę i stanik uszyte z worków na paszę dla koni. Jan Henryk XI długo wytrzymywał, lecz już w pewnym momencie miał dosyć i powiedział, że nie może znieść zapachu konia i siana. Daisy odpowiedziała, że worki, z których uszyła sobie strój, są markowe.

Prócz tego że Niemcy ją krytykowali, Maria Teresa sama miała uwagi co do higieny Niemców. Kazała w domu wybudować łazienki przy każdej sypialni.

Cesarska kochanka?

Ławeczka księżnej Daisy vom Pless w Pszczynie

Ławeczka księżnej Daisy vom Pless w Pszczynie

Uroda Daisy stanowiła problem… Stale była adorowana przez mężczyzn. Książę Fryderyk Wilhelm na balu tańczył tylko z nią, a jej chusteczkę i kosmyk włosów traktował jako talizman. W pszczyńskiej księdze gości zapisał: „Zawszem wesół i bez trwagi, gdy odwiedzam Daisy progi„. Jednak jeden mężczyzna szczególnie ją adorował, a był nim sam cesarz Wilhelm II. Podejrzewano ich o romans. Podobno cesarz miał zaproponować jej mężowi stanowisko ambasadora Niemiec w Wielkiej Brytanii, a to tylko po to by ”Stokrotka” mogła wrocić do swego rodzinnego kraju. Wilhelm II dał możliwość wyboru Hochbergowi – albo stanowisko ambasadora, albo tytuł cesarskiego łowczego. W związku z zamiłowaniem do polowania Jan Henryk wybrał oczywiście drugą propozycję.

Daisy nie bała się mówić cesarzowi, co myśli i angażowała się w politykę zagraniczną. Gdy cesarz w 1911 r. wysłał kanonierkę „Panther„ i lekki krążownik ”Berlin” na wody marokańskie, w pobliżu Agadiru, by tylko zaspokoić swe własne ambicje, ona wysłała do niego list z pokojowymi zamiarami. Jeszcze w tym saym roku w Pszczynie podczas jesiennych łowów rozmawiała z Wilhelmem II na temat stosunków angielsko-niemieckich.

Pojawiła się jeszcze jedna sytuacja, kiedy Maria Teresa zagościła na scenie politycznej. W czerwcu 1914 r. sir Arthur Crosfield poprosił, by przekazała cesarzowi list z pokojowymi propozycjami ze strony Wielkiej Brytanii. Jednak nie uczyniła tego, gdyż nie było ku temu okazji. Natomiast gdy doszło do zamachu w Sarajewie, „Stokrotka” szybko udała się do Londynu. Rozmawiała z wieloma osobami. Chciała doprowadzić do rozmów angielsko-niemieckich w Pszczynie, lecz było już za późno.

Daisy o dużym sercu

Daisy prócz urody słynęła z pięknego głosu. Wygrala konkurs dla śpiewaków-amatorów w Sewilii, wykonując arię z opery Belliniego. Również była bardzo hojna. Wygrane w Monte Carlo franki przeznaczyła dla potrzebujących.

Hochbergowie żyli w wielkim przepychu, co przeszkadzało Marii Teresie. Dlatego postanowiła przeznaczać znaczne środki na cele charytatywne. Organizowała bale, podczas których śpiewała, mimo protestów męża uznającego to za coś niewłaściwego. Podczas jednego z nich w 1907 r. wszelkie zebrane środki przeznaczono m.in. na potrzeby szkoły dla niepełnosprawnych. Natomiast w 1911 r. pieniądze przekazała na budowę szpitala w Szczawnie Zdroju. Ufundowała także szpital w Wałbrzychu.

Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless

Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless

Wspierała szkoły koronkarskie i robótek ręcznych – sama zakładała nowe placówki. Efekty prac uczennic prezentowała podczas licznych wystaw, a koronki kupowały arystokratki, a nawet cesarzowa.

W latach 90. XIX w. zaczęła wspierać Fundację Idy, założoną przez Jana Henryka X na część jego zmarłej żony. Fundacja troszczyła się o ubogie dzieci mieszkające w okolicach Wałbrzycha.

Podczas I wojny światowej pracowała jako wolontariuszka – wpierw jako siostra Czerwonego Krzyża w szpitalu w Berlinie (musiała zrezygnować z pracy tutaj, gdyż posądzono ją o szpiegostwo na rzecz Anglii z powodu odwiedzenia przez nią obozu jeńców angielskich w Döberitz), a potem jako sanitariuszka w pociągu sanitarnym na froncie serbskim, zachodnim oraz w Belgradzie w cesarsko-królewskim szpitalu wojskowym dla żołnierzy i cywilów. Również dzięki niej szpital polowy w Szczawnie Zdroju zaczął dobrze działać – sprowadziła wyspecjalizowaną służbę medyczną. Dowodem uznania jej zasług była propozycja, jaką otrzymała w maju 1918 r. – objęcia stanowiska dyrektorki zakładu rehabilitacyjno-leczniczego w Konstancy (Rumunia) nad Morzem Czarnym. Przyjęła tę propozycję, lecz ostatecznie nigdy nie objęła tego stanowiska, gdyż wpierw wyjechała do Monachium, potem do Księża, a gdy już miała jechać do Konstancy, dostała wiadomość o abdykacji Wilhelma II i postanowiła wyruszyć do Belgradu. Ostatecznie jednak w uznaniu jej zasług arcyksiąże austriacki Franciszek Salwator nadał jej Order Czerwonego Krzyża 2. klasy.

Natomiast podczas II wojny światowej wysyłała paczki żywnościowe dla więźniów obozu zagłady w Gross Rosen.

Tenis

Za przyczyną Daisy w Szczawnie Zdroju od 1904 r. zaczęto urządzać Powszechne Turnieje Tenisa Ziemnego, które od 1907 r. nabrały charakter zawodów międzynarodowych. W tym celu przygotowano korty wraz z trybunami. Protektorką tych zawodów była oczywiście „Stokrotka”, a jej mąż był jednym z fundatorów nagród. Na korcie mecze rozgrywano zarówno między mężczyznami, jak i kobietami. Najczęściej zwycięzcy dostawali puchary i przybory do pisania, lecz w 1912 r. nagrody były trochę inne – dla mężczyzny złota bransoleta z zegarkiem, a dla kobiety łańcuszek z brylantowym medalionem.

Nieszczęśliwe małżeństwo

Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless

Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless

Nie kochała męża przed ślubem, ale czy pokochała go w trakcie małżeństwa. Na to nie znamy odpowiedzi. Z tego związku przyszło na świat trzech synów: Jan Henryk, Aleksander i Konrad. Urodziła także córkę, która jednak zmarła tuż po urodzeniu. Niektórzy uważali, że najstarszy syn jest podobny do jej domniemanego kochanka, czyli cesarza.

W 1922 r. mąż zażądał rozwodu, a potem poślubił Klotyldę de Silva y Gonzales de Candamo, kobietę o złej reputacji i o wiele młodszą od męża (Jan Henryk miał wówczas 64 lata, a Klotylda była w wieku jego najstarszego syna). Druga żona okazała się niewierna, a na dodatek jej kochankiem był najmłodszy syn księcia, a ten liczył wówczas 15 lat. Unieważniono drugie małżeństwo księcia, a Konrad poślubił macochę, z którą miał trójkę dzieci.

Daisy po rozwodzie

Daisy po rozwodzie wydała swe wspomnienia. Przed II wojną światową mieszkała w Monachium i na Lazurowym Wybrzeżu, lecz w 1935 r. powróciła do Księża i zajęła skrzydło w budynku bramnym. Sprzeciwiała się polityce Hitlera, za co niziści podczas II wojny światowej wysiedlili ją z zamku i wówczas zamieszkała w Wałbrzychu. Zmarła w 1943 r. Początkowo pochowano ją w mauzoleum rodzinnym, ale w momencie gdy żołnierze Amrii Czerwonej plądrowali groby, służba postanowiła przenieść jej szczątki na parafialny cmentarz ewangelicki w Szczawienku. Przez kilkadziesiąt lat miejsce jej pochówku ukrywano prawdopodobnie z powodu tego, iż miano pochować ją z jej naszyjnikiem z pereł, a ten nie jeden chciałby mieć. Kilka lat temu jej wnuk wyjawił ten sekret.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

6 komentarzy

  1. Wojtek pisze:

    Fajny i ciekawy artykul, ale roi się w nim od literówek.

  2. Anna Krygier pisze:

    wiem, przepraszam; już poprawiamy literówki; kilka razy czytałam tekst, ale czasami bywa, że już nic się nie dostrzega; byłyby poprawione o wiele wcześniej, lecz wyjechałam na weekend

  3. Max pisze:

    Daisy była przede wszystkim Panią na Książu, Lubiechowie i Wałbrzychu, a więc była związana ze Starym Śląskiem, a nie tzw. Ober czyli Górnym. Hochbergowie bowiem, wywodzący się z Miśni, przybyli na Śląsk ówczesny, a więc dzisiejszy Dolny, na ziemię wałbrzyską w XIII w. i jako jeszcze von Hobergowie wraz z innymi rodami tej ziemi Schaffgotami, Czettrizami i von Boehmami brali udział w bitwie pod Grunwaldem oczywiście po stronie Zakonu:). Dzielili się na cztery linie: baronowską (buczkowską), hrabiowską (książańską), szlacheckie: dobrocińską i jaworowsko - roztoczańską. Ale nigdy nie był to ród górnośląski! Dopiero u schyłku XVIII w. Hochbergowie nabyli drogą koligacji Pszczynę, a na mocy rekursu Fryderyka Wilhelma III od 1806 r. zostali panami na Pszczynie.

  4. Imię (wymagane) pisze:

    XD

  5. xD pisze:

    super, w trąbke 🙂

  6. Kasia pisze:

    Na podstawie jakich dokumentów historycznych oparta jest informacja o wyławiaczach pereł? Z tego co mi wiadomo była to fikcja wymyślona na potrzeby filmu...

Zostaw własny komentarz