Niedoszły królobójca Michał Piekarski i jego zamach. (cz. 2)


Michał Piekarski podnosząc rękę na boskiego pomazańca zamachnął się na nietykalny majestat państwowy. Tak wielka zniewaga, jakiej się dopuścił, postawiła w złym świetle cały stan szlachecki. Sytuacja ta wymagała niebanalnych środków, by haniebny czyn został wymazany z pamięci, a mogło to nastąpić tylko wówczas, gdyby całą sprawę uznać za niezaistniałą. Zamachu nie było?! Czyli jak oprawca stał się ofiarą?1

Michał Piekarski

Pierwsza część artykułu

Sąd sejmowy

15 listopada 1620 r. w Warszawie wybuchła panika tak wielka, iż w obawie przed zbliżającymi się wojskami tureckimi doszło do rozbojów. By uspokoić tłum król Zygmunt III Waza pokazał się w oknie Zamku Królewskiego, rozesłał też po wszystkich kościołach warszawskich wiadomość, iż cudownie ocalał prosząc o odśpiewanie pieśni Te Deum Laudamus. Tymczasem Piekarski oczekiwał już na wyrok w więzieniu, a ponieważ czyn, którego się dopuścił, godził w majestat państwowy, narodowy i królewski, jego sprawa trafiła przed sąd sejmowy. Właśnie w gestii tego organu leżało rozstrzyganie wszelkich spraw o zniewagę majestatu królewskiego (crimen laesae maiestatis), z tym tylko wyjątkiem, iż w tej sprawie przewodniczący, czyli król, został wykluczony z obrad. Zygmunt III, w swej wielkoduszności, nie krył politowania dla chorego człowieka, który dopuścił się największej zbrodni kryminalnej w I Rzeczpospolitej, publicznie ogłosił, iż sprawcy przebaczył, i prosi dla niego o prawo łaski. Wołania te odbiły się głuchym echem wśród sędziów sądu sejmowego, zapewne sam Zygmunt Waza zdawał sobie sprawę z tego, że jego słowa nie na wiele się zdadzą, ale w świetle tak wielkiego wydarzenia prawo łaski ze strony poszkodowanego było świetnym posunięciem wizerunkowym.

Męki

Michał Piekarski, w krótkiej historii swojego życia, ale jakże barwnej, dał się poznać jako człowiek szalony, tak też chciano, zgodnie z wytycznymi szlacheckiej propagandy, go zapamiętać. Mało oczywistym, gdyż Piekarski pochodził z rodziny szlacheckiej, stał się fakt, iż został on poddany torturom, prawdopodobnie jako jedyny szlachcic, w całej historii I Rzeczpospolitej. Dodatkowo doniosłość czynu, wytwory chorego umysłu, a także to, co zeznał katowi wpłynęło na ukłucie frazeologizmu pleść jak Piekarski na mękach.

Co takiego jednak plótł ów Piekarski podczas typowego przesłuchania, gdy kat opadł już z sił od doświadczania go wciąż nowymi karami? Piekarski jedynie coś bredził i dzielił się wytworami chorego umysłu, czy oby na pewno? Stuprocentowej pewności nigdy mieć nie można, można natomiast domniemać, iż w jego słowach próżno było szukać racjonalności, skoro nie było jej widać w jego działaniu. Nie mniej jednak, nie pozostajemy bez żadnych śladów jego. Nie zachowały się, co prawda, żadne przekazy, dokumenty z przesłuchania (najprawdopodobniej spłonęły wraz z całym zbiorem AGADu w 1944 r.), jednak w listopadzie 1620 roku, w więzieniu odwiedził Michała Piekarskiego jeden ze świadków zamachu, późniejszy sędzia w sądzie sejmowym, rozstrzygający sprawę królobójcy, Albrycht Radziwiłł. Wspomina on: Odwiedziłem go potem w więzieniu, z bratem moim i słyszałem mówiącego te słowa: Szukajcie pierwszego królestwa, a wszystkie do was należeć będą. Poznano, iż w rzeczy samej był szalony. Jest to jedyne zacytowane zdanie wypowiedziane przez Piekarskiego (wierząc Radziwiłłowi), które zacytowane przetrwało do naszych czasów. Ale czy z tego zdania wynika szaleństwo? Brak logiki z pewnością. Nie mniej, gdy na to zdanie nałoży się kalkę w postaci cytatu z Pisma Świętego, może nabrać ono już realnego kształtu: Szukajcie tedy na przód Królestwa Bożego, y sprawiedliwości jego, a to wszystko będzie wam przydano – czytamy w Ewangelii według świętego Mateusza w Biblii Jakuba Wujka. Chcąc uwspółcześnić: Starajcie się naprzód o królestwo [Boga] (sic) i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane – Biblie Tysiąclecia (Mat. 6, 33). Czy w tym świetle Michał Piekarski bredził, plótł, czy poddany torturom, wierzący w swoje posłannictwo, chcąc przetrwać męki cytował znane sobie teksty Pisma Świętego, którego nie rozumieli, albo nie rozpoznali, jemu współcześni? Wszystko wskazuje, iż właśnie to miało miejsce. Niemniej od tego samego autora dowiadujemy się, iż plecenie Piekarskiego nie tyle wywodzi się, z faktu, iż nie rozumiano jego przekazów, ale stąd, iż podczas tortur oskarżał o współudział niewinnych ludzi, a następnie odwoływał owe zeznania.

Wyrok

Sejm walny za panowania Zygmunta III Wazy

Nie ma wątpliwości, co do tego, iż wyrok na Michała Piekarskiego mógł być tylko jeden. Jednak czyn, tak drastyczny i hańbiący nie tylko jego, ale cały stan szlachecki, jak również i Rzeczpospolitą, musiał spotkać się z wyjątkowym potępieniem. Rzecz jasna, iż odstąpiono od wszystkich okoliczności łagodzących jak na przykład choroba psychiczna. Nie znaleziono żadnego usprawiedliwienia dla królobójstwa. Sąd sejmowy po dwóch tygodniach posiedzeń, rozpraw, przesłuchań i po krótkim śledztwie skazał Michała Piekarskiego na karę infamii. Kara ta zachodzi już ipso facto, dzięki czemu Piekarski po zamachu mógł zostać poddany torturom, gdyż w chwil zamachu, w świetle prawa, pozbawił się czci i godności szlacheckiej (czego wyrok był wysłowieniem). Mało tego, nie zakończono tylko na tym, sąd rozgraniczył osobowość Piekarskiego na społeczną – pozbawiając ją godności, prawną – pozbawiając ją praw, ale i ludzką – pozbawiając ją człowieczeństwa. Sędziom nie to jednak nie wystarczało, więc również rodzinę zamachowca, a także potomków (o których nic nie wiemy) odsunięto od wszelkich czci i urzędów (na wieczne czasy). Piekarskiego pozbawiono majątku, o który głównie się rozeszło, i nad którym kontroli de facto nie posiadał. Najciekawszym jednak zapisem jest potępienie pamięci (damnatio memoriae) zarówno o zamachu, jak i o sprawcy, jak również wyburzenie i zrównanie z ziemią Bieńkowic, czyli rodzinnej posiadłości Piekarskiego. Tak się jednak nie stało, Piekarski przeszedł do pamięci we wspomnianym wcześniej frazeologizmie, a Bieńkowice oddano Janowi Kalińskiemu, który jako pierwszy podniósł króla z podłogi podczas zamachu. Jedynie pamięci o zamachu, z powodu wielkiej hańby nad stanem szlacheckim, starano się nie kultywować.

Sędziowie wskazali, iż Piekarski powinien zostać poddany najsurowszej karze, pozostawiając inwencję twórczą marszałkowi koronnemu, w którego gestii leżało formułowanie wyroków za „gorące uczynki” w miejscu przebywania króla. Marszałek Michał Wolski nie popisał się oryginalnością. Ne musiał, gdyż, pomocą posłużył mu obecny w 1610 r. w Paryżu Jakub Sobieski, będący świadkiem wyroku na Franciszka Ravaillac’a. W 1620 r. był on posłem na sejm i zapewne przekazał opis tamtych wydarzeń Michałowi Wolskiemu, gdyż wyrok na Piekarskiego jest niemal wierną kalką wyroku z 1610 roku. Zatem Piekarski miał zostać obwożony po Warszawie, targany gorącymi szczypcami, rękę, którą zamachnął się na króla, wraz z czekanem, miano palić nad ogniem, następnie odciąć, po czym, bez palenia odciąć drugą, zaś jego ciało miało zostać rozerwane końmi, prochy spalone i wystrzelone z armaty. Wyrok został wykonany 27 listopada. Krwawy spektakl trwał kilka godzin od godziny 9 do 16. Piekarskiego wywieziono z Zamku Królewskiego na wał zamkowy, następnie przez Krakowskie Przedmieście na rynek i dalej ku Nowemu Miastu, gdzie na rynku dokonała się kaźń. Piekarski odmówił spowiedzi, gdyż nawet w chwili śmierci, jedyne czego żałował to fakt, iż zamach nie zakończył się pomyślnie. Na dowód tego z dumą znosił wszelkie kary, którym był poddawany, jednak nie jako zadość uczynnienie, ale za to, że nie udało mu się zabić króla. Był tak przekonany o swym boskim posłannictwie, iż przeklął swoją rękę, i gdy kat miał mu ją palić, sam wytknął ją nad rozżarzone ognie. Gdy już został pozbawiony górnych kończyn, przystąpiono do jego rozczłonkowywania. Konie nie mogły rozerwać jego ciała, więc kat dokonał nacięcia na jego korpusie, co spowodowało oderwanie prawej nogi. To stało się przyczyną śmierci Piekarskiego (wcześniej poddawany był licznej poniewierce, przybijano mu nogi i ręce, zrzucono go z podestu). Pozbierane zwłoki poddano spaleniu zaś prochy wysypano do nurtów Wisły.

Skutki zamachu

Łącznik między zamkiem a katedrą, który wybudowano w wyniku tego zamachu / fot. Alina Zienowicz Ala z, CC-BY-SA-3.0

Śmierć skazańca nie zakończyła całej sprawy. Miejsce zamachu było pomijane przez króla w kolejnych nabożeństwach, które teraz odbywały się w sąsiednim kościele jezuitów, których Zygmunt III darzył dużą sympatią. Do katedry św. Jana dobudowano specjalny przedsionek łączący kościół z zamkiem, po to by w przyszłości uniknąć podobnych zdarzeń, (przedsionek ten przetrwał losy II wojny światowej a według miejskiej legendy, duch Piekarskiego straszy w nim po dziś dzień). Sejm, podczas którego doszło do zamachu, uchwalił konstytucję zakazującą noszenia czekanów, w obawie przed kolejnym ich użyciem. Szlachta stała się przeczulona na punkcie bezpieczeństwa króla, wzmogła się propaganda królewska, natomiast wszelkie osoby, które jawnie groziły królowi kończyły w niewyjaśnionych okolicznościach.

Pamięć historyczna, podobnie jak pamięć ludzka ma tendencje wybiórcze, przez co ulega mityzacji pewnych wydarzeń i zachowań. Niewątpliwie Michał Piekarski padł ofiarą takowej luki w polskiej pamięci historycznej. Można by sądzić, iż stało się tak nieumyślnie. Nic bardziej mylnego. Widać to, po wyroku sądu sejmowego, który stara się zatuszować fakt zamachu na króla. W szerokiej konsekwencji to się udaje, gdyż Piekarski przechodzi do historii, a raczej do pamięci historycznej, jako człowiek szalony i niespełna rozumu. Mało kto docieka co takiego dokonał, by zasłużyć sobie na to miano. Nie ukuto w końcu powiedzenia: porywać się z czekanem na króla, gdyż pamięć o zamachu musiała zaginąć. W ten oto sposób pamięć o czynie Piekarskiego, na przestrzeni wieków bladła, tak iż obecnie jest już nieznana poza środowiskiem akademickim, tak też i obecnie wspomnienie o samym zamachowcu ma się ku końcowi i pada ofiarą racjonalizacji języka.

„Zabić króla! Zamach Michała Piekarskiego na Zygmunta III Wazę” to książka autora niniejszego artykułu - Piotra Lewandowskiego. W publikacji, którą czyta się jak najlepszą powieść kryminalną można poznać szczegółową historię niedoszłego zamachu. Polecamy!

  1. Część 1: https://historia.org.pl/2013/02/20/niedoszly-krolobojca-michal-piekarski-i-jego-zamach-cz-1/ []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

6 komentarzy

  1. Michał Piekarski napisał(a):

    (...)dzięki czemu Piekarski po zamachu mógł zostać poddany torturOM, gdyż w chwil zamachu(...)

  2. JAQ napisał(a):

    chory na umyśle jest niepoczytalny, zatem nie można go karać a jeno izolować u czubków

  3. Chrobry napisał(a):

    Co zrobic z dzisiejszymi Piekarskimi ktorzy okupuja od Wigilii Sejm w celu obalenia demokratycznie wybranego rzadu?

  4. Chrobry napisał(a):

    Dodam date - grudzien 2016

  5. Bilbo napisał(a):

    Nic nie zrobić, bo sami się ośmieszają.

Zostaw własny komentarz