Czołg ciężki 53TP – dość prawdopodobna hipoteza


Polskie czołgi w World of Tanks w większej części nigdy nie wzięły udziału w walce, a część nigdy nie pojawiła się nawet jako makiety do zaprezentowania decydentom. Niemniej – jak ciężki 53TP – stanowią mieszankę pomysłów, które zaczerpnięto ze świata.

Tajemniczy Markowski

Nazwa wozu w grze to 53TP Markowskiego. Pytanie, kim ów był, jest jednym z ciekawszych w kontekście całego projektu, uznawanego zresztą za fałszywy, lub, łagodniej, za naciągany.

Antoni Markowski (1878-1949), profesor rysunku w II Szkole Realnej we Lwowie, był pomysłodawcą i konstruktorem drugiego samochodu pancernego, wybudowanego w Polsce. Pierwszym był „Chwat„, który powstał w Przemyślu. Lwowski pojazd nazwano ”Józef Piłsudski”, co miało być symbolem wiary w zwycięstwo dla załogi zamkniętej w aucie, a postrachem dla wrogów. ((Fragment wspomnień prof. Markowskiego, opublikowanych w: A. Chmielarz, W. Rawski, Auto Pancerne „Józef Piłsudski”. Lwów, listopad 1918, Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej, Warszawa 2015, s. 3.)) Do walki przeciwko siłom ukraińskim pancerka weszła jeszcze 9 listopada 1918 r. pod dowództwem ppor. Edwarda Sasa-Świstelnickiego. Pojawienie się pancernego potwora z białym orłem na kadłubie wywołało entuzjazm ludności.

Samochód pancerny „Józef Piłsudski” podczas walk o Lwów. Wóz ten budował prof. Markowski

Profesor Markowski w okresie międzywojennym kształcił młodych grafików i udzielał się w artystycznych kręgach Lwowa. Po zajęciu miasta przez Armię Czerwoną w 1939 r. został wywieziony na Wschód, ale udało mu się ewakuować z Armią Andersa. Wykładał potem na ASP w Bejrucie, a zmarł w 1949 r. w Londynie. Często mylony jest z prof. Józefem Antonim Markowskim, antropologiem także związanym ze lwowskim środowiskiem akademickim.1

Bujda na gąsienicach

Trzeba zacząć od tego, że 53TP, którego nazwa jest tylko kontynuacją tradycji nazewnictwa, a nie rzeczywiście istniejącym oznaczeniem, nigdy nie był planowany, a na pewno nie mogło to mieć miejsca pod koniec lat 30. we wciąż zapóźnionej technicznie Polsce, której udało się wyprodukować – z trudem – 130 czołgów lekkich, i planowano budowę niewiele większych partii innych pojazdów. Więcej – na świecie tylko jeden kraj budował ówcześnie czołgi ciężkie i było to najbardziej odizolowane państwo świata – Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Dokument, który krąży w obiegu jako Plan modernizacji i rozbudowy wojska na lata 1940-1945 Dział Broni Pancernej Projekt 3/8, rzekomo sygnowany przez Centralne Archiwum Wojskowe, w którym znajduje się projekt Czołgu Ciężkiego Polskiego, jest absolutnie doskonałym przykładem wanna-be. To życzeniowe myślenie za wszelką cenę chce udowodnić, że gdyby Polska miała więcej broni, mogłaby wyjść z kampanii wrześniowej zwycięsko. Oparte jest jednak tylko na kalkulacji liczb – kalibrów, prędkości, grubości pancerzy – nie zaś na szerszym, dojrzałym oglądzie rzeczywistości. Niemniej docenić należy kunszt wykonania fałszywki i mimowolny hołd złożony przez jej twórców prof. Markowskiemu, którzy umieścili na niej nazwisko artysty.

Rzekomy zarys czołgu 53TP zawarty w „Planie modernizacji i rozbudowy wojska na lata 1940-1945”.

Tak, prof. Antoni Markowski z Politechniki Lwowskiej, nigdy nie istniał. Podobnie, jak jakikolwiek, choćby mglisty plan wprowadzenia tego pojazdu do uzbrojenia Wojska Polskiego.

Wargaming staje na wysokości zadania

W poprzednich tekstach wykazałem wiele razy, że polska myśl techniczna wykazywała w dziedzinie konstrukcji czołgów daleko idący rozsądek i pragmatyzm. Bez krępacji ściągano najnowsze rozwiązania z rynków światowych – choć, przyznać należy to uczciwie, nie zawsze były to rozwiązania najlepsze, jak kołowo-gąsienicowość 10TP czy wielowieżowość 25TP. Dlatego, gdyby II Rzeczpospolita przetrwała lata 40., możliwe było stworzenie choćby koncepcji takiego pojazdu. Osobiście uważam, że nastąpiłoby to jednak dekadę później, gdyż to konflikt lat 1939-1945 wymusił gwałtowny rozwój czołgów w każdym aspekcie.

Pojazd taki miałby więc gruby, więcej niż 100 mm pancerz przedni, wykonany jako jednorodna płyta stalowa. Niewątpliwie byłby wykonany w technologii spawania, która zastąpiła w latach 40. nitowanie. Pancerz byłby pochylony, by zwiększyć jego skuteczność w obijaniu wrogich pocisków. Wieża – zgodnie z trendami w klasie czołgów ciężkich – wyposażona zostałaby w działo kalibru większego, niż 105 mm, czyli prawdopodobnie jedno ze znakomitych dział szwedzkiego Boforsa. Kształt jej oparto by najpewniej na projektach niemieckich, małych, zwartych konstrukcji trudnych do trafienia. Z czasem jednak możliwa byłaby jej modernizacja do jednorodnego odlewu, znacznie odporniejszego na trafienia, co byłoby pójściem w stronę rozwiązań radzieckich.

Czołg 53TP Markowskiego w grze World of Tanks. Grafika: Wargaming.net

Zawieszenie musiałoby sprostać masie pojazdu. Szacując, że 53TP ważyłby w pełni wyposażony do walki nieco tylko mniej niż 60 t, zmodernizowaniu musiałoby ulec polskie rozwiązanie polegające na wspólnym amortyzowaniu pary niezależnie zawieszonych kół resorem płaskim. Ten zostałby zamieniony na amortyzatory olejowo-sprężynowe, znacznie wydajniejsze przy takiej masie wozu. Koniec końców napęd stanowić musiałyby silniki o mocy ok. 800 KM, by zapewnić prędkość na szosie w granicach 40 i w terenie do 15 km/h.

Taki pojazd musiałby przypominać hybrydę niemieckiej wieży i sowieckiego kadłuba i tak z pewnością by było. Polski wywiad pracował wszak nadzwyczaj dobrze i mógłby dostarczać w tym temacie niezwykle interesujących materiałów dla konstruktorów.

W grze

Uważam, że pomimo oparcia na sfabrykowanym dokumencie, Wargaming stanął na wysokości zadania. Stworzono – ponownie – pojazd, będący logiczną sumą rozwiązań podpatrzonych u sąsiadów i pomysłów własnych z okresu, w którym mógłby powstać. Choć jest to wóz zmyślony, został opracowany dojrzale. Wargaming zresztą pokazał już, że umie wyciągać wnioski, tworząc mikro-rodzinę 40TP i 45TP, a także ciężkie 50TP, 50TP Prot. i 60TP.

Czołg 53TP Markowskiego w grze World of Tanks na polskiej mapie Studzianki. Grafika: Wargaming.net

Na wirtualnych polach walki 53TP łączy wizualnie i funkcjonalnie najlepsze cechy czołgów IS-2 i IS-3. Początkowe wyposażenie jest raczej skromne, jak na czołg ósmego poziomu, a do przeskoczenia jest ponadto przestarzała na tym poziomie armata D-25, która sprawdza się tak naprawdę jedynie w walce z czołgami średnimi. Im dalej jednak, tym lepiej. Nowsza wieża to płaska, odlewana konstrukcja w stylu sowieckim, która dużo odbija i trudno ją trafić. Dodatkowo przesunięcie jej na przód pojazdu na pewno pomaga wystawiać lufę zza łagodnych pagórków, pozwalając na fajne kąty opuszczania potężnego działa, które jest stosunkowo celne, jak na 122 milimetry. Dość wysoki kadłub nie jest już tak odporny na ostrzał, ale całkiem dobra mobilność pozwala wdać się w walkę manewrową ze słabszymi rywalami, czy szybko zająć dogodne pozycje do obrony lub ataku.

Tekst powstał we współpracy z wydawcą gry World of Tanks, firmą Wargaming.net

  1. Ibidem, s. 5. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

2 komentarze

  1. Jarek napisał(a):

    Nie naxywajcie tej mapy polską. Tam są kamienice w polu i traktory. Ta mapa przypomina raczej Donbas z okresu walki z seoaratystami

  2. Anonim napisał(a):

    Dobrze, że są. Wargaming miał do wyboru 1) nie wprowadzać polskich czołgów, bo nie mieliśmy wyższych lvl, 2) wprowadzić, nieco naciągane, ale jednocześnie zaspokoić oczekiwania polskich graczy. Wybrał opcję 2) i jest git.

Zostaw własny komentarz