Powstanie warszawskie na dużym ekranie. Przegląd filmów


Wydarzenia historyczne to zawsze ciekawy temat na scenariusz filmowy. Obraz i dźwięk (a czasami efekty 3d) lepiej działają na człowieka niż słowo – ta prawda ciągle pojawia się w kontekście pojawiających się filmów historycznych. I odwieczne rozterki nauczycieli – czy lepiej pokazać film, czy zlecić przeczytanie książki? Jednak nie można zapominać o kinie… A w związku z przypadającą na sierpień 2014 r. premierą filmu „Miasto 44” prześledźmy historię tematu powstania warszawskiego w polskiej kinematografii.

Muzyczny film

Już w 1946 r. powstał pierwszy film, którego akcja rozgrywała się podczas II wojny światowej. A mowa oczywiście o „Zakazanych piosenkach„ w reżyserii Leonarda Buczkowskiego. Na ekranie można było ujrzeć m.in. Danutę Szaflarską, Jerzego Duszyńskiego, Hankę Bielicką i Alinę Janowską. Samo powstanie warszawskie to tylko wyimek z całości, lecz warto odnotować ten film. Dlaczego? Otóż już rok po zakończeniu II wojny światowej tematyka powstańcza pojawiła się na dużym ekranie. Ta produkcja napotkała na pewne problemy – zaprzestano emisji przez dwa lata (związane to było z kilkoma sytuacjami, m.in. atak Adam Ważyka na film w ”Kuźnicy”).

Kompozytor wśród ruin

pianista

Raczej wszyscy znamy „Pianistę„, film Romana Polańskiego z główną rolą Adriena Brody’ego. Akcja tego filmu dotyczy także powstania warszawskiego – widzimy Władysława Szpilmana ukrywającego się wśród ruin. Jednak nie wszyscy wiedzą, że ten moment z życia kompozytora pojawił się już wcześniej na ekranach. Otóż Jerzy Andrzejewski i Czesław Miłosz już w 1945 r. napisali scenariusz filmu zatytułowanego „Miasto nieujarzmione„ (tytuł alternatywny: „Robinson warszawski„). Za podstawę tej opowieści posłużyły właśnie wspomnienia Szpilmana. Jednak w filmie główny bohater to Rafalski. Zamysł scenarzystów był taki, by przenieść Robinsona z powieści Defoe z bezludnej wyspy do wyludnionego i zrujnowanego miasta. Warszawski „Robinson”, czyli Rafalski musiał walczyć z samotnością i czyhającymi zagrożeniami. Spotkał dziewczynę, Krystynę, którą pokochał. Ona jednak odeszła z innym, z powstańcem. A na dodatek według pierwotnego scenariusza „Robinson” miał zginąć od kuli bezpośrednio po wyzwoleniu Warszawy. Kierownictwo „Filmu Polskiego” zgłosiło szereg uwag do tej wersji scenariusza. Zażądano opowiedzenia historii powstania warszawskiego – ostatecznie nie zrealizowano tego. Do kolejnych prac nad tą historią przystąpiono ponownie w 1948 r. Wówczas zaproponowano kolejny scenariusz, różniący się od tego sprzed trzech lat. Prócz Rafalskiego i Katarzyny pojawiło się trzech bojowników AL oraz sceny obrad sztabu niemieckiego. Był też pomysł umieszczenia klamry kompozycyjnej – pierwsza i ostatnia scena miały odwoływać się do współczesności, a mianowicie do odbudowy zniszczonej Warszawy. Pierwsza z nich ma miejsce tuż po wojnie – chciano pokazać konsultacje w sprawie postawienia z gruzów stolicy. Natomiast ostatnia to już radość w związku z dostrzeganymi zmianami w mieście, czyli usunięciem zniszczeń i odbudową. Ostatecznie zrezygnowano z tego zamierzenia kompozycyjnego, a postanowiono uwypuklić wątek bojowników AL. Według nowej wersji scenariusza zakończenie miało być pozytywne – Rafalski tym razem przeżył. Kolejna zmiana to dodanie jeszcze jednej postaci – nie był to Polak, lecz radziecki radiotelegrafista ukrywający się wśród ruin wraz z Rafalskim i trzema bojownikami z AL. Ostatecznie w 1950 r. film mógł ujrzeć światło dzienne. Zmieniono jeszcze tylko jedną drobną rzecz – tytuł, czyli zamiast ”Robinson warszawski” w czołówce pojawił się napis ”Miasto nieujarzmione”.

Wajda w kanale

kanał wajda

W 1957 r. Andrzej Wajda nakręcił pierwszy film dotykający bezpośrednio tematu powstania warszawskiego. Autor scenariusza, Jerzy Stefan Stawiński sam przeżył powstanie warszawskie i poruszał się po kanałach. Film „Kanał” kończył się nieszczęśliwie i przez to właśnie był poddany krytyce w kraju. Jednak okazał się wielkim sukcesem, o czym może świadczyć srebrna palma na Festiwalu w Cannes.

Trochę zabawnie o powstaniu?

eroica

Tytuł kolejnego filmu brzmi „Eroica” i nawiązuje do III Symfonii Es-dur Ludwiga van Beethovena. Cóż… utwór ten jest bardzo patetyczny, a film… A film opowiada dwie historie. Zamierzeniem reżysera Andrzej Munka było stworzenie dzieła zawierającego trzy luźno powiązane części, czyli podobnie jak w symfonii mamy cztery niby nie pasujące do siebie elementy. Ostatecznie powstały tylko dwie historie. Jedna z nich dotyczy losów cwaniaczka Dzidziusia (Edward Dziewoński), a druga – życia polskich oficerów w niemieckim oflagu. Nas interesuje pierwsza opowieść. Otóż Dzidziuś trochę załamany, lekko zachwiany siedzi w ruinach. Koło niego latają bomby. Jakiś Niemiec strzelił w butelkę z napojem wyskokowym. Dzidziuś stwierdził, że to pies mu zabrał flaszkę. Ale nie był to problem dla niego, gdyż w kieszeni miał kolejną butelkę. Nie dostrzega toczonych walk. Wygląda, jakby go nic nie interesowało. Nie dziwi to, ponieważ jego mieszkanie całkowicie zostało zniszczone. Pozostał tylko gruz. Począł użalać się nad sobą. Siedział, pił i rozmawiał z psem. W tym momencie wpadli powstańcy, by zaatakować niemieckie oddziały. Dzidziuś poszedł za nimi. Kule nadal świstały. Ostatecznie dołączył do powstańców. I co dalej? Nawet przypadkowo zostaje bohaterem. Samo powstanie nie zostało przedstawione w komiczny sposób. Jedynie główny bohater ma dosyć zabawne przygody. Wydźwięk filmu jest pozytywny, gdyż Dzidziuś zostaje bohaterem.

Ciemne niebo

Andrzej Wajda pokazał losy powstańców, ale nie można zapominać o tym, że w Warszawie w dnu 1 VIII 1944 r. było mnóstwo cywilów. I właśnie o nich opowiada kolejny film. Dwa lata po „Kanale„ w kinach pojawiło się ”Kamienne niebo” w reżyserii Ewy i Czesława Petelskich. W trakcie prac nad scenariuszem wykorzystano opowiadanie Jerzego Krzysztonia, wydane pod tym samym tytułem.

W trakcie bombardowań ludność Warszawy ukrywała się w piwnicach. I tak też było podczas powstania warszawskiego. W pewnej kamienicy w piwnicy ukryli się złodziejaszek Manuś (Tadeusz Łomnicki), dozorczyni (Jadwiga Chojnacka), stary i chory na serce profesor (Henryk Borowski), matka (Barbara Horawianka) z córeczką i młoda dziewczyna, Ewa (Zofia Słaboszewska). Niestety w wyniku bombardowań ich piwnica staje się dla nich pułapką – nie mogą stamtąd wyjść. Jak się zachowają? Co zrobią? Odpowiedzi na te pytania można zdobyć tylko w jeden sposób – należy obejrzeć „Kamienne niebo”.

Słynna godzina

Kto nie słyszał o Godzinie „W„? Słynny sygnał na rozpoczęcie powstania warszawskiego stał się pretekstem do nakręcenia kolejnego filmu. A na planie działał praktycznie ten sam duet, co przy „Kanale„ – Janusz Morgenstern (był asystentem Wajdy przy „Kanale”) jako reżyser i Jerzy Stefan Stawiński – scenarzysta. Przedstawiono to, co działo się 1 sierpnia 1944 r. – moment przygotowań, przekazywanie informacji, stres. A niestety w przypadku produkcji z 1979 r. bohaterowie spotkali się z trudnym dylematem – nie posłuchać rozkazu czy wykonać go, a tym samym iść na pewną śmierć. Jednak obowiązek obowiązkiem, przysięga przysięgą… Pluton ”Czarnego” (w tej roli Jerzy Gudejko) ruszył do walki…

Bomby zamiast świeczek urodzinowych

urodziny mlodego warszawiaka

Po raz kolejny Jerzy Stefan Stawiński jako scenarzysta oraz Ewa i Czesław Petelscy jako reżyserzy stanęli na planie. A scenariusz powstał w oparciu o powieść „Urodziny młodego warszawiaka” (i taki sam tytuł nosi film). Teraz postanowiono pokazać II wojnę światową z perspektywy młodego chłopaka Jerzego Bieleckiego (Piotr Łysak), a dokładniej wydarzenia dziejące się podczas kolejnych jego urodzin, przypadających na 24 września – siedemnastych, osiemnastych, dwudziestych drugich i dwudziestych trzecich. Jedne z nich przypadają właśnie w momencie, gdy powstanie warszawskie prawie się kończy. Cóż może go czekać? Z narażeniem życia przenosi rannego sierżanta Karczewskiego do szpiatala. Tam spotyka rodziców – jego ojciec (Andrzej Łapicki) jest chory. Próbują zachować się jednak normalnie – wznoszą toast za przyszłe studia na Sorbonie. W powstańczej piwnicy Jurek poślubił swą ukochaną Teresę (Jolanta Grusznic). Nie było jednak wesela. Należało dalej walczyć. Rozstali się i… Tu zamilknę i pozostawię ciąg dalszy w tajemnicy.

O młodych artystach

Kolumb odkrył Amerykę – tak przynajmniej mówią ludzie. Natomiast czego dokonali Kolumbowie? Urodzili się w latach 20. ubiegłego wieku. Ich okres dojrzałości – najlepszy moment w życiu, spotykanie tych pierwszych i nieraz ostatnich miłości – przypadł na okres II wojny światowej. Ten moment był ciężki dla wszystkich. Natomiast ci dwudziestolatkowie musieli bardzo szybko dorosnąć. Ojcowie wyruszyli na front lub zginęli już podczas kampanii wrześniowej. Często to do nich należała troska o matkę i rodzeństwo. Podejmowali również trud walki o wolność ich (naszej) ojczyzny. Znaleźli też czas na dzielenie się swymi przemyśleniami poprzez słowa. Po co? Byśmy zrozumieli lub spróbowali zrozumieć? A może dla nich to był sposób radzenia sobie z trudem wojny?... Tak też Kolumb odkrył Amerykę, a Kolumbowie odkryli Polskę i dorosłość z jej ciężkimi wyborami, rozczarowaniami i walką o każdy dzień.

Nie dziwi w tym momencie, iż powstało tak wiele – choć może jeszcze za mało? – filmów o właśnie tych dwudziestolatkach. Wśród nich warto wskazać na fabularyzowany dramat Antoniego Krauzego „Do potomnych„. Bohaterami filmu stały się takie postaci, jak Krzysztof Kamil Baczyński, Wacław Bojarski, Taduesz Gajcy, Zdzisław Leon Stroiński i Andrzej Trzebiński. Co ich łączyło? Prócz artystycznej duszy smutny koniec ich losów. Część z nich publikowała w ”Sztuce i narodzie”, działała w konspiracji – czy to cywilnej, czy też wojskowej. To własnie ich losy oraz twórczość posłużyły za podstawę filmu. Natomiast przepleciono je wspomnieniami Witolda Zajewskiego – pisarza, który przeżył powstanie. Zapoznaje widza z sylwetkami jego kolegów – pełnych zapału, zdolnych, lecz zbyt krótko żyjących.

Teraz warto wspomnieć serial z 1970 r. zatytułowany „Kolumbowie„. Janusz Morgenstern podjął się ekranizaji powieści Romana Bratnego „Kolumbowie – rocznik 20„ (zresztą to Bratny był autorem scenariusza). Warto wspomnieć, iż cztery lata wcześniej w telewizji zaprezentowano spektakl „Kolumbowie„, a reżyserii podjął się Adam Hanuszkiewicz. W serialu pokazano młodych ludzi próbujących przeciwstawić się wrogowi, Niemcom. Walczą – na początku spontanicznie, a potem już w sposób w pełni zorganizowany. Akcja goni akcję. Chęć przegonienia Niemców jest coraz silniejsza. A temu towarzyszy pragnienie odzyskania młodości – aczkolwiek czy można odzyskać coś, co już utracili. Teraz byli dorośli, dojrzali. Widzowie mogli zobaczyć osobiste dylematy głównych bohaterów, ich pierwsze rozterki miłosne, powody do radości, bohaterskość. A to wszystko na tle pojawiającej się ciągle śmierci. Oni jednak nie jawili się jako odosobnieni, pełni patosu. Ci bohaterowie okazywali się „normalni”, a wręcz można powiedzieć tacy ”uniwersalni”. Na małych ekranach mogliśmy zobaczyć m.in. Jana Englerta jako Zygmunta, Alicję Jachiewicz (”Niteczka”) czy Władysława Kowalskiego (Jerzy).

Obraz poety

plakat_baczynski

W powstaniu warszawskim brali udział młodzi ludzie… pokolenie „Kolumbów„. A jednym z bohaterów był Krzysztof Kamil Baczyński. Pierwszy film o nim powstał w 1984 r. – ”Dzień czwarty”. Reżyserka, Ludmiła Niedbalska przygotowała się niezmiernie starannie do tej produkcji. Czytała wszystko, co miało związek z powstaniem warszawskim, a ponadto dotarła do niepublikowanych relacji świadków ostatnich chwil poety. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na to, iż Niedbalska sama brała udział w walkach powstańczych. Zatem jaki obraz przedstawiła? Bez przesadnego heroizmu, symboliki i patosu. Baczyński (w tej roli Krzysztof Pieczyński) był bardzo naturalny. Szkoda tylko, że przedstawiono jedynie pierwsze cztery dni powstania… Chociaż jeśli dobrze się zastanowimy to nie tylko cztery, a raczej aż cztery… Istotne dla głównego bohatera dni…

Kolejny film o Baczyńskim to już nowsza produkcja, bo z 2013 r. („Baczyński”). Produkcja, która wyszła spod ręki Kordiana Piwowarskiego (reżyser i scenarzysta). Teraz jednak widz mógł prześledzić losy poety jeszcze chwilę przed 1939 r. aż do 4 sierpnia 1944 r. Ten fabularzyowany dokument pokazuje nie tylko życie Baczyńskiego (w tej roli Mateusz Kościukiewicz), co jego rozterki, chwile szczęścia, motywacje, wola walki mimo problemów ze zdrowiem. A do tego wszystko przerywane wierszami poety, wygłaszanymi podczas slamu poetyckiego i wspomnieniami osób związanych z Armią Krajową, którzy znali Baczyńskiego. Jednak film ten różni się od tego zaprezentowanego przez Niedbalską. Piwowarski pokazuje ciekawe wątki, jak relacje z zaborczą matką. Aczkolwiek sam poeta jawi się jako trochę wyobcowany, nieobecny, ciągle patrzący w niebo i piszący swoje wiersze. Nigdy go jednak w pełni nie poznamy. Możemy spróbować go zrozumieć poprzez jego twórczość.

Dokumenty o powstaniu warszawskim

W 2009 r. powstał krótkometrażowy film dokumentalny „Powstanie w bluzce w kwiatki”. Przedstawia on rozmowę z kobietami, które brały udział w walkach powstańczych. Całość jest do oberzenia na stronie Feminoteki: feminoteka.pl/muzeum/readarticle.jphp?article_id=47

Kolejny dokument o powstaniu warszawskim to „There is a city” z 2012 r. Reżyser, Wojciech Jeżowski, pokazał współczesny odnośnik do powstania warszawskiego. Co możemy dziś zrobić, by pamiętać o 1 sierpnia 1944 r.? Przeczytać o nim dzieciom? Zrobić przedstawienie w szkole, happening w mieście? A może rozdawać ulotki? Hmhmhm… A może wystarczy się zatrzymać na minutę tego jednego dnia, o tej jednej godzinie. Stanąć. Pomyśleć. Zmówić modlitwę w imieniu poległych. A potem? Potem ruszyć dalej z pamięcią w sercu i w głowie o tych chwilach, o powstańcach.

Miłość ci wszystko wybaczy

Powstanie powstaniem, wojna wojną, ale człowiek pozostaje człowiekiem. A czego potrzebuje? Odpowiedź jest wręcz banalna – kogoś bliskiego. Już w serialu „Kolumbowie„ pokazano wątek miłości wśród powstańców. Nie powinno nas dziwić to, że mimo nalotów, świstających kul i bomb rodziła się miłość. Często to ona dodawała energii do dalszego działania. I tak o tym opowiada Maciej Piwowrczuk w filmie ”Epidemia miłości”. Reżyser oddaje głos tym, którzy przeżyli tę powstańczą miłość. Wysłuchamy m.in. wspomnień Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Reżyser skorzystał z materiałów archiwalnych, np. z Telewizji Polskiej czy Polskiego Radia.

„Miasto 44”

I tak na 2014 r., czyli na 70. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego przypada premiera kolejnego filmu - „Miasto 44”. Reżyserem jest Jan Komasa, który na pewno potrafi parcować z młodymi aktorami i przedstawić ich problemy, emocje na ekranie. Przed kamerą staną m.in. Józef Pawłowski (główna rola – Stefan Zawadzki), Anna Próchniak (Kama), Maurycy Popiel (Góral), Zofia Wichłacz (Biedronka), Antoni Królikowski (Beksa), Filip Gurłacz (Rogal), Karolina Staniec (Beata), Tomasz Schuchardt (Kobra), Monika Kwiatkowska (Matka). Znacie ich? Pewnie tylko co niektórych. Zamierzeniem produkcji nie było angażowanie znanych nazwisk. Wszystkich aktorów wybrano na castingach, odbywających się w różnych miasta, np. w Warszawie, Białymstoku i Krakowie.

Na co możemy liczyć? Czym nas zaskoczą? Czy będzie to coś nowego? Produkcja dozuje nam informacje na temat filmu. Co jakiś czas wrzucają na fan page „Miasta 44” (https://www.facebook.com/Miasto44?fref=ts) coraz to nowe materiały i ciekawostki. Powoli odkrywają przed nami karty. Co wiemy na ten dzień? Hmhmhm… Film pojawi się na ekranach kin w sierpniu 2014 r. A będzie przedstawiał historię młodych ludzi, którzy musieli zmierzyć się z wojną. Co ich łączy? Przyjaźń. A stanowi ona też motywację do działania. Człowiek sam nic nie zdziała, lecz z grupą przyjaciół można zdziałać wiele. I tak oni stanęli do wspólnej walki, do walki na śmierć i życie. A w pewnym momencie dołącza do nich główny bohater, Stefan.
A co będzie wyróżniać zatem tę produkcję? Chociażby efekty specjalne, za które odpowiadają światowej sławy
profesjonaliści – pracowali przy takich filmach, jak „Incepcja„ czy ”Skyfall”. Również jest troska o każdy szczegół, m.in. o kostiumy (odpowiada za nie Dorota Roqueplo) i charakteryzację (zajmuje się nią Dariusz Krysiak). Scenariusz konsultowano z powstańcami, którzy również cały czas są do dyspozycji aktorów. Kto lepiej nie doradzi niż uczestnicy tamtych wydarzeń? Tylko oni wiedzą, jak to było naprawdę. Oni wiedzą, co czuli, gdy spadały bomby. Oni znali uczucie czyhającej za rogiem śmierci. To oni spotykali na barykadach swoje pierwsze miłości. A co jeszcze ciekawe – zdjęcia do filmu mają trwać 63 dni, czyli tyle ile powstanie. Produkcja również zaskoczyła fanów na facebooku. Pierwszy raz w historii kina zorganizowano konkurs na statystów. Dano szansę młodzieży na spełnienie marzeń – wzięcia udziału w filmie. Tylko jako statyści, ale to i tak wiele dla młodego człowieka. Pewnie dla wszystkich jest to pierwszy kontakt z profesjonalnym planem zdjęciowym.

Cóż… pozostaje nam śledzić fan page filmu i czekać na sierpień 2014 r.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

2 komentarze

  1. Przemysław napisał(a):

    Świetny tekst! Cieszę się, że filmy o powstaniu zostały zebrane razem, kilku nie widziałem i z chęcią to nadrobię 😀 Z mojej strony dorzuciłbym tylko hmmm film-niefilm: „Pamiętnik z powstania warszawskiego” Teatru Telewizji z doskonałym Adamem Woronowiczem, ale nie jestem pewien, czy wpisuje w.w. dzieło wpisuje się w gatunek omawiany w artykule.

    • ak napisał(a):

      To niestety nie są wszystkie filmy - musiałam zrobić pewien wybór, więc przy następnej okazji wspomnę równiez o Teatrze Telewizji

Zostaw własny komentarz